Gość: Thinker
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.10, 11:07
W Meksyku czy Indiach nie ma przepisów ruchu drogowego, a wyjście na ulicę wcale nie równa się 50% szans na przeżycie. Kiedy spadnie śnieg, czy jest mgła, od kierowcy wymaga się dostosowania prędkości do warunków, ale można po pełnym śniegu jechać 90kmh poza zabudowanym i przepisów nie łamać. Dlaczego więc na suchym i przy dobrej pogodzie uznaje się kierowcę za idiotę i nakłada ABSURDALNE ograniczenia prędkości? Jak to jest, że na drogach 2-3 pasmowych bardzo często obowiązuje 50kmh w mieście?