Dziewczyny, niedawno pisałam tu, że martwią mnie długie cykle, brak śluzu i
negatywne testy owu. Za Waszą radą kupiłam siemię lniane, wybierałam się do
gina i na badania hormonalne. W 30-stym którymś dniu test wyszedł negatywny.
Czekałam na nowy cykl, bo ten spisałam na straty (mąż często był w delegacji
i staranek prawie nie było). Wczoraj zrobiłam test (bo w 46 dniu nic nie
zapowiada @) a tu od razu pokazały się dwie kreski! Dziś rano powtórzyłam:
pozytywny!
Nie mogę w to uwierzyć (wybieram się na betę).
Martwię się tylko tym, że pozwoliłam sobie (bardzo rzadko piję alkohol)
na "topienie smutków" z przyjaciółką (właśnie ze względu na to iż cykl
spisałam na straty).
Jak tylko będę miała wynik bety potwierdzający moje nadzieje wyślę Wam
miliadry fluidków

Pozdrawiam cieplutko