Dodaj do ulubionych

no i znów @ się rozkręca...:(

18.03.07, 18:10
mam już dość...postanowiłam, że w tym cyklu nie idę do mojego gina, nie będę
brała clo ani luteiny, po prostu już nie daje rady...a w następnym cyklu
wybiorę się do kliniki...mam nadzieję, że dobrze robię...ehh
Obserwuj wątek
    • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 19:48
      Kathrinnko, odpocznij trochę. Zrób sobie miesieczną przerwę. I wybierzcie sie
      do kliniki. Oni wiedzą co robić, zlecą badania, być może znajdą przyczęnę
      niepowodzeń.
      A jak długo sie staracie?
      • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 20:07
        odkad tylko pamietam, gdzies od 5 lat, a tak z lekarzem to 3,5 roku, tylko jak
        do tej pory nie natrafilam na odpowiedniego lekarza. i w ogole gdybym
        wczesniej "odnalazla" to forum to inaczej bym podchodzila do tego wszystkiego.
        od Was wiem wiecej niz od wszystkich moich lekarzy. co do przyczyny, to mam
        PCOS i jestem po laparoskopii w ktorej pokladalam najwieksze nadzieje, jak
        widac na proznosad
        • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 20:25
          Przykro mi, że tak długo się staracie i niestety sie nie udaje. My po roku
          bezowocnych starań poszliśmy do lekarza. Okazało się, że nie mamy szans na
          naturalną ciążę (bardzo słabe parametry nasienia), że jedynie in vitro.
          Dowiedzieliśmy się o tym w grudniu przed Wigilią, a na dzień dzisiejszy, po
          powtórce badań (niestety nadal wyniki złe) jesteśmy po pierwszej wizycie w
          klinice niepłodności i zaczęliśmy badania. Jeśli okaże sie, że wszystko w
          porządku, to in vitro. Moja podstawowe wyniki jak dotąd były w porządku (tylko
          podwyższone TSH, ale już trafiłam do dobrego endo, na razie ok, trzeba
          kontrolować).
          Kathrinn, udaj się najlepiej od razu do dobrej kliniki. Myślę, że Wam pomogą.
          Przynajmniej będziesz czuła, że zajmują sie Wami dobrzy specjaliści. A to już
          wiele. Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
          • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 20:35
            mam nadzieje ze Wam sie udasmile wlasnie ja za dlugo odwlekalam te wizyte w
            klinice i marnowalam czas i pieniadze u "zwyklych" ginow...teraz robie
            miesieczna przerwe i w nastepnym cyklu ide do kliniki...boje sie, bo wiem ze to
            juz ostatni etap staran bedziesad
            • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 21:18
              Nie nastawiaj się pesymistycznie, proszę. Nawet nie wiesz jak trzęsły mi sie
              dłonie jak dzwoniłam pierwszy raz do kliniki. Nie mogłam opanować emocji,
              umówiłam się na wizytę, a później ryczałam. Po wyjściu z gabinetu znowu
              ryczałam, bo przeraziła mnie lista badań jaką musimy zrobić. W czwartek ósmego
              marca, w dniu wizyty, to właściwie ryczałam cały czas, a dzisiaj mam już jeden
              wynik przy sobie, jutro idę odebrać kolejne wyniki oraz idę po skierowanie na
              jeszcze inne badania. W czwartek kolejne, potem 26.03, następnie 04.04. W
              międzyczasie szczepienie przeciw żółtaczce (takie przyspieszone), w
              międzyczasie kolejna wizyta w klinice (i kolejne badania). Żyję z kalendarzem w
              ręku, ze skierowaniami przy sobie, z językiem do pasa, ryczę tak mniej więcej
              raz dziennie, liczę czy starczy kasy w tym miesiącu, w tym tygodniu załatwiamy
              kredyt, bo się nie wyrobimy. Ale cieszę się, bo zaczęliśmy działać tak "na
              poważnie", bo ktoś w końcu sie nami zajął. Gdyby nie mąż, już dawno dałabym
              spokój, on bardzo wierzy, ma takie iskierki w oczach. Musimy spróbować.
              Kathrinn, trzymam kciuki za Was. Przemyśl proszę i może spróbujcie w klinice.
              • sonique Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 21:28
                Moim zdaniem klinika im szybciej, tym lepiej, ja zwlekalam o rok za dlugo, bo
                myslalam, ze skoro raz zaszlam w ciaze, to jest to tylko kwestia czasu.
                Mysle, ze jesli po roku nic nie wychodzi, to lepiej zrobic porzadne badania w
                klinice, niz marnowac czas i pieniadze na zwyklych ginekologow, ktorzy czesto
                rozkladaja rece, ale uczciwie nie potrafia przyznac, ze nie sa w stanie pomoc,
                tylko na sile wymyslaja jakies badania i ciagna kase.
                Ja na pierwszej wizycie w klinice dostalam skierowanie na 15 badan, za ktore
                zaplacilam ponad 300 zl. Ale od razu bylo wszystko jasne, a u poprzedniego
                lekarza to byla jedna wizyta - jedno skierowanie i tak bezsensownie minal
                kolejny rok staransad
                • kathrinn82 sonique 18.03.07, 22:13
                  a gdzie u Was leży problem?? jak długo już się leczysz w klinice??
                  mam tylko nadzieję, że w klinice nie będzie tak samo z badaniami i wyciąganiem
                  kasy jak u zwykłych ginów...czekam miesiąc i zapisuję się do kliniki!
              • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:10
                właśnie to mnie w tym wszystkim przeraża, ta lista badań, to bieganie na
                konkretnie umówiony termin no i czy starczy kasy...to jest najgorsze. ja dziś
                calą niedzielę przeryczałam, bo jestem sama, mąż jest w pracy, ja normalnie to
                nie pokazuję, że nie mam już sił.
                Życzę Wam z całego serduszka, żeby się udało. a powiedz, te Twoje badania, to
                już jest przygotowanie do in vitro??
                • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:42
                  Kathrinn, u mnie jest długa lista badań, dlatego, że wcześniej zrobiłam ich
                  mało. Jedynie doprowadziłam do porządku badania z taczrycą, dzięki czemu tym w
                  klinice sie nie zajmujemy, bo wyniki mam aktualne. Ty, przypuszczam, masz już
                  sporo swoich wyników badań i dlatego lekarz nie będzie chciał powtarzać i robić
                  kolejne te same badania.
                  A biegam po lekarzach głównie dlatego, że załatwiam sobie skierowania na
                  badania, żeby za wszystko nie płacić. Gdybym robiła prywatnie, to w przychodni
                  widzieliby mnie trzy razy, bo robiłabym za jednym zamachem. Niestety, jeśli
                  mogę na czymś zaoszczędzić, to próbuję no i biegam z tym kalendarzem.
                  Ale Kathrinn, cel, dla którego to robię, wart jest tego.
                  Tak, te badania to już przygotowania do in vitro, dlatego modlę sie, żeby u
                  mnie było w miarę dobrze, żeby wyniki były zadowalające. Starczy, że problemy
                  są z plemnikami.
                  Kathrinn, a może umów się już teraz na jakiś termin na za miesiąc. Ustal
                  konkretną datę, przygotuj swoje wszystkie wyniki badań, przygotujesz sie
                  psychicznie, wypiszesz w punktach pytania jakie chcesz zadać. Uwierz mi,
                  jeszcze nie będziesz mogła sie doczekać tej wizyty, choć serce będzie waliło.
                  Ja tak zrobiłam, z tym, że na wizytę czekałam około dwóch tygodni. I pomimo
                  panicznego strachu, przygotowałam się psychicznie, uspokoiłam i zobaczyłam
                  takie małe światełko na końcu drogi.
                  • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:48
                    właśnie powiem Ci, że w poprzednim cyklu już się nastawiłam na wizytę i
                    zadzwoniłam do kliniki...tyle, że powiedzieli mi, że mam zadzwonić na początku
                    cyklu i oni od razu mnie zapiszą, przyjadę rano, zrobią mi badania i od razu
                    wejdę na wizytę...no to czekałam do początku cyklu, w tym czasie zapał trochę
                    minął. pierwszy telefon mam już za sobą, bałam się strasznie (podobnie jak u
                    Ciebie, ręce się trzęsły i w ogóle) więc tym razem będzie łatwiej. także nie
                    umówią mnie z miesięcznym wyprzedzeniem w tej klinice.
                    a jeszcze koleżanka namawia mnie na bioenergoterapeutę...sama zaszła w ciąże po
                    jednej wizycie...
                    mam nadzieję, że Twoja długa droga doprowadzi Cię do upragnionego celu.
                    • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:57
                      Wiesz, moja droga do celu jest o wiele krótsza od Twojej, stąd być może więcej
                      wiary. Jeśli faktycznie nie można umówić sie z miesięcznym wyprzedzeniem, to
                      faktycznie poczekaj. Skoro tak długo walczysz, to odpocznij, bo zwariujesz. A
                      jeśli chcesz iść do bioenergoterapeuty to idź, ale nie obiecuj sobie wiele, bo
                      to ma być miesiąc, dwa miesiace odpoczynki, a nie kolejnego stresu i wielkich
                      nadziei.
                      Kathrinn, plan jest taki: 1.odpoczynek; 2.wizyta w klinice; 3.ZACZYNAMY.
                      A reszta sie ułoży. I dużo wiary: pomyśl, że skoro innym pomogli w klinice, to
                      czemu nie Wam? Musi się udać!
                      • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 23:00
                        dziękuję Ci bardzosmile dałaś mi "kopa"smile plan zapiszę sobię w kalendarzu i będę
                        co dzień czytać jak mantręsmile
                        tak na serio to rzeczywiście przyda mi się odpoczynek...a z tym bioenergo to
                        fajnie by było gdyby skończyło się na jednej wizycie, ale myślę, że do tego
                        jest jeszcze potrzebna wiara w "takich" ludzi a ja jej nie mam za wiele...
                        • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 23:11
                          No ja też takiej wiary nie mam, ja nawet nigdy nie próbowałam. Ostatnio to mój
                          mąż szybciej poszedłby niż ja.
                          Ostatnio jednak taka wiara, a właściwie bardziej nadzieja trochę się we mnie
                          rodzi. Po kolejnej wizycie u lekarza, który stwierdził, że nie ma szans na
                          dziecko, ze jedynie in vitro, załamłam się. Bo nikt nie gwarantuje, że wyniki
                          męża się poprawią, że szkoda czasu i pieniędzy. Zatem nawet nie próbowaliśmy,
                          tylko od razu zdecydowaliśmy się na klinikę. W międzyczasie jednak kupiłam
                          mojemu mężowi witaminy: mace i bodymax plus. Po dwóch tygodniach wyniki się
                          poprawiły: z 300tys plemników.w1ml do 2,2mln w 1ml. To co miało być niemożliwe
                          stało się możliwe. Wprawdzie taka poprawa i tak nie daje nam szans na naturalną
                          ciążę, ale spójrz jakie wspaniałe rezultaty. Mój mąż zatem zaczął wierzyć w
                          cuda i ja też sie zaczynam uczyć tej wiary.
                          • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 19.03.07, 08:27
                            to cudowniesmile taka poprawa zawsze dodaje nadziei, dlatego ja też ją miałam po
                            laparoskopii. wszystko jakby wróciło do normy, a jednak nic z tego. teraz już
                            efekt lapao ustąpił i wszystko wróciło do poprzdniego stanu, dlatego to też
                            podłamało moją wiarę...a powiedz, czy praca Twojego męża jest mocno związana z
                            komputerem??
                            • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 19.03.07, 14:36
                              Praca mojego męża polega na pracach biurowych, minimum osiem godzin przy
                              komputerze. Niestety.
                              • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 19.03.07, 14:47
                                a wiesz, nie wiem jaki to ma do końca wpływ, ale mam znajomych, którzy też
                                mieli problemy z nasionkami. On non stop przy kompie i parametry nasienia były
                                wprost tragiczne... dopiero po "abstynencji" od kompa kilkumiesięcznej im się
                                udałosmile nie wiem co z tym jest, no ale z pracy raczej ciężko zrezygnować
                                niestetysad
                                • bulinkaj Re: no i znów @ się rozkręca...:( 19.03.07, 15:09
                                  No niestety, nie sposób zrezygnować.
    • edytta70 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:23
      kathrinn82, odpocznij sobie jeden czy dwa cykle i idź do profesjonalnej
      kliniki. To tylko na początku wydaje się straszne, że trzeba leczyć się w
      klinice niepłodności. Bo niestety wydaje się to być ostatecznością (zwlekałam
      niepotrzebnie wiele lat), a to nie jest prawda, bo oni dysponują wiedzą i
      doświadczeniem , którego zwykły gin nie ma. I szybko Cię zdjagnozują , a wtedy
      będzie wiadomo co robić . Najgorsze jest jak "zwykły" gin celuje co tu zrobić
      zamiast odsyłać takie pacjentki do specjalistów. I mija czas a taka osoba coraz
      bardziej się dołuje,że nigdy nie będzie matką.Ja chodziłam do "specjalisty od
      niepłodnośi", który po kilku latach stwierdził,że jestem odporna na leki do
      stymulacji owulacji i nie ma możliwości jej wywołania. Na szczęście, w klinice
      w to nie uwierzyli i już w pierwszym cyklu było widać ,że "pan doktor" nie
      potrafił korzystać z USG (a chwalił się praktyką w Londynie oraz leczeniem
      gwiazd). A ja nie mogłam wyjść ze zdumienia,że jednak mam szanse. Niestety tacy
      lekarze czasem nie potrafią sobie dać rady nawet z prostymi przypadkami.
      • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 22:31
        a udało się w końcu w klinice????
        • edytta70 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 18.03.07, 23:10
          tak smile, w zeszłym roku urodziłam

          • kathrinn82 Re: no i znów @ się rozkręca...:( 19.03.07, 08:29
            o Boże to cudownie!!!! takie informacje dodają mi wiarysmile gratuluję Ci
            serdeczniesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka