Dodaj do ulubionych

Cud - po 8 latach...

22.03.08, 16:27
Dziewczyny, chciałabym Wam wszystkim dać dzisiaj nadzieję, nadzieję
w to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i że naprawdę pokonał
śmierć!

Pokonał śmierć w moim ciele, śmierć niepłodności i dał mi nowe
życie. Po ośmiu latach niepłodności i wyroku lekarzy, że nigdy w
naturalny sposób nie będę w ciąży - tylko in vitro - jestem w ciąży!
Bez leków, niespodziewanie, nagle...

Wystarczyła modlitwa i wierność Jemu, chociaż to było trudne i po
ludzku bez sensu - wierność Jego słowom.

Może to brzmi jak mówienie nawiedzonej kobiety, ale taka jest prawda.

Bóg jest Wszechmogący i Miłosierny!

Pozdrawiam,

Magda
Obserwuj wątek
    • miceel Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 16:40
      Gratuluje i powodzenia
    • luliczek78 Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 16:50
      Wszystkiego dobrego, wiara jak widać czyni cuda!!! zdrówka !
    • jula1232 Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 18:05
      Cieszę sie że masz tak wielka wiarę, ja aż tak wielkiej nie mam. Nie chce czekać
      na cud!!!
    • doda.m Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 19:15
      Bardzo się cieszę że to napisałaś.
      Ja ostatnio zaczęłam się targować z Bogiem.
      Jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale ostatnio zaczęłam się buntować. Nie
      mam siły patrzeć jak moje koleżanki, które mają te "sprawy" głęboko w .... mają
      wszystko - dom, pieniądze, zdrowie i dzieci. A ja tak dużo od Boga nie chcę -
      tylko takiego maleńkiego człowieka, którego mogłabym kochać i się nim opiekować
      - czy to tak dużo?
      • daria9934 Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 21:10
        Witaj, wiesz czytając Twój wpis ,miałam wrazenie,że to moje myśli,
        też myśle nie raz Boże nie chce tego, czy tego, moge stracić pracę
        tylko daj mi wymarzoną, wymodloną kruszynkę. Czekamy juz 5 lat, czy
        to mało???tyle łez, nieprzespanych nocy, na widok kobiet w ciązy
        małych dzieci łzy same cisną sie do oczu, zadaję sobie pytanie,
        dlaczego ja??
        • gosia1705 Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 21:40
          Gratulacje
          • tessie124 Re: Cud - po 8 latach... 22.03.08, 23:35
            Cudownie się czyta takie posty... Gratuluję. A czy mogłabyś nam
            zdradzić jakie miałaś problemy...?

            Pozdr

            Tess.
    • agusek00 Re: Cud - po 8 latach... 23.03.08, 20:20
      Gratuluję bardzo bardzo serdecznie.
      Dziękuję, że napisałaś o swojej wierze w Boga. Ja staram się wierzyć, ale to
      bardzo trudne. Mimo to liczę na Niego, że mnie nie zawiedzie.
      • megang Re: Cud - po 8 latach... 26.03.08, 10:21
        Dziękuję za ciepłe słowa. Wróciłam po świętach do pracy i mam
        mdłości smile.

        Mam 35 lat (uuuuu...), 12 letnią córkę, która gdy miała 4 lata
        zaczęliśmy się starać o drugie dziecko. Przez 8 lat
        przeczytałam "tony" stron internetowych, książek, zwiedziłam kliniki
        łącznie z najlepszymi (mieszkam w Warszawie), piłam zioła, jadłam
        leki, badałam się...

        Dla lekarzy sprawa była prosta, mam owulację, macica o.k, ale jeden
        jajowód niedrożny z wodniakiem, a drugi długi i bardzo kręty nie
        dający szansę na naturalne poczęcie - tylko in vitro.

        I dziewczyny, gdyby nie wsparcie jakie dostałam ze strony bliskich,
        wierzących osób nie dałabym rady i "zeszłabym" z tego krzyża. Jak na
        nim jest ciężko nie muszę żadnej z Was mowić. Nie jest też łatwo
        mówić o swojej wierze. Mnie nie raz wyśmiano, nazwano ciemnogrodem,
        moherowym beretem. Rozumiem, że dla niektórych z Was tak to wygląda.

        Po tych o ośmiu latach wiem jedno - moja niepłodność była dobrym
        czasem, spokorniałam, zobaczyłam, że nie wszystko mogę, tym
        bardziej, że wszystko wcześniej co chciałam - to osiągałam i
        zawodowo i prywatnie. Zobaczyłam, że krzyża nie da się nieść bez
        Boga, bo po ludzku nie będzie to możliwe i że w cierpieniu poznaję
        prawdziwe życie i siebie.

        Cierpienie zgieło moje kolana, kolana mojego męża i córki. I nie
        zawiedliśmy się smile.

        Bo Bóg JEST, jest Milosierny, Wszechmogący, nie złamie trzciny
        nadłamanej i daje łaskę, aby przejść przez cierpienie. A historia
        każdego z nas jest DOBRA, co nie znaczy , że przyjemna i radosna,
        ale dobra dla naszego zbawienia.

        Kończę "nawiedzony" ton, ale o tych sprawach nie da się pisać i
        mówić inaczej, "delikatniej".

        Nie chcę nikogo urazić, tylko dać nadzieję tym, ktorym w sercu coś
        tli się, a bombardowane są świeckimi przekazami.

        Całuję i tradycyjnie przesyłam "wiruski" ciążowe, tony "wirusków",
        dla wszystkich Was smile.

        Bądźcie silne, w tą Niedzielę jest Święto Miłosierdzia smile.

        Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka