Jak jest u was?
Ja mam nieustanny dylemat. Dwa lata temu musiałam brać leki po których przybyło mi nagle 10 kg. Niby ciągle mieszczę się w granicach normy, ale niewiele brakuje. Były jakieś próby zrzucenia, ale w moim wieku potrzeba na to 10 razy więcej wysiłku i ogólnie jestem rozleniwiona bardzo dobrą przemiana materii z czasów młodości. Mój metabolizm z francuskiego TGV zamienil się w PKP Przewozy Regionalne na remontowanym odcinku Warszawa-Łódź.
Ciągle myślę, po co się katować dietami, kiedy zaraz zajdę w ciążę i organizm to sobie odbije. Zadbam o figurę po porodzie, to będzie idealny moment.
Tylko, że te starania łącznie - razem z 12 tygodniami ciąży i poronieniem - zajmują już 1,5 roku. Ciąża zostawiła mi 2 kg, potem chyba załamanie po stracie i śmierci mamy też swoje dowaliło.
Ile można sobie mówić - zajmę się tym po porodzie