Dodaj do ulubionych

Wenezuela / Margarita - po powrocie

19.03.10, 20:44
Po 3 tyg. podróży po Wenezueli (interior i wyspy) mam bardzo
mieszane odczucia co do tego kraju. Wyjazd zorganizowaliśmy
samodzielnie, przy pomocy lokalnego biura podróży (rezerwacje
transportu i noclegów – dlaczego później) i niemieckiego (hotel na
Margaricie).
Trasa: PN Canaima, Delta Orinoko, Mochima, Margarita, Los Roques.
Kilka spostrzeżeń, na początek negatywne:
- wszędzie jest brudno (plaze tez pełne butelek, puszek, skórek po
zjedzonych limonkach – taka mentalność i zwyczaj Wenezuelczyków, ze
przychodzą na plaże, przynoszą ze sobą coolery (duze przenośne
lodówki turyst) pełne jedzenia i cały ten syf po sobie zostawiają na
piasku. Poza tym wszechobecna mania gromadzenia przy domach i na
dachach wszystkiego, co się da, od starych gratów po wraki aut.
- kraj jest mało przyjazny turystom (bez hiszpańskiego ani rusz –
nawet na lotnisku w Caracas! tylko hiszpanski. Jedynie gdzie można
było porozumiec sie po ang. to w hotelach na Margaricie i Los
Roques – tu duzo Europejczyków jest właścicielami posad)
- nie zawsze jest bezpiecznie, Caracas to podobno
najniebezpieczniejsza stolica swiata a policjant=korupcja
(zatrzymują turystów i wyłudzają pieniądze!!!) i cinkciarstwo
(handluja waluta na lotniskach)
- ze względu na bardzo niekorzystny oficjalny kurs boliwara trzeba
ze soba przywieźć i nosic gotówkę, tłumaczyc nie trzeba, ze
bezpieczne to nie jest i wymieniac na czarnym rynku. Uzywanie karty
(jeśli to w ogóle możliwe) = zastosowanie oficjalnego kursu, co
oznacza horrendalne ceny. Kurs oficjalny 1USD=2,15BsF, na czarno za
1 USD dostawało się ok. 5 BsF (listopad 2009) – z wymiana nie było
większych problemów. Ale trzeba uważać.
- równiez ze względu na oficjalny kurs są trudności na etapie
przygotowan wyjazdu, chcąc zarezerwowac czy wykupic jakis przelot
krajowy żeby uniknąć niekorzystnego kursu trzeba poszukać lokalnego
biura podrózy, które ma konto poza Wenezuelą (najczęściej USA) i
dopiero przez nich kupować. Oczywsicie za odpowiednią dopłatą.
- localsi niby pomocni, ale turysta dla nich to chodzący bankomat i
trzeba go obskubać ile wlezie (dla przykładu zatankowanie pełnego
baku kosztuje ok. 2,5 BSF - najtańsze paliwo na świecie, a za
podwiezienie prywatnym starym klekotem 30 km krzyczą 80 BsF, czyli
32 pełne baki!!!
- uwaga na stan samolotów (nie mowie tu o małych samolocikach typu
cesna latajacych do Canaimy, czy na wyspy – te tez w opłakanym
stanie, ale w nich jakos czulismy się bezpiecznie), ale o dużych
samolotach na krajowych połączeniach – mysmy lecieli na 1 silniku
(ponad 100 os. w samolocie) i wył alarm dekompresji
- często odwołują loty (zwłaszcza na Los Roques), rozkłady ulegaja
częstym zmianom
- podróżowanie autobusem na dłuższych trasach oznacza zapakowanie
się na parę godzin do lodówki, temp. wewnątrz ok. 10st C (czapka,
rękawiczki, polar obowiązkowe). Na promie na Margarite nie lepiej.
- bardzo często i regularnie brak prądu i wody – np. Caracas nie ma
wody przez 3-4 dni w tygodniu, na dachach wszedzie można zauwazyc
duze niebieskie baniaki do jej gromadzenia. Bogatsi maja wlasne
generatory. Hotele tez, ale posady juz niekoniecznie.

Wszystko to sprawia, ze turystów tam przyjezdza niewielu, nikt
(oprócz przyjezdnych obcokrajowców, którzy próbują zrobic biznes na
turystyce zorganizowanej) nawet ich do tego nie zachęca a
powiedziałabym raczej, że są zniechecani. Z Europy lądują w Caracas
tylko 3 samoloty dziennie, a np. Anglia nie ma w ogóle połaczeń z
Wenezuelą. Poza samolotami z Am Pd czy Łacińskiej, ruch na głównym
lotnisku kraju jest niewielki. Wśród obieżyświatów, którzy podróżuja
po danym zakatku świata nawet po kilka miesięcy W. nie cieszy się
duzym zainteresowaniem, wolą Brazylię czy Kolumbię. Oczywiście z
jednej strony to plus, bo turysci „nie rozdeptują” tych jeszcze
dziewiczych regionów, ale o czyms to świadczy.


Zainteresowanym polecam stronę Lonely Planet / forum Thorn tree –
duzo,świeze i praktyczne wiadomości.

Margarita – chyba największe rozczarowanie wyprawy, ma niewiele z
karaibskiego klimatu. Ani woda, ani plaże nie maja nic z rajskości.
Plaże jak wspominałam są brudne, kolor wody tez mało „karaibski”, w
wielu miejscach woda dosc niespokojna tzn. z wysokimi falami i
popływać się nie da.
Najpopularniejsza turystyczna miejscowość, czyli Playa El Aqua to
kilka hoteli (3-4) wzdłuż głownej ulicy i kilka mniejszych ale
raczej w stylu posad w głębi, ze 2 sklepiki spoż-chem, kilka
straganów z pamiątkami, 3-4 restauracyjko/bary, kilka punktów z
wycieczkami i bazar na koncu głównej ulicy.
Głowna ciągnie się wzdłuż plaży, chodnik przy niej to niezłe
wyzwanie – trzeba uważać zeby w cos nie wdepnac, albo nie stracic
zębow. Poza tym wzdłuż sporo zaniedbanych i zdemolowanych budynków.
Po przekroczeniu progu hotelu obraz się zmienia, jest czyściej i
przyjemniej – ale nie po to się jezdzi w swiat żeby go spędzać w
hotelu czy przy basenie.
Po zachodzie słonca (16-17) zycie zamiera i strach wychodzic w
miasto, nie ma zadnej latynoskiej disco i tak naprawde jest nudno!
Poza rezerwatem Laguna La Restinga sama wyspa ma tez niewiele do
zaoferowania.

A teraz pozytwy:

Delta Orinoko – fantastyczna przygoda i przezycie dla tych, co
kochaja przyrodę i lubia nacieszyc oko i ucho – polecam spędzić tam
choc 1 noc, by móc obudzic się razem z całą zwierzyną. Odgłosy
ptactwa i wyjców gwarantowane i niezapomniane. Kompletnie inny
świat. Poza wspomnianą zwierzyna jest baaardzo cicho, kameralnie i
bezpiecznie. Piekne zachody słonca. Wejście do dżungli to nielada
wyzwanie, taki mały survival, trzeba się dobrze zabezpieczyć przed
komarami: wysmarowac i spryskac ubrania repelentami. Po powrocie
każdy doceni w jakim komforcie zyje. Podziw dla Indian (Warrao),
którzy przy i z tej dzungli zyją.
Polecam Abujene Campamamento.

Canaima i Salto Angel – mimo, ze to najwyższy wodospad swiata
(prawie 1 km) jakiegos imponującego wrażenia nie robi (jest wysoki,
ale bardzo wąski – z daleka wygląda jak strózka), natomiast fajną
przygodą była cała 3 dniowa wyprawa do niego łódką i nocleg w
hamaku - prawie pod chmurka.
Nie polecam samego oglądania wodospadu z samolotu – często bywa
zasłonięty przez chmury.

Los Roques – przecudny archipelag kilkunastu wysp (Park Narodowy).
1 z nich (Gran Roque) jest zamieszkana i na niej sa posady, ale nie
ma plaz – dlatego codziennie rano trzeba płynac na inna wyspe na
plazowanie, pływanie i snurkowwanie. Za to na innych raj na ziemi,
przecudna woda i widoki. Tylko nie ma gdzie uciec przed słońcem, ale
dostaje się parasol i krzesełka – i jest ok i trzeba tylko
zaopatrzyc się wczesniej w jedzenie i picie, bo na tych wyspach
dosłownie nic nie ma. Za to razem z turystami w wodzie pławi się
tysiące pelikanów, o ile wlasnie nie poluja na rybki, a każdy
dziennie pozera 1,5 – 2 kg. Szcesliwcy mogą spotkac żółwie a wszyscy
przepiekne gigantyczne muszle.

Wenezuela ma bardzo duzy potencjał tzn. jest bardzo bogata w
naturalne zasoby - nie tylko ropa, ktorej wielkość złoż jest
porównywalna z zasobami na Bliskim Wschodzie, ale tez najróżniejsze
rudy, diamenty, złoto i ponad 3 tys. km dostępu do M. Karaibskiego –
wg mnie mogłaby być gospodarczo krajem nr 1 Am. Pd. i duzo bardziej
atrakcyjna, ale niestety poszczególne rządy i mentalność tego narodu
sprawiają, że jest inaczej.
Obserwuj wątek
    • margaritenio Re: Wenezuela / Margarita - po powrocie 21.03.10, 16:47
      Muszę się nie zgodzić z zamieszczonym tutaj postem.
      Byłem kilka razy w Wenezueli, mieszkałem na Margaricie (byłem tam nawet przewodnikiem) i mam inny punkt widzenia na te sprawy.
      Jedno jest pewne, że inaczej jak się o czymś słyszy, a inaczej jak się coś przeżywa. (przykład Caracas)
      Najbardziej nie zgodzę się z opinią o Wenezuelczykach.
      Margarita ma mnóstwo miejsc do zwiedzania, wystarczy tylko ruszyć się z hotelu.
      Jeżeli ktoś jedzie do Wenezueli i naprawdę się nudzi to musi mieć naprawdę wielkiego pecha, albo zupełnie inne oczekiwania. No ale przecież imprezy disco nie mają miejsca za dnia.
      A słońce przez rok zachodzi o 6 po południu.
      Znam kilku obcokrajowców, którzy po przyjeździe do Wenezueli, wracają do swego kraju ale tylko na wakacje.
      Zaś mentalności Wenezuelczyków, spontanicznych, naturalnych, żartujących ze wszystkiego, cieszących się z życia, żyjących z dnia na dzień, lubiących zabawę dobre jedzenie, muzykę, rum i whisky, nie odliczających czasu (przez co się prawie zawsze spóźniają), życzę sobie i wszystkim zaitneresowanym
    • bialkosz Re: Wenezuela / Margarita - po powrocie 15.12.10, 12:29
      Witam! ,mam pytanko związane z wycieczką 2 dniową do delty Orinoko i Canaimy. Myślimy z mężem o wakacjach na Margaricie, moim marzeniem jest jechać na taką wycieczkę, ale.... jest problem zdrowotny męża- ma zerwane tylne więzadła w kolanie i o dłuzszym chodzeniu, nie ma mowy :(((, jak wygląda taka wyprawa ??? jak długo się idzie przez dżunglę do wioski indian? Jak z odpoczynkiem, posiłkami i wodą pitną? Bardzo,bardzo prosiłabym o jak najwięcej info,bo do Wenezueli chcemy wybrać się tylko ze względu na tą 2 dniową wycieczkę.... Czekam z niecierpliwością na info. Pozdro. Mycha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka