dlaczego?

08.11.12, 12:32
kurcze, może rozpętam tym burzę... ale może ktoś pomorze mi się uporać z moim problemem, a może wyjaśni logicznie czemu tak jest.
Czemu zdrowe kobiety, normalne rodziny, kochający się małżonkowi (partnerzy) nie mogą zajść w ciąże, borykają się z trudnościami, doświadczają poronień... w momencie w którym w patologicznych rodzinach dzieci rodzą się na potęgę. Ciągle słyszę o dzieciach zamordowanych, skatowanych, pobity przez własnych rodziców...
Czemu tak jest?
    • malpkap Re: dlaczego? 08.11.12, 12:40
      Bo życie nie jest sprawiedliwe uncertain
      • gosiablada Re: dlaczego? 08.11.12, 12:50
        malpkap napisał(a):

        > Bo życie nie jest sprawiedliwe uncertain

        Z tym się zgadzam w 100%.
        Też mam takie myśli jak mija kolejny miesiąc i przychodzi @.
        • katkra75 Re: dlaczego? 08.11.12, 13:13
          Bo oni się nie staraja o dziecko. Najczęściej "wychodzi" im przy okazji. A jesli brak uchwytnego powodu braku ciąży, to czasami jest to czynnik psychiczny. Tylko trudno jest wyłączyć mózg.
      • wargusia1 Re: dlaczego? 08.11.12, 17:56
        oj tak też sobie tyle razy zadawałam te pytania... i niestety nie znam odpowiedzi;/
    • eksel Re: dlaczego? 08.11.12, 13:26
      No i to chyba tez nie do konca jest tak, ze ci ktorzy nie chca miec dzieci to je maja, a ci ktorzy chca to nie moga. Znam sporo osob, ktorym dosc szybko sie udalo. Mysle, ze jestesmy bardziej wyczulone na problem posiadania dzieci, dlatego bardziej zwracamy uwage na sytuacje patologiczne...
      • jessica1986 Re: dlaczego? 08.11.12, 14:02
        eksel napisała:

        > No i to chyba tez nie do konca jest tak, ze ci ktorzy nie chca miec dzieci to j
        > e maja, a ci ktorzy chca to nie moga. Znam sporo osob, ktorym dosc szybko sie u
        > dalo. Mysle, ze jestesmy bardziej wyczulone na problem posiadania dzieci, dlate
        > go bardziej zwracamy uwage na sytuacje patologiczne...


        Zgadzam się, mój brat z żoną, nie są patologią, mają oboje dobrze płatną pracę, kochają się,
        2 lata po ślubie podjęli decyzję o dziecku, 3 miesiące później bratowa była w ciąży.
        I znam wiele przypadków, gdzie kochające się pary planują potomstwo i za niedługi czas je mają.
        Spójrzcie nawet na to form, nie jest nas AŻ tak dużo które się starają dłużej niż rok... spójrzmy chociażby na listę październikową... na 27 dziewczyn ponad rok stara się tylko 7. To nie jest tak dużo.
        Co miesiąc dopisują się nowe dziewczyny i za chwilę już ich nie ma wśród starających się, bo co miesiąc 2-3 zachodzą w ciążę!
        Dlatego Kochane kobietki! Ja też się staram już 17 cykl, przez pierwszy rok na luzie i co? Nie myślałam za wiele o tym a, nie zachodziłam w ciążę, jednak zrobiłam badania i wiem, że mam niski progesteron i będę go "leczyć".
        Nam też się w końcu uda!! Wierzę w to!
    • koralik00 Re: dlaczego? 08.11.12, 16:34
      Ja moze odpowiem bardziej humorystycznie na ten watek - otoz jakkolwiek wydaje mi sie ze dziewczyny dlugo starajace sie czesto dopatruja sie pewnych niesprawiedliwosci to jednak jest cos na rzeczy. Otoz juz w swiecie zwierzat mozemy zauwazyc ze im bardziej wyglodzona jednostka tym jej plodnosc jest wieksza - czy nie zastanawialyscie sie dlaczego np koty domowe roznych ras moga sie poszczycic znikomym potomstwem w porownaniu z tymi burymi dachowcami, albo dlaczego zwierzetom w zoo jest tak trudno sie rozmnazac choc maja wszystkiego pod dostatkiem. Nie na darmo zaleca sie aby nie dokarmiac ptakow zima bo na przyszly rok nie dadza tyle potomstwa - jest cos w tym ze plodnosc jest bardzo sprzezona z instynktem przetrwania dlatego zaraz po wojnie rodzilo sie tyle dzieci. Pamietam byl taki ojciec Klimuszko ktory zalecal aby kobieta ktora stara sie o poczecie dziecka byla najlepiej glodna i wychlodzona bo wtedy w jej organizmie glowna role odgrywa instynkt przetrwania.

      Oczywiscie mozemy sie z tego posmiac ale tak dla ciekawostki pamietam jak doszlo do poczecia mojej corki - otoz bedac po ciezkiej nocy z moim synem, niewyspana i zmeczona zrobilam test owulacyjny no i okazalo sie ze mam pik LH, zadzwonilam do meza do pracy a ten majac tylko 1,5h przerwy na lunch zrobil 40 km w jedna strone, dopadl mnie a nastepnie wrocil do pracy kolejne 40 km w druga strone. Zostawil mnie glodna i wyziebiona, nawet mnie nie przykryl bo tak sie spieszyl, lezalam wiec tak z 40 min z nogami do gory i balam sie ruszyc - nigdy nie zapomne jak mi bylo zimno i jaka bylam glodna - hahaha a za niecale dwa tygodnie mialam swoje dwie upragnione kreski - do dzisiaj zartujemy sobie z mezem ze rada ojca Klimuszko okazala sie u nas zbawienna choc nie zrobilismy to swiadomie
      • kopciuszek126 Re: dlaczego? 08.11.12, 17:45
        koraliku fajna zabawna historyjka wink
        jessica a zauważyłaś,że na tej liście październikowej i wcześniejszych zachodzą głównie dziewczyny,które dopiero się zapisały w danym miesiacu i maja dopiero pierwszy albo drugi cykl staran?!Zauwazyłaś to?ja już dawno miałam o tym napisać.A my stare staraczki-niestety stoimy w miejscu cryingMam nadzieję,ze Tobie sie uda,że ta lutka pomoże już w pierwszym cyklu-bo mnie to nie wiadomo co może pomóc?skoro mam niby wszystko w najlepszym porządku!!!
        • kopciuszek126 Re: dlaczego? 08.11.12, 17:51
          a co do takich pozytywnych historyjek to też znam:
          mamy z męzem znajomych-byli 4 lata po ślubie-starali się i nic...już było blisko rozwodu,bo mieszkali z jej rodzicami,którzy ingerowali we wszystko on nie mógl tego wytrzymać,a ona była bardziej za rodzicami niż za męzem,choć jej ojciec blokował ją moim zdaniem psychicznie(zawsze jej mówił,ze z córki nie ma żadnego pozytku,bo syn to w polu pomoże i wokół domu,a córki są niepotrzebne)...I wiecie co???tak się stało,ze jej ojciec zmarł nagle i ona po tych 4 latach małzeństwa i starań zaszła właśnie w tym cyklu w którym zmarł ten jej ojciec-moim zdaniem puściła "blokada".
        • jessica1986 Re: dlaczego? 09.11.12, 08:34
          Kopciuszku, oczywiscie, że to zauważyłam, dlatego o tym piszę! Według mnie ZDROWE kobiety (i ich zdrowi mężczyźni) nie potrzebują jakoś baaardzo dużo czasu, by się udało.
          Zauważ, że te co się starają dłużej niż rok, to przeważnie właśnie przez ten pierwszy rok nieświadome, że może być coś nie halo, starają się beztrosko, a gdy mija rok i więcej dopiero dostajemy do głowy i zaczyna się latanie po lekarzach. Przeważnie coś nie gra... a to nie drożne jajowody były, a to problem z fazą lutealną, a to ze śluzem albo ogólnie hormony rozjechane.
          Więc każda z nas może mówić, "jestem zdrowa, a nie mogę mieć dzieci" - tylko, że "zdrowa" to pojęcie względne w tym momencie i w tej sytuacji.
          Kopciuszku, rodziłaś synka sn? czy przez cc? Robiłaś może drożność? Ja będę musiała jak się nadal nie będzie udawało.

          Z tą luteiną, to może i by coś dało, gdybym wiedziała, kiedy ja ją powinnam zacząć stosować, tempka mi dziś spadała, gdzie już powinna śmigać do góry! uncertain:/uncertain Śluz zamiast się kończyć to szaleje i wczoraj po południu znooowu miałam rozciągliwy podczas seksu, było go wręcz ZA DUŻO! Masakra jakaś!
          Zreknijcie na mój wykres... jak Wy to widzicie???


          kopciuszek126 napisała:

          > jessica a zauważyłaś,że na tej liście październikowej i wcześniejszych z
          > achodzą głównie dziewczyny,które dopiero się zapisały w danym miesiacu i maja d
          > opiero pierwszy albo drugi cykl staran?!Zauwazyłaś to?ja już dawno miałam o tym
          > napisać.A my stare staraczki-niestety stoimy w miejscu cryingMam nadzieję,ze Tobie
          > sie uda,że ta lutka pomoże już w pierwszym cyklu-bo mnie to nie wiadomo co moż
          > e pomóc?skoro mam niby wszystko w najlepszym porządku!!!
          • jessica1986 Re: dlaczego? 09.11.12, 08:47
            jessica1986 napisała:
            > Z tą luteiną, to może i by coś dało, gdybym wiedziała, kiedy ja ją powinnam zac
            > ząć stosować, tempka mi dziś spadała, gdzie już powinna śmigać do góry! uncertain:/uncertain

            Chyba trochę nie sprecyzowałam, ja wiem kiedy powinnam zacząć ja brać... Po owulacji, lekarz mówił, że skoro się obserwuję, to na podstawie temperatur - Trzeciego dnia wyższych temperatur powinnam ją zacząć brać.
            Tylko tempka coś się zwichrowała i teraz zgłupiałam.
          • kopciuszek126 Re: dlaczego? 09.11.12, 21:04
            jessico synka rodziłam siłami natury wink, a o drozności pani dr mi wspomniała,że najpierw zbadamy męża i jak będą dobre wyniki to robimy drożność bo może się coś zapchało? wolałbym nie...ale zobaczymy co przyniesie los?
    • lidek0 Re: dlaczego? 08.11.12, 19:50
      Co masz na myśli pisząc zdrowe kobiety? Wiele uważa się za zdrowe bo nic im nie dolega, ale to jeszcze nie wszystko.
      • kozica111 Re: dlaczego? 08.11.12, 20:16
        Ja zaszłam w cyklu w którym po monitoringu lekarz poinformował że cykl jest bezowulacyjny.
        Odpuściłam i to tak naprawdę bo skoro w jajniki nie robiły nawet podejścia...Coś jest w tym że stres związany ze "staraniem się" blokuje.
    • kozica111 Re: dlaczego? 08.11.12, 20:18
      Z tym "głodzeniem się" też jest coś na rzeczy, są znane liczne przypadki gdy po leczniczych postach płodność kobiet bardzo się poprawiała.
      • for.malina Re: dlaczego? 08.11.12, 22:00
        a wiesz może coś więcej na ten temat?

        tak intuicyjnie podejrzewam, że by mi się przydałowink
        • agusia_kolonia_35 Re: dlaczego? 08.11.12, 22:27
          Ja w pierwsza ciaze, zreszta nie planowana zaszlam szybko, bo chyba ze dwa razy bzyknelismy sie no i ciaza w wieku 33 lat. Urodzil nam sie synek. W kwietniu tego roku postanowilismy ze chcemy jeszcze jedno wiec znowu bzyk bzyk i ciaza, niestety zakonczona poronieniem, potem 3 mies. pauzy no i teraz to juz 4 cykl staran i nic, ja nie wiem czy ja juz jestem za stara czy co, obecnie mam 35 lat. Moi znajomi starali sie od zeszlego roku od wrzesnia i badania robili i nic. Lekarz im powiedzial zeby sie wyluzowali to sie uda no i mial racje Ona jest teraz w 18 tygodniu. Moj maz stwierdzil ze ja za duzo mysle o ciazy , wiec postanowilam ze wpisze sie na liste grudniowa , a jak nic znowu, to dam sobie troszke luzu. Moze wtedy sie uda. Godad sorki ze spytam: masz juz dziecko czy o pierwsze sie starasz no i ile masz lat ??

          A co do tematu, to sama sie ostatnio wkurzalam jak czytalam w internecie, bo mieszkam w niemczech, o tej babce co tyle dzieci usmiercila. Po co zaraz zabijac te aniolki, tyle ludzi jest co dali by tyle miloci tym dzieciom. Uwazam ze powinna zgnic w pierdlu, tak samo jak ta durna Wasniewska.
          • godad troche nie o to mi chodziło 09.11.12, 08:27
            nie do końca o to mi chodziło smile W mojej rodzinie są dzieci - jeden i drugi brat je mają bez problemów i to szczęśliwe rodziny. Wierze, że ja kiedyś też będę mamą.
            Posta napisałam po wysłuchaniu w radiu informacji, że 3 tygodniowa dziewczynka trafiła do szpitala bo jej tatuś ją pobił... no i tu nóż mi się w kieszeni otwiera. ja jestem po poronieniu, nie miałam szansy poznać swojego dziecka, a ktoś kto doświadcza cudu nie szanuje go.
            Bardziej chodzi mi o to, że skoro Bóg jest to czemu pozwala na to żeby dzieci rodziły się w takich domach... czemu skazywane są od razu na patologię? a tam gdzie miały by dobre warunki ich nie ma, bądź rodziny borykają się z takim problemem. A może to nie kwestia Boga tylko braku Boga...
            nie umiem sobie tego wytłumaczyć i ciężko mi się poskładać po mojej stracie
            • jessica1986 Re: troche nie o to mi chodziło 09.11.12, 08:44
              godad jeśli o to chodzi, to jak najbardziej zgadzam się z Tobą. Takie informacje mocno wpływają na wątpliwości co do Wary i często się zastanawiam dlaczego Bóg na to pozwala?Dlaczego ludzie głodują? dlaczego niewinne dzieci doznają Tyle złego od dorosłych, przecież nie są niczemu winne i takie bezbronne?
              Z drugiej strony jednak myślę sobie, jaki Bóg może mieć wpływ na to, że Człowiek sięgnął po alkohol? Jaki Bóg ma wpływ na to, że patola Wk***ił płacz dziecka i je pobił?
              Takie maleństwo patrzy w oczy rodzicom i ufa im bezgranicznie, bo samo sobie nie poradzi, jest zależne tylko i wyłącznie od nich...
              Jak można, jak??
              • eps Re: troche nie o to mi chodziło 10.11.12, 21:42
                te patologiczne rodziny nie mają "parcia na szkło" i dzieci rodzą sie ciut przy okazji.
                Z kolei te dziewczyny dla których zajście w ciaze jest celem samym w sobie, celebrują ten moment, rozkładają na czynniki pierwsze, chcą mieć wszystko po kontrolą i zaplanowane - im nie wychodzi.
                Ja pamietam zanim urodziłam 1 dziecko, tak sie nakręciłam że musze zajsc w ciążę że głowa boli.
                ZAWSZE, ale to ZAWSZE dostawałam okres po 28 dniach i ZAWSZE o 6 rano.
                Ale jak postanowiłam że zajdę w ciaze w danym cylku i postanowiłam że teraz to juz okresu nie dostanę bo MUSZĘ byc w ciazy to okres przesunąl mi sie o 1,5 miesiaca.
                W końcu po zrobieniu chyba z 10 testów które były negatywne, poszłam do lekarza i powiedział że jeszcze tydzień i leki na wywołanie bo coś sie zablokowało.
                Wtedy "porozmawiałam" sobie sama z sobą i dałam sobie na luz.
                nastepnego dnia dostałam okres, zajęłam sie innimi rzeczami aby nie myśleć i zachodzeniu w ciaze.
                Efekt był taki że w nastepym cylku zaszłam w ciaże i później każda ciąża (raz poroniłam) była przy 1 podejściu.
                W moim przypadku koniecznie musiałam dać sobie spokój ze staraniem i celebrowaniem zachodzenia w ciażę.
                • hi-ja Re: troche nie o to mi chodziło 10.11.12, 22:17
                  Trochę nie na temat, ale muszę poruszyć ten temat.Kwestia spokoju i odpuszczenia sobie ze staraniem pojawia się w wielu wątkach jako recepta na sukces.Chciałabym się zapytać jak to robicie?Ja pracuje na 3/4 etatu, praca mało stresująca, nie przynoszę dodatkowego zajęcia do domu. Mąż pracuje zmianowo, często wieczorami.I siedzę wtedy sama w pustym trzy pokojowym mieszkaniu...I co zrobić aby o tym nie myśleć?Bo sobie tego nie wyobrażam.No niby sobie powinnam dobrze zorganizowac ten czas.Ale przecież nie mogę codzienne odwiedzać znajomych (mają własne życie) czy wydawać kasę na rozrywki (kino, basen). Inne zajęcia nie wykluczają jednoczesnego myślenia (np.takie sprzątanie).Nie umiem też wmówić sobie, że wcale mi sie nie spieszy i poczekam spokojnie na dziecko skoro mój mózg wie, że to kłamstwotongue_out Dopiero zaczelismy starania, ale wątpie aby ten "spokój"kiedykolwiek przyszedł wink
                  • eps Re: troche nie o to mi chodziło 11.11.12, 19:21
                    ja przy pierwszym "zachodzeniu" tak miałam. no i trzeba cuda wyczyniać aby nie myslec.
                    Ja wpajałam sobie, że mi nie zalezy, kupiłam psa i dużo z nim chodziłam na spacery, czytałam.
                    ciężko tak, ale trzeba sie niexle nakombinować, aby samemu sobie udowodnić że "mi nie zalezy"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja