agnieszka.1975
28.11.06, 12:00
Witajcie dziewczyny!
My tu na jednym z wątków wpadłyśmy na taki pomysł, którym chcemy się
podzielić.
Czy my byśmy nie mogły się skrzyknąć, jest nas przecież strasznie dużo. Za
każdą stoi mąż, często o naszym problemie wie rodzina czy koleżanki.
Mogłybyśmy przygotować pismo, krótkie, żeby to było można szybko przeczytać i
konkretne oraz ustalić jakiś dzień kiedy byśmy to pismo sobie wydrukowały i
wysłały do kogoś ważnego, tak żeby w ciągu jednego tygodnia, kiedy by te
pisma stopniowo dochodziły z różnych stron kraju, zasypać nimi po prostu. I
tam żądać, aby
- w budżecie znalazły się pieniądze dla NFZ na refundowanie in vitro,
- napisać, że to całe gadanie o zmartwieniu państwa ujemnym przyrostem
naturalnym to puste słowa wobec pozostawienia nas samym sobie, dotyka to
przecież co piątą parę,
- o tym, że rodziny muszą brać na to kredyty,
- o tym, że tylko trzy kraje w Europie nie mają refundowanego in vitro.
- napisać, że art. 18 Konstytucji stanowi, iż „Małżeństwo jako związek
kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod
ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”, a my się czujemy dyskryminowane.
Art. 32 ust. 2 Konstytucji mówi zaś, że „Nikt nie może być dyskryminowany w
życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. A
tymczasem z naszych podatków leczy się raka wątroby u alkoholików czy raka
płuc u palaczy, a my przecież nie zawiniłyśmy naszej chorobie jak oni.
No i nie wiem czy to nie za dużo, ale może by napisać, że skoro Państwo nie
traktuje naszego problemu jako choroby i nam nie pomaga to nie czujemy się
pełnoprawnymi obywatelami i ani my ani nasi bliscy, którzy się podpiszą nie
zamierzamy korzystać z naszego czynnego prawa wyborczego, póki ta sytuacja
się nie wyjaśni (mogą sobie głosować, byle nam podpisali). Przecież razem
stanowimy całkiem dużą grupę wyborców.
W tym „Raporcie Niepłodność” Żyjmy Dłużej z 2005 (może go jeszcze macie) na
stronie 136 napisali, że był złożony w Sejmie projekt ustawy o świadomym
macierzyństwie, w którym zapisano refundację trzech zabiegów in vitro. Ale z
tego co się orientowałam, to ten projekt został zdominowany przez aborcję i
ta ustawa nie została uchwalona przez Sejm, a wręcz zdaje się, że padła już w
komisjach, a Sejm w ogóle się nią nie zajmował. Tak więc problem in vitro w
ogóle nie był nagłośniony. Był też jakiś projekt nowelizacji ustawy
zdrowotnej odnośnie in vitro, ale został w 2005 roku odrzucony przez Sejm.
Podobno argumentowano to tym, że procedura in vitro powinna być finansowana z
budżetu Państwa nie przez NFZ , ale jako osobny program.
Napiszcie jak widzicie taki pomysł i zaproponujcie do kogo można by to było
powysyłać. Myślałyśmy o Prezydencie, co prawda nie ma on prawa veta do ustawy
budżetowej, ale ma inicjatywę ustawodawczą (art. 118 Konstytucji). Ale my
chyba raczej powinnyśmy domagać się zapisania w budżecie środków na in vitro.
Co do zasady (art. 222 i 225 Konstytucji) ustawa budżetowa musi zostać
uchwalona maksymalnie do końca stycznia 2007 roku, więc trzeba by się było
sprężyć! Poprawki do ustawy budżetowej może uchwalić Senat (art. 223
Konstytucji). Może wobec tego ten organ wybrać sobie za adresata. Napiszcie
co o tym myślicie.
Chcemy też zorientować się, ile z nas byłoby tym
zainteresowanych, żeby potem nie wysłała tylko jakaś mała grupa, bo się tylko
wygłupimy, a oni powiedzą, że to marginalny problem. Potem razem
ustaliłybyśmy tekst pisma, bez żadnych politycznych odnośników, żeby był do
zaakceptowania dla każdej z nas, rozesłałybyśmy go sobie i wybrały jakiś
ładny termin, odpowiednio wcześniej, żeby pozbierać podpisy.
Można by jeszcze zasypywać skrzynki mailowe posłów i organów jakimś ustalonym
przez nas tekstem maila. Jakbyśmy tak wszystkie wysłały np. po jednym mailu
jednego konkretnego dnia to ktoś by może zwrócił na ten problem uwagę, bo by
im się skrzynki zapchały.
No i zawiadomiłybyśmy o tym media. Temat jak temat a dla dziennikarza to
zawsze wierszówka.
Może któraś ma w rodzinie czy wśród znajomych dostęp do mediów?
Może któraś z nas ma jakieś wtyki, zna jakiegoś posła, żeby coś doradził?
Można by się sprzedać np. jako Ogólnopolski Społeczny Komitet na rzecz In
Vitro, czy jakoś tak. Zawsze to by lepiej wyglądało na górze kartki.
Napiszcie co o tym myślicie i czy byłybyście zainteresowane wysłaniem takiego
żądania. Napisać pismo to można szybko, ale jak chcemy coś zwojować to musimy
to na zimno przemyśleć, żeby cała para nie poszła w gwizdek.