To ja:)

07.04.05, 15:39
witaj Kochana! jestem po wizycie u gina i zapadła decyzja, o której była juz
wczesniej mowa, a mianowicie dostałam skierwoanie na laparo. gin mówi, ze
innego wyjścia juz nie ma, bo mozemy w kółko podowac jakies leki, a to do
nieczego nie prowadzi. Mówił, że u nas czeka sie około 2 miesiecy na zabieg,
więc pewnie pójdę w czerwcu. teraz przepisał mi znowu CLO, więc może tym
razem sie uda...

Chciałam sie zapytac jak Twój mąz do tego podchodzi, bo mój na poczatku
sceptycznie, że jeszcze nie nalezy nic z tym robic tylko czekac, ale teraz,
kiedy widzi, że w ciagu tych paru miesiecy nic nie wyszlo, to jest ze mną.
chodzi ze mna do gina i cały czas jest dobrej mysli. bardzo mi pomaga i mam
nadzieje, że Twó mąz Tobie także. oczywiscie czasami mi mówi, że przesadzam i
histeryzuje, ale wiesz jak to facet....

pozdrwaiam Cie i czekam na wiadomośc. buziaki. Izasmile
    • paula08 Re: To ja:) 07.04.05, 17:39
      Witaj! Bardzo sie ciesze, ze napisalas, tak w ogole to jak masz ochote to
      mozemy pisac maile, zeby tu dziewczynom nie mieszacsmile moj adres gazetowy
      sprawdzam z taka sama regularnoscia jak odwiedzam forumsmile
      Ciesze sie, ze cos ruszylo, macie konkretny plan dzialaniasmile Mysle, ze to
      bardzo wazne, mi jest znacznie latwiej od kiedy pojawila sie diagnoza i cos
      ruszylo do przodusmile A jesli chodzi o meza to na poczatku gdy w pierwszym m-cu
      staran zaopatrzylam sie w testy owu powiedzial ze smutkiem, ze myslal, ze
      bedziemy tak bardziej spontaniczniesmile)) Ale zna mnie nie od dzis, wiec nie
      protestowalsmile)) A potem jak nam nie wychodzilo 3 m-ce sam postanowil pojsc na
      badanie nasionek, zeby wykluczyc problemy, nie sadzilismy, ze cos moze byc nie
      tak... a tu jednak przykra niespodzianka... Takze w zasadzie od poczatku
      jestesmy razem w tej walcesmile Wspolna tez byla decyzja o udaniu sie do
      specjalistycznej kliniki, zeby nie tracic czasu niepotrzebnie tylko sie leczyc.
      Takze pelne wsparciesmile) I obydwoje bardzo mocno wierzymy, ze w koncu sie uda i
      czujemy, ze jestesmy juz coraz blizejsmile)) Zwlaszcza, ze lekarze powolutku
      rozwiazuja nasze problemysmile)) Ale na razie musimy przerwac starania na jakies 2-
      3 m-ce w zwiazku z leczeniem mezusia, takze wakacje beda nasze!!!smile))
      Serdecznie pozdrawiam!!! jak masz ochote pisz: paula08@gazeta.pl
      Paulina
      • iskra23 Re: To ja:) 10.04.05, 00:13
        Cześc kochana.To był chyba najgorszy dzień mojego zycia i nigdy tak bardzo nie
        chciałam umrzec jak teraz. Nie osądzaj mnie od razu, ale ja sama siebie nie
        poznaje. Umówilismy sie dzisiaj w przytulnym miejscu ze znajomymi, żeby
        spokojnie sobie porozmawiac, no i było miło do momentu kiedy nam oznajmili, że
        beda rodzicami. To było dla mnie straszne, ale wydusiłam z siebie jakies
        dziwne "gratuluję" i wcale sie nie mogłam cieszyć. udało im sie za pierwszym
        razem. Zachowywałam sie nienaturalnie i robiłam wszystko, by sie nie spojrzec
        na jej brzuch.

        I cos tam odburknełam męzowi, z którym sie póxniej pokłóciłam. Nie potrafię
        tego wytłumaczyc, ale tak mnie scisneło w sercu, że myslałam, że umre. Nie chce
        juz zyc i w ogóle. chce tylko, żeby mi Pan Bóg odpowiedział "dlaczego
        ja???????" Za co?? Co ja takiego zrobiłam??? nie mam juz siły na te leki,
        bolesne zastrzyki i wsłzycie w okreslonych dniach. Przepraszam Cię. pa
        • paula08 Re: To ja:) 10.04.05, 11:25
          Witaj!!! Mysle, ze Twoja reakcja byla najzupelniej normalnasmile)) Ja tez siebie
          nie poznaje, ale jak dowiaduje sie, ze kolejna kolezanka jest w ciazy, a
          tesciowa skrzetnie donosi o wszystkich kolezankach meza z podstawowki, ktore
          spotkala na spacerze z dzidziusiami to dostaje furiismile)) Nie radze sobie z tym
          po prostu, albo zalewa mnie fala zalu i smutku, albo jestem wsciekla... i wcale
          nie chodzi o to, ze jestem jakas z gruntu zla, ja ciesze sie, ze one sa
          szczesliwe i zycze im wszystkiego dobrego, ale ogromny zal zawsze jest i pewnie
          bedzie... ale musze Ci powiedziec, ze ostatnio duzo myslalam, moze smierc
          papieza sklonila mnie do glebszych refleksji i chyba odzyskuje rownowage
          psychicznasmile To nie swiat sie musi dostosowac do nas, ale my musimy sie nauczyc
          zyc ze swoim problemem w swiecie. Oddalam sie w rece sw. Dominika (patrona
          kobiet majacych problemy z plodnoscia), poprosilam mailowo siostry dominikanki
          o wsparcie modlitewne, one intencje przyjely,obiecaly wyslac mi ponoc niezwykle
          skuteczny "pas dominikanski" i jestem jakos dziwnie spokojnasmile Widocznie Bog ma
          dla nas inna droge, dzidzius pojawi sie w momencie dla nas najlepszym, choc
          teraz pewnie trudno w to uwierzycsmile I nie ma sensu zadawanie pytan , na ktore
          nie ma odpowiedzi w stylu "dlaczego ja???" A moze dzieki temu bedziesz lepsza
          matka, a moze dzieki temu bardziej docenisz dar poczecia?
          Badz dzielna!!! ja bardzo mocno trzymam kciuki, i nie za to zebys zostala mama-
          bo to na pewno nastapismile)), ale teraz przede wszystkim za to, zebys mogla
          cieszyc sie zyciem i odnalazla sile do walki!!!
          A co do znajomych- szczerze mowiac musze odnowic kilka znajomosci, bo
          odcielismy sie od znajomych, ktorzy mogliby nam obwieszczac "radosne
          nowiny"smile)) Takze swietnie Cie rozumiemsmile)) Ostatnio jak maz dzwonil do
          znajomych, bardzo bliskich, z ktorymi nie widzielismy sie juz bardzo dlugo to
          bylam tak zestresowana, a jak skonczyl rozmowe zadalam tylko jedno
          pytanie: "Czy Ania jest w ciazy???" smile Jak odpowiedzial- "nic nie mowili, chyba
          nie, bo jada na narty" to poczulam taka ulge, ze az mi bylo glupio... I dostalo
          mi sie jeszcze od meza, ze nie powinnam tak myslec, ze Ania jest 10 lat ode
          mnie starsza i dla niej brak dziecka to dopiero moze byc dramat... Strasznie mi
          bylo glupio... I po tej reprymendzie od meza bylam na siebie zla, ze w ogole
          moglam nie chciec, zeby ona byla w ciazy i w ogole czulam sie paskudniesad
          I teraz zycze im, zeby zostali rodzicami, ale tez nie bardzo widze jak uda mi
          sie zachowywac naturalnie w ich towarzystwie jak im sie uda...
          Iskra Trzymaj sie cieplutko!!! W razie czego pisz!!! Serdecznie pozdrawiam!!!!
          Paula
          • iskra23 Re: To ja:) 10.04.05, 13:14
            Wiesz, jazyłam taka wiara i nadzieja od wrzesnia do teraz. nie wiem co sie
            stało, ale po prostu mam dośc. jestem tym zmęczona - tymi badaniami,
            mierzeniami i bolesnymi zastrzykami na peknięcie jajeczka i nie mam juz siły
            patrzec na kolejny test z jedna krecha. I jeszcze jak mi wczoraj ta koleznka
            powiedziała, że udało im sie za pierwszym razem, to sie zastanowiłam, dlaczego
            Bog nie chce, zeby ja tez była mama? Czego mi brakuje? mamy duże mieszkanie,
            prace, pieniadze, a w naszym domu cały czas jest cicho... Męczy mnie juz ta
            cisza i naprawde nie umiem sie cieszyc ze szczęsxia innych. Nie mam ochoty o
            tym ciagle słuchać! i było wczoraj bardzo grotrskowo, bo zetkneły się wczoraj
            dwa swiaty: oni - bardzo szczęsliwi i euforyczni i my- z problemem w tej samie
            dziedzinie zycia... To było dla mnie straszne!! Nie wiem co dalje ze mna
            będzie. Nie chce mi sie wychodzić z domu, nie mam ochoty chodzic do pracy. A
            wyobraź sobie, że jestem nauczycielką! Niezła ironia losu co? Wybierając ten
            zawód miałam na uwadze tylko to, że wakacje i wszystkie świeta sa wolne, więc
            bede miała mnóstwo czasu dla moich dzieci... tego sie nie da wytłumaczyc i
            mysle, że jestes chyba jedyna osoba, która mnie rozumie, bo np. moja
            przyjacióla, która ma 2-letniego syna twierdzi, ze ona mi wspólczuje, ale mnie
            nie rozumie, nie wiem co to znaczy, jak mozna nie móc i w ogóle.

