Dodaj do ulubionych

Ukraina samochodem

12.01.12, 13:56
W trzy tygodnie przejechałem zachodnią (Od Lwowa do Mołdawii) i południową (od Odessy do Krymu) Ukrainę w drodze powrotnej zahaczyłem o Kijów. Wyprawę oceniam jako fantastyczną.
Jeżeli planujecie taki wyjazd i macie jakieś pytania chętnie pomogę.

pozdrawiam
Sam
Obserwuj wątek
    • Gość: WE Re: Ukraina samochodem IP: *.128.72.89.static.crowley.pl 13.01.12, 11:54
      Napisz coś o formalnościach/opłatach na granicy, stanie dróg, fotoradarach i legendarnej nadgorliwości ukraińskiej drogówki. Z góry dzięki.
      • samsung_pl Ukraina Mołdawia Nadniestrze - samochodem 16.01.12, 08:28
        Cześć. Mając na uwadze "legendarną czujność" ukraińskiej milicji oraz przede wszystkim stan dróg w tym kraju (dotyczy głównie części zachodniej i dróg II i III klasy) wybrałem się do Lwowa autobusem, dzięki czemu na granicy stałem godzinę, może chwilę dłużej. We Lwowie wypożyczyłem auto w BudgetCar - Skoda Felicia, na ukraińskich numerach. Koszt z ubezpieczeniem był moim zdaniem niski, zapłaciłem około 2 tys, przy czym miałem zgodę na wyjazd poza Ukrainę (Mołdawia) i zwrot auta w innym miejscu (oddałem na Krymie, stamtąd WizzAirr do Kijowa, 3 dni na miejscu i WizzAir do Katowic). Ta opcja zabezpieczyła mnie w 100% od jakichkolwiek "opłat" drogowych.

        Fotoradary (na trójnogach) widziałem sporadycznie, wystarczą dziury w drogach wielkości dużej kałuży i częstotliwości co 10 metrów. Częściej przejeżdża patrol milicji. Milicjanci stoją w zasadzie tylko w miastach, ale częściej niż u nas i zatrzymują bez widocznego uchybienia (inaczej niż u nas), zazwyczaj te "lepsze" auta. Na szerokich drogach pomiędzy miasteczkami ruch był raczej niewielki i zagrożeń ze strony milicji nie było wcale. To na co trzeba uważać przejeżdżając przez wioski to wszędobylski drób przebiegający przez jezdnię w stadach i w zaskakujący sposób - dobiega z lewego pasa do końca prawego i wraca z powrotem. Miałem kilka takich sytuacji, a przejechałem tylko kilka tys. kilometrów. W górskich rejonach Krymu normalne jest to że bydło lub konie (z gps-em na szyi :)) wracają do domu same po szosie - są nawet specjalne znaki, które o tym informują.

        Tak jak pisałem po drodze pojechałem do Mołdawii (kraj specyficznych kontrastów - jedno wielkie miasto, puste drogi na prowincji - dosłownie - i korki w mieście, przy czym większość aut znacznie lepszych i droższych niż te na naszych ulicach a w około bieda aż piszczy). To właśnie w Mołdawii po raz pierwszy usiłowano wymusić na mnie łapówkę. Przy wjeździe do Nadniestrza (Pridniestroje - separatystyczna republika Mołdawii, taki skansen kraju rad), stał znak z napisem milicja, jakieś 20 metrów przed szlabanem. Ponieważ stały przede mną jakieś 3 auta, przejechałem i zatrzymałem się za nimi, jakieś 5 metrów za znakiem. Podbiegł do mnie mołdawski milicjant i zaprosił do swojego kolegi w kantorku obok, Ten 3x robił mi wykład o tym, że jestem gościem, że nie mogę łamać przepisów i o tym co on ma zrobić bo późno, banki nieczynne i ... - udawałem głupiego który nie rozumie o co chodzi, Po 15 minutach mnie puścił. Chodziło o to, ze przy takim znaku należy bezwzględnie stanąć nie czekając na polecenie. W samym Nadniestrzu to horror jeżeli chodzi o przejazd. Najpierw dokładna kontrola i dokumenty dla każdej osoby - trzeba zapłacić parę groszy - stawka urzędowa. Potem to już wolna amerykanka - milicji zwłaszcza w Tiraspolu mnóstwo! Przy lotnisku co 15 metrów po obu stronach drogi - chyba ze 40 ich było. Pilnowałem się jak mogłem ale i tak wpadłem. Na dużym rondzie, na środku stoi posterunek w formie grzyba i kilku milicjantów, droga wypadała mi do skrętu w lewo, czyli musiałem objechać całe rondo. Aby tak zrobić musiałem przejechać dwie ciągłe linie, co nie wydawało mi się dobrym pomysłem (choć właśnie tak powinienem był zrobić), więc skręciłem w prawo aby podjechać do ronda od drugiej strony. Jadąc zauważyłem, że w przeciwnym kierunku jadą busy, choć droga miała 1 pas z lewej i 2 z prawej, Zawróciłem i podjechałem do ronda w taki sposób, że nie musiałem przejeżdżać ciągłej lini. Niestety, już na mnie czekano - ten pas był pasem dla autobusów (na wschodzie tą funkcję pełnia busiki zwane marszrutkami). W "grzybie" spędziłem dobre 20 minut, negocjacja łapówki była trudna, ostatecznie zapłaciłem równowartość 70 zł (dałem kilka dolarów w pojedynczych banknotach, kilka hrywien i kilka złotych tłumacząc że już nie mam pieniędzy bo wracam z wakacji do Odessy na samolot, usłużny milicjant sugerował, że może żona ma ;). Potem już tylko przejazd przez most, mijam żołnierzy i transporter opancerzony stojący w poprzek drogi i jadę do granicy z Ukrainą, ciesząc się, że wracam do cywilizacji. Na granicy ostatni problem - na widok polskich paszportów, zostaję poproszony o wyjście z auta i udanie się do pomieszczenia "łapówkowego", problemem ma być fakt że mam pieczątkę wjazdu do Mołdawii a nie mam pieczątki wyjazdu (to normalne, Mołdawia uznaje Nadniestrze za swoje terytorium, a ono samo nie wbija pieczątek w paszport, żadnych). Jest to znany sposób na wyciągnięcie pieniędzy. Nie wiem czy byłem rozgoryczony tym kraikiem, czy też po prost bliskość granicy dodawała mi odwagi, dość że stanowczo i konsekwentnie odmawiałem formułowanym wprost żądaniom łapówki, argumentowałem to logiką i tym, że "pytałem o to przy wjeździe, niech sobie zadzwonią i sprawdzą :)". Po 40 minutach zrezygnowali, choć miny mieli wściekłe.

        Na Ukrainie wszystko wróciło do normy, milicjanci nawet nas nie zauważali. Parę razy przejeżdżałem przez taki niby punkt graniczny pomiędzy dwiema częściami Krymu (za Symferopolem), na którym zawsze stali milicjanci i wielokrotnie widziałem jak zatrzymują pojazdy - z reguły SUVy. Drogi tam były dużo lepsze choć siłą rzeczy często strome i pełne serpentyn. Podsumowując wrażenia związane z jazdą - swojego samochodu po prostu byłoby mi szkoda, po 10 tys km takiej jazdy zawieszenie trzeba wymienić. Kilka razy musiałem korzystać z usług wulkanizatora (tanie), ale coś mi się wydaje, ze część z tych wizyt nie była wynikiem przypadku, ale może to tylko wrażenie. Kraj przepiękny, naprawdę warto zobaczyć, miałem duże poczucie bezpieczeństwa (jak u nas). Warto znać choć podstawy rosyjskiego. Ja przed wyjazdem poznałem kilka słów i zasad języka ukraińskiego, jest dosyć podobny do polskiego, ale okazało się, że używa się go tylko w części środkowo zachodniej - całe południe i wschód mówią po rosyjsku. Uff, trochę się rozpisałem, mam nadzieję że to będzie pomocne.

        Sam.
    • Gość: toja Re: Ukraina samochodem IP: 217.153.153.* 13.01.12, 13:53
      oraz ile stałeś na granicy.
      • samsung_pl Re: Ukraina samochodem 16.01.12, 08:29
        Granicę przejechałem autobusem (zobacz poprzednią odpowiedź w tym wątku), tak więc stałem około godziny.
        Sam.
    • Gość: zkrainykangurów Re: Ukraina samochodem IP: *.xdsl.centertel.pl 16.01.12, 16:24
      Ja też mogę posłużyć radą jeśli chodzi o wyjazdy autem na Ukrainę. Relacja z mojej podróży tutaj : krymska wyprawa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka