makumi
12.09.14, 11:29
Witam wszystkich. Podjęliśmy niedawno z mężem decyzję o trzecim dziecku.
Byłam wczoraj u ginki, akurat miałam do odbioru wyniki cytologii i tu jest ok, skierowała mnie na toxo i różyczkę i wpadła w szok jak się dowiedziała, że nie byłam szczepiona na wzw b. Pytała nawet jak to się stało, że nie byłam szczepiona. Powiedziała, że to oczywiście mój wybór ale jej zdaniem to powinno być bezwzględnie zrobione a potem ostentacyjnie literowała jak wpisywała do historii choroby "pacjentka została poinformowana o celowości wykonania szczepienia na wzw b".
Przyznam szczerze, że nie uśmiecha mi się czekać 6 miesięcy tym bardziej, że nie wiem ile potrwają starania. Trochę poczytałam i stwierdziłam ze przyjmę 2 pierwsze dawki i akurat za miesiąc zaczniemy starania i tak by mi wypadały dni płodne. Jak się nie uda to zaszczepię się 3 dawką a jak będę w ciąży to chyba lepiej mieć 2 dawki niż żadnej.
Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii?