jusytka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 09.03.06, 21:45 Zdarzyło sie to w moim mieście, chłopaki sobie pochlały, wsiadły do auta i ... wpadły razem z autem wprost do kanału - który znajdował sie zaledwie kilka metrów od miejsca, gdzie zaparkowali. Dwóch z nich wydostało się z auta i wypłynęło na powierzchnię, trzeci - kierowca niestety nie :( Link Zgłoś
Gość: ja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 22:53 Będąc młodą kierownicą włączałam się do ruchu na moście. Toczę się powolutku... nie mogę się włączyć do ruchu. I tak dojechałam do końca pasa włączeniowego - zaznaczone było linią ciągłą. Jak to zobaczyłam, to mało się nie popłakałam - przecież nie można przejechać linii ciągłej, a cofać na moście tymbardziej. I tak stałam jak głupia i się zastanawiałam jaki przepis złamać hehe Link Zgłoś
mozesz_wiecej Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 13.03.06, 16:47 Nie ma się czym chwalić, ale kiedyś pojechałam dieslem mężowskim (nówka sztuka) na głębokiej rezerwie na stację i odruchowo zatankowałam do pełna 98, potem podjechałam do myjni na tejże stacji, a pan pracownik zapytał czy aby przypadkiem nie nalałam benzynki do tego dizelka... Orzeszku... Co robić??? Pierwszą myślą było to, żeby tylko się ślubny nie dowiedział (miałby używanie do końca życia), zrobiłam wystraszoną minkę i ubłagałam pana ze stacji, żeby coś z tym zrobił. Sprowadził więc swojego kolegę z pustymi baniakami i zaczęli wypuszczać tą benzynę, przedmuchiwać, cuda... Potem zatankowałam ropy i pytanie, ruszy, stanie, zatrze się. Na szczęście ruszył i po dziś dzień mąż nie jest świadomy mojego wyczynu. Drugim razem jechałam moim samochodem, dosyć sporym i jakoś się tak zamyśliłam, na przystanku stał autobus, chciałam go wyminąć, a z przeciwka też coś jechało i niestety przytarłam o pojazd MZK. Wydawało mi się to dosyć niewinne, myślałam, że tylko stuknęłam w lusterko, bo się złożyło i pojechałam dalej nieświadoma. Jeszcze pamiętam, że przed światłami obok mnie ustawiło się dwóch kolesi, którzy zaśmiewali się i pokazywali sobie na mnie jaki to super wyczyn. Jakież było moje zdziwienie, kiedy wysiadłam i zobaczyłam, że prawy zderzak, maska, drzwi kierowcy i pasażera są tak wgniecione, że nie ma mowy o ich otworzeniu, koszmar. Naprawa została wyceniona na prawie 4 tys. Plama na honorze. Do dzisiaj czuję jak mnie pieką policzki. Link Zgłoś
ania.downar Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.03.06, 19:29 Moja historia: Stoje w korku wracajac z pracy (wszyscy z biura stoja w tym korku, bo to jedyny wyjazd). Lato, okno otwarte, jem jablko i sie wloke.... Nagle mija mnie kolega na motorze i chce zrobic mi taki "dowcip" ze niby zlapac mnie przez to okno za nos albo cos w tym stylu... Nie bardzo mu sie udalo, trafil mnie jakos kolo ucha, uderzyl sie dlonia w rame okna, zachwial sie i pojechal. Troche sie wystraszylam, puscilam sprzeglo, auto mi skoczylo i zgaslo, ale okay - widze ze to znajomy, wiec luz..... tylko ze nagle wyskakuje facet z samochodu obok i chce mnie ratowac, bo niby jakis bandyta na motorze mi wlasnie torebke ukradl :- )))) Skonczylo sie dobrze, facet nie zdazyl na policje zadzwonic... Link Zgłoś
amflandia Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.03.06, 15:21 - Dałam się dziś namówić ( o ja głupia kretynka ), świeżo upieczonemu kierowcy, na odkręcenie korka wlewu płynu chłodniczego, w pięć minut po zatrzymaniu samochodu, co skończyło się wystrzeleniem tegoż nakrętła i zalaniem mnie gorącym płynem