Hej dziewczyny.
mam 4,5 letnia coreczke - w pierwsza ciaze zaszlam z marszu po miesiacu staran. W czerwcu 2011 r zaczelismy starania o drugiego maluszka i udalo sie za 4 razem, ale ciaza skonczyla sie samoistnym poronieniem w 7 tygodniu. Po dwoch miesiacach zaczelismy starania i do dzisiaj nic

Okres powinnam dostac w przyszlym tygodniu, ale juz wiem, ze znowu nic nie wyszlo, poniewaz zarowno za pierwszym i drugim razem juz w tydzien po owulacji mialam powiekszone i bolesne piersi, potworne zmeczenie , a teraz nic..
We wrzesniu mialam USG jajnnikow i gin stweirdzil, ze wszystko ok, owulacja ma miejsce (wtedy bylo juz po) . Mam regularne Mam cykle 27 dniowe i faza lutealna trwa u mnie 16 dni. Mierze temperature i ksiazkowe wykresy. U meza tez wszystko ok. Korzytam tez z testow owulacjynch. I mimo tych wszystkich gadzetow ciazy jak nie ma tak nie ma
Ta cala sytuacja zle odbija sie na mojej psychice i wadze. W sumie w kazdym cyklu mam juz niby objawy ciazowe i zawsze mam nadzieje, ze jednak @ nie nadejdzie. Moj maz tez juz jest podityrowany ta cala sytuacja.
Moj kolejny problem polega na tym, ze ta ca ta sytuacja doprowadzila do tego i w ciagu roku przytylam ponad 12 Kg.

Nie mam zespolu policystycznych jajnikow, prolaktyny czy problemow z tarczyca, wszystko przebadalam. Przytylam , bo gdy jestesm zestresowana to jem... i sama jestem sobie winna.
Teraz zastanawiam sie, czy dac sobie spokoj ze staraniami i wpierw zrzucic te nadprogramowe kilogramny. Poczulabym sie na pewno duzo lepiej. Ale z drugiej strony czytalam, ze chca zajsc w ciaze nie powinno sie stosowac zadnych diet. Czy ktos z was byl w podobnej sytuacji?