ten_od_kijkow
08.10.07, 10:07
dzień dobry,
to ja, założyciel tego wątku. Niestety obyczaja na tym forum
zmieniły się i trzeba się logować, więc założyłem sobie byle jaki
login.
Można powiedzieć, że sezon niemal się skończył. Zgodnie z sugestiami
wielu forumowiczów (a co ci będę tłumaczyć, sam weź i spróbuj), 6
razy byłem w Tatrach z kijkami.
Wrażenie są zdecydowanie negatywne.
Moje kijkowanie w Wysokich to zdecydowana klęska. W trudniejszym
terenie nie tylko że nie pomagały, ale okazały się wręcz bardzo
niebezpieczne.
W Zachodnich kijki przydały mi się właściwie w jednej sytuacji -
przy zejściach, ale tylko w specyficznych warunkach (przy sporym
zmęczeniu, kiedy nie ma dużego nastromienia, kiedy teren jest łatwy).
Poza tym - same wady.
Po pierwsze, trzeba kupić, i to raczej te droższe, teleskopowe (bo
to o stałej długości to w ogóle klęska).
Po drugie, przydają się na 10% trasy, na 90% trzeba je nieść.
Po trzecie, zawadzają w skale, kosówce i lesie.
Po czwarte, są niebezpieczne na kamieniu, skale, piarżysku.
Po piąte, utrudniają dostęp do plecaka (chodzę ze starą słowacką
horolezką).
Po szóste, spowalniają marsz (tak! idąc z kijkami idzie się wolniej
niż bez!).
Po siódme, pocą się ręce.
Po ósme, trzeba pilnowąć żeby nie wypadły i nie poleciały w siną dal.
Po dziewiąte, utrudniają zakładanie/zdejmowanie rękawiczek (i w
ogóle jakiekolwiek czynności wymagające użycia rąk).
Po dziesiąte, niszczą darń.
Po jedenaste, gną się (wiosną tego roku straciłem na Ornaku parę
kijków - pierwszy wygiął się przy upadku, więc wywaliłem i drugi).
Po dwunaste, to dodatkowy ciężar do noszenia.
Po trzynaste, dziurawią wykładzinę w bagażniku samochodu (owszem,
można na nie dać gumowe nakładki - ale wtedy masz nowy problem - co
zrobić z nakładkami, żeby ich nie zgubić?)
Po czternaste i najgorsze - hałasują. Nadchodzących ludzi słychać z
daleka, a i sam jako źródło ciągłego stuk stuk po kilkudziesięciu
minutach miałem dość).
Czas na podsumowanie. Kijki pomogły mi tylko w bardzo specyficznych
sytuacjach (zejście w łatwym terenie po długiej wycieczce -
faktycznie stawy kolanowe czują ulgę). Nie odczyłem żadnej pomocy w
pozostałych sytuacjach (być może nie przetestowałem wersji z ciężkim
plecakiem, bo chodzę na ogół na wycieczki jednodniowe). Poza tym
mają same wady, z któych najwążniejsze to te że kijki są
niebezpieczne, hałasują i spowalniają marsz.