wizyta u gina:
gin-starsza pani zagłębiona w lekturze artykułu o padaczce - polecana w
jadnym z wątków na forum
ja - pacjentka - pełna zapału i z mnóstwem pytań
przebieg wizyty:
ja: pani doktor planuję ciążę w najbliższych miesiącach
gin: hmmmmm (tracę zapał i optymizm - zaczynam się zastanawiać czy czegoś się
wogóle dowiem)
ja: i chciałam się dowiedzieć czy może powinnam się jakoś przygotować - bo to
ważne wydarzenie i nie chciałabym czegoś zaniedbać...
gin: no taaaaaaaaak..... to przez 2-3 miesiące folik - napiszę ci dziecko na
karteczce żebyś nie zapomniała
ja: i to wystarczy? (niby rodzą się dzieci nawet i bez tego ale...czy ona nie
chce się mnie poprostu pozbyć??)
gin: taak - jesteś młodaaa..(O!!! jak miło - zaczynam się martwić co będzie
jak już będę w ciąży i będę miała pytania czy wątpliwości..)
ja: a co z różyczką? ja nie miałam a nie pamiętam już czy byłam szczepiona....
a toksoplazmoza?? ja się na tym nie znam, ale podobno to bardzo groźne?? a ja
mam kontakt z kotem
gin: no taaak.. sprawdż sobie książeczkę zdrowia dziecka tam jest czy miałaś
szczepienie...
ja: no dobrze a toksoplazmoza? ja wolałabym wiedzieć wcześniej a nie potem
się w ciąży martwić i denerwować
gin: to co? chcesz zrobić badanie krwi już przed ciążą? tak? (może najlepiej
byłoby zrobić listę badań we włąsnym zakresie i poprostu dać do podpisu??)
ja: no wolałabym
gin: no doobrze to wypiszę ci skierowanie do laboratorium to jest finansowane
z NFZ - ojej nie mam skierowań napiszę na karteczce
ja: dziękuję (chyba powinnam znaleźć sobie bardziej zainteresowanego gina?? )
gin: taaak
ja: dowidzenia
gin: dowidzenia dziecko!!
jak narazie wszystkie informacje o przygotowaniach czerpię z tego forum - no
oczywiście oprócz kwasu foliowego to powiedziała Pani dr !!
a jak to jest z waszymi ginami? czy informują was o wszystkim czy musicie ich
wypytywać i ciągnąć za język? o każdy szczegół???
ja miałam wyrzuty suminia że przeszkadzam i teraz jestem na etapie poszukiwań
kogoś mniej "zajętego"

)