gibki_rubens
28.02.10, 12:52
Tak sie dzisiaj zastanawialem, ilu jest takich samochodowych pedantow, co po nocach nie spia bo im stuka abo cus skrzypi. Takich co non stop szukaja probemu z samochodem i sluchaja, zagladaja itp. Sam kiedys tak mialem i co miesiac bylem w warsztacie, bo stuka, bo cieknie, bo puka (szczegolnie jak mialem nowy z salonu, to juz w ogole byla jatka). Zastanawiam sie bo wczoraj jakis baran wiechal mi w blotnik i go wgial (na szczescie nie zarysowal), typowe sobotnie zakupy z niespodzianka. Jak sie dowiedzialem ile to bedzie kosztowac, to sobie odpuscilem i pomyslalem ze zrobie jak bede sprzedawal mazdziane (niestety wgiecia sie nie odessie, a ze mieszkam za kanalem La Manche to blacharz zaczyna od 300 funtow rozmowe). I nagle sie tak zastanowilem ile ludzi jezdzi z czyms takim, a ile spac nie moze dopoki nie zrobi. Ile slucha rano samochodu, a ile rusza i po prostu jedzie do pracy. Ile zon ma dosyc bo maz przy obiedzie tylko gada ze mu cos stuka puka, pewnie to i tamto... Jak myslicie?