04.02.07, 23:14
Cześć.
Jestem jedną z wielu napewno kobiet, które mogą zajść w ciąże tylko za pomocą
in vitro. Jestem po pierwszym zastrzyku hormonalnym i za dwa tygodnie
rozpocznę serię kolejnych zastrzyków aplikowanych w brzuch. przeraż mnie cała
ta sytuacja. Słyszałam o tym, że tego typu terapia hormonalna jest bolesna.
czy to prawda. czy majac zespól policystycznych jajników(mój partner ma
jednocześnie słabe paramerty nasienia)jest szansa na to abyśmy mieli
dziecko??? prosze o odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • akinom74 Re: in vitro 05.02.07, 15:29
      jeżeli chodzi o ból to zależy które lek bierzesz, fakt mnie bolał pregnyl i
      merional (okrutnie!!!!!) ale jak trzeba to trzeba. Przecież wiesz że
      wytrzymasz. A tak poza tym to każda reaguje inaczej więc się z góry nie
      zamartwiaj, może nawet nie poczujesz że coś bierzesz. Co do sznasy dzidzi,
      szansę zasze się ma, a nuż uda ci się za pierwszym razem, aj już po dwóch i
      nici. Słyszałam że częsciej in vitro sie udaje w przypadku gdy "wina" leży po
      stronie partnera - jak ma słabe nasienie, a kobieta jest zdrowa. Głowa do góry
      i powodzenia.
      • asiat99 Re: in vitro 05.02.07, 15:34
        Ja w sobotę zaczęłam stymulację do 3 ivf. Także będziemy przechodziły wszystko
        podobnie. Jestem na gonalu 150 jednostek. W środę pierwsze podglądanko. Nie
        jest tak źle,wszystko do przeżycia. Najgorsze są niepowodzenia sad i ciężko mi o
        tym nie myśleć.
        Pozdrawiam.
    • asiat99 Re: in vitro 05.02.07, 15:36
      Aaaaa doczytałam że ty to po dipherelinie pewnie jesteś a nie już w trakcie
      stymulacji,pospieszyłam się. Ja też mam pco i luf, nasienie bez zarzutu.
      Głowa do góry. Wszystko przeżyjemy żeby być mamusiami.
    • edytta70 Re: in vitro 05.02.07, 20:22
      To masz bardzo podobną sytuację do mojej (PCO + słabe nasienie). Mam synka
      dzięki in-vitro. Wcześniej próbowałam wszelkich innych metod - bez efektu. Więc
      głowa do góry będzie dobrze!!!
      U mnie pierwsze in - vitro się nie udało bo miałam hipertymulację. Ale na
      szczeście mieliśmy mrozaczki. Ostatni z nami został smile
      Zastrzyków w brzuch się nie bój - to tylko groźnie brzmi. Ja się cała trzęsłam
      przed zrobieniem sobie pierwszego, a potem.....nic nie poczułam. Kup najcieńsze
      i najkrótsze igły. Ja miałam na brzuchu miejsca w które wkłucia były
      bezbolesne. Ale były też takie gdzie bolało i te omijałam. Warto wychodować
      sobie małą fałdkę (w tłuszczyk nie boli).
      • aneczka2607 Re: in vitro 05.02.07, 22:32
        Dzięki za słowa otuchy.
        To moje pierwsze in vitro, wcześniej poddawałam sie inseminacji-dwukrotnie.
        Mam wizytę 15.02 i na samą myśl sie trzęsę. czasami zastanawiam się czy
        bardziej boje się tych wszystkich zastrzyków, potem usypiania czy tego, że znów
        się nie uda. staram sie mysleć pozytwywnie, ale im bliżej tym coraz wiecej mam
        obaw i przekonania, że się nie uda.
        Mam nadzieje, że za klika tygodni zaloguje się tu na forum i napisze że będe
        miała dzidziusia. takie jest moje marzenie... pozdrawiam.
        • batutka Re: in vitro 06.02.07, 14:21
          Moze to dziwnie zabrzmi, ale ja swoje invitro i cale przygotowania wspominam
          bardzo milo - za zastrzykami wprost przepadalam, naprawde - samo przygotowanie
          gonalu...super (moze minelam sie z powolaniemsmile)
          punkcja i transfer tez byly dla mnie jedynie przyjemnoscia. Nic, po prostu nic
          nie bylo dla mnie przykre w tym czasiesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka