Tragiczna sobota w Tatrach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 13:16
W Tatrach zima już chyba na dobre zawitała. Niestety nie sprzyja to
wędrówkom. Szlaki, szczególnie te w Tatrach Wysokich są ośnieżone i oblodzone.
Niestety wczoraj zgineło dwóch turystów, jeden z nich spadł ze Skrajnego
Granatu, drugi z Kościelca.
Czy Tatry w zimie są tak niebezpiecznr, czy warto wychodzić w wyższe partie
zimą?
Niestety i w lecie podczas załamania pogody nie brakuje amatorów mocnych
wrażeń.
    • Gość: frydek Re: Tragiczna sobota w Tatrach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 14:56
      a nie wiesz skad oni byli? znajomi wybierali sie tam w ten Łyk end?
      • Gość: Tomek www.GÓRY.net Re: Tragiczna sobota w Tatrach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 23:27
        Odsyłam pod adres: dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/10.27/Podhale/01/01.html
    • lamancza Re: Tragiczna sobota w Tatrach 03.11.03, 11:24
      Będąc we wrześniu w Tatrach wycofałem się spod szczytu Granatów - nie mogłem
      przełamać strachu w bardziej eksponowanych miejscach, potem na Kościelcu
      wycofałem się bo szlak był loblodzony i nie czułem sie pewnie. Wyrzucałęm sobie
      potem, że jestem tchórzem, ale teraz troche bardziej wyrozumiale patrzę na
      swoje decyzje.
      • ziontrain Re: Tragiczna sobota w Tatrach 06.11.03, 13:55
        lamancza napisał:

        > Będąc we wrześniu w Tatrach wycofałem się spod szczytu Granatów - nie mogłem
        > przełamać strachu w bardziej eksponowanych miejscach, potem na Kościelcu
        > wycofałem się bo szlak był loblodzony i nie czułem sie pewnie. Wyrzucałęm sobie
        >
        > potem, że jestem tchórzem


        miałem podobne odczucia. zamierzałem wejśc z kolega na przeł. pod chłopkiem. mimo deszczu ze śniegiem i widoczności na parę metrów postanowiliśmy dotrzec chociażby na kazalnicę. jednak nie weszliśmy nawet tam, schodzac wściekli na siebie do moka.
        trzy dni później weszliśmy na chłopka tym razem bez przeszkód. okazało się (byliśmy tam pierwszy raz), że parę dni wcześniej zrezygnowaliśmy akurat w tym miejscu w którym trzeba było. dodatkowo miliśmy idealna pogode i super widoki. czasami lepiej opanowac emocje. chociaż kiedy zjeżdżam się w tatry to przychodzi mi to bardzo ciężko.
        • kicia7 Re: Tragiczna sobota w Tatrach 06.11.03, 19:44
          Ja na Kościelec weszłam za trzecim podejściem. Wcześniej wycofywałam się z
          powodu oblodzenia szlaku. Wyszłam z założenia, że skoro góra stoi już parę
          tysięcy lat, to jeszcze trochę postoi i na mnie poczeka. Ale muszę przyznać, że
          ciężko mi było się cofnąć.
          • lamancza Re: Tragiczna sobota w Tatrach 07.11.03, 11:48
            Na Kościelcu to wycofałem się bo był lód. Granaty odpuściłem ze zwyczajnego
            strachu - pogoda była super, kondycja i chęci są, ino odwagi troche brakuje.
            Ale będę próbował.

            Taki skończony tchórz to znowu nie jestem, świnice i Zawrat przeszedłęm bez
            problemów.
    • Gość: Ceperka Re: Tragiczna sobota w Tatrach IP: 195.117.159.* 14.11.03, 15:03
      Szkoda tylko, że amatorzy mocnych wrażeń nie myślą, ze przez swoją
      niefrasobliwość, (nie każdy bowiem, jak Wy - mówię tu o
      wszystkich "postowiczach" - ma tyle oleju w głowie, żeby się cofnąć) - że przez
      tę swoją chęc blyśnięcia - naraża życie ratowników.
      Straszne jest kiedy słyszy się znowu syrenę wzywającą wszystkicj ratowników i
      nagle - i wdać przez okno, jak lecą ludzie ratować tych.... nie chcę tu używac
      mocnego słowa, ale mieszkańcy gór ich specyficznie nazywają....
      Dodam, ze rzadko kogo stać na pokorę wobec gór. I za ten jej brak u turystów
      żądnych adrenaliny potem płacą niejednokrotnie właśnie ratownicy.
      • kicia7 Re: Tragiczna sobota w Tatrach 14.11.03, 22:16
        Ja się wielokrotnie bardzo mocno zastanawiałem, dlaczego ludzie idą w góry na
        przekór zdrowemu rozsądkowi. W wielu przypadkach jest to na pewno zwykła
        głupota i brak wyobraźni. Chciałoby się takiemu jednemu z drugim ręcznie
        przetłumaczyć kretynizm takiego postępowania. Ale jeżeli ktoś płaci życiem za
        tę nierozwagę, a ja tak do końca nie wiem, co go w te góry popchnęło, nie
        bardzo mam odwagę rzucić ciężkim słowem. Tyle że jest to oczywiście punkt
        widzenia człowieka z nizin - ja tej syreny nie słyszę, więc mogę sobie na takie
        rozważania pozwalać.
    • kajakaja zabronić wyjścia w góry,to jak kazać nie oddychać 17.11.03, 06:05
      Są ludzie, dla których wyjazdy w góry są tym, czym odmierzają sobie czas...
      Wiem, że trudno to zrozumieć komuś, kto nigdy nie doświadczył rodości z
      obcowania z górami, kto się w nich nie zakochał. A jest to miłość na całe
      życie. Często jeżdżę w Tatry, ale za każdym razem, gdy wsiadam w Krakowie do
      PKSu o 6:10 serducho mi mocniej bije. I wystarczy taki jeden dzień, tych
      kilkanaście godzin oderwania od zgiełku, od miasta, studiów i pracy, od tego
      wszystkiego, co mnie na codzień tak zajmuje, że nie mam czasu zastanowić się po
      co żyję. A w górach czas i myśli płyną po swojemu, problemy zostają na nizinach
      i nagle spostrzegasz jakie są malutkie i że już nie takie straszne, wszystko
      jest po prostu przyjaźniej nastawione. I ta przestrzeń... ech, co tu gadać.
      Góry trzeba przeżywać.
Pełna wersja