Dodaj do ulubionych

co zwiedzac w samym Rio i okolicach?

08.02.06, 03:38
poza miastem, ogladaniem parady, plaza...
Obserwuj wątek
    • posafega Re: co zwiedzac w samym Rio i okolicach? 09.02.06, 19:21
      Mulinko, napisz prosze cos wiecej o samych planach Waszych.
      Kiedy dokladnie przylatujesz, gdzie znalazlas zakwaterowanie, jak dlugo
      zostaniecie. Czy jest to wyjazd zorganizowany?
      Pozdrawiam z Rio ;)
      • mulinka Re: co zwiedzac w samym Rio i okolicach? 09.02.06, 21:30
        :-)
        wyjazd "organizowal" moj maz (tylko ja i on)
        wylatujemy 25 lutego
        mieszkac mamy w Orla Copacabana
        juz wiemy jaka firma taksowkarska jechac do hotelu i wiemy, ze to 35$
        chyba na sobote mamy bilety na parade
        w Rio bedziemy pelne 5 dni

        o kurcze, naprawde sie ciesze :-)))
        • mulinka jaki jest PRAD w samym Rio??? 10.02.06, 13:26
          a tu znalazlam troche informacji

          www.travelplanet.pl/przewodnik/brazylia/rio-de-janeiro_rio-de-janeiro.html

          i jak to jest z PLAZA? chodzenie boso jest niewskazane??!!
          • posafega Re: jaki jest PRAD w samym Rio??? 10.02.06, 15:37
            :)
            Wychodzi na to, ze na miejscu bedziecie w niedziele :)
            Ta cena za taksowke, to rozumiem, ze w realach jest?? W niedziele, szczegolnie,
            jesli przylatujecie wczesnie, to i tak sporo :) I musicie sie liczyc z tym, ze
            juz w samym wyjsciu z hali przylotow "taksowkarzowi" (tacy kolesie, co stoja na
            miejscu i zarzadzaja taksowkami swojej firmy, cos w stylu centrali lokalnej ;))
            beda usilowali Was usidlic. Nie wiem dokladnie, ktore korporacje tam urzeduja,
            ale wszystkie zolte taksowki maja w sumie zblizone ceny.
            Acha, mala dygresja: w Rio 95% taksowek to zolte samochody z granatowym pasem.
            I clou polega na tym, ze te nieoznakowane 5% to korporacje typu Lux i dlatego
            drozsze. Poza tym, informacja dodatkowa, do ulatwienia identyfikacji, taksowki
            i transport publiczny jezdza na czerwonych tablicach rejestracyjnych. Koniec
            dygresji ;)
            Napiecie 110 V, wtyczki plaskie (takie jak w GB czy USA) i okragle (takie jak u
            nas). Bez problemu mozna kupic przekladniki, ale mysle ze moglibyscie sprobowac
            zapytac o taki sprzet w hotelu. Powinni posiadac na stanie.
            Z tego co pamietam, w pierwotnym watku nastraszyli Cie okrutnie. Padlo nawet
            pytanie o obraczki!?! Widzisz, kobiety tutaj nosza sporo swiecidelek (glownie
            wiszace, dyndajace kolczyki za pare groszy i dlugie naszyjniki koralikowe, ale
            tez pierscionki i bransoletki). W momencie, kiedy zarzucisz bizuterie
            calkowicie... wygladasz jak turystka ktora nastraszyli :) Mysle, ze powinnas
            wyposrodkowac to co wyczytalas i jednak nosic kolorowe ozdobki. A najlepiej
            bedzie, jesli po prostu kupisz cos na miejscu, za grosze; plazowi czy
            straganowi sprzedawcy maja ogromny wybor i mozna znalezc prawdziwe cudenka :)
            Poza tym, kobiety nasza sandaly na szpilkach, koturny na przewysokich
            podeszwach lub japonki. Mezczyzni glownie japonki (!), mokasyny badz zabudowane
            sandaly.
            Co do plazy: jesli wybierasz sie tam w dzien, w celu zazycia slonca, zabieraj
            torbe z jak najmniejsza zawartoscia: pare reali na napoje czy przekaske, krem z
            filtrem, grzebien i sloneczna odzywke (kobiety maja tu prawdziwa obsesje na
            punkcie wlosow, sama zobaczysz :)), papierosy. Zaloz bikini, niezaleznie od
            figury, narzuc na to lekka tunike lub miniszorty i koszulke i koniecznie
            japonki na nogi. Mezowi proponuje wyskok w samych szortach, bez koszulki nawet
            i w japonkach oczywiscie :) Powinniscie miec ze soba plachte do rozlozenia na
            piasku, cos w stylu paero, tylko duzo wieksze (widzialam sprzedwcow przy plazy,
            jak zobaczysz, bedziesz wiedziec o co chodzi). Recznik raczej nie jest
            wskazany. W dzien poruszasz sie po plazy w samym stroju, bez klapek.
            Wieczorny spacer to raczej nie wedrowka brzegiem oceanu a wzdluz promenady.
            Stroj dowolny, klapki na nogach.
            Ufff, dlugo wyszlo :) Jesli jeszcze mi sie cos przypomni, wystosuje nastepna
            epistole, a i Ty pomysl, co jeszcze chcialabys wiedziec :)
            Serdecznie pozdrawiam
            posa
        • posafega Ale zaraz, ja sie wlasnie kaplam... 10.02.06, 15:45
          Bedziecie tutaj w niedziele, czyli w pierwszy dzien karnawalu. Bilet na parade
          musicie miec na poniedzialek w takim razie.
          A moze ja zle zrozumialam i wylatujecie z Rio do Polski juz 25??
          Popraw mnie jesli sie myle, ale cos mi tutaj nie pasuje...
          • mulinka Re: Ale zaraz, ja sie wlasnie kaplam... 10.02.06, 18:41
            :-)
            baaaardzo dziekuje za Twoje informacje
            zwlaszcza te o japonkach, zaraz biegne kupic
            bo zastanawialam sie, w jakich butach bedzie wystepowal moj Maz
            on sandalow nie uznaje, klapek tez nie, ma tylko sportowe buty i pantofle
            ale zainwestuje w te japonki, moze da sie przekonac :)
            na razie udalo mi sie namowic go na koszuli czarne (bez zadnych napisow),
            bo...chadza w letnich koszulach
            z tym moim bikini bedzie problem ...mam swoje lata i wage, ale...moze wyzbede
            sie kompleksow?
            mam jeden dwuczesciowy kostium, tyle, ze nie taki bardzo bikini (ale slyszalam,
            ze u Was najwiekszy wybor kostiumow na swiecie, to moze cos kupie :)

            my wylatujemy ze Stanow 25 stycznia
            nie wiem dokladnie na kiedy mamy bilety na parade, bo Maz kupowal, jakos nie
            zarejestrowalam, ale zrozumialam, ze na ten "glowny" dzien

            robie sie coraz bardziej podekscytowana :)
            czytam o Brazylii

            napisz mi jeszcze prosze (faktycznie troche bylam straszona) - jak jest z tymi
            aparatami fotograficznymi
            ja bardzo lubie robic zdjecia i...strasznie mi zle, gdy pomysle, ze nie bede
            miala swojego aparatu (mam dosc drogi; no i przy zakupie biletow na parade
            informowali nas, ze profesjonalnych aparatow nie wolno wnosic; moj taki pol-
            profesjonalny)
            czy rzeczywiscie tak bardzo narazam sie na napad, jesli bede miec przy sobie
            jakis przyzwoity aparat?
            (bardzo bym chciala wziac swoj, no ewentualnie stara minolte)
            co sadzisz?

            i czy na plazy sa jakies robale typu nasze kleszcze?
            bo tez gdzies wyczytalam, ze trzeba chodzic w butach, a...uwielbiam spacery po
            plazy, bosa noga

            sorki, ze Cie tak zasypuje pytaniami, ale im blizej do wyjazdu, tym...wiecej
            pytan :-)))

            dzieki i pozdrawiam serdecznie
            • posafega Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 17:01
              I nadaje ciag dalszy ;) :

              Sportowe buty sa ok, ale jak dla mnie, zbyt w nich goraco. No i zdecydowanie
              nie nadaja sie na plaze :) Z czarnymi koszulkami tez bym przystopowala, toc
              upal tutaj nieziemski i czarny to nie jest najszczesliwszy kolor :) Ale to juz
              kwestia upodoban osobistych :)
              Zakup bikini na miejscu wydaje sie trafionym pomyslem, zwlaszcza, ze juz teraz
              mozna trafic na calkiem niedrogie egzemplarze (posezonowe przeceny sie
              zaczynaja). I nie ma sie czego obawiac, kompleksy nalezy zostawic na inna
              okazje, bo byc w Brazylii i nie zalozyc bikini, to grzech niemalze ;) Szczerze
              polecam, chocby po to, zeby miec satysfakcje, ze pokonalo sie samego siebie (z
              autopsji :)) Osobiscie nie spotkalam tez zadnego robala na plazy, tylko
              wspanialy, miekki, mialki piaseczek, wprost proszacy sie o zagrzebanie w nim
              stop :)
              Parada - przepytalam tubylca na te okolicznosc i ponizej to, czego sie
              dowiedzialam.
              - Na paradzie w sklad tlumu wchodza przede wszystkim najbiedniejsi mieszkancy
              miasta (favele) i turysci. Nie wiem, w ktorym sektorze macie miejsca, ale te
              najtansze, na samym poczatku sambodromu, sa najbardziej przez tubylcow
              oblegane;
              - Jesli znajdujesz sie w tlumie, unikaj mowienia w obcym jezyku;
              - Unikaj wiekszych grup turystow, to one przyciagaja ewentualnych kieszonkowcow;
              - Podczas wchodzenia i wychodzenia z sektora, zwracaj szczegolna uwage na
              zawartosc kieszeni i toreb. Aparat mozesz spokojnie zabrac (lepiej
              ten "gorszy", mimo wszytsko), tylko nie powinnas zwracac nim specjalnej uwagi w
              tych wlasnie momentach;
              - Miej oczy dookola glowy, jednak nie daj sie zwariowac i postaw na wspaniala
              noc pelna samby :)

              Na chwile obecna to wszystko co pamietam. Wypytam jednak jeszcze raz i
              ewentualnie zrobie update ;)

