Turcja - jedzenie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 21:15
Witam,

Mam pytanie do osób, które były w Turcji - jak tam jest z wyżywieniem?
Słyszałam straszne opowieści o tym, że żywienie się "na mieście" związanie
jest z poważnym ryzykiem zatrucia pokarmowego. Faktycznie poziom czystości w
knajpach jest aż tak straszny? Jak i gdzie się żywić, żeby nie mieć potem
przykrych wspomnień?

Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

    • Gość: mainecoon Re: Turcja - jedzenie IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.07.03, 22:59
      E tam...
      Przed wyjazdem tyle się nasłuchałam na temat zemsty sułtana, że gdybym miała
      panikarską naturę, to zabrałabym ze sobą torbę jedzenia z Polski :)
      Turcja to nie Afryka Równikowa, gdzie roi sie od wszelkich pasozytów. Wystarczy
      przestrzegać kilku zasad.
      Ja się wystrzegałam niedopieczonego mięsa, owoców morza, jaj i wszelakiej
      żywności, która budziła moje wątpliwości ( jak np stojacy na słońcu Ayran czy
      lody. Jeżeli chodzi o te drugie to i tak króluje Algida, którą mozna
      bezpiecznie spożywać ). No i oczywiście żadnej wody ze strumienia -
      bezwzgl;ędnie na zwiedzanie wybieraj się z zapasem wody ( i to sporym )
      Nie wyobrażam sobie wyjazdu do - bądź co bądź - egzotycznego kraju i nie
      spróbowania lokalnej kuchni. Dla mnie jest to istotna część kultury. A przy tym
      turecka kuchnia jest całkiem, całkiem...
      Żywiłam się w różnych miejscach, także tych nie grzeszących zbytnią czystością
      ( czasem trzeba było przełknąć coś w pośpiechu na dworcu ) i mój - bardzo
      wrażliwy - przewód pokarmowy spisywał się wzorowo.
      A tak w ogóle to pozwolę sobie polecić Ci kilka potraw.
      Z dań obiadowych: kebab Iskender ( mniam ), pide ( turecka pizza )
      Przekąski : dolma (przyprawiony ryż zawinięty w liście winogron), imam bayildi
      ( bakłażan nadziewany cebulą i pomidorami )
      Poza tym wspaniałe tureckie pieczywo, borek ( półkruche ciasto z białym
      serem ), ayran ( jogurt z wodą i solą ).
      Jeżeli chodzi o tureckie słodycze to już zależy od upodobań: słynna baklava,
      czy mniej znany kadayif były dla mnie za słodkie ( dosłownie pływały w
      miodzie ), ale już pestil czy lokum ( ale tylko to w postaci żelkowatych
      brązowych rurek z orzechami w środku, bez żadnego dodatkowego cukru na
      zewnątrz ) bardzo mi smakowały.
      Polecam też spróbować Efes Pilzen ( bardzo delikatne ) i Raki ( ale tylko
      schłodzoną )

      Oczywiście, na wszelki wypadek radzę się zaopatrzyć w Loperamid czy
      Nifuroksazyd. Poza tym trzeba mieć świadomość, że łagodnej postaci zemsty chyba
      nikomu nie daje się uniknąć - tzw. biegunkę podróżnych, spowodowaną m.in.
      zmianą diety i klimatu trzeba po prostu przejść, pijąc duzo wody, a co jakiś
      czas dorzucić Gastrolit ( fuj! )

      Pozdrawiam i życzę smacznego
      HAnia
      • Gość: Czesio Re: Turcja - jedzenie IP: *.ciechanow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 23:11
        popieram przedmowczynie w 100%, turcji poza tym blizej do europy niz do afryki
        • Gość: zz_nowy Re: Turcja - jedzenie IP: 193.178.143.* 30.07.03, 10:57
          Potwierdzam.

          Sraka gwarantowana ale wccale nie przez jedzenie na mieście tylko w hotelu. I
          to wcale nie złe jedzenie tylko zupełnie inne niż to, którym raczymy się u nas.
          Ot i tajemnica. Nifuroksazyd, węgiel, korek :) cokolwiek co nas zatka jest
          niezbędne w tym kraju.

          Poza tym bajka.
    • Gość: madona1 Re: Turcja - jedzenie IP: 153.19.193.* 30.07.03, 11:09
      Popieram przedmówców. Jedzenie różni się od naszych przyzwyczajeń, ponieważ
      ocieka oliwa i to może dawać sensacje jelitowe. Na to najlepsza smecta, która
      jest dostepna bez recepty. W restauracjach bardzo mi smakowało i było czysto.
      Wszystkie potrawy, o których pisze poprzedniczka są godne polecenia. Bardzo
      smakował mi ich ser, biały, podobny do greckiej fety. Jedno co jest pewne to
      jedzenie w hotelu jest monotonne. Cały czas to samo mimo, że w dużych
      ilościach. Maja dobrą zupę z soczewicy. Większość dań podawana jest na zimno,
      oni nie uznają ciepłego. Najlepsze są melony i arbuzy i tym sie żywiłam przez
      dwa tygodnie. Cudowna dieta, polecam. Pozdrawiam.
      • Gość: turysta Re: Turcja - jedzenie IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 13:40
        A ja nie mialem nawet najmniejszych objawow bieguneczki.
        Wegiel i smecte to se mozna wsadzic w .... to moze pomoze bo normalnie zazywan
        napewno nie. Jak juz to NIFUROKSAZYD.
        A jak sie obezrecie jak swinie (co czesto robia polacy jak by przyjechali z
        glodujacego kraju)na pierwszym posilku to napewno bedzie biuegunka.
        POZDRAWIAM
        • Gość: zz_nowy Re: Turcja - jedzenie IP: 193.178.143.* 31.07.03, 11:12
          tam się nie da obeżreć bo po drugim kęsie czułem, że na pierwszym już siedzę. A
          co do węgla to tylko on mi pomógł...
    • Gość: MareK Re: Turcja - jedzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 20:55
      W hotelu królowała kuchnia prawie europejska i jakoś przeżyłem bez sensacji
      (za to Tunezja mnie dopadło). A co do różnych prochów.. hm.. ja zabrałem
      brandy (litrowe - kupuje się na lotnisku):) Wystarczyło.
      Pozdrowienia
      Marek
Pełna wersja