Dodaj do ulubionych

Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ?

    • Gość: Michalc Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 12:55
      Tylko dlaczego musial ucierpiec ten, kto jechal
      z przeciwka? On czemu jest winny?
      A gdyby doszlo do obrazen niewinnych ludzi?
      Jakbys sie czul?

      Nie pozdrawiam.
      • competer1 Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 25.01.04, 13:54
        Coś się nie zgadza, albo potwierdza głupotę prowadzącego Vectrę:
        - gość, żeby stwierdzic , że ma zielone światło może, a nawet powinien
        potwierdzić to patrząc na samochody ruszające z naprzeciwka
        - wjeżdżając nawet na zielonym na skrzyżowanie trzeba chyba być ostrożnym tzn.
        zwracac uwage na to czy nic nie nadjeżdża z boku
        - czasem zdarza się, że staje za pasami, bo nie chcę hamowac z piskiem opon, i
        wtedy pierwsza uwaga ma miejsce.
        Jako prawnik powinieneś chyba znaleźć paragraf, pod który sam podpadłbyś,
        przyznając się w tym wątku do spowodowania tego zdarzenia.Jakby nie było
        zrobiłes to umyślnie, chyba że tylko tak to opisujesz.
    • Gość: jocek Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.acn.pl 25.01.04, 14:43
      a ja zawsze skęcając w lewo i mając dwa pasy do wyboru i widząc cwaniaka
      zajmuję jego pas. szczególnie, jeśli jestem ostatnim mieszczącym się tam
      samochodem, tak,żeby cwaniak zatamował ruch na wprost prowokując ludzi jadących
      na pasie prawym, czy środkowym do nadużywania klaksonu. a kiedy taki cwaniak
      skręci już sobie z prawego i zajmie prawy pas, a ja jadę po lewym to zawsze
      staram się jechać równo z tym przysłowiowym maluchem z prawego pasa, tak, że
      cwaniak za nic w świecie nie może wyprzedzić mnie tak po prawym, jak i po lewym
      pasie. a kiedy jeszcze bardzo się szarpie i światełkami miga mi w lusterko
      wsteczne, to trzy-cztery razy pukam lewą nogą w hamulec. w sumie jak wjedzie mi
      w kufer, to jego wina. zawsze i wszędzie, nawet na puściutkiej drodze ...
      • Gość: mejson Testosteron IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 20:17
        Ach ten testosteron!
        Nie ma jak dreszczyk emocji, gdy sprawiamy, że komuś ciśnienie rośnie!
        Zawsze można się wytłumaczyć, że to w słusznej sprawie.
        Ale przyjemność pozostanie...

        Do wszystkich "nauczycieli":
        Jako kierowcy wolicie mieć wściekłego z tyłu czy szczęśliwego z przodu?
        Ja tam bezpieczniej się czuję bez wkurwionych maniaków na moich plecach.

        Ale to chyba temat na inny wątek...

        Pozdrawiam,

        Mejson
    • s2k Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 25.01.04, 14:54
      Dobra robota. Chamów trzeba tępić. Szczególnie tych na drogach.
      PZDR
    • Gość: bobek [...] IP: *.katowice.msk.pl 25.01.04, 21:01
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: cwaniakiem byc Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: 212.160.230.* 25.01.04, 21:23
        e tam wtedy dzialalby jawnie wbrew prawu a na to sie nie odwazy
        woli tak kombinowac zeby spowodowac kolizje ale samemu pozstac w swietle
        prawa "czysty"
        to jest dopiero cwaniactwo....
    • Gość: kanciak Bravo, bravissimo IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 25.01.04, 22:40
      Ja tak zrobilem juz kilka razy, ale na razie bez rezultatu.
      • andrzejmat Do Elwooda 25.01.04, 23:34
        Do Elwooda
        > Na drodze wolę spotykać jednak cwaniaków, niż osoby o skłonnościch
        > sadystycznych, jakie nieoczekiwanie zademonstrowałeś. Kolego E. - opamiętaj
        > się! Dyskusja dyskusją, można dyskutować niby o wszystkim i do tego
        > kulturalnie - ale wynikiem TEJ dyskusji może być - trochę się obawiam -
        "wysyp"
        >
        > pomysłów na "nauczanie" metodami groźnymi dla otoczenia! No bo parę osób Cię
        > jednak z entuzjazmem popiera, to jest potencjalnie niebezpieczne.
        > A swoją drogą nie ma dobrej metody "walki" z tego rodzalu cwaniakami. To, co
        > robią, to jest oczywiście chamstwo, a tylko czasem wynik gapiostwa (zawsze
        > patrzmy na numer rejestracyjny, to może być ktoś z innego miasta). Ale nie
        > tylko absurdalne zachowanie Elwooda, ale i "nie wpuszczanie" za cenę
        blokowania
        >
        > sąsiedniego pasa nie jest tak naprawdę dobrym rozwiązaniem. Rozwiązaniem jest
        > zwyczajnie taki wzrost tzw kultury drogowej, na skutek którego takie
        zachowania
        >
        > staną się nie powodem do chwały (patrzcie ciołki,ale mam refleks!!) tylko
        > wstydliwe - jak siusianie na środku chodnika.
        > Pzdr.
        > A.
        • mr.elwood Re: Do Elwooda 25.01.04, 23:41
          Wreszcie jakas sensowna wypowiedz. Myslalem ze sie nie doczekam :-)
          • kompressor Re: Do Elwooda 26.01.04, 01:36
            Pfff....mogles juz lepiej tego nie mowic....
        • Gość: TM Re: Do Elwooda IP: *.bonair.com.pl 26.01.04, 09:25

          Elwood - popieram!
    • Gość: mateo Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 08:29
      Czytalem to wszystko i coraz bardziej upewnialem sie, ze mam do czynienia z
      osoba, dla ktorej prawo i przepisy to sposob na zycie. Ujmujac to innymi
      slowami, manipulowanie prawem i przepisami na swoja korzysc, ta osoba ma we
      krwi. Wybaczcie jesli sie powtarzam, ale calosci juz mi nie chcialo sie czytac.

      Tak wlasnie mamy skonstruowane prawo, ze nie mozemy ukarac osoby, ktora
      ewidentnie przyczynila sie do szkody, w tym wypadku mr.elwood. Dlaczego?? -
      otoz dlatego, ze u nas kazdy, kto zna sie na prawie znajdzie luke i sposob na
      obrone. Takowa znalazl bohater calego watku. On nie przyczynil sie w swietle
      prawa do wypadku. A jego osobiste odczucia nawet obojetnosc i brak wyobrazni
      nie swiadcza przeciwko niemu. W koncu nie wymaga sie przepisami posiadania
      wyobrazni i przewidywania skutkow wlasnego postepowania, nawet od prawnikow :)

      Reasumujac - pan prawnik jest niewinny w swietle prawa - ale, gdyby trafil na
      prawnika lepszego od siebie zostalby by ukarany w procesie poszlakowym. Moznaby
      bylo udowodnic, jego wspolwine w wypadku, sugerujac sie zwykla logika. Ze kazdy
      kierowca odpowiada za bezpieczenstwo drugiego. W tym wypadku, pan prawnik, nie
      bylby wstanie udowodnic, ze np. kierowca vectry pomylil pasy i chcial ten blad
      naprawic wjezdzajac przed auto i zatrzymujac sie na czerwonym, a co za tym
      idzie ruszyc gdy okaze sie, ze pozostali uzytkownicy tego pasa takze ruszyli.
      Czyli mial prawo kierowca vectry ocenic sytuacje jako - zielone swiatlo dla
      niego!!!. To sa oczywiscie dywagacje i cala sprawa bylaby oparta na poszlakach
      jednak krwi panu prawnikowi moznaby bylo spokojnie napsuc. Bo wyrok tu bylby
      niewiadoma w zaleznosci od tego jak do sprawy podszelby sad. Jesli obronca lub
      prawnik, reprezentujacy kierowce vectry mialby ikre - nasz prawnik mr.elwood
      nie mialby latwego zycia.

      Szkoda, ze pan prawnik nie rozumie, iz swoim postepowaniem narazil na szkode
      neiwinnego czlowieka. Szkoda, ze pan prawnik nie rozumie, iz zaleznosc
      przyczyny i skutku moglaby sie odbic na nim takze, gdyby trafil na czlowieka
      rozgarnietego w oplu, ktory wyraznie by przedstawil cala sytuacje a co
      najwazniejezsze gdyby pokazal tego wlasnie kierowce, ktory go oszukal. BO panie
      prawnik, policja uznalaby twoja wine albo wspolwine, za wprowadzenie w blad
      innego kierowcy oraz udowodnilaby Tobie, ze czerwone swiatlo oznacz STOP. Jesli
      juz sie przy czerwonym swietle zatrzymales nie wolno ci sie ruszac, nawet jesli
      masz ochote podkolowac autem pol metra bo tak ci wygodniej. A skad to wiem?? Bo
      sam ukaralem w ten sposob osobe, ktora o maly wlos nie spowodowala powaznego
      wypadku, tylko dlatego, ze wjechalem w miescie (nie wazne jakim) tak jak
      kierowca vectry, bo pomylilem pasy. I wiesz - policja mnie zrozumiala, bo
      zlapala mnie zaraz za skrzyzowaniem. Na szczescie tamto auto jeszcze stalo na
      swiatlach - i wskazalem winowajce. Dostal 200 zl mandatu.

      POzdrawiam
      • Gość: mateo Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 08:31
        aha w tamtych czasach ja dostalem mandat 100 zl.

        pzdr
        • Gość: mateo Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 10:35
          Tak gwoli wyjasnienia dodatkowego dostalem mandat nie za przejechanie na
          czerwonym swietle, a za to, ze przed swiatlami zjechalem na inny pas
          przekraczajac linie ciagla. Za to, ze przejechalem na czerwonym swietle mandat
          dostal ten gostek, ktory wprowadzil mnie w blad.

          pozdr
      • mr.elwood Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 26.01.04, 17:49
        > Czytalem to wszystko i coraz bardziej upewnialem sie, ze mam do czynienia z
        > osoba, dla ktorej prawo i przepisy to sposob na zycie.

        Wybacz, ale takie jest zadanie prawnikow. Wiekszosc ludzi krytykuje prawnikow,
        ale gdy sami maja klopot to przychodza do nich i blagaja: "zrobcie wszystko
        byle mnie wyciagnac". I korzystaja z tego ich odrazajacego wg Ciebie sposobu
        na zycie. I wierz mi ze nei ma reguly - robia to nawet ludzie z ogromnym
        honorem i kregoslupem moralnym :-)

        >Ujmujac to innymi
        > slowami, manipulowanie prawem i przepisami na swoja korzysc, ta osoba ma we
        > krwi.
        > Tak wlasnie mamy skonstruowane prawo, ze nie mozemy ukarac osoby, ktora
        > ewidentnie przyczynila sie do szkody, w tym wypadku mr.elwood. Dlaczego?? -
        > otoz dlatego, ze u nas kazdy, kto zna sie na prawie znajdzie luke i sposob
        na
        > obrone. Takowa znalazl bohater calego watku. On nie przyczynil sie w swietle
        > prawa do wypadku. A jego osobiste odczucia nawet obojetnosc i brak wyobrazni
        > nie swiadcza przeciwko niemu. W koncu nie wymaga sie przepisami posiadania
        > wyobrazni i przewidywania skutkow wlasnego postepowania, nawet od
        prawnikow :)

        Skoro nazywasz to luka...Ja bym tego tak nie nazwal.
        Na zwiazek przyczynowy nie mozna tak spojrzec. To tak jakbys uznal braci
        Wright wspolwinnymi tragedii 11 wrzesnia bo zbudowali samolot ;-) Jest
        zwiazek ? Jest. Zbyt odlegly ale jest. A Ty granicy odleglosci przyczyny i
        skutku nie wyznaczasz w swojej wypowiedzi. Winny jest tez "niewinny kierowca"
        jadacy na zielonym swietle - bo nie zachowal ostroznosci - wymaganej przez
        kodeks. To tez bzdura, prawda ?


        > Reasumujac - pan prawnik jest niewinny w swietle prawa - ale, gdyby trafil
        na
        > prawnika lepszego od siebie zostalby by ukarany w procesie poszlakowym.
        Moznaby
        >
        > bylo udowodnic, jego wspolwine w wypadku, sugerujac sie zwykla logika. Ze
        kazdy
        >
        > kierowca odpowiada za bezpieczenstwo drugiego.
        W tym wypadku, pan prawnik, nie
        > bylby wstanie udowodnic, ze np. kierowca vectry pomylil pasy i chcial ten
        blad
        > naprawic wjezdzajac przed auto i zatrzymujac sie na czerwonym, a co za tym
        > idzie ruszyc gdy okaze sie, ze pozostali uzytkownicy tego pasa takze
        ruszyli.
        > Czyli mial prawo kierowca vectry ocenic sytuacje jako - zielone swiatlo dla
        > niego!!!. To sa oczywiscie dywagacje i cala sprawa bylaby oparta na
        poszlakach
        > jednak krwi panu prawnikowi moznaby bylo spokojnie napsuc. Bo wyrok tu bylby
        > niewiadoma w zaleznosci od tego jak do sprawy podszelby sad. Jesli obronca
        lub
        > prawnik, reprezentujacy kierowce vectry mialby ikre - nasz prawnik mr.elwood
        > nie mialby latwego zycia.

