Dodaj do ulubionych

Samochodem po Peru

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.05, 16:18
Czy ktos z was probowal podrozy wynajetym samochodem po Peru? Jak z jakoscia
drog i bezpieczenstwem? Zastanawiam sie nad trasa Lima - Cuzco - Titicaca.
Mam swiadomosc problemow zwiazanych z przebywaniem na duzych wysokosciach.
Niedawno przejechalem kilka tysiecy km w Chile i Argentynie (wjazd do
gejzerow Tatio, Patagonia).
Obserwuj wątek
    • s.wawelski Re: Samochodem po Peru 18.06.05, 17:32
      Turystycznie podana przez Ciebie trasa jest bardzo atrakcyjna. O ile wiem na
      calej trasie jest asfaltowa droga (Lima-Cuzco lecialem samolotem, wiem to tylko
      od taksowkarza w Cuzco). Pewnym mankamentem jest tylko dlugosc tej trasy gdyz
      droga z Limy do Cuzco prowadzi przez gory i podroz trwa okolo 2 dni, podczas
      gdy samolotem okolo 40 minut.

      Co do cen moje informacje moga byc juz nieaktualne gdyz w Peru bylem kilka lat
      temu, ale wowczas koszt wynajecia pojazdu wynosil okolo 120 USD plus dochodzily
      tzw. drop-off charges okolo 500 USD jezeli chcesz oddac auto gdzie indziej.

      Jezeli sam przejechales z San Pedro do Tatio to jestes ewidentnie zaprawionym
      turysta zmotoryzowanym i wiele Cie juz nie zaskoczy. Ale przypomina mi sie
      jeszcze jedna rzecz, mianowicie w okolicach samego Cuzco jest bardzo wiele do
      zobaczenia, ale nie zawsze jest praktycznie pojechac wlasnym samochodem czest
      lepiej jest taxi gdyz np. w Pisac kierowca Cie zostawi w jednym miejscu a
      odbierze w innym. Inny przypadek to Maras, gdzie lepiej pojechac z kims, kto
      zna trase, chocby dlatego, ze jest to nieoznakowana polna droga biegnaca nad
      przepasciami i po prostu mozna sie zgubic. Zeby bylo smiesznie to taxi Cie
      bedzie kosztowac taniej niz wlasny samochod.

      Powodzenia,

      S.W.
      • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.05, 23:33
        Dzieki za info. Jezeli jest asfalt to w ogole nie powinno byc problemu. Chce
        wynajac samochod terenowy, wiec dziury nie beda przeszkoda.
        Wole jechac samochodem ze wzgledu na niesamowite widoki na tej trasie. Z okolic
        Titicaca chyba wroce autem do Limy wybierajac wariant nadmorski.

        A propos Tatio - rzeczywiscie samodzielny wjazd samochodem jest przezyciem.
        Gejzery zaatakowalem z Calamy, nastepnie zjechalem do San Pedro. Naprawde super!
        • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 19.06.05, 08:11
          Jesli przebrnales przez Careterre Austral to Peru przejedziesz spokojnie.
          Wypozyczalni szukaj w peruwianskim googlu, troche tego jest.

          *******************************
          www.polcom.cl/patagonia
          volvina.blog.onet.pl
          smakosze.blox.pl
          • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.05, 13:25
            Chyba skorzystam z Avisa w ktorym mam znaczne znizki. Sieciowa wypozyczalnia
            gwarantuje rowniez w miare niezawodne samochody.
        • Gość: Rafal -imysz@wp.pl Re: Samochodem po Peru IP: 146.38.90.* 19.06.05, 10:42
          witaj.
          moglbys podrzucic swoj adres email
          chcialbym pogadac w temacie samochodem po ameryce poludniowej ...
          z gory dzieki
          Rafal
          imysz@wp.pl
          • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.05, 13:26
            Moj email: mobypol@netscape.net
    • katahdin Re: Samochodem po Chile 19.06.05, 13:36
      Gość portalu: moby napisał(a):
      > Niedawno przejechalem kilka tysiecy km w Chile i Argentynie (wjazd do
      > gejzerow Tatio, Patagonia).

      czy mozesz napisac jaka trase przemierzyles w Chile i w argentynie i w jakiej
      jednostce czasu.(odleglosci sa olbrzymie wiec stad to pytanie )
      • Gość: moby Re: Samochodem po Chile IP: 213.172.178.* 20.06.05, 12:59
        czy mozesz napisac jaka trase przemierzyles w Chile i w argentynie i w jakiej
        > jednostce czasu.(odleglosci sa olbrzymie wiec stad to pytanie )

        kathadin, w Chile i Argentynie spedzilem ok. 4 tygodni. Z braku czasu
        korzystalem z transportu lotniczego plus wynajem samochodow.

        Wyjazd skladal sie z kilku etapow:

        1. Santiago i okolice - Valparaiso, Vina del Mar, okolice Aconcagua, Lago di
        Inca

        2. Punta Arenas, Puerto Natales, Torres del Paine, Calafte, Rio Gallegos, Fort
        Bulnes i okolice (penguineria, itp.)

        3. Calama, Antofagasta, Calama, Tatio, San Pedro

        4. Pare dni w Buenos Aires plus przelot do Iguazu, strona argent. i braz.,
        Itaipu plus okolice (troche jazdy po Misiones w poszukiwaniu plantacji kawy,
        itp)

        W sumie 4 wynajmy samochodow, kilka przelotow, raczej ekspresowe tempo.
        • katahdin Re: Samochodem po Chile 21.06.05, 03:56
          Swietnie rozwiazales, tego mi wlasnie brakowalo. dzieki.
          Napisze pozniej, teraz zajeta jestem Nepalem/Tybetem,
          moze i tam byles ?
          • Gość: moby Re: Samochodem po Chile IP: 213.172.178.* 22.06.05, 13:56
            Kathadin, w Nepalu jeszcze nie bylem, ale mam nadzieje ze wkrotce uda mi sie
            tam wybrac. W Azji bylem w Chinach, Kambodzy i kilku innych miejscach...
            • katahdin Re: Samochodem po Chile 23.06.05, 01:21
              Gość portalu: moby napisał(a):

              > Kathadin, w Nepalu jeszcze nie bylem, ale mam nadzieje ze wkrotce uda mi sie
              > tam wybrac. W Azji bylem w Chinach, Kambodzy i kilku innych miejscach...

              Co widziales w Chinach ? i jakie to jeszcze byly inne miejsca ?
              Ja jestem teraz pochlonieta lektura o Nepalu, chyba sie nie doczekam !!!
              • Gość: moby Re: Samochodem po Chile IP: *.holidayinn.cz 24.06.05, 00:00
                > Co widziales w Chinach ? i jakie to jeszcze byly inne miejsca ?

                W Chinach bylem w Szanghaju i okolicach (m. in. klimatyczna miejscowosc Suzhou
                z pieknymi ogrodami). Potem polecialem do Hongkongu z ktorego wpadlem do
                Guangzhou (Kantonu) oraz promem do Macau. W sumie to bylo takie przetarcie,
                chcialem zobaczyc jak sobie poradze w Chinach. Czasem odpuszczalem sobie
                angielski, taki sam skutek dawalo mowienie po polsku ;-)

                Poza Chinami i Kambodza bylem w Tajlandii i Singapurze. Mysle o Nepalu i
                Tybecie.
        • mysiulek08 Re: Samochodem po Chile 21.06.05, 18:45
          Z ciekawosci pytam: z jakich map korzystales w Chile? Bo na tych wydawanych
          przez tutejszy IGM trudno sie opierac. Choc cos drgnelo, nowe, tegoroczne
          wydania, jakby lepsze, choc wygladaja na przerobke map morskich.
          *******************************
          www.polcom.cl/patagonia
          volvina.blog.onet.pl
          smakosze.blox.pl
          • Gość: moby Re: Samochodem po Chile IP: 213.172.178.* 22.06.05, 14:02
            > Z ciekawosci pytam: z jakich map korzystales w Chile?

            mysiulku, korzystalem z serii map wydawanych w Chile (taka czerwona okladka,
            ponumerowane sa wedlug regionow) - niezbyt estetyczne ale dosc dokladne.
            Mialem rowniez mape Chile z serii "World Explorer" (lub jakos tak, maja zolte
            okladki, dotycza roznych egzotycznych destynacji)
            Korzystalem tez z dosc dokladej mapy Terra del Fuego, wydanej chyba w Stanach.

            W temacie map jest w Chile wiele do zrobienia. Niezly potencjalnie rynek dla
            firm kartograficznych. :-)
    • Gość: orchidea22 Re: Samochodem po Peru IP: 80.48.253.* 21.06.05, 10:56
      Jeździliśmy dużo i długo by gadać, najważniejsze jednak jest, byś wyjeżdżając z
      wypożyczalni sprawdził, czy masz trójkąt bezpieczeństwa, zapłaciliśmy za jego
      brak jakieś spore pieniądze i nic nie pomagały wykłócenia się etc.
      Wypożyczalnia (avis właśnie) zwróciła nam forsę, tak że to ok, ale dużo
      problemów, bo mandat trzeba było zapłacić w jakiejś tam wioseczce, 200 km od
      Limy, godz otwarcia od do, było już oczywiście za późno, chcieli, żebyśmy tam
      albo spali albo wrócili na anstępny dzień - jakieś kosmiczne bzdury. Skończyło
      się oczywiście na łapówce. Policja bywa różna, miła, niemiła, nas zatrzymywali
      co chwilę pytając np kontrolnie o znak znajdujący się kilometr wcześniej (do
      ilu było ograniczenie) albo po prostu żeby sprawdzić papiery, albo żeby nam
      wmówić, że jechalkiśmy za szybko. Generalnie miło i fajnie, za**ście wręcz,
      fajnie się jeździ po pustyni w Paracas, Cordillera Bianca też jest niezła,
      polecam trasy powyżej 4000mnpm, widoki cudne a nasza stara avisowa corolla
      wytrzymała wszystko bez problemu :)
      • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: 213.172.178.* 22.06.05, 14:09
        Orchdeo, mam nadzieje ze w Peru nie bedzie gorzej z policja drogowa niz w
        Czarnogorze. Wokol prawie calej Boki Kotorskiej jest ograniczenie do 40 km.
        Policjant za kazdym krzakiem. Mozna sie zalamac, chociaz oplaty po kilka Euro.

        Na pewno sprawdze ten nieszczesny trojkat.

        Jestem juz niezle nakrecony na wyjazd poniewaz wlasnie odbieram bilety. Co
        prawda lece dopiero w styczniu (na trzy i pol tygodnia), ale temperatura rosnie.

        Boje sie troche o pogode - w Andach bedzie pora deszczowa....
        • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 22.06.05, 18:14
          Sadze, ze nie masz sie o co martwic. Leje to teraz, juz dwa tygodnie.
          A mapy spraw sobie argentynskie, jak na razie nas nie zawiodly.

          *******************************
          www.polcom.cl/patagonia
          volvina.blog.onet.pl
          smakosze.blox.pl
          • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.eranet.pl 22.06.05, 21:14
            Czy jestes teraz w Ameryce Pld? W jakich okolicach?
            • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 23.06.05, 05:08
              Od poltora roku mieszkam w Santiago de Chile:)

              *******************************
              www.polcom.cl/patagonia
              volvina.blog.onet.pl
              smakosze.blox.pl
              • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.holidayinn.cz 24.06.05, 00:06
                > Od poltora roku mieszkam w Santiago de Chile:)

                No to mysiulku wpadaj czasem za Andy odetchnac swiezym powietrzem.

                Jeden z taksowkarzy w Santiago, z pewna duma, powiedzial ze jego miasto jest
                drugim najbardziej zanieczyszczonym (smog) miastem na swiecie. Pierwsze jest
                Mexico city.

                A Santiagio dla mnie bardzo OK. Co tam robisz tak dlugo, jesli mozna spytac?
                • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 24.06.05, 06:28
                  Ze smogiem nie jest tak zle, ja czesciej widze andyjskie zasnute chmurami niz
                  smogiem, choc fakt, zdarzaja sie dni, ze jest alert pernamentny i wtedy zadne
                  zadne prywatne auto nie wyjedzie na droge. Zreszta, ktora ze stolic nie jest
                  zadymiona. Sporo robia by ograniczyc zanieczyszczenie, restrykcje dla
                  samochodow gaznikowych, bardzo malo diesli w sluzbie prywatnej, rewizje gazow
                  co trzy miesiace, no i najwieksza ich zdaniem zdobycz (dla mnie
                  glupota):CALKOWITY zakaz sprowadzania uzywanych samochodow.
                  Na oddech zawsze znajdujemy czas, zdarza sie, ze trzy dni nam starcza by wybrac
                  sie np do Huasco, o Argentynie, ktora uwielbiamy, szczegolnie poludnie i czesc
                  nam najblizsza, nie wspomne. Niestety mamy teraz problem z mobilnoscia (patrz
                  blog volvinowy) no i reszta teamu z czasem.
                  Coz ja porabiam, hmm, glupio sie przyznac, ale ... jestem na wakacjach:)

                  *******************************
                  www.polcom.cl/patagonia
                  volvina.blog.onet.pl
                  smakosze.blox.pl
                  • mysiulek08 Upss 24.06.05, 07:48
                    pozne pisanie robi swoje, oczywiscie, ze
                  • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.05, 13:51
                    > Coz ja porabiam, hmm, glupio sie przyznac, ale ... jestem na wakacjach:)
                    >
                    Hmmm.... coz moge powiedziec, WOW! Pozazdroscic!

                    Domyslam sie ze jestes poludnowo-amerkanskim ekspertem d/s roznych. W ktorych
                    krajach z regionu bylas dotychczas?
                    • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 29.06.05, 01:13
                      Problem w tym, ze to tylko ja mam wakacje:), a dwojka moich przyjaciol, z
                      ktorymi dziele poludniowoamerykanski kawalek mego zywota tutaj po prostu
                      normalnie zyje, pracuje, wiec wyjazdy sa wtedy, gdy terminy pozwalaja.Ostatni
                      weekend z dodatkowym wolnym poniedzialkiem spedzilismy szwendajac sie po
                      wybrzezu, niestety znow wynajetym autem:(. Jak trafia sie cos dluzszego to
                      dyskusja jest burzliwa gdzie jechac, ja zawsze glosuje za polnoca, oni za
                      poludniem, kapituluje gdy trasa zachacza o Chiloe:). I prawie nigdy nie udaje
                      sie nam dojechac do celu, coz zbyt czesto zbaczamy z drogi by cos podziwiac, a
                      potem czasu brakuje. Z Uspallata do Santiago wracalismy trzy dni:)

                      Z tym eksperctwem to bym nie przesadzala, owszem pomoca wszelaka moge sluzyc
                      jesli w temacie jest Chile:)
                      Co do krajow tego rejonu, to moje preferencje sa jednoznaczne: Argentyna:).
                      Boliwia, ze wzgledu na ciagle zatargi i wewnatrz i na zewnatrz, niechec do
                      Chile, nie jest brana w tej chwili pod uwage, w Peru za duzo ludzi, choc kilka
                      miejsc wypada odwiedzic zanim ich nie zadepcza. Jesli wszystko pojdzie tak jak
                      powinno to przed nami podroz przez Paragwaj, Argentyne i kawalek Brazyli.
                      Uwielbiamy podroze autem, nie znosimy latac samolotem, wiec bywamy tam gdzie
                      mozemy dojechac samodzielnie. Bardzo neci mnie wyspa Robinsona, ale
                      pierwszenstwo ma Przyladek Horn, bez Torres del Paine. Pietrzy sie dlug wobec
                      Allerce Andino, Fitzroy'a:), Perito Moreno i sporego kawalka polnocy. Jak
                      widzisz w Chile i okolicy jest tyyle do zobaczenia.
                      *******************************
                      www.polcom.cl/patagonia
                      volvina.blog.onet.pl
                      smakosze.blox.pl
                      • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: 213.172.178.* 29.06.05, 18:34
                        > dyskusja jest burzliwa gdzie jechac, ja zawsze glosuje za polnoca, oni za
                        > poludniem, kapituluje gdy trasa zachacza o Chiloe:).

                        Osobiscie bardzo spodobalo mi sie glebokie poludnie - szeroko rozumiane okolice
                        Punta Arenas (na tyle szeroko ze miesci sie tam i Torres i Calafate). Zaluje ze
                        nie wystarczylo mi czasu na dojazd do Ushuai. Moze nastepnym razem.

                        A Chiloe rzeczywiscie jest takie super?

                        W ktorej czesci Santiago mieszkasz? Ja nocowalem na Avenida Vitacura, kolo
                        Providencii. Raz skracajac sobie jazde samochodem przez centrum pojechalem
                        ulica autobusow (pewnie znasz ten glowny bulwar z setkami busow). Przez moment
                        myslalem ze autobusy mnie zlinczuja, ale przetrwalem....
                        • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 30.06.05, 07:08
                          Ja poludnietego kontynentu kocham za pampe:) Za jej zapach rozgrzanych ziol,
                          trawy, krzewow, za wiatr, za bezkres, za drogi ciagnace sie przed Toba i za...
                          gwiazdy:) Sa tak blisko, czujesz sie nieomal wewnatrz Drogi Mlecznej:) Choc
                          polnoc ma cos lepszego w gwiazdach, gdy wracasz do domu, kierujac sie na
                          poludnie widzisz w szybie auta Krzyz Poludnia, ktory prowadzi Cie jak tysiace
                          podroznikow przed Toba.
                          Chiloe jest odpoczynkiem od wszedobylskich andyjskich szczytow:)Cos co tam Cie
                          tam otacza jest czyms trudnym do opisana, szum oceanu, slyszany z kazdego
                          miejsca, tajemniczosc, to chyba sekret Chiloe. To jest moja Itaka:)
                          I najpyszniejsze ryby na planecie:).

                          Mieszkam w poludniowowschodniej czesci miasta, dzielnica Penalolen, bardzo
                          zroznicowana socjalnie, ale nie mam ambicji placic niebotycznego czynszu za
                          mieszkanie na rozgrzanych zboczach, albo w glosnym, zadymionym centrum.
                          Usypiaja mnie cykady, budza papugi klocace sie zaciekle z psami, a widoki z
                          okna sypialni wynagradzaja niedociagniecia chilijskiego budownictwa.

                          :))) O autobusy w Santiago to jest mocne przezycie, szcegolnie gdy jestes
                          pasazerem wracajacym z centrum w godzinach szczytu, albo kierowca zablakanym na
                          Alamedzie (o tym piszesz). My mamy haka na autobusy i raczej zaden juz naszej
                          Babci nie podskoczy;)

                          *******************************
                          www.polcom.cl/patagonia
                          volvina.blog.onet.pl
                          smakosze.blox.pl
                          • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.05, 23:50
                            My mamy haka na autobusy i raczej zaden juz naszej
                            > Babci nie podskoczy;)

                            A na czym polega ten hak? Moim zdaniem santiagowskie (!?) autobusy sa
                            nieuleczalne...
                            • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 02.07.05, 15:52
                              Nasza Babcia, czyli czerwony autobus vel cegla, znaczy sie czerwone volvo 245
                              ma hak, fabryczny volvovski hak. I jesli autobus zbyt blisko przytuli sie do
                              babcinego tylu ma po prostu zderzak do wymiany:) Co juz mialo miejsce.

                              *******************************
                              www.polcom.cl/patagonia
                              volvina.blog.onet.pl
                              smakosze.blox.pl
                              • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: 213.172.178.* 04.07.05, 16:08
                                Nasza Babcia, czyli czerwony autobus vel cegla, znaczy sie czerwone volvo 245
                                > ma hak, fabryczny volvovski hak. I jesli autobus zbyt blisko przytuli sie do
                                > babcinego tylu ma po prostu zderzak do wymiany:) Co juz mialo miejsce.

                                Cóz, taki hak moze byc bronia obosieczna! ;-)
                                • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 05.07.05, 01:06
                                  Santiagowskie autobusy hakow nie maja, zreszta przedni zderzak babciny tez
                                  produkcji volvo;)

                                  *******************************
                                  www.polcom.cl/patagonia
                                  volvina.blog.onet.pl
                                  smakosze.blox.pl
                          • chilijczyk Re: Samochodem po Peru 01.07.05, 00:48
                            Eeeetam!Jazda w godzinach szczytu to pestka. Najwieksza adrenalina jest na
                            kursach nocnych, mocno po polnocy gdy samochodow wtedy malo i kierowcy czasem
                            urzadzaja ze soba wyscigi... To jest dopiero atrakcja! :)

                            Ale z zoltymi "micro" w Santiago trzeba sie powoli zegnac. We wzesniu zacznie
                            byc wprowadzany w zycie program Transsantiago. A to oznacza wymiane aktualnych
                            busow na nowe - przegubowe, w duzej czesci na gaz ziemny, z GPSem i rozkladami
                            jazdy... Az mi troche zal! I to mimo,ze w ubieglym roku taki szalony autobus
                            mnie potracil!
                            • mysiulek08 Re: Samochodem po Peru 02.07.05, 16:04
                              Eeeeeee tam! Adrenalina na najwyzszym poziomie to mam gdy wracajac autem do
                              domu nie wiem czy trafie! Wiesz, ze buduja Costanera Norte, nowa nitke metra, a
                              my mamy nieszczescie mieszkac w condomino przy Vespucio, rondo Quilin. Wjazdy,
                              zjazdy zmieniaja niemal co godzine! Pewnego ulewnego wieczora plastkiowe
                              zagrody splynelay nam pod sama maske. A zlapanie autobusu i wysiadniecie w
                              drodze powrotnej w odpowiednim miejscu, by nie wyladowac niemal na La Florida
                              to dopiero jazda:)
                              Nie uda sie do wrzesnia, ponoc Kolumbia nie zdazy z dostawa Scanii. Swoja droga
                              ciekawe beda te rozklady jazdy, bilety miesieczne, przystanki obowiazujace i
                              zadnego dowolnego no i te przegubowce w tych waskich uliczkach.
                              Teraz zrobila sie jeszcze wieksza jazda, wycofali sporo starych autobusow,
                              oczywiscie nic w to miejsce wjechalo, kierowcy jeszcze bardziej rozzuchwaleni,
                              wsciekli. Mimo to system komunikacji jakos w tym miescie dziala.

                              Mnie sie nie udalo zalapac na takie atrakcje jak nocne wyscigi, ale slyszalam
                              sporo opowiesci:)

                              *******************************
                              www.polcom.cl/patagonia
                              volvina.blog.onet.pl
                              smakosze.blox.pl
            • nocnylot Re: Samochodem po Peru 29.06.05, 02:33
              W sprawach zwiazanych z Ameryka Poludniowa zachecam do zagladania i zadawania
              pytan takze na tym, troche bardziej wyspecjalizowanym forum:

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
              nl
        • katahdin Re: Samochodem po Peru 23.06.05, 01:16
          Gość portalu: moby napisał(a):

          > Jestem juz niezle nakrecony na wyjazd poniewaz wlasnie odbieram bilety. Co
          > prawda lece dopiero w styczniu (na trzy i pol tygodnia), ale temperatura
          > rosnie. Boje sie troche o pogode - w Andach bedzie pora deszczowa....

          Wiesz, ze jest pora deszczowa i wlasnie wybierasz sie w tym
          terminie, dlaczego ? tam jest fatalnie w tym czasie, wiele drog
          jest nieprzejezdnych, nie tylko, ze sa rozmyte ale rowniez
          ze wzgledu na obsuniecia ziemi. Bylam w gorach, po porze deszczowej,
          wiec mialam okazje widziec i odczuc stan tych drog. No, moze w Cuzco
          bedzie inaczej , ale Pacific Express (przepiekna) moze byc na pare godz.
          nieprzejezdna ze wzgledu wlasnie na obsuniecia (olbrzymie wydmy).
          Tez zamierzam chociaz w jedna strone przejechac sie z Cuzco do Limy
          wlasnie samochodem. Koniecznie napisz jak to wyglada.
          Gdzie kupowales mapy na Patagonie ?
          • mysiulek08 Mapy 23.06.05, 06:44

            www.igm.cl/
            www.turistel.cl/
            www.automapa.com.ar/
            *******************************
            www.polcom.cl/patagonia
            volvina.blog.onet.pl
            smakosze.blox.pl
            • Gość: moby Re: Mapy IP: *.holidayinn.cz 24.06.05, 00:23
              mysiulek08 napisała:

              >
              > www.igm.cl/
              > www.turistel.cl/
              > www.automapa.com.ar/

              Dzieki za linki. Korzystalem z tych argentynskich oraz z b. podobnych
              chilijskich. W sumie te mapy byly mniej wiecej zgodne z rzeczywisoscia...
              Mialas inne doswiadczenia?
              • mysiulek08 Re: Mapy 24.06.05, 06:32
                aregentynskie sprawiaja sie dobrze, chilijskie, szczegolnie te z turistela sa
                tragiczne, brak poziomic, przeklamame kilometry, itp. Dzieki wlasnie takiej
                mapie spedzilismy nocke w aucie posrodku Careterry Austral, z padajacym o dach
                deszczem, bo nam paliwa zabraklo, gdyz wg mapy i potwierdzonej na stacji
                informacji, kolejna stacja miala byc za 50 km, byla ale chyba za 150;)

                *******************************
                www.polcom.cl/patagonia
                volvina.blog.onet.pl
                smakosze.blox.pl
          • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.holidayinn.cz 24.06.05, 00:17
            Wydaje mi sie ze planujac przemieszczanie sie w obrebie wiekszego obszaru w Am.
            Pld. zawsze sa jakies extrema pogodowe - albo leje, albo wieje albo grzeje.

            Nazca jest ponoc caloroczne, nad morzem bedzie lato. A dzungla i Andy, no coz
            no risk, no fun....

            Czy Pacific Express to Panamericana?

            Na pewno opisze wyjazd, ale to jeszcze kilka miesiecy :(

            Ciekawe mapy mozna kupic w sieci "sklep podroznika". Musi ja prowadzic jakis
            zakrecony na tym punkcie koles bo sciaga rozne kultowe egzemplarze, normalnie
            trudno dostepne. Maja strone internetowa biiip-reklama-biiip
            www.traveller.com.pl
      • katahdin Re: Samochodem po Peru 23.06.05, 01:04
        Gość portalu: orchidea22 napisał(a):
        > fajnie się jeździ po pustyni w Paracas, Cordillera Bianca też jest niezła,
        > polecam trasy powyżej 4000mnpm, widoki cudne ...

        Spedzilam w peruwianskich Andach, w Cordillera Blanca w zeszlym roku 2 tyg.
        Chetnie powroce tam, jesli mi tylko czas pozwoli. Widoki przepiekne.

        Ciekawa jestem, czy przejechalas przez przelecz Punta Olimpika i czy dojechalas
        do Winchus w Cordilliera Negra ? Droga, przez ta przelecz jest podobno
        najpiekniejsza, ja niestety, stchorzylam po trasie do Winchus w poszukiwaniu
        paya raimondii, mialam po prostu DOSYC. Puscily mi nerwy jak mgla zaczela
        szybko przeslaniac juz nie tylko przepiekne widoki, ale i droge. A my ciagle w
        gore i w gore. W pionie to wyszlo tylko 2 km. Oczywiscie kazdemu polecam ale
        tylko o zdrowych nerwach. Patrzac z dolu zupelnie nie odczuwa sie ze to bedzie
        az tak wysoko, natomiast spogladajac juz w dol, nie chce sie wierzyc, ze teraz
        musi sie zjechac ta waska serpentyna w dol...
        • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.holidayinn.cz 24.06.05, 00:29
          Puscily mi nerwy jak mgla zaczela
          > szybko przeslaniac juz nie tylko przepiekne widoki, ale i droge. A my ciagle
          w
          > gore i w gore. W pionie to wyszlo tylko 2 km. Oczywiscie kazdemu polecam ale
          > tylko o zdrowych nerwach. Patrzac z dolu zupelnie nie odczuwa sie ze to
          bedzie
          >
          > az tak wysoko, natomiast spogladajac juz w dol, nie chce sie wierzyc, ze teraz
          >
          > musi sie zjechac ta waska serpentyna w dol...

          A ja mialem podobne wrazenia w Czarnogorze. Moze wysokosci nie, ale w koncu to
          bez znaczenia czy spadasz samochodem z kilometra czy z trzech.

          Nad jeziorem Szkoderskim, przy granicy z Albania wjechalem na droge ktora przez
          50 km byla polka skalna. W niektorych miejscach musialem skladac lusterka - z
          jednej strony skala - z drugiej przepasc. Cyrk byl przy mijaniu (ze dwa razy to
          sie zdarzylo) - trzeba bylo jechac na wstecznym nawet kilkaset metrow, brrr....
          • Gość: orchidea22 Re: Samochodem po Peru IP: 80.48.253.* 28.06.05, 09:16
            Tak, Cordillera jest nieziemska i wrażenia są niezwykłe, też chętnie bym tam
            wróciła na dalszą eksplorację. A jeździliście po Korsyce? Tam też jest
            nieźle :) No i niektóre norweskie drogi też są fajne :)
            • katahdin Re: Samochodem po Peru 02.07.05, 13:21
              Gość portalu: orchidea22 napisał(a):

              > Tak, Cordillera jest nieziemska i wrażenia są niezwykłe, też chętnie bym tam
              > wróciła na dalszą eksplorację.

              strasznie jestem ciekawa gdzie konkretnie byliscie w Cordilliera
              • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.05, 15:05
                Cześć, chcałbym odkurzyć ten stary wątek. Mój wyjazd zbliża się szybko (połowa
                stycznia). Mam mały problem z wyliczeniem czasu przejazdu (w dniach) na trasie
                Lima-Nazca-Arequipa-Cuzco-Lima (ostatni odcinek przez Abancay i/lub Ayacucho).

                Chodzi mi o sam czas przejazdu, bez uwzględniania zwiedzania np. Machu Picchu
                lub kanionu Colca.
                • s.wawelski Re: Samochodem po Peru 10.12.05, 18:07
                  Lima - Nazca, okolo 6 godzin
                  Nazca - Arequipa, okolo 9 godzin zaleznie od warunkow na drodze.
                  Trasa Arequipa - Juliaca - Cuzco znam tylko na odcinku Juliaca - Cuzco i
                  ocenilbym na 5 godzin (pociag jechal o wiele dluzej).
                  Cuzco - Lima, nie znam.

                  Powodzenia,

                  S.W.
                  • katahdin Re: Samochodem po Peru 11.12.05, 14:42
                    Wydaje mi sie , ze o wiele dluzej niz 20 godz. Jesli dobrze pamietam,
                    przewodnik wspomina cos o 32-36 godz. autobusem dalekobieznym, Lima-Cuzco.
                    Jest DALEKO, chociaz w przyszlosci tez rozwazam wlasnie samochod na tej trasie,
                    one way, ciekawe krajobrazy, Pacyfic, olbrzymie wydmy...
                    Jedziesz w porze deszczowej, (dlaczego ? )wez poprawke na warunki na drogach.
                    Powodzenia...czekam na wrazenia
                    • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.05, 14:17
                      Smoku & Kathadin,

                      Dzieki za informacje. Mam swiadomosc ze wszelkie czasy przejazdu moga byc tylko
                      orientacyjne.
                      Z wyjazdem w porze deszczowej to wyszlo jakos tak spontanicznie. Jak zwykle sa
                      plusy i minusy. Ewidentnym plusem bedzie mniejszy tlok, minusem ryzyko
                      pogodowe. Ale w porze deszczowej nie zawsze tylko pada, z kolei przez pozostale
                      miesiace nie jest tylko slonecznie.

                      Wrazen na peno bedzie mnostwo. Oprocz Peru lece rowniez na Wyspe Wielkanocna i
                      spedze trzy dni w Rio de Janeiro.
                      • s.wawelski Re: Samochodem po Peru 12.12.05, 21:58
                        Z ta pora deszczowa to nie jest do konca tak jak niektorzy uwazaja. Zalezy ona
                        od odleglosci od rownika ale rowniez od kierunku pradow morskich i
                        powietrznych. Pamietam, ze w sierpniu byla pora deszczowa w Limie, ale sucha w
                        Arequipie. Na Wyspie Wielkanocnej bylem tez w sierpniu i bylo dosc chlodno i
                        deszczowo. Marzec na Galapagos (pora deszczowa) byl bardzo goracy, sloneczny z
                        czystym przejrzystym powietrzem i bez deszczu. Przykladow braku logiki w
                        pogodzie moge mnozyc bez konca. Przy odpowiednim nastawieniu bedziesz mial
                        codziennie pogode.

                        Powodzenia,

                        S.W.
                        • Gość: moby Re: Samochodem po Peru IP: 212.106.147.* 13.12.05, 18:01
                          Nastawienie jest zdecydowanie pozytywne. Licząc na jego moc sprawczą przewiduję
                          wyśmienitą pogodę! ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka