ewula1
30.03.06, 19:57
Dziś był mój 27dc. Wczoraj wieczorem miałam lekkie plamienia więc niestety
juz byłam pewna ze z ciąży nadal nici.Zaopatrzyłam sie rano w tabletki i
poszłam do pracy. Ok.9.00 zaczął mnie bolec brzuch tak jak zwykle na
@.Wzielam wiec no-spe,ale poniewaz w zasadzie nic nie pomoglo polknelam
ibuprom.Odczekalam jakis czas a ból zamiast ustepować bolał mnie coraz
mocniej. Sięgnęlam wiec po moja ostatnia deske ratunku-czopek pyralgin i w
koncu czekalam na usmierzenie bólu. I tu sie przeliczyłam tym razem..... ból
zamiast ustawac nasilał się jeszcze bardziej!!!! W koncu złapały mnie tak
silne skurcze, ze zaczelo mi sie robic niedobrze, krew mi z glowy odpływała,
niemalże mdlałam do tego stopnia ze położyłam sie w pracy na środku
pokoju...... w końcu kolezanki sie ulitowały i powiedziały ze dosc tego
dobrego i zawiozły mnie do szpitala. Ginekolog mnie zbadał, zrobił usg
dopochwowe i powiedział ze wszystko w srodku w porządku. Stwierdził ze
czasami tak moze sie dziać. Boże.... ale w życiu nie przezyłam czegos
takiego, myslalam ze sie w koncu przekręcę!!!!! Ból do potęgi n-tej. W
szpitalu jeszcze zwymiotowałam, i dopiero jak pielegniarka zrobiła mi
zastrzyk rozkurczowy po 15min ból ustał. Nie wiem co mogło być tego
powodem.... czy macie jakies pomysły??? Dodam ze okres nie był wcale obfity,
a wrecz normlany jak na 1dc.