ronia.p
27.11.06, 10:05
przyczyny naszych niepowodzeń mogą być czasem zupełnie prozaiczne, a lekarze
mogą je zbagatelizować robiąc jednocześnie serie skomplikowanych i kosztownych
badań?
Ostatnio czytam książkę M. Wisłockiej "Sztuka kochania. Dwadziesścia lat
później" (kupioną przypadkiem w "używanej książce". Książka m.in. zawiera
rozdział dot. niepłodności. Jedną z ważnych przyczyn jest stan pochwy, zatem
kobiety, u których jest rzęsistek (który po prostu pożera plemniki) lub
drożdżaki (które zmieniają odczyn w pochwie na zasadowy, powodując
dezorientację plmników, które normalnie "uciekają" z kwaśnego środowiska
pochwy do macicy, gdzie jest odczyn lekko zasadowy)to może być problem w
zaciążeniu.
W tym momencie zwątpiłam w mojego gina, który po mojej II gr cytologii i
wyraźnym zapisie na wyniku z labolatorium "zmiany odczynowe" stwierdził, że
jeśli nawet są drożdżaki, to one nie zmieniają odczynu!
W tym miesiącu robię porządek z tym odczynem, odstwiam duphaston. Daję sobie
czas do końca roku na próby. A po nowym roku idziemy do kliniki niepłodności.
Dziewczyny nie dajcie się tym niedouczonym ginom!
Powodzonka.