Nie wiem, co to ze mną będzie, ale mam nadzieję, że nie będzie tragicznie
A co tam, jakoś humor mam dobry, mimo że nie powinno mi chyba być do śmiechu.
Dziś 5 dc, jade na krótkim protokole po dwóch cyklach wyciszajacych (provera
+ cilest), po 3 gonalach 75 wynik moje podglądania dzisiaj:
na obu jajników pęcherzyki wielkości 8-9 mm w liczbie ok 15 na jajnik, czyli
razem hodowla liczy sztuk 30. Poziomu estradiolu jeszcze nie znam, bo
zrobiłam po usg. Kolejne USG w piatek, potem w niedziele. Punkacja na
początku przyszłego tygodnia. Mam już wykupiony cetrodite 3x0,25, tylko nie
wiem w sumie kiedy mam go wziąść. Dowiem sie w piątek pewnie.
Jestem nastawiona na hiperstymulacje; mam pić ogromną ilość wody (nie wiem za
bardzo dlaczego) no i czekamy co dalej.
Endo marne 4 mm, ale pewnie to nieistotne, bo dr juz wstępnie mi
zakomunikował, że będziemy mrozić wszystkie zarodki, ponieważ za duże jest
dla mnie ryzyko. Powiedział, że i tak położy mnie na kilka dni do szpitala po
punkcji ze względu na ryzyko. Mam nadzieję, że z mrozaczkami mam jakąś
szansę

u mnie w klinice mrozi się na etapie przedjadrza, co podobno daje
większą przeżywalność. No nic zobaczymy, może naciągne jednak doktorka na
chociaż jeden mały zarodeczek, co myślicie? Czy ryzyko jest naprawde tak
duże?
A tak na marginesie, ciekawe ile z tych megalicznych pęcherzyków pozyskamy
wartościowych komórek jajowych... To mnie martwi bardzo