Witam.
Od 10 lat staramy się o dziecko i nic z tego. Cały ten czas miałam nadzieję,
że wreszcie się uda a jednocześnie dojrzewałam do decyzji o in vitro. Po
drodze zdarzyła się ciąża pozamaciczna, potem guzy w piersi a teraz dopadł
mnie refluks żółciowy który zatruwa mi życie. Cały czas czuję się źle, chodzę
do lekarza i biorę coraz to nowe tabletki które nie pomagają. Wiem że to jest
bardzo trudne do wyleczenia i leczenie trwa bardzo długo.
Mam mega doła bo czas ucieka a ja zamiast myśleć o przygotowaniach do in vitro
walczę z żółcią. Dziewczyny powiedzcie mi czy żeby podejść do in vitro trzeba
być idealnie zdrowym? Czy pomimo dolegliwości jest to wogóle możliwe? Jestem
załamana i psychicznie nie daję rady. Mam już 32 lata