        Sad po pierwsze nie udowodni mi umyslnosci czynu. Chyba ze bedzie miec
        swiadka - mojego pasazera ktoremu pochwalilem sie mowiac: "Patrz jak faceta
        teraz zalatwie". Wtedy rzeczywiscie moznaby cos kombinowac. Dzialanie w zlej
        wierze itp.

        Po drugie jesli moj czyn byl nieumyslny i dzialalem mimo wszystko zgodnie z
        prawem to nie moge poniesc kary. Spojrz na to tak jak - na innym forum -
        spojrzal na to typson:
        "Czasem zdaza sie, ze mozna zrobic taka akcje zupelnie niechcacy. Ja czasem
        mam
        odruch ruszania, gdy rusza ktos obok mnie. Jesli wiec pas do skretu ma osobne
        swiatla i sa one dalej czerwone, a pasy do jazdy prosto moga wlasnie ruszac to
        mozna niechcacy rowniez ruszyc i zatrzymac sie po dwoch metrach. Wtedy taki
        gamon, co byl najsprytniejszy i objechal wszystkich, pakuje sie w klopoty."

        I co teraz ? Jesli tak sie wytlumacze ?

        Abstrahujac od wszystkiego o czym mowilismy wczesniej.
        1 - Nawet gdybym znalazl sie w takiej sytuacji przez pomylke - i stalbym nie
        widzac swiatel, to na pewno nie uwierzylbym ze jest zielone tylko na podstawie
        tego ze pierwszy w kolejce ruszyl - wolalbym zeby na mnie zatrabili i
        pokrzykiwali przez okno a nawet wtedy postapilbym zgodnie z punktem 2.

        2 - kazdy kierowca nawet jak ma zielone - powinien zachowac kodeksowa i
        zdroworozsadkowa "szczegolna ostroznosc" na skrzyzowaniach. Nie wiem jak Wy -
        ja ZAWSZE, nawet jak mam pierwszenstwo zwalniam na skrzyzowaniach i patrze we
        wszystkie strony. Szczegolnie gdy jade motocyklem - wtedy do nikogo nie mam
        zaufania - i pare razy mnie to uratowalo.

        Po trzecie - juz chyba o tym wspomnialem - na miejscu tego cwaniaka nie
        uwierzylbym czlowiekowi ktoremu przed chwila zajechalem droge, wykiwalem..

        Po czwarte - gdy pasazer mowi Ci - "jedz, prawa wolna" to wierzysz mu i nie
        patrzysz w prawo ? Watpie.
        I jesli uwierzysz i dojdzie do wypadku to oskarzysz pasazera? Przeciez to Ty
        jestes kierowca a nie pasazer.
    • Gość: kierowca Nie wiem czy sie cieszyc czy nie... IP: *.tele2.pl 26.01.04, 10:54
      No coz. Jest to jakas forma walki z cwaniaczkami na drodze. Polskich kierowcow
      dziele na kilka kategorii. Normalni (nie majacy cech wymienionych ponizej),
      niedzielni - "jade, boje sie, tak wszystko szybko pedzi, a moze zmieni sie
      zaraz na czerwone wiec przychamuje, za dwa kilometry jest skret w lewo wiec nie
      zjade na prawy pas, a nawet rozpoczne juz hamowanie, itp. itd.", slodkie
      idiotki - "ale o co chodzi, przeciez ja tu skrecic musze, to nic ze tu nie
      mozna, co z tego ze tamuje ruch", no i ostatnia z moich kategorii - kierowca
      odrzutowca - "zawsze pierwszy, stac w kolejce do skretu jesli mozna objechac
      nawet chodnikiem to wstyd i hanba, nikt nie pojedzie szybciej niz ja, itd.
      itp." do tego dochodzi jeszcze gora agresji i hamstwa.
      Dodac mozna jeszcze grope kierowcow obciazonych syndromem "Mad Maxa" - czyli
      wlasnie naszego bohatera mr.elwooda'a.

      Po przeczytaniu jego opowiesci mam mieszane uczucia. Z jednej strony nienawidze
      wprost strasznie cwaniaczkow w swoich bolidach i tepic ich mam straszna ochote,
      z drugiej jednak sposob jego jest zbyt drastyczny (skutkiem jest narazenie
      innego bogu ducha winnego kierowcy na szkody materialne i potencjalnie
      fizyczne). Osobiscie wole takich delikwentow przewiezc np. jak im sie chce
      startowac z pasu do skretu na wprost. Jak nie wyhamuja to zatrzymaja sie na
      slupie, drzewie, lub w ogole sie nie zatrzymaja urywajac zawieszenie.


      • Gość: przechodzien Re: Nie wiem czy sie cieszyc czy nie... IP: 213.173.200.* 26.01.04, 11:27
        Mi sie wydaje ze autor tego watku nie robil wypadku z mysla o ukaraniu, lecz
        po prostu sie wkurzyl i nagle zahamowal - i wyszlo jak wyszlo.
        Kierowcy lamiace przepisy czasami niezle potrafia wkurzyc..
        Moral? Jechac i nikogo nie wkurzac!
        :DD
        • Gość: Tojo Re: Nie wiem czy sie cieszyc czy nie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 11:44
          Mieszane uczucia. Dobrze że gosc został ukarany ale... szkoda drugiego
          uczestnika kolizji, bo ten nic nie zawinił a ma kłopot.
          Nie wiem co w tym jest ale okratowane vectry są szczególnie upierdliwe :)
          Ja dzisiaj przytrzymałem goscia, który ruszył ze swiateł pasem do skretu w
          prawo. Równiutko z nim jak przyspieszał, on wolniej to i ja bo ten za mną nie
          nadązał :)) i koleś został bo sie pas skończył.:))
    • Gość: mr.elwood [...] IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.04, 12:07
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • mr.elwood Re: ALE Z WAS NAIWNIACY!!! 26.01.04, 13:07
        Mam nadzieje ze co bardziej spostrzegawczy forumowicze zauwaza ze poprzedni
        post podpisany mr.elwood - nie ja pisalem tylko ktos komu skonczyly sie
        argumenty i postanowil zamknac watek...
        • dgr Re: ALE Z WAS NAIWNIACY!!! 26.01.04, 16:07
          Mam do ciebie taką małą prośbę. Czy mógłbyś w jakis sposób odnieść się do
          wypowiedzi "mateo". Czy też uważasz że nie ma sensu już dyskutować na ten
          temat ?
          Pzdr DGR
    • pol1001 Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 26.01.04, 12:45
      Po prostu nie myslisz za kolkiem ... :-( ,a masz na pewno jednego wroga na
      drodze wiecej i nazywa sie cwaniak.
      • robke Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 26.01.04, 15:07
        Mimo kobiet w ciąży, próby morderstwa z premedytacją, wpuszczanie niewinnego
        kierowcy Vectry w maliny itp. w 100% popieram autora wątku. Codziennie widzę
        kilku takich debili, którzy w poczuciu rosnącej bezkarności pozwalaja sobie na
        coraz więcej. Nie daj sobie wmówić mr.elwood, że to Ty jesteś winien. Głosy
        przeciw świadczą, że chamstwo szerzy się coraz bardziej i cieszy się poparciem
        wielu osób. Może fakt, że udzieliłeś mu nauczki, spowoduje ograniczenie jego
        zapędów i w konsekwencji przyniesie więcej pożytku, kultury jazdy i mniej
        zagrożenia na drogach? Bierze to ktoś pod uwagę?
        • nissanek Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 26.01.04, 16:13
          A jednak dla takiego postępowania - NIE ! "Ukaranie" - tak, ale bez ryzyka
          uszkodzenia pasażerów pojazdu, który może zostać uderzony przez "karanego".

          Przecież w opisywanej przez Ciebie (wydaje mi się, że jednak nieparwdziwej)
          sytuacji straty ponieśli także niewinni ludzie jadący zgodnie z przepisami.
          A "karany" przez Ciebie kierowca vectry uderzył w nich. Gdyby uszkodził tylko
          swój samochód to nie stałoby się nic strasznego. On popełnił błąd bo ruszył
          nie upewniając się, że napewno może już jechać. Ale niewinny kierowca padł
          ofiarą Twojej "lekcji". Czy napewno czujesz się dobrze w sytuacji sprawcy
          kłopotów niewinnego, jadącego zgodnie z przepisami kierowcy ? (Bo na pewno
          jesteś zadowolony, że "ukarałeś" kierowcę vectry.) Za etyczne to Twoje
          zachowanie uchodzić nie może.

          Popieram natomiast wszelkie metody utrudniania życia cwaniakom, które nie
          powodują u uszczerbku na zdrowiu i szkód materialnych. Nie warto denerwować
          się za bardzo i starać się być jedynym sprawiedliwym. Od karania jest policja
          i straż miejska. A prawnik powinien o tym wiedzieć !
    • Gość: pazdzioch Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.chello.pl 26.01.04, 19:18
      Tak czytam te twoje posty,czytam i zastanawiam się gdzie ja to juz słyszałem?
      I nagle olśnienie - prawnik,parlament,miller,eureka!
      Ty podobno prawnik,oni właśnie tak mówią - brak prawomocnego itd.To do twojego
      stwierdzenia że to nie ty zrobiłeś Bum!
    • Gość: magnum123 Pełne poparcie dla Elwooda. IP: *.lcs.net.pl / 195.205.150.* 26.01.04, 22:21
      mr.elwood napisał:

      > Godzina 14, centrum miasta. Pas dla skrecajacych w lewo zatloczony, pas dla
      > jadacych prosto prawie pusty. Pomalu przesuwam sie w korku do przodu (na
      > pasie dla jadacych w lewo- zatloczonym). Tak wypadla zmiana swiatel ze
      > stanalem jako pierwszy na swiatlach. Patrze sobie w prawe lusterko i widze
      > cwaniaka jadacego pasem dla jadacych prosto, ktory najpierw probowal wcisnac
      > sie gdzies w srodku kolejki, a potem szybkim ruchem przejechal obok mnie,
      > wjechal na moj pas i stanal przede mna. Na szczescie stanal tak ze nie
      > widzial swiatel - obserwowal kiedy ja rusze. Tak wiec ja - jako kierowca w
      > swej praworzadnosci zlosliwy dla kierowcow nie stosujacych sie do przepisow -
      > ruszylem dosyc dynamicznie i od razu sie zatrzymalem( po okolo 2 metrach).
      > Cwaniak w okratowanej vectrze zrozumial ze swiatlo pewnie zmienilo sie na
      > zielone, wiec ruszyl(swiatlo oczywiscie bylo nadal czerwone). Po chwili
      > wszyscy stojacy grzecznie w korku uslyszeli pisk opon i BUM!!
      > Co za pech....
      > Pan w vectrze odpowie za spowodowanie stluczki przejezdzajac przez
      > skrzyzowanie na czerwonym swietle.... Pokaralo....
      > Pewnie teraz wszyscy forumowicze sie na mnie rzuca ze jestem niepoprawny,
      > zlosliwy, chamski i ze spowodowalem wypadek :-) A wiec oznajmiam ze
      > skrzyzowanie jest mimo takich wybrykow spokojne i nikomu sie nic nie stalo...


      Z uwagą przeczytałem wszystkie posty i odnoszę wrażenie, że ludzie
      kategorycznie odsądzający Ciebie Elwoodzie od czci i wiary nadzwyczajniej
      odwracają kota ogonem.
      Teoria względności święci teraz triumfy na gruncie nauk społecznych.
      Przeczuwam jednak przy tym, że tworząc ten wątek trochę mimo wszystko
      zastanawiałeś się i zastanawiasz się nad oceną tego zdarzenia (z punktu
      widzenia rozmaitych systemów normatywnych)- stąd chęć skonfrontowania ocen tego
      zdarzenia na forum. Toczyć można by tu rozmaite subtelne filozoficzne dyskusje
      dotyczące tej sprawy.
      Ta dyskusja takową jednak nie jest.
      Dlatego też powiem, że nie można stawiać świata na głowie, jak to czynią wielce
      szanowni niektórzy poprzednicy, dopatrujący się Twojego zawinionego
      przyczynienia się do zdarzenia.
      Czy "prowokacyjnie" otwierając okno w mieszkaniu i "zachęcając" w ten sposób
      bandytę do napadu rabunkowego, powinienem jednak od tego odstąpić, ze względu
      na obecność w domu groźnego psa lub dużej, kolczastej rośliny wegetującej pod
      oknem. Bandyta też mógł mieć np. rodzinę i małe dziecko - w końcu też człowiek.
      Przykład może dość luźny, ale można je mnożyć ... {na co nie mam aktualnie
      czasu}.
      Kretyn, który wjechał przed Elwooda zachował się w sposób absolutnie sprzeczny
      z prawem, po czym usiłował wymusić pierwszeństwo, czyli ponownie naruszyć
      prawo - sprawa jasna.
      Na marginesie:
      Kierowca owego samochodu oprócz lusterek wstecznych miał zapewne także czyste
      szyby poczne i przednią na tyle, że mógł przez nie obserwować otaczającą go
      rzeczywistość - w tym pojazdy na pasie ruchu, przez który zamierzał przejechać.
      Kolejną kwestią jest to , czy ów delikwent oprócz widoczności miał także
      mózg ...
      Nadto - osoba znajdująca się w sytuacji nadzwyczajnej mogłaby też bez przeszkód
      i to wyraźnie sygnalizować taką okoliczność sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi.
      "Podpucha" Elwooda nie jest chyba przesłanką upoważniającą do przejeżdżania
      przez "wszelkie skrzyżowania" i to "mimo wszystko".
      Szkoda słów ...

      Pozdrawiam

    • Gość: make love-not war! mr.elwood to cwaniak IP: 82.139.15.* 26.01.04, 22:26
      a ja uważam że elwood zniżył się do poziomu tego cwaniaka! sam był od niego
      bardziej cwany i wygrał tę "bitwę". ale czy zachowanie elwooda jest
      rozwiązaniem problemu cwaniactwa?? nie wydaje mi się. Cwaniactwo jest, było i
      będzie i tego się nie wykorzeni, a wybryk elwooda przyniósł mu tylko ulgę i
      pozorne poczucie, że cwaniak ma nauczkę, więc się zmieni. Poza tym ciekaw
      jestem czy sam elwood jest tak bardzo przepisowy, jak zagorzały w karaniu
      łamiących przepisy??
      • Gość: mgr Re: mr.elwood to cwaniak IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 23:04
        Gość portalu: make love-not war! napisał(a):

        > a ja uważam że elwood zniżył się do poziomu tego cwaniaka! sam był od niego
        > bardziej cwany i wygrał tę "bitwę". ale czy zachowanie elwooda jest
        > rozwiązaniem problemu cwaniactwa?? nie wydaje mi się. Cwaniactwo jest, było i
        > będzie i tego się nie wykorzeni, a wybryk elwooda przyniósł mu tylko ulgę i
        > pozorne poczucie, że cwaniak ma nauczkę, więc się zmieni. Poza tym ciekaw
        > jestem czy sam elwood jest tak bardzo przepisowy, jak zagorzały w karaniu
        > łamiących przepisy??

        No i o tym piszemy od paru dni.
        Chamstwo można wytępić tylko siłą a wielu z nas siły się boi na tyle, że nie ma
        ochoty nawet podnieść wyżej głowy żeby spojżeć chamstwu prosto w wredne ślepia.
        Brawo elwood.

        Na Sikorskiego pomiędzy skrzyżowaniem zNowoursynowską a Wilanowską (od strony
        Ursynowa) w Warszawie
        cała masa cwaniaków robi sobie skrót opłotkami i próbuje włączyć się do ruchu
        tuż przed Wilanowską. Nie są wpuszczani, to lawirują chodnikiem i wjeżdżają
        przez przejście dla pieszych. Kpina z przepisów w centrum miasta, w tłumie
        samochodów.
        Jedna glina po cywilu zebrałaby mandaty dla całej komendy na miesiąc.
        Od paru lat nie widziałem tam żadnego.
        To kogo do cholery mają się te chamy bać??
        Elwood swim postem poruszył szerszy problem. Coraz bardziej dokucza "uczciwym"
        świadomość kompletnej bezkarności "nieuczciwości" na każdym kroku.
        Ta frustracja będzie prowadziła do zwiększania się ilości takich "Samosądów"
        POZDR

    • Gość: tato cwaniaka Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: 82.139.15.* 26.01.04, 22:45
      "Gość: jocek 25.01.2004 14:43 odpowiedz na list
      a ja zawsze skęcając w lewo i mając dwa pasy do wyboru i widząc cwaniaka
      zajmuję jego pas. szczególnie, jeśli jestem ostatnim mieszczącym się tam
      samochodem, tak,żeby cwaniak zatamował ruch na wprost prowokując ludzi jadących
      na pasie prawym, czy środkowym do nadużywania klaksonu. a kiedy taki cwaniak
      skręci już sobie z prawego i zajmie prawy pas, a ja jadę po lewym to zawsze
      staram się jechać równo z tym przysłowiowym maluchem z prawego pasa, tak, że
      cwaniak za nic w świecie nie może wyprzedzić mnie tak po prawym, jak i po lewym
      pasie. a kiedy jeszcze bardzo się szarpie i światełkami miga mi w lusterko
      wsteczne, to trzy-cztery razy pukam lewą nogą w hamulec. w sumie jak wjedzie mi
      w kufer, to jego wina. zawsze i wszędzie, nawet na puściutkiej drodze ..."
      a teraz sobie wyobraź że taki cwaniak, jakimś cudem Cię wyprzedza... i co się
      wtedy dzieje?? jak Kuba Bogu... spowalnia Cię do prędkości 20 km/h -nie dając
      się wyprzedzić, a na najbliższych czerwonych światłach wysiada z auta
      i "sprzedaje Ci liścia" bo jest większy i silniejszy.
      po pierwsze: agresja rodzi agresje!
      po drugie: więcej tolerancji na drogach!
      • Gość: mgr Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.01.04, 23:14
        Gość portalu: tato cwaniaka napisał(a):
        > i "sprzedaje Ci liścia" bo jest większy i silniejszy.
        > po pierwsze: agresja rodzi agresje!
        > po drugie: więcej tolerancji na drogach!

        Ty się po prostu boisz!!!!!!
        Nie piernicz o tolerancji dla chamstwa bo taka postawa powoduje tylko dodatkową
        bezczelność cwaniaków.
        POZDR


    • Gość: lesor Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? JAAA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 07:56
      Hej!
      cóż, ja też mam vectrę z kratką i przypuszczam, że właśnie ta kratka
      spowodowała rozlanie z kielicha Twojego charakteru. Zazdrość to takie polskie.

      Niewykluczone, że gdybym to był ja, również po polsku Dostałbyś Jaśnie Panie po
      mordzie. Skoro mam auto z kratką, to pewnie firmowe i nie przeraża mnie szkoda
      z AC, więc tylko czynna napaść, a że mam nieposzlakowaną opinię i dodatkowo
      osobiste OC, to pozostałaby mi tylko radość z ukarania "cwaniaka".

      lesor, co ma vectrę z kratką
      • Gość: Tojo Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? JAAA!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 08:30
        Przeczytaj warunki ubezpieczenia a dopiero potem wal w mordę.:)))
        Przy okazji ubezpieczenie nie chroni przed rewanżem bitego oraz
        odpowiedzialnoscia karną.
      • robke Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? JAAA!!! 27.01.04, 09:52
        Lesor: potwierdzasz stereotyp o facetach w samochodzie z kratką. Lać po
        mordzie, bo ktoś przeciwstawił się Twojemu chamstwu? Wolałbyś, żeby Ci wszyscy
        na to przyzwalali i mógłbys śmiać się im prosto w twarz, bo Tobie wolno a im
        (gorszym, głupszym, mniej sprytnym) nie? Zastanów się człowieku z
        nieposzlakowaną opinią! Ciekaw jestem czy naprawdę jesteś taki mocny :)?
      • mr.elwood Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? JAAA!!! 27.01.04, 16:37
        > Hej!
        > cóż, ja też mam vectrę z kratką i przypuszczam, że właśnie ta kratka
        > spowodowała rozlanie z kielicha Twojego charakteru. Zazdrość to takie
        polskie.
        Gdybys czytal uwaznie to co napisalem, to wiedzialbys ze nie kratka lecz
        cwaniactwo. Mogl jechac Polonezem, trabantem albo Bentleyem - dla mnie to bez
        roznicy.
        Co do zazdrosci - to nie najlepsze slowo w tej sytuacji. Dla Twojej informacji
        jezdze czyms lepszym niz Vectra kombi. Wiec zazdrosc odpada.

