kasku_h
26.08.08, 13:05
Witam,
W lutym 2007 r. mój mąż robił badanie nasienia – rozpoznano
cryptozoospermię – 100 000 plemników, co wiele pól widzenia.
Później była wizyta u prof. Babloka i informacja, że tylko do
Kliniki Leczenia Niepłodności i dzieci tylko na naszą
odpowiedzialność (bo słabe wyniki nasienia mogą wynikać z zaburzeń
genetycznych i dziecko je po mężu odziedziczy). Nie było badań
genetycznych.
Do sierpnia 2008 r. była trauma, zbieranie pieniędzy na ICSI i w
końcu kolejne badanie nasienia. W badaniu rozpoznano AZOOSPERMIA –
nie znaleziono ani jednego plemnika (ani zdrowego, ani chorego nic
zupełnie… - abstynencja seksualna – 4 dni). Wizyta u ginekologa w
Klinice InviMed Warszawa – tylko na podstawie 2 badań nasienia –
cryptozoospermia i azoospermia - w grę wchodzi tylko bank nasienia;
na początek IUI poprzedzone HSG.
Mam pytanie, czy AZOOSPERMIA to już wyrok i nic się nie da zrobić?
Może jednak mąż mógłby zrobić jakieś badania hormonalne?
Może powinien iść do androloga z tymi wynikami badania nasienia.
Czy jest sens jeszcze walczyć o nasze wspólne, biologiczne dziecko,
czy to już nie ma sensu (nie ukrywam, że koszty mają dla nas
znaczenie)?
Czy może ktoś był w takiej sytuacji i mu się udało? Jakim kosztem?
Ile to trwało?
Dziękuję Wszystkim za odpowiedzi.
Pozdrawiam ciepło : )
K.