09.01.08, 11:56
Witam:-)
Mam pytanie,jak jest zimą/wiosną w Rabce?Olanuję pobyt 2-3 tyg. z
małym dzieckiem( 4,5 roczku)w Domu Wczasowym Wiosna w marcu lub w
kwietniu.Niestety w tej części gór nigdy nie byłam.
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedzi
Iza
Obserwuj wątek
    • izasia Re: Rabka 11.01.08, 12:57
      Czy nikt nie był w Rabce?:-)
      • weekenda Re: Rabka 11.01.08, 13:16
        pewnie, że był, ale ja na ten przykład Duchem Świętym nie jestem i
        nie mam bladego pojęcia jak będzie wiosną w Rabce... wiem jaka
        pogoda jest dzisiaj przed moim oknem...

        bez urazy...
    • siwy_dym_komando przełom marca/kwietnia 11.01.08, 13:46
      W marcu po lasach będzie jeszcze pełno śniegu, możliwe że na stokach
      i w mieście co nieco również. Bywają dni z mrozem. W kwietniu śnieg
      powinien zniknąć całkowicie, oczywiście najpóźniej na zacienionych
      zalesionych stokach. Lekki mrozik może się jeszcze zdarzyć.
      Natomiast pewne jest błocko.

      Zważywszy że spora część rabczańskich atrakcji dla dzieci jest w
      plenerze, obawiam się że na korzystanie z nich może być jeszcze za
      zimno. Ogólnie mam wrażenie, że przełom marca/kwietnia to średnia
      pora na wyjazd z tak małym dzieckiem. Niemniej życzę oczywiście jak
      najlepszej pogody i dużo zabawy.
      • izasia Re: przełom marca/kwietnia 11.01.08, 15:26
        Oczywiście że nikt nie jest Duchem Świętym i nie może mi powiedzieć
        na 100% jak będzie..ja chciałam tylko wiedziec jak z reguły jest w
        tym czasie w tamtym rejonie..dokładności nie potrzebuję:-)Byłam zimą
        ( luty) w Kudowie Zdrój i mimo że może nie ma tam atrakcji typowych
        dla dzieci to bawilismy się wyśmienicie i dużo zwiedziliśmy.Dzieciom
        tez się bardzo podobało.
        Przełom marca/kwietnia planuję dlatego na wyjazd bo prawdopodobnie
        będę miała wielki remont w mieszkanku więc stwierdziłam że może
        wykorzystam to na dotlenienie się..a raczej córki która ma dośc dużo
        chorów..ale ostatnio doszła słaba odporność,anemia ...często mi
        choruje.
        siwy_dym_komando...bardzo dziękuję za wyczerpujący opis...ja też mam
        nadzieję że będziemy świetnie się bawić:-))))Narazie planujemy..co
        wyjdzie ..zobaczymy:-)
        Pozdrwaiam serdecznie
        Iza
        • siwy_dym_komando ach ten mit Rabki.... 11.01.08, 19:07
          ach ten mit Rabki.... oto co wiem na ten temat.

          We wczesnym dzieciństwie byłem raczej chorowity. Jakoś szczególnie łatwo
          przyplątywały się do mnie anginy. Mama opowiadała, że już nawet wstydziła się
          brać chorobowe na dziecko w pracy, tylko zaczęła chodzić na urlopy. Rodzice
          załamywali ręce, kiedy ledwo skończył się okres rekonwalescencji i trzy tygodnie
          pobiegałem po dworze, a tu znowu zaczynała się gorączka i kaszel... Nawet
          pójście do szkoły nic nie zmieniło. W końcu, gdy miałem 9 lat, rodzice
          zdecydowali się ulec mitowi Rabki. Mieszkaliśmy na drugim końcu Polski, a
          wiadomo że im dalej, tym mit silniejszy. Sąsiadki i koleżanki z pracy mówiły –
          wiadomo, Rabka, tylko to ci pozostało, no jak to, nie słyszałaś, musisz
          spróbować... No i rodzice ulegli. Latem wzięli urlopy, najpierw dwa tygodnie
          tata, potem dwa tygodnie mama (a może odwrotnie? już nie pamiętam), wykupili
          przez FWP na miesiąc pokój u gospodyni, i w drogę do pociągu...

          Niewiele mi zostało w głowie z tego okresu. Kąpiele w Rabie, a szczególnie takie
          miejsce gdzie brzeg był stromy, powolny ciemny nurt głębszy, a większe chłopaki
          skakały z pochylonego pnia na główkę... Progi na zimnej Poniczance, gdzie woda
          była zimna, bystra i małe kamyczki kłuły w stopy... wspaniałą stację kolejową w
          Chabówce, gdzie chodziliśmy tylko po to żeby oglądać buchające parą
          lokomotywy... wielkie wyprawy górskie na Grzebień i na Banię, a potem
          ekstremalne wejście z tatą (mama się bała) na Luboń... ogromne łóżko z
          siennikiem na naszej kwaterze, gdzie słoma wychodziła bokami i pachniała w
          nocy... W każdym razie nie pamiętam żadnej nudy, chodziaż siedziałem tam z
          bratem niemal miesiąc, a nie było przecież Rabkolandu, hamburgerów, mini-zoo,
          sklepików z tym całym kolorowym barachłem ani chyba nawet kina...

          I wiecie co? Wróciliśmy do domu, po czym już więcej nie złapałem żadnej anginy.
          Nie wiem, czy coś się w dziecięcym organiźmie przełamało i wyrosłem z tego
          wieku, czy rodzice zaczęli mi dawać jakieś profilaktyczne lekarstwa, czy to może
          jednak ta Rabka...
          • izasia Re: ach ten mit Rabki.... 11.01.08, 19:11
            Dzięki dzięki i jeszcze raz dzięki:-)))))))))No i niech ten mit
            zadziała u mojej córki..hahahahahaha
            Fajnie to napisałeś:-)))
            Pozdrowionka
            Iza
            • erombek kino musialo byc 21.01.08, 07:10
              kolo parku, chyba juz na Nowym Swiecie

              hamburgerow nie bylo, ale plac zabaw extra na daawne czsy, kawiarenka z
              hustawkami, salon gier, samochodziiki, co jezdzily w kolko, elektryczna
              koszykowka, ssciezka zdrowia w dzikszej czesci parku, swietne ciastka, gofry
              i jednajk tez jakies kioski z kolorowymi gadzetami
              poza tym goralskie bryczki
              a z gor obok niebotycznego Lubonia Wielkiego, rowniez Maciejowa ze sciana placzu
              na czerwonym szlaku
              armaty w parku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka