Gość: Ania
IP: *.aster.pl / *.acn.pl
10.12.03, 19:54
Chciałabym podzielić się moją radością, dowiedziałam się dwa dni temu, że
jestem w ósmym tygodniu ciązy. Do tej pory nie pisałam na tym forum, ale
często czytałam, miałam bowiem problem jak wiele z Was - PCO. Od kilku lat
torbiele na jajnikach, progesteron ponizej najniższej normy i bardzo długie
cykle, ok 50, 60 dni. Przez 3 lata brałam Diane - 35, niestety po odstawieniu
sytuacja szybko wrócila do normy. Od lekarzy wiedziaalm, że
najprawdopodobniej nie zajdę w ciaże bez leków wspomagających a nawet była
brana pod uwagę laparoskopia. Żyłam sobie więc ze świadomością, że mogę mieć
kiedyś problemy. Przyznam, że nie planowaliśmy z mężem dziecka w tym
momencie, za jakiś czas, więc na wszelki wypadek zabezpieczaliśmy sie.
Jedynie raz sytuacja "wymknęła się spod kontroli" ale pomyślałam, że przecież
z takimi wynikami i tak nie mam szans na zajście w ciąże. Więc zapomniałam o
wszystkim do czasu gdy miesiąc temu zaczęłam mieć problemy z żałądkiem. Nie
przyszło mi jednak do głowy, ze to może być ciaża, w ogóle nie brałam tego
pod uwagę, chodzilam do różnych lekarzy, brałam niepotrzebne leki i nic nie
pomagało. Wreszcie dla spokoju zrobilam w niedziele test i od razu pojawiły
sie dwie krechy. Nie wierzyłam i pomyslałam, że pewnie jest to fałszywy wynik
przez jakiś stan zapalny w organiźmie, który mam. ale niepokój został zasiany
i poszłam do lekarza w poniedziałek, zrobilam badanie krwi na obecność beta
HCG a wieczorem poszlam na USG i ....... tam zobaczyłam mojego dzidziusia -
ma 8 tygodni i 17 mm i bije mu serduszko. to była nie do opisania chwila.
Dla mnie to jest cud, nigdy bym nie uwierzyła, że tak sie stanie. Dlatego
widzę, że racje maja ci co mówią, że natura ma swoje prawa i nie mozna jej
byc pewnym. Trzymajcie sie dziewczyny
pozdrawiam
Ania