primordial
24.07.06, 23:48
Lipcowy weekend, początek fali upałów.
Szczeliniec Wielki-parkingi zapchane, auta stoją gdzie popadnie, blokują
dostęp do tablic z mapami i z informacjami. Dojście do szlaku przypomina
przejście przez jarmark-lody, gofry, paintbal, quady, sztuczne pająki,
pirackie szable dla dzieci itd.-słowem, wszystko co może skutecznie
przeczyścić portfele rodzicom :)
Na Szczelińcu zaobserwowałem dziwnych ludzi, którzy dochodzili na góre, ale
przy kasie kręcili nosem na 5 zł i wracali. Tyle wejśc i żałować na wstęp?
Na tych, którzy zapłacili czekała nagroda-chłód ze skałek a nawet złogi śniegu!
Błędne skały-ponieważ można podjechać samochodem na góre (tylko trzeba czekać
na odpowiednią godzinę) samochody oczekujące na wjazd zajęły pas szosy
Karłów-Kudowa.
To garść spostrzeżeń tylko.