        Co do reszty:
        nieposzlakowana opinia nic Ci nie pomoze jesli na mnie napadniesz. Poza tym
        jak juz mowilem - zawsze moge zadzialac w obronie koniecznej i uzyc broni.
        Wiec sie nie wychylaj z takimi zuchwalymi planami.
    • Gość: Fred Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: 213.76.148.* 27.01.04, 10:52
      Też nie lubię cwaniactwa, ale ty po prostu PALANT jesteś.
    • Gość: czytelnik Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.u.mcnet.pl 27.01.04, 12:47
      Dobrze ze w tej swojej zlosliwosci nikt nie zginal cwaniaczku, ciekawe jak
      potem bys cwaniakowal jaki to bystry jestes, nie bardziej niz woda w klozecie.
    • snake_plissken Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 27.01.04, 18:22
      Brak mi słów...
      Ty, człowieku, masz nierówno we łbie!!!
      Mnie czasem też cholernie denerwują tacy ludzie; czasem sam się wcinam
      (kulturalnie, jak jest miejsce, na pewno nie na pierszego jak wszyscy stoją -
      to buractwo), ale karać w taki sposób?? Nie przewidzisz wszystkich
      okoliczności! (Założę się, że w ogóle nie brałeś żadnych pod uwagę). A jakby
      ucierpiał ktoś trzeci? Zastanowiłeś się nad tym? Trzeba było wysiąść i mu
      nawrzucać, a nie prowokować stłuczkę!
      A może człowiekowi się po prostu spieszyło jak diabli i liczyła się każda
      minuta??
      Myślisz, że jesteś taki świetny? No to pomyśl jeszcze chwilę. (Choć
      najwidoczniej czynność ta jest ci obca...)
      Ludzie, trochę wyobraźni i rozumu!!
    • Gość: michcior Ale jestes Pogiety IP: 5.3.1R* / *.ext.ti.com 27.01.04, 18:33
      Ty polmozgu mogloes kogos zabic, ten ktos kto zderzyl sie z wlascicelem Vectry
      mogl miec zle przypiete w foteliku dziecko albo poduszki moglyby sie otworzyc,
      albo moglbym, wymienic 1000 scenariuszy na tragedie, jakby facet z vectry
      dostal zawalu serca.
      trzeba bylo w niego pieprznac wlasnym samochodem.
      Debil jestes, sorry za dosadnosc ale ktos ci musi zmyc glowe.
      • Gość: gosc Re: Ale jestes Pogiety IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.01.04, 21:57
        Dobrze kratowanemu kozakowi.
        Mam nadzieję, że nieźle się potłukł.
        • Gość: ropsu Re: Ale jestes Pogiety IP: *.cable.wanadoo.nl 28.01.04, 06:18
          Mr.Elwood wciaz unika odpowiedzi na pytanie o trzeciego, kompletnie niewinnego
          uczestnika zdarzenia... Wiemy juz, ze przezyl w calosci ale poniosl straty nie
          mowiac juz o stresie, strachu, nerwach, etc. Co mialbys do powiedzenia temu
          czlowiekowi Elwoodzie? Ze gdzie drwa rabia...? Ze powinien byc ostrozniejszy
          bo Elwood uczy innych?
    • Gość: Czy to prawda? Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 09:53
      Byłem na tym skrzyżowaniu i widziałem twoje numery i co? Złożyć doniesienie do
      prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Podstawa- naoczny świadek i forum w
      Internecie.
      Jeśli coś piszesz, proponuje przemyśleć to.A swoją drogą myślę że to tylko
      wymyśliłeś.
      • beauty_baby ???????? 28.01.04, 13:47
        Przeczytałam ten cały (okropnie długi zresztą) wąteki musze powiedzieć, że
        jestem w lekkim szoku. Tak sie składa, że ze wzgledu na pracę dużo czasu
        spędzam jeżdżąc samochodem. Widziałam już różne sytuacjena drodze ale takiej
        jak tu opisywana jeszcze (na szczęscie ) nie. Też nie cierpię chamsko
        wpychających się ale równie mocno nie znoszę tych stojących i nie chcących
        wpuścić. Jeżdż po rónych miastach i nieraz siezdarzylo, że nie wiedzialam, że
        gdzieś tam jest skręt albo było żle oznakowane zwężenie itp. W tej sytuacji nie
        miałam zamiaru się chamsko wpychać, chcialam po prostu sie włączyc licząc na
        jakąś wyrozumałość innych uczestników ruchu. Ale Ci tępi i ograniczeni za
        cholerę człowieka nie wpuszczą, podjężdżaą do następnego samochodu, że jakby
        mogli to wjechaliby mu do bagażnika. Na szczęscie nie wszyscy są tacy. A 'obca"
        rejestracja o niczym nie swiadczy, teraz w czasach leasingu i pracy w firmach z
        innych miast. cóż, mogę mieć np. numery warszawskie i pierwszy raz w zyciu byc
        w stolicy.
        elwood - ciekawa jestem bardzo czy faktycznie tak bezwzględnie i zawsze
        przestrzegasz praw? czy nigdy nie zdarzyło ci się uchybić jakimkolwiek
        przepisom? Piszesz, że z chamstwem na drogach będziesz walczyl i będziesz je
        karał w każdy możliwy sposób. Więc podam Ci przykład: ktoś wyprzedza na
        tzw."trzeciego" na dość wąskiej drodze, widząc jadące z przeciwka auta chce
        się "schować" ale ty w ramach nauczki go nie wpuszczasz. Niech ma za swoje,
        trzeba go ukarać, ukarać śmiercią! taki jest Twój tok rozumowania i
        postępowania?
        czytając Twój opis przychodzi mi do głowy jeszcze cos takiego jak podjudzanie.
        Nie wiem czy w polskim prawie jest takie pojęcie (w przeciwieństwie do Ciebie
        nie jestem prawnkiem) czy też inne tozsame ale na pewno cos takiego istnieje i
        jest karane. Ty można powiedzieć, że podjudziłeś tego kierowcę z Vectry.
        czytając tem wątek zastanowiło mnie jeszcze jedno - skąd tyle nienawiści do
        kierowców w samochodach z kratą? Nie rozumiem tego. Sama teraz jeżdżę bez kraty
        ale wkrótce mam się przesiąść na takie z kratą i zastanawiam się czy też będę
        wzbudzać niczym nie uzasadnioną nienawiść na drogach.
        • mr.elwood Re: ???????? 28.01.04, 15:45
          > miałam zamiaru się chamsko wpychać, chcialam po prostu sie włączyc licząc na
          > jakąś wyrozumałość innych uczestników ruchu. Ale Ci tępi i ograniczeni za
          > cholerę człowieka nie wpuszczą, podjężdżaą do następnego samochodu, że jakby
          > mogli to wjechaliby mu do bagażnika. Na szczęscie nie wszyscy są tacy.
          A 'obca"
          >
          > rejestracja o niczym nie swiadczy, teraz w czasach leasingu i pracy w
          firmach z
          >
          > innych miast. cóż, mogę mieć np. numery warszawskie i pierwszy raz w zyciu
          byc
          > w stolicy.

          Bardzo czesto wpuszczam - ale tylko wtedy gdy widze ze wybor pasa jest
          wynikiem pomylki a nie cwaniactwa. Nawet usmiech do tego dorzuce - niebywale
          prawda ?

          > elwood - ciekawa jestem bardzo czy faktycznie tak bezwzględnie i zawsze
          > przestrzegasz praw? czy nigdy nie zdarzyło ci się uchybić jakimkolwiek
          > przepisom?

          Przestrzegam. Niekarany za przestepstwa ani za wykroczenia, wykroczenie
          drogowe - jeden raz - zabrudzona tablica rejestracyjna :-)

          Piszesz, że z chamstwem na drogach będziesz walczyl i będziesz je
          > karał w każdy możliwy sposób
          Niemozliwe ze tak powiedzialem. Bo nigdy nie bede walczyl w KAZDY mozliwy
          sposob.

          > karał w każdy możliwy sposób. Więc podam Ci przykład: ktoś wyprzedza na
          > tzw."trzeciego" na dość wąskiej drodze, widząc jadące z przeciwka auta chce
          > się "schować" ale ty w ramach nauczki go nie wpuszczasz. Niech ma za swoje,
          > trzeba go ukarać, ukarać śmiercią! taki jest Twój tok rozumowania i
          > postępowania?

          Wpuszcze. To jest zupelnie inna sytuacja. Zagrozenie jest o wiele wieksze. I
          wszystko zalezy w tym przypadku ode mnie - nie ustapie - bedzie wypadek.
          Ustapie - nie bedzie wypadku.
          A w opisywanej przeze mnei sytuacji facet w vectrze mial pelna swiadomosc ze
          wjezdza na skrzyzowanie. Zatem mogl w prosty sposob zorientowac sie ze
          samochody nadal jada- wystarczylo na nie spojrzec :-)
          Nie robcie z ludzi inwalidow - facet mial zapewne mozg, oczy i wystarczajaca
          bystrosc umyslu aby stwierdzic ze samochody nadal wjezdzaja na skrzyzowanie.
          A Wy sadzicie ze ludzie to maszyny ktore jak widza czerwone to stoja a jak
          widze zielone to jada i mozgi maja wylaczone nie patrzac co sie dzieje na
          skrzyzowaniu.

          > czytając Twój opis przychodzi mi do głowy jeszcze cos takiego jak
          podjudzanie.
          > Nie wiem czy w polskim prawie jest takie pojęcie (w przeciwieństwie do
          Ciebie
          > nie jestem prawnkiem) czy też inne tozsame ale na pewno cos takiego istnieje
          i
          > jest karane. Ty można powiedzieć, że podjudziłeś tego kierowcę z Vectry.


          Tak, jest podzeganie jako forma popelnienia przestepstwa. Wynika z winy
          umyslnej ktorej w tym przypadku przypisac mi nie mozna.

          Ty można powiedzieć, że podjudziłeś tego kierowcę z Vectry.
          > czytając tem wątek zastanowiło mnie jeszcze jedno - skąd tyle nienawiści do
          > kierowców w samochodach z kratą? Nie rozumiem tego. Sama teraz jeżdżę bez
          kraty
          >
          > ale wkrótce mam się przesiąść na takie z kratą i zastanawiam się czy też
          będę
          > wzbudzać niczym nie uzasadnioną nienawiść na drogach.

          Ja nei generalizuje i nigdzie nie napisalem ze taka nienawisc zywie.
          Przykre jednak jest to, ze wg moich obserwacji (i nie tylko moich) 3/4
          wszystkich cwaniackich, nieprzepisowych i chamskich zachowan na drodze
          popelniaja ludzie jadacy sluzbowymi samochodami. I zazwyczaj wlasnie z kratka.
          Co nie oznacza jednak ze wszyscy z kratka sa zli - zdarzaja sie grzecznie
          jadacy :-)
          i w wiekszosci przypadkow gdy widze auta typu Berlingo, Kangoo, seicento van,
          vectra kombi itp - nie musze dlugo czekac az zrobia cos glupiego. I prawie
          nigdy sie w tej kwestii nie myle... Moze to wynika z typowo polskiego
          myslenia - o swoje dbam, ale co nie moje to moge zniszczyc.
          • lik5 Re: ???????? 29.01.04, 09:20
            Tak tutaj to masz rację .Jesteś Polakiem o typowym myśleniu "jak ktoś mi zrobi
            nawet malutką przykrość to JA zrobię mu wielką szkodę, nie zważając że koszty
            jakie poniosą inni. Niech się pozabijają żebym ja miał satysfakcje.
            Przecież to jest przestępstwo-świadome spowodowanie wypadku w wyniku którego
            ucierpieli niewinni .Gdybym to ja był poszkodowany w efekcie działania
            Człowieka O Małym Rozumku , znałbym jego dane i posiadał wiedzę z tego forum
            napewno poszedłbym do sądu.
            A przypadkiem Stalin nie jest twoim Idolem ? On też za krzywy uśmiech wysyłał
            ludzi na Syberie.I też nieraz nie jednego ale całą rodzinę.
    • Gość: kiko [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 15:57
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • profet można inaczej!! 29.01.04, 08:56
      Przede wszystkim - sam nie lubię cwaniaków. Czasem, na kończących sie pasach
      sam sie wpycham (bo też jest tak, że buraki w kolejce NIEKOGO, ćwoki, nie
      wpuszczą). Ale poza tym staram się nie cwaniaczyć. Z kolei jest we Wrocku
      takie skrzyżowanie, na kórym na wprostu pusto, skręt w lewo zatłoczony. Na
      jezdni nie ma znaków, więc "cwaniaki" jadą w lewo z pasa do jazdy na wprost.
      Więc ja z premedytacją korzystam z zapisu, iż w tym wypadku mogę "zakończyć
      manewr na dowolnym pasie". Wyobraźcie sobie co się dzieje!! Hamują ostro i
      krzyczą, i machają ;-) Kij im w oko. Mr. Elwood - idea słuszna, ale narażanie
      ludzi na poważne kolizje - nie do zaakceptowania. Bądź dżentelmenem a nie
      akimś burackim Grinchem :-) Pozdrawiam
      Piotrek
    • Gość: Greg Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.acn.pl 29.01.04, 11:41
      Bardzo sprytna metoda, jednak przy okazji niestety narazasz jadace praidlowo
      osoby na zielonym swietle.

      W podobnych sytuacjach, jednak kiedy burak ze srodkowego pasa do jazdy prosto
      chce skrecic w lewo, ja ruszam z lewego bardzo dynamicznie - tak jak on - i
      robie skret w lewo mozliwie najostrzejszym lukiem, tzn skrecam w ostatniej
      chwili i "wywoze" chama w pole.
      • Gość: WOTUR Do "Mr" "Elwooda" IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.01.04, 14:00
        Jeżeli to, co piszesz o swym "ukaraniu" jest prawdą(w co zresztą wątpię), to
        powinieneś ponieśc odpowiedzialnośc karną.
        Ale jeżeli tylko sobie (co prawdopodobne) tak marzysz - to ja wyznam, iż od
        takich osób jak ty wolę być daleko, wolę już wokół siebie zwykłych chamów i
        cwaniaków - spryciarzy.

        W.
        • mr.elwood Re: Do "Mr" "Elwooda" 29.01.04, 14:17
          > Jeżeli to, co piszesz o swym "ukaraniu" jest prawdą(w co zresztą wątpię), to
          > powinieneś ponieśc odpowiedzialnośc karną.

          Podaj konkretne przepisy z uzasadnieniem.
          • Gość: WOTUR Re: Do "Mr" "Elwooda" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.01.04, 14:44
            Albo ciągle udajesz, albo jesteś infantylny. Tu nie chodzi o "przepisy" KD,
            tylko o odpowiednie artykuły KK. I bardzo poważne oskarżenie. Nie można
            wykluczyć wyroku skazującego, właśnie po to są prokuratorzy, świadkowie,biegli,
            śledztwo, postępowania takie i siakie itd itp i wreszcie sąd, który nie wydaje
            wszak wyroku "z tabeli mandatów".

            W.
            • mr.elwood Re: Do "Mr" "Elwooda" 29.01.04, 15:08
              Ja pytam nie o przepisy KD, ale wlasnie o KK.
              Ktory zlamalem ? I nie chodzi mi o prokuratorow, bieglych itp ale o Twoja
              kontynuacje zarzutu wobec mnie. Uwazasz ze zlamalem prawo - wskaz mi zlamany
              przepis albo przepisy. Tylko o to prosze.
              • Gość: WOTUR Re: Do "Mr" "Elwooda" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.01.04, 16:59
                Mógłbyś być oskarżany po prostu z art 174 KK. Czy prokurator w konkretnym
                przypadku (jeśli taki istniał) zdołałby przekonać sąd, że twoja prowokacja była
                prowokacją - masz jak w banku jakiś wyrok.
                Ale niezależnie od hipotetycznych działań wymiaru sprawiedliwości - ja nie chcę
                być blisko ciebie na drodze. Jak mówiłem - wolę poczciwych spryciulów i
                chamów...
                W.
                • mr.elwood Re: Do "Mr" "Elwooda" 29.01.04, 17:52
                  art 174 absolutnie nie pasuje do tej sytuacji.
                  Nie pasuja dwa slowa: "bezposrednie niebezpieczenstwo" i "katastrofa".
                  Prawo karne nie zna pojecia analogii i wykladni rozszerzajacej.

                  Probuj dalej.
    • polo14 Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 29.01.04, 14:52
      Dla mnie jestes tak samo zalosny jak wciskajacy sie koles z vectry. Co wiecej
      uwazam ze spowodowales powazne zagrozenie. Czy gdyby ktos zginal/ucierpial
      czulbys wyrzuty sumienia? Oczywiscie to koles z vectry zlamal przepisy nie ty.
      Mozesz byc z siebie dumny... Masz powody...
      P.S.
      Pewnie jeszcze pol miasta sie po wypadku zblokowalo wiec bylo sporo okazji co by
      ukarac wciskajacych sie.
    • Gość: Marcin Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.aiut.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 15:12
      Nie chce mi sie juz czytac tych wszystkich postow, ale swoje 3 grosze chetnie
      dorzuce.

      Otoz uwazam, ze mr.elwood zachowal sie conajmniej niedojrzale, zamiast jezdzic
      autem po miescie bardziej nadawalby sie kamieniolomow albo jakiejs dzungli
      prostowac banany z malpami. Przede wszystkim bez wyraznego powodu narazil ZYCIE
      nie wiadomo ilu osob, bo aut moglo rozbic sie wiecej. A co jesli kierowca Vectry
      pochodzil z innego miasta, nie znal okolicy i za pozno zorinetowal sie, ze
      powinien ustawic sie na lewym pasie? A jak bys sie czul, gdyby w nastepstwie
      Twojej proby ukarania innego kierowcy kilka osob ponioslo smierc? Moze nawet
      ktos z Twojej rodziny? A poza tym co tak bardzo urazilo Cie w tym, ze ktos
      wjechal przed Ciebie na skrzyzowaniu? Stalo Ci cos z tego powodu? Korona spadla
      z glowy? Moze spieszyles sie na jakies wazne spotkanie, a przez tego kogos z
      Vectry bylbys na miejscu pozniej o jakies 1,5 sekundy? Bo prawda jest niestety
      taka, ze bez ZADNEJ przyczyny, tak dla zabawy mogles spowodowac smierc
      niewinnych osob... Przemysl to sobie.

      I mam nadzieje, ze po przemyslaniu sprawy spalisz swoje prawo jazdy i wiecej nie
      wsiadziesz do samochodu, bo nie chcialbym spotkac kogos takiego jak Ty na ulicy,
      bo jestes nieobliczalny. BTW2: Wlasciwie to sie do psychiatry nadajesz tak naprawde.
      • mr.elwood Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? 29.01.04, 15:15
        > Nie chce mi sie juz czytac tych wszystkich postow, ale swoje 3 grosze chetnie
        > dorzuce.

        Sadzac po tym co napisales ponizej przydaloby Ci sie przeczytanie jednak "tych
        wszystkich postow". Wroc jak przeczytasz.
        • Gość: Mariusz S. Re: Ukaralem cwaniaka. Kto nastepny ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 18:43
          Problemem tutaj nie jest to że ukarałeś cwaniaka- to popieram- ale to że
          ucierpiał ktoś trzeci- tego nie popieram- i w tym jest cały ból, i stąd ta cała
          zażarta dyskusja.
    • Gość: X Jesteś głupszy niż ustawa przewiduje. IP: *.karlsbad.waw.pl / *.crowley.pl 29.01.04, 15:47
      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka