pepperann
26.11.06, 07:34
Cześć,
Słuchajcie, lekarka kazała mi w tym cyklu wyleczyć stan zapalny i kazała brać
10 dni gynalgin a potem polseptol. Wspomniała, że po tych 10 dniach będę już
po owulacji, ale wtedy jakoś nie zwróciłam na to uwagi i nie dopytałam. 10 dni
z gynalginem minęło. Biorę ja do ręki ten polseptol, czytam ulotkę, a tam jak
byk napisane: "Leku nie powinny stosować pacjentki planujące ciążę, gdyż może
działać plamnikobójczo". Nie miałam jeszcze owulacji, myślę, że nastąpi za
jakieś 2 dni. No, więc nie biorę tego cholerstwa. A jak dalej? Czy myślicie,
żeby zacząć brać polseptol parę dni po owulacji? Czy w ogóle go nie brać? Może
wtedy, jak już (oby oby) dojdzie do zapłodnienia, to plemnikobójcze działanie
nie ma znaczenia? Dodam, że stan zapalny był bardzo niewielki, nie zauważyłam
go nawet, ale ginka kazałą go wyleczyć przed hsg.