niepłodność, adopcja

21.12.07, 13:37
Trochę głupi temat ale nie wiedziałam jak zatytułować. Proszę o wyrozumiałość.
Trafiłam tu buszując po internecie. Sama mam troje
dzieci więc Wasz problem mnie nie dotyczy. Mam kilka koleżanek, które żyjąc na
wysokim poziomie materialnym, mając dobrych mężów nie mają dzieci, wiem, że
oddałby wszystko by je mieć. Piszę raczej do tych, którzy być może biorą pod
uwagę adopcje. Znam parę, która przez wiele lat się leczyła i nic, dali za
wygraną. Adoptowali chłopca, po kilku latach dziewczynkę. Niedawno urodziła
się im córeczka mimo,
że są po 40. Wszyscy (oni również) byli w szoku. Coś w tym jest, że pary,
które adoptują dzieci po pewnym czasie często mają rodzone. To są jednak
trudne wybory i każdy sam musi wybrać swoją drogę. Życzę Wam by Wasza nadzieja
nie gasła a tym, którzy się wahają, by nabrali odwagi i dali miłość jakiemuś
samotnemu dziecku. Te dzieci cały czas żyją nadzieją, że ktoś je przygarnie i
pokocha.
    • agusek00 Re: niepłodność, adopcja 21.12.07, 13:47
      Ja znam wiele par, które nie mają dzieci biologicznych, "mimo" że adoptowały.
      Nie można moim zdaniem leczyć niepłodności przez adopcję. Jeśli rodzic adopcyjny
      myśli w ten sposób, krzywdzi swoje dziecko adoptowane, które siłą rzeczy musi
      się czuć gorsze, skoro służyło tylko jako środek do celu - gdzie celem jest
      biologiczne potomstwo.
      Adopcja jest trudnym wyborem i motywacja chyba powinna być trochę inna.
      • adria-3 Re: niepłodność, adopcja 21.12.07, 14:15
        Nie o to mi chodziło, chyba zostałam źle zrozumiana. Oni nie zakładali, że
        urodzi im się własne jak zaadoptują, wszystkie dzieci kochają tak samo.
        Oczywiście, że mogło tak się nie stać, jak się stało. Mogliby się doczekać
        dzidziusia nie adoptując dzieci. Tak jak napisałam, każdy ma wybór. Są osoby,
        które mają własne dzieci i też decydują się na adopcję. Musi być odpowiednia
        motywacja.
        • szyszka39 Re: niepłodność, adopcja 21.12.07, 16:57
          zeby adopcja byla taka prosta, OAO to nie sklep gdzie sieidzie i
          kupuje.....niestey trzeba duzo przejsc zeby adoptowac dzieckosad
        • mallyn Re: niepłodność, adopcja 23.12.07, 01:31
          jak nie chcesz być źle zrozumiana pisz o takich przemyśleniach np
          tutaj: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=581
          • lidiaa Re: niepłodność, adopcja 23.12.07, 20:39
            Żeby zdecydować się na aodpcję trzeba najpierw koniecznie pogodzić
            się z tym, że nie można mieć biologicznych dzieci. Bez tego adopcja
            nie może być udana.
    • azzurrina Re: niepłodność, adopcja 25.12.07, 11:53
      Wiele osób nie jest zainteresowanych adopcją - ja na przykład. Chcę mieć dziecko
      z moim mężem a nie jakiekolwiek dziecko. Poza tym ogólnie - z wielu względów -
      jestem sceptycznie do adopcji nastawiona. Choć tym bardziej szanuję ludzi,
      którzy sie na adopcję decydują.

      Nawet gdybym była zainteresowana i tak nie miałabym szansy na adopcję małego
      dziecka. Mój mąż ma 50 lat (i mimo, że pracuje, dobrze zarabia - ma także grupę
      inwalidzką) ja mam 37. Po ślubie jesteśmy "dopiero" 6 lat a staż przedmałżeński
      sie nie liczy. Jeśli nawet dostalibyśmy "kwalifikację" - w co wątpię - minęłyby
      najmniej dwa-trzy lata. Znam młode, zdrowe i jak najbardziej "typowe" pary"
      które czekają już 2 rok na adopcję i nadal nie wiedzą kiedy i jakie (ilu letnie,
      czy chore) dziecko do nich przybędzie.
      Ale jeśli już jakimś cudem zakwalifikowano by nas to zaproponowano by nam
      adopcję dziecka co najmniej kilkuletniego, jeśli nie kilkunastoletniego, czyli
      po wieloletnim pobycie w domu dziecka albo w patologicznej rodzinie. Musiałabym
      prawdopodobnie zrezygnować z pracy (zrzucić cały ciężar zarabiania na mojego
      męża), bo takie dziecko wymaga wiele opieki. Tak sie dodatkowo składa, ze moja
      praca jest dla mnie bardzo ważna. Żeby pokochać i otoczyć właściwą opieką
      dziecko sprawiające oczywiste trudności wychowawcze czy mające kłopoty ze
      zdrowiem - trzeba mieć odpowiednie nastawienie, motywację i podejście. I być
      pewnym, że zawsze, niezależnie od okoliczności będzie sie je kochać, że nie
      będzie sie żałować poczynionego kroku. W przypadku dziecka "własnego" , nawet
      gdy jest chore czy sprawiające kłopoty, o takie podejście jest duużo łatwiej.

      Adria-3 czy pomyślałaś nad takimi sprawami nim napisałaś swój post?
      Czy pomyślałaś jak bolesny jest czas świąt dla osób starających sie o dziecko -
      po nieudanych próbach, poronieniach, dziesiątkach zabiegów?
      Pewno w trakcie ciąży wydawało Ci si, ze często chodzisz do ginekologa? Wiele
      kobiet na tym forum chodzi częściej - od lat zwiedzają fotele ginekologiczne i
      stoły zabiegowe, wydając ostatnie pieniądze na to co im sie należy a co w naszym
      kraju, jako chyba jedynym w cywilizowanym świecie nie jest refundowane? Myślisz,
      że ich mężom jest dobrze z sytuację, ze oni albo żona mają problemy z
      płodnością? Że to łatwe? Nas naprawdę bolą teksty o adopcji czy o "wyluzowaniu"
      jako metodzie na "zrobienie" dziecka.

      Mogę Ci o tym napisać wprost bo tak się składa, że dzięki in vitro spodziewamy
      się chłopca, który ma sie urodzić za dwa miesiące, wiec nikt nie zarzuci mi, że
      piszę przepełniona żalem czy jadem. Po prostu proszę, żebyś pomyślała jak Twoje
      rady - płynące pewno z dobrego serca - mogą być bolesne dla osób bezskutecznie
      czekających na dziecko.
    • zajacowna Re: niepłodność, adopcja 25.12.07, 14:14
      no to napisze z innej strony.
      Rozumiem co chcialas napisac adriana-3, ale nie do konca
      przemyslalas to co napisalas. Spójż na moj przyklad>
      mam od pol roku adoptowanego synka, ale w ciazy nigdy nie bede! to
      nie mozliwe poptostu cuda sie nie zdazaja..
      Rozumiem te osoby co pisza ci ze adopcji nie chca.. kazdy wybiera ..
      adopcja nie moze byc droga do }osiagniecia}naturalnego dziecka. To
      krzywdzenie dziecka adoptowanego.
      Choc masz racje.. czasem sie zdaza ze ktos adoptuje a pozniej ma
      swoje dziedzi...
      • mela42 Re: niepłodność, adopcja 25.12.07, 19:20
        Mogłabym napisać, że ja miałam szczęście, bo po 4 latach starań natura pozwoliła
        i mamy córeczkę, choć jesteśmy po 40-stce. W innym wypadku z całą pewnością
        byłabym w sytuacji poprzedniczek. I myślę, że jesteśmy, mimo różnych sytuacji,
        równie szczęśliwe. I nasze dzieci też. I to jest najważniejsze. I to są dla Nas
        Wszystkich piękne Święta. Właśnie dlatego, że z upragnionymi, najukochańszymi
        dzieciaczkami.
        • aniak167 Re: niepłodność, adopcja 25.12.07, 20:07
          Adriano, tez nie moge zgodzic sie z tym co napisalas ( mimo iz
          pewnie chcialas dobrzesmile Adopcja nie wyleczy nas z naszych
          problemow..
          Nie ma na to zadnej reguly ze para ktora adoptowala w koncu doczeka
          sie swojego potomstwa... Rownie dobrze mozna powiedziec ze z taka
          sama "czestotliwoscia" zachodza pary ktore 1. maja juz dzieci 2.
          bezdzietne itd... Jakis tam procent par doczeka sie w swoim czasie
          dzieci. Pytanie tylko jak dlugo te pary chca/moga czekac...
          Pozdrawiam serdecznie
          ania - przygotowujaca sie do in vitro
    • korlewna Re: niepłodność, adopcja 27.12.07, 21:51
      Adria...masz rację... bo to tak jest, że kiedy psychika jest
      odblokowana, to wszystkie czynniki sprzyjają poczęciu dziecka
      (pomijajac oczywiście czynniki typu chorobowego). I kazda starająca
      sie dłużej wie o tym, tylko jest jakby problem... nie da się
      wyłączyc mózgu, tonieywkonalne, nie da się nie nakręcać.
      I masz tez rację, że są dzieci czekajace na nowych rodziców... ale
      żeby zaadoptować dziecko... to jest odpowiedzialnośc za drugiego
      czlowieka i zanim czlowiek na to sie zdecyduje musi być świadomy
      całej procedury, konsekwencji, przyszłości... itd, itp.
    • kasialu Re: niepłodność, adopcja 28.12.07, 13:31
      Ja mam jedno dziecko ado, drugie biolo. I jedno i drugie to są MOJE
      WŁASNE DZIECI. Adopcja nie była nigdy lekarstwem na niepłodność
      tylko drogą do macierzyństwa. I nie proponowałabym takiej "terapii"
      absolutnie!!
      Do apdopcji się dorasta albo nie. Jedni ludzie maja predyspozycje
      zeby pokochac dziecko adoptowane, a inni nie. Nie świadczy to o tym,
      że są gorsi absloutnie. Poprostu nie moga i koniec.

      Wszystkim starajacym sie życzę ....spełnienia marzeń wink Swego czasu
      spędzałam na tym forum mnóstwo czasu wink))
Pełna wersja