tasiorek68
09.11.12, 13:29
Witam!
Interesuje mnie czy po poronieniu w 11.tc z zabiegiem łyżeczkowania można rozpocząć starania o dziecko już w drugim cyklu? Jakie są zagrożenia dla dziecka, dla mnie? Czy jest szansa, że wszystko będzie dobrze?
Mój gin twierdzi, że muszę odczekać 3-6m-cy i dopiero rozpocząć próby. Rozumiem to w ten sposób, że potrzebne są 3-6ciu cykli, aby błona śluzowa macicy się zregenerowała po zabiegu i cykl się ustabilizował. Mam książkowe cykle 28-30dni, nigdy nie miałam z tym żadnych problemów, po zabiegu dostałam okres po 3.tyg., a kolejny już po 30.dniach. Czuję się fizycznie dobrze.
Ok. 4tyg. po poronieniu, na wizycie kontrolnej, gin po usg stwierdził, że wszystko jest w najlepszym porządku (fizycznie), jednak ciągle podtrzymywał wersję odczekania przynajmniej 3m-cy.
Nie znam przyczyny poronienia, wiem tyle, że mojemu Maleństwu serduszko przestało bić w 9tc. Nie miałam żadnych objawów, żadnych bóli, plamienia ani tym bardziej krwawienia. Czułam się doskonale. O najgorszym dowiedziałam się dopiero podczas wizyty kontrolnej u gina. Trafiłam do szpitala, gdzie poronienie wywoływali mi farmakologicznie.
Dodam, że mam synka (prawie 3l). Na początku ciąży plamiłam (poronienie zagrażające), przyjmowałam Duphaston i Luteinę i udało się, urodziłam w 39.tc zdrowego, dużego faceta.
Nie wiem czy plamienie na początku pierwszej ciąży może mieć związek z utratą drugiej, gin twierdzi, że nie. Mam w planach iść na kompleksowe badania w przyszłym tygodniu, może coś wykażą.
Pozostaje jednak moje pytanie jak wyżej - czy w 2. cyklu po poronieniu można się już starać o następną dzidzię? Czy któraś z Was miała podobną sytuację?
Pomóżcie, proszę!
Pozdrawiam
tasiorek68