            powiedz mi, czy znajomi wiedza o waszych problemach, bo ja robie wszystko, by
            ludzie dookoła mnie sie nie dowiedzieli. Wie tylko pare osób, że sie staramy,
            ale nam nie wychodzi i to wszystko. ja chyba umre z zazenowania, kiedy bede
            musiała powiedziec, że nie moge miec dzieci. Juz teraz czuje sie gorsza i mało
            wartościowa i naprawde ureę jak bede musiała powiedziec, że jestem jak
            drzewo...bez owoców. przepraszam Cię za taka pesymistyczna wiadomość, ale
            ciesze sie, że jestes tu ze mną.

            najlepiej chyba by było jakbysmy zostawiały sobie wiadomości na gg prawda?? Co
            o tym myslisz?? I ciekawa jestem skąd jestes i czym sie zajmujesz?? Może
            poznamy sie bliżej??? pozdrawiam Cie, ściskam i czekam na wiadomość. papa
            • paula08 Re: To ja:) 10.04.05, 13:27
              Iskra mam ochote pogadac, ale nasza rozmowa przechodzi na tory zupelnie
              prywatne, wiec wolalabym opuscic forum. Masz teraz chwile czasu??? Daj znac, to
              albo przejdziemy na GG, albo na maile, czy moge pisac na konto gazetowe???
              Odezwij sie koniecznie!!!smile
              • iskra23 Re: To ja:) 10.04.05, 13:36
                paula pisz na mojefo maila, bo cos mi nie działa gadu, jak mąz przyjdzie, to
                musi ma naprawic. Więc mój adres : i_forczek@interia.pl. czekam na wiadomość.
Pełna wersja