              Pozdrawiam i ciesze sie razem z Toba :D

              • mulinka Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 17:44
                wow, dzieki
                najbardziej mnie cieszy ten piaseczek na plazy, uwielbiam chodzic boso ;-)))

                miejsca mamy raczej ok. (nie te najtansze), ale tam za Twoja rada wezme gorszy
                aparat i bedziemy uwazac

                wciaz czytam o Brazylii i jestem coraz bardziej zafascynowana

                czy mozesz mi jeszcze powiedziec, czy koniecznie na lotnisku (albo jeszcze tu w
                Stanach) powinnismy wymienic pieniadze, czy tez mozna np.za taksowke placic
                dolarami?
                no...i karty kredytowe rozumiem sa w restauracjach przyjmowane bez problemu?

                dzieki serdeczne za wszystkie rady
                :-))
                • mulinka Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 17:46
                  "bo byc w Brazylii i nie zalozyc bikini, to grzech niemalze "

                  acha, maz pyta - czy on tez musi???
                  :-)))
                • posafega Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 18:37
                  Jesli masz mozliwosc wymiany juz u siebie, to nie wahaj sie ani chwili.
                  Lotniska jednak maja to do siebie, ze kursy biora z kosmosu :) Miej przy sobie
                  chocby sume potrzebna na taksowke. Podobno taksowkarze przyjmuja obca walute,
                  ale nie chce nawet sie zastanawiac jak bardzo wtedy przeplacicie. A propos
                  wymiany, w kantorach zadaja okazania paszportu (w Polsce niespotykane, wiec dla
                  mnie dziwne to bylo :))
                  Karty przyjmoiwane sa wszedzie. I wszystkie: Visa, Master, American...
                  Nie ma problemu :)

                  Pan Maz w bikini moglby ciekawym widokiem byc. Ale jesli lubi te biale
                  trojkociki, ktore zostaja po opalaniu... ;)))

                  Czekam na dalsze pytania, bardzo mi sie podoba rola korespondenta ;)
                  Pozdrowki :)
                  • mulinka Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 18:49
                    doczytalismy sie , ze paszporty maja duza wartosc na czarnym rynku i gina
                    doradzano nam, zeby miec przy sobie fotokopie paszportu, a paszport zamknac w
                    hotelowym sejfie
                    wiec czy przy wymianie okazanie fotokopii wystarczy?
                    ale bedziemy kombinowac wymiane tu, moze sie uda
                    :-)
                    od jak dawna jestes w Rio? co tam robisz? mieszkasz na stale? masz Rodzinke?
                    (nie musisz odpowiadac oczywiscie, wiesz....babska ciekawosc :-)

                    • posafega Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 11.02.06, 19:04
                      Pomysl wydaje sie calkiem niezly, ale do wymiany musialabys chyba potwierdzic
                      kopie notarialnie. Warto az takiego zachodu? Najlepiej jednak nie nosic
                      paszportu wcale. Co z glowy to z serca :)
                      Postarajcie sie jednak wymienic forse jeszcze w Stanach.
                      A na babska ciekawosc pozwole sobie prywatnie odpowiedziec, dobrze? :)
                    • butinho Re: Ciesze sie, ze moge pomoc :) 12.02.06, 00:31
                      dobrze wam doradzono, wystarczy kserokopia paszportu i karta hotelowa.Co do
                      wymiany walut to jeszcze nie spotkalem sie z tym aby zadali paszportu (wyjatek
                      na lotnisku)Jezeli przylatujesz do Rio na terminal nr2 (nowy) to po wyjsciu z
                      odprawy celnej, po przejsciu automatycznie rozsuwanych drzwi znajdziesz sie w
                      hali przylotow.Po lewej i po prawej stronie bedziesz miala kantory wymiany
                      walut.Spoko wymieniaj tu bo kurs nie jest az tak rozny od tego na miescie.Tam
                      dostaniesz rachunek, zachowaj go bo przy wylocie masz prawo wykupic USD jasli
                      nie wydalas wszystkich RS.Na wprost bedziesz miala trzy budki z agentami
                      korporacji taksowkowych.Wlasnie tu bierz taxi (zapomnij o zoltych taxi jesli
                      nie rozmawiasz po portugalsku).U agenta mowisz dokad jedziesz i placisz mu,
                      dostajesz kwit , ktory okazujesz kierowcy taxi - jemu juz nic nie placisz.Jesli
                      chodzi o karty plastikowe, spoko wyjmiesz gotowke z bankomatu w Banco 24Horas ,
                      Bradesco , HBS i niektorych bankomatach Banco Brasil..Plaska karta tez.
                      Co do japonek to oczywiscie sa potrzebne, dlatego ze piasek jest piekielnie
                      goracy i nie da sie przejsc na bosaka z ulicy do wody.Co do paskudztwa ktorego
                      mozna sie nabawic na plazy to i owszem, trzeba byc ostroznym. Mozna
                      podlapac ''larva migra''.Jest pasozyt ktorego podlapuje sie od psa.
                      Zycze udanego pobytu w Rio
                      p.s.Jesli bedziecie mieli sporo czasu i poznacie juz Rio to polecam wypad do
                      Buzios
                      • posafega Hmmm... 12.02.06, 15:49
                        Przyznam sie szczerze, ze nie rozumiem tego zagrania z zaplata za taksowke u
                        agenta. No chyba, ze masz na mysli gentelmenska umowe na jazde z wylaczonym
                        licznikiem. Tutaj ewentualnie sie zgodze, choc nadal agent mi w tej ukladance
                        nie pasuje. Niestety, sam fakt, ze bierzesz taksowke z lotniska na Copacabane
                        krzyczy: Jestem turysta, overcharge me! Jednak w momencie gdy znacie dokladny
                        adres hotelu (Copacabana, Av. Atlântica 4122), podajecie go kierowcy a on
                        powinien zawiezc was na miejsce (biorac bardziej lub mniej okrezna trase) bez
                        problemu.
                        A klapki na plazy... Butihno, jak czesto widujesz ludzi lazacych w butach po
                        piasku? Bo przyznam szczerze, jak dlugo tu jestem, nie widzialam takich. W
                        klapkach docierasz do wybranej parasolki, nastepnie je zrzucasz i zapominasz,
                        ze istnieja az do momentu ewakuacji. Piasek piekielnie goracy nie jest,
                        rzeklabym, ze calkiem przyjemna temperature ma, a na zlapanie pasozyta masz
                        taka sama szanse w Rio, jak w Kolobrzegu czy Palm Springs. To troche jak z
                        siadaniem na klapie w toalecie publicznej. Tez mnie mama straszyla, ze kily sie
                        nabawic moge...
                        Mysle Mulinko, ze najlepiej bedzie jesli sama sprawdzisz, czy temperatura
                        piasku ci odpowiada, czy jest wystarczjaco czysto, bys odwazyla sie biegac boso
                        i czy ktokolwiek na plaze z psem przychodzi.
                        Buzios to faktycznie piekne i warte odwiedzenia miejsce, jednak nie przy 5
                        dniowym pobycie. Jest zbyt daleko od Rio i najlepiej wyglada noca.
                        W tak krotkim czasie Maracana, Corcovado, Pao de Açucar i tak wydaja sie
                        wystarczajace. Ze swojej strony polecilabym jeszcze spacer wogol laguny i po
                        ogrodzie botanicznym.
                        :)
                        • mulinka Re: Hmmm... 12.02.06, 20:06
                          :-) dzieki serdeczne za wszystkie wypowiedzi
                          Kochani jestescie
                          tylko prosze....nie poloccie sie przeze mnie :)

                          Buzios ogladalam w necie, wyglada cudnie
                          sprawdzilismy, mozna jechac na calodniowa wycieczke, choc to, co najbardziej
                          zachwalaja, to nocne zycie
                          ale z drugiej strony, to...my juz troszke "starsze panstwo" jestesmy i ze dwie
                          noce z samba chyba wystarcza :)
                          a w Buzios plaza wyglada cudownie i te widoki....

                          Brazylia juz mi sie sni po nocach, powaznie :)
                          juz zaczynam planowac nastepne podroze, bo poludnie wyglada fascynujaco i...te
                          wodospady...

                          nastawiam sie na mnostwo wrazen, biore dwa stare aparaty, jakies zdjecia MUSZA
                          byc :)

                          • posafega Re: Hmmm... 12.02.06, 20:17
                            Eee, nie sadze, zebysmy mieli sie klocic :)
                            Butinho mieszka tutaj juz dlugo, wie z pewnoscia wiecej, ja po prostu pisze na
                            goraco, to co mi sie przypomina i to o co wypytam. :)
                            A Ty sobie wyciagniesz z tego pierwiastek i bedziesz miala Mulinkowe Rio :D

                            I wlasnie to mialam na mysli, ze Buzios to wyprawa na 2 dni minimum, a Wy macie
                            w planach parade, ktora jednak angazuje sporo czasu, i chcecie miasto zobaczyc.
                            Ciezko raczej obskoczyc wszystkie miastowe atrakcje w ciagu jednego dnia,
                            dlatego najlepiej byloby sie skupic na samym Rio a reszte cudow pozostawic na
                            nastepna wizyte ;)
                        • butinho Re: Hmmm... 12.02.06, 22:52
                          Jesli chodzi o taxi z lotniska to bede uparty i dalej namawiam na korzystanie z
                          agenta.A dlaczego? Nie wiem jak dlugo Posafega jestes w Rio ale moze pamietasz
                          przypadek francuskiej rodziny ok 5 lat temu.Przylecieli z Paryza.Na hali
                          przylotow ktos podszedl do nich i po francusku zaproponowal taxi.Zgodzili
                          sie.Razem z kierowca byl ''tlumacz'', ktory proponowal taxi.Po ok godzinie
                          jazdy francuz kapna sie ze cos jest nie tak i zapytal dokad jada?Na
                          to ''tlumacz'' wyciagna pistolet i poprosil o paszporty i pieniadze.Kiedy taxi
                          zwolnila francuzowi udalo sie wyskoczyc w wysoka trawe.Przesiedzial w niej do
                          rana i zglosil na policje.Zone jego znaleziono zastrzelona kilkaset metrow od
                          miejsca, w ktorym udalo mu sie uciec.
                          Po tym wypadku na lotnisku otwarto agencje taxi.Oczywiscie ze sa one troche
                          drozsze od ''zoltych'' ale jedziesz w klimatyzowanym samochodzie i agent wie
                          kto Cie zabral z lotniska (gdyby cos bylo nie tak)Ponadto placac agentowi nie
                          martwisz sie ile wyniesie kurs.No ale jak stac kogos na przylot na 5 dni to
                          stac rowniez na przyzwoita taxi.
                          Chyba nie zrozumielismy sie co do japonek.Jak najbardziej polecam je na
                          plaze.Ale tylko na plaze.Zazdroszcze ze na Copabanie piasek nie jest
                          goracy.Mieszkam 180 km na polnoc od Rio i w dni upalne nie da sie wejsc na
                          plaze boso.
                          A Buzios? Istotnie , przy pieciu dniach pobytu to moze byc przesada.Jesli
                          jednak z jakiegos powodu tam sie znajdziecie to na rownoleglej ulicy do Rua das
                          Pedras sa sklepy z brazylijskimi gadzetami.Mozna tanio nakupowac prezentow dla
                          znajomych i rodzinki.Przed kazdym wypadem do kraju tam sie zaopatruje.
                          Mam nadzieje ze nie wystraszylem Was.
                          Pozdrawiam
                          • mysz1978 Re: Hmmm... 12.02.06, 23:37
                            wczoraj wrocilam z Rio i "na swiezo" podam swoja wskazowka dotyczaca taksowek -
                            nie tylko tych z lotniska, ale podczas calego pobytu - na samym poczatku, zanim
                            jeszcze wsiadziecie do taksowki pytajcie (zazadajcie) wlaczenia taksometru, bo
                            inaczej naprawde koszt przejazdu moze byc niewspolmierny do dystansu. Przyklad -
                            z lotniska na Copacabane gdzie mieszkalam zaplacilismy 30 R$, podczas gdy cena
                            ustalona przez agencje wynosi dwa razy wiecej.

                            Jesli chodzi o wycieszki, to radze skoryzstac z lokalnych biur podrozy, ale
                            odwiedzcie kilka (ulotki z ofertami sa czesto rozdawane na ulicach - zwlaszcza
                            przy plazy) i porownajcie ceny.
                            My bylismy w Buzios (koniecznie wezcie razem z rejsem lodka) - chyba 70 R$,
                            Angra dos Reis (rejs wokol wysepek z 3 przystankami na plywanie na slicznych
                            plazach)- 80R$, na Maracanie (na meczu - niesamowita atmosfera i emocje) -
                            50R$, na wycieczce "dzien w Rio" (Chrystus, Glowa Cukru, Katedra, Sambodrom,
                            Maracana- tym razem zwiedzanie) - 100R$ - zwiedzajac samemu pewnie wyszloby
                            troche taniej, ale nie musielismy sie martwic o transport i obiad (wliczony w
                            cene). Bylismy tez na pokazie capoeiry, samby itd (Plataforma - 100R$) - ale Ty
                            bedziesz widziala parade, wiec oczywiscie to nie dla Ciebie :)

                            Potwierdze, ze warty obejrzenia jest Ogrod Botaniczny. Jesli chodzi o japonki
                            to chodza w nich wszyscy i mozna je kupic juz od ok. 10 reali czyli okolo 14 zl.

                            Jak ktos ma wiecej czasu w Rio to polecam wycieczke do wodospadow Iguacu -
                            naprawde niezapomniane wrazenia.
                            • arpa1 taxi etc 14.02.06, 02:57
                              Moje $0.02:
                              Jesli chodzi o taksowki z lotniska, to nie ma dwoch zdan - nalezy udac sie
                              zorganizowana firma ("korporacja"), tak jak proponuje Butinho, zwlaszcza jesli
                              to pierwszy raz w brazylii i jesli nie macie znajomych. Po prawej od wyjscia sa
                              3-4 budki firm taxi, mowisz gdzie jedziesz (nawet po angielsku ;-), placisz z
                              gory *stala stawke* (moze byc CC, bez probelmu), dostajesz kwit (jeden dla
                              ciebie, fiskalny, drugi dla kierowcy), przychodzi pan, wiezie wasze bagaze,
                              wsiadacie i juz. Wychodzi zazwyczaj 10-15% drozej niz wedlug licznika "zoltej"
                              taksowki (uczciwej), ale co to jest po 8+hrs podrozy..

                              Jezeli ktos proponuje stawke 30R$ za jazde z lotniska *miedzynarodowego*
                              (Galeao aka Tom Jobim) na Copacabane, to zdecydowanie odradzam - za ta cene
                              zadna taksowka nie dowiezie nikogo, nawet swojego kolegi. Dokladnie 30 reali
                              placi sie za kurs na cope z lotniska Santos Dumont (krajowego, 3 razy blizej).

                              Pozniej, juz w miescie - rzeczywiscie, taxi to najwygodniejszy i tani dla
                              turysty sposob poruszania sie (nie liczac metra), wowczas zdecydowanie nalezy
                              pilnowac, zeby wlaczali taksometry. Nie dawajcie sie nabierac na
                              zadne "extras" - za traffic, carnaval itp.

                              Placenie karta: owszem, wszedzie mozna. Ale akurat w knajpkach i barach wzdluz
                              Av. Atlantica na copacabanie - zalecalbym ostroznosc (czytaj: lepiej gotowka).
                              Czasem dolicza cos extra na miejscu, a czasem dolicza cos naprawde EXTRA np. za
                              dwa miesiace :-/ (nie jest to regula, ale wciaz sie zdarza). Moim zdaniem,
                              najlepiej korzystac z bankomatow - regulujesz "przeplyw" w miare potrzeb, a
                              prowizje nie sa zazwyczaj znaczaco wieksze niz te w kantorach, a tym bardziej
                              tych hotelowych lub w centrach turystycznych.

                              W 5 dni chyba niespecjalnie da sie zobaczyc cokolwiek naprawde interesujacego i
                              innego niz proponuja biura, ale jednej rzeczy bym na pewno nie ominal: Santa
                              Teresa - dzielnica na wzgorzach (niedaleko centrum, ale wcale nie centrum).
                              Piekne widoki na miasto, a przy tym sama w sobie niesamowicie malownicza. Warto
                              pojsc w srode albo sobote - najlepsze feijoady jakie jadalem w rio :)

                              udanego pobytu!
                              • mulinka Re: taxi etc 14.02.06, 14:15
                                :) dzieki serdeczne
                                skrzetnie zbieram wszystkie informacje

                                a co to sa "feijoady"????
                                (sorki, jesli pytanie jest durne)
                                • abelha Feijoada 14.02.06, 15:26
                                  Feijoada to brazylijska potrawa narodowa na bazie czarnej fasoli, ale dlugo by
                                  pisac o wszystkich skladnikach i dodatkach. Popija sie ja caipirinha. Sprobowac
                                  trzeba, ale jezeli nie gustujesz w zbyt tlustych potrawach, zamow wersje light.
                                  • mysz1978 Taksowki 14.02.06, 18:36
                                    No widzisz - zawsze mielismy to szczescie ze za 30 reali dalo sie dojechac. Po
                                    prostu taksometr tyle wskazal i tyle. No i nie bylo korkow...
                                    • mulinka juz przebieram nogami 22.02.06, 17:05
                                      jeszcze tylko dwa dni i...w droge!
                                      hura!!!!!
                                      :)
    • abelha Re: co zwiedzac w samym Rio i okolicach? 12.02.06, 00:00
      Posa,

      Poradz co warto zwiedzac poza Pão de Açucar, Cristo Redentor i Maracanã +
      jakies fajne miejsca na wieczor.

      Dzieki!


      • abelha no to moze do wszystkich co znaja Rio... 14.02.06, 15:06
        gdzie sie w Rio robi zakupy? Czyli jakie centra handlowe polecacie?
        • arpa1 zakupy 14.02.06, 18:35
          Przede wszystkim Shopping Barra (Barra da Tijuca, kawalek od "miasta", mozna
          sie dostac roznymi busami, rowniez turystycznymi, albo niezawodna taksowka).

          A pare krokow od copacabany (zaraz za tunelem w strone botafogo) - Rio Sul.

          Pamiatki itp - raczej nie warto w centrach handlowych. Moga byc stragany na
          copie, albo np. "feira hippie" w Ipanemie.
        • posafega Zakupy 23.02.06, 22:55
          Barra zdecydowanie tak. Wlasciwie sa to dwa centra polaczone w jedno: Barra i
          New York City. Przy Av. America sa w sumie same centra handlowe. W jednym z
          nich, nie pamietam nazwy, znajduje sie Hard Rock Cafe. Ja jezdze jeszcze
          kawalek dalej, do Downtown (kino Cinemark i moja ukochana knajpa z chinsko-
          japonskim rodizio oraz Galeria Gourmet ;)).
          Natomiast Rio Sul jest zdecydowanie drogie, bo bardzo turystyczne. Sporo tam
          m.in. sklepow z suwenirami.
          Najczesciej laduje w Nova America lub Norte Shopping, bo najblizej domu mamy i
          jak nie chce sie gotowac, to tam sie stolujemy ;) Oba sympatyczne.
          Ze znanych mi shoppingow sa jeszcze: Tijuca, Botafogo Praia i Iguatemi.
          Wiecej grzechow nie pamietam :)
          • mulinka wrocilam 06.03.06, 02:14
            cala i...chora (upaly i klima zrobily swoje :)
            parada jest przezyciem nie do opisania, super
            Rio - cudnie polozone
            plaza fantastyczna, takiego milego piaseczku jeszcze nie widzialam, choc na
            wielu plazach bylam
            woda fantastyczna, skakanie po falach...znow poczulam sie jak dziecko
            wspaniale bylo moc to wszystko zobaczyc, przezyc, ale do domku wracalam z
            radoscia i chetnie

            zagrozona nigdzie sie nie czulam, ale tez staralismy sie nie prowokowac
            (jedna kobieta z hotelu opowiadala, ze na plazy sciagnieto jej z szyi bizuterie)

            turysta w kazdym przebraniu wyglada jak turysta :)

            mentalnosc Brazylijczykow (tak na pierwszy rzut oka) bardzo przypominala mi
            mentalnosc Polakow

            no...i bylo zaskakujaco duzo Rosjan (teraz sa juz chyba wszedzie)

            pozdrawiam wszystkich :)
            • posafega Mulinko, podrozniczko :) 06.03.06, 20:50
              Moze zalozylabys nowy watek i opisala WSZY-SCIU-TKO!! :D
              Bardzo ladnie prosze :)
              • brasilka2 Re: Mulinko, podrozniczko :) 07.03.06, 12:09
                Popieram :)
            • gosiapiatek2 Re: wrocilam 07.03.06, 15:43
              Wybieram się na wycieczkę do Brazylii,w tym 5 dni w Rio.O czym warto pamiętać?
              Podróż jest z biurem podróży,ale ja mam mgliste pojęcie o Brazylii.Gdzie można
              kupić przewodnik po polsku albo po niemiecku?Moja wiedza na temat tego kraju
              opiera się na tym wątku w forum.To chyba trochę jakby mało...O czym trzeba
              najbardziej pamiętać?(pytanie do Mulinki,świeżo po powrocie). ppozdrawiam!
              • mulinka Re: wrocilam 07.03.06, 18:55
                no to zgodnie z zyczeniem :-))

                W piatek od rana pakowanie i lekkie reise fieber :) z checia opuszczenia domu
                JUZ. Samolot byl kolo 6:00, no..., ale trzeba wczesniej, bo kolejki,
                korki....wyjechalismy kolo 3:00.
                Do lotniska dojechalismy wzglednie szybko, nawet bylo miejsce na parkingu, a i
                do odprawy nie bylo szczegolnie duzych kolejek. Postanowilismy sie zabukowac i
                isc na jakies piwko. A tu niespodzianka! Pani tak, moze leciec, pani ma polski
                paszport i nie jest wymagana wiza, a pan? gdzie ma pan wize? Maz zbladl
                (oj...nie widzialam tak zdenerwowanego Meza). Przeciez on ma amerykanski
                paszport! No wlasnie - i to problem. Bo gdy Amerykanie zaczeli na lotniskach
                pobierac odciski palcow, to...Brazylia wprowadzila wizy dla Amerykanow.
                Tylko....jak kupowalismy bilety, to nikt nas o tym nie poinformowal. Nerwowo
                bardzo, bo..."ta pani moze leciec, ale sama". "Sama, to ta pani nie leci!"- maz
                prawie wrzasnal i...nawet mnie o zdanie nie spytal :-)). Na szczescie
                przypomnialo mi sie, ze przeciez w domu lezy jego polski paszport, wiec...jest
                szansa. Do odlotu samolotu jeszcze 2 godz., ale...nie zdarzymy obrocic.
                (????!!!!!!) Na szczescie maz wpadl na to, ze w firmie jest jego corka.
                Zadzwonil do niej i poprosil, zeby NATYCHMIAST wyszla z firmy ,pojechala do
                domu po paszport i go na na lotnisko przywiozla. Ja sie zabukowalam, nadalam
                bagaze i...jakby co, to nie wsiade do samolotu, wiec beda musieli czekac. Kiedy
                corka byla juz w drodze z paszportem, poszlismy do baru i moj kochany maz (i
                ja) walnal sobie na stres podwojna krwawa mary. Ufff - corcia zdazyla, my w
                samolocie - lecimy. Kolejny problem, czy w Miami damy rade zalatwic przesiadke
                w godzine? No, musielismy sie spieszyc, ale tez sie udalo. Teraz juz przed nami
                spokojne 8-9 godzin lotu. Lecimy noca, ladujemy rano. I wyladowalismy. Zaraz
                po wyjsciu z samolotu walnelo nam w nosy gorace powietrze, troche smrodliwe.
                Brak klimatyzacji na lotnisku? pewnie tak....Wypelnianie deklaracji (na wzor
                amerykanski), kolejki, balagan i...sprawdzanie bagazy. W koncu mamy to juz za
                soba. Ja przejeta tak bardzo, ze nagle chcialam zostac "kierownikiem wycieczki"
                i zaczelam zarzadzac "choc tu, wymien pieniadze"...itd. Moj Maz zniosl to ze
                stoickim spokojem, robiac swoje - tj.nie wymieniajac nic na lotnisku, placac
                tam za taksowke (przez firme, nie pierwsza z brzegu, bo te "z brzegu"
                niebezpieczne podobno). Wychodzimy na zewnatrz - a tu upal jeszcze wiekszy i
                doslownie nie ma czym oddychac, ale ...wreszcie moglam zapalic.Taksowkarz
                spokojnie poczekal, zapakowal nam walizy do bagaznika, usadzil z tylu. Klimy w
                samochodzie nie bylo, pot lecial nam po oczach. Brazylijczycy jezdza po polsku,
                trabia, halasuja i prawie ocieraja sie o siebie samochody. Rusza sie ostro ze
                swiatel, zeby jechac ile maszyna daje i hamowac z piskiem przed nastepnym
                czerwonym swiatlem. Ale...wypadku zadnego nie widzialam, choc samochody
                poobijane tak.
                Po drodze z lotniska do hotelu ogladamy sobie przez okno swiat. Roslinnosc
                wspaniala, polozenie miasta piekne. Zielen, gory, jakies jeziorko, no i
                zblizamy sie do morza.
                Na obrzezach miasta slamsy, widzielismy je tylko z autostrady. Straszne, po
                prostu straszne i....bardzo ich duzo. Architektura miasta taka komunistyczna,
                blokowiska. Jedne ladniejsze inne brzydsze, ale skojarzenia z PRL. W samym
                miescie ciasno, waskie ulice , wiekszosc jednokierunkowa i korki. W koncu widze
                ocean, wiec wiem, ze juz blisko.Dojezdzamy pod drzwi holetu. Taksowkarz bardzo
                mily, wyjmuje walizki i...podaje reke na pozegnanie.
                Wchodzimy do hotelu, a tu niespodzianka, przyjemny chlodek. Jest dopiero kolo
                10:00, zastanawiam sie, czy bedziemy mogli juz wejsc do pokoju, ale na
                szczescie mozemy. Dostajemy smieszny klucz, taki przypominajacy pamiec w
                aparatach digital. Wchodzimy do pokoju, a tu goraco. Maz probuje wlaczyc
                klimatyzator - nie dziala, swiatlo - nie dzila, NIC nie dziala(!!!). Dzwonimy
                do recepcji, a facet pyta : macie klucz? no mamy, i co z tego?
                Okazalo sie, ze klucz trzeba wlozyc w takie miejsce przy drzwiach, zeby
                uruchomic dostawe pradu. Pomysl mi sie spodobal, bo na ogol, gdy sie wychodzi z
                pokoju, to zostawia sie wlaczone rozne swiatla, a tu zabierajac klucz, wszystko
                sie automatycznie wylacza. Niezly patent. Umyslimy sie , przebrali i...w
                miasto, tj. na Copakabane, nasz hotel byl tuz przy plazy.
                A plaza cudo. Tak delikatnego piaseczku nie widzialam nigdzie, a...widzialam
                juz rozne plaze. Woda...ciepla, naprawde ciepla. Na plazy tlumy ludzi, w
                roznych kolorach :). Kobitki oczywiscie w bikini (choc zdarzaly sie pojedyncze
                egzemplaze w strojach jednoczesciowych). I...w bikini byla nawet
                kobieta...jakies 85 lat, pomarszczona starucha, z paskiem w tylku. Bo te
                bikini, to na calego, stringi. Mysle, ze normalnie na plazy jest troche mniej
                ludzi (na pocztowkach bylo mniej), a ten tlum z racji weekendu i karnawalu.
                Brzegiem morza przeszlismy do drugiego konca Copacabany. Ufff - goraco, ale na
                szczescie ciut chmur i wlasciwie nie wiem jakim cudem, ale nas nie spalilo.
                Jeszcze nie mieslimy brazylijskich pieniedzy, mimi to za dolary Mezus kupil
                jakas wode. Wracac postanowilismy deptakiem , zeby trafic na jakis bankomat. I
                okazalo sie, ze...droga daleka, goraco, buty uwieraja, robia sie bomble, pic
                sie chce, jesc sie chce, a...bankomatu, ktory bierze nasza karte....nie ma. W
                polowie plazy weszlimy do Mariota i tam panienka nas poinformowala, gdzie jest
                city bank. Poszlismy, ale...zamkniete, bo przyjmuja gotowke. Czekanie w upale,
                na ulicy, w smorodzie samochodowym bylo...srednie. No, ale wreszcie mamy
                pieniadze, wiec wracamy na Copacabane i wchodzimy do pierwszej knajpy. Po
                wypiciu zimnego piwa zrobilo sie nam lepiej. Zamowilismy sobie miesko z grilla
                na 2 osoby, ja zupe z palny, Maz krem ze szparagow. Zupy byly te same, tyle ze
                w jego plywaly kawalki szparagow, a w mojej kawalki????palmy???? no...czegos
                tam bialego. Podano nam mieso i....byla to wielka taca, raczej na 4 osoby niz
                dwie, zjesc nie dalismy rady i...niestety, to nie bylo dobrze przyrzadzone
                mieso, twarde i srednie. Ale poniewaz bylismy glodni, to nie narzekalismy,
                tylko jedlismy, zeby napchac brzuchy, co sie zreszta udalo. Zimne piwo bylo ok.
                Zaraz po wyjscie z knajpy zakupilismy japonki, w ktorych chodzi tam 90% ludzi,
                bo nogi mielismy poobcierane. Wracalismy deptakiem, na ktorym bylo strasznie
                duzo straganow, straganikow, ludzi, ktorzy sprzedawali rozne pierdoly
                porozkladane na folii itd. Wciaz byly jakies budki z kielbaskami, grilowanym
                miesem na patyku, ichnimi slodyczami, piciem. Co kilkaset metrow
                male "kawiarenki", plastikowe krzesla i picie mleczka kokosowego bezposrednio z
                kokosa. To raczej taka lekko slodkawa woda, ale dobrze zaspokaja pragnienie.
                Pozniej czesto popijalismy "coco". Do hotelu doszlimy wieczorem, zmordowani.
                Wiec juz tylko kapiel i spac (mielismy za soba poprzednia noc w samolocie).
                Ale...bez klimy spac sie nie da, bo tak goraco, ze mozna zniesc jajko, no i nie
                ma czym oddychac. A z klima...glosno. Poza tym nie miala cholera czujnika, jak
                sie ja wlaczylo, to chlodzila i robila z pokoju lodowe. Wiec spalimy 2 godz.,
                po czym zmarznieci wylaczlismy klime, zeby za godzine oblewac sie potem...i tak
                w kolko. Ale tak naprawde, to pierwszej nocy bylismy tak padnieci,
                ze...spalismy sama nie wiem jak.
                Nastepnego dnia - morze....kapanko, cudowne fale, wspanialy piasek pod
                stopami...po prostu bajka. (do wieczora, dopoki nie poczulismy slonca na
                ramionach :-))
                W miescie bardzo duzo biedoty, dzieci spiace na kawalkach tektury, zebracy
                mieszkajacy pod sklepami, duzo balaganu i zamieszania. Ceny na wszystko troche
                z sufitu, bo w koncu karnawal, a glupi turysta zaplaci. I wszedzie dosc glosno,
                duzo muzyki, juz pojawialy sie samochody z glosnikami i grupami ludzi, ktorzy
                tanczyli sambe.I goraco, koszmarnie goraco. Wlasciwie dawalo sie wytrzymac
                tylko na
                • gosiapiatek2 Re: wrocilam 08.03.06, 13:49
                  Superopis,już czuję,jak tam jest...!!Podziwiam zręczność palców przy pisaniu
                  takich długich tekstów!Jak przyjadę,dodam coś od siebie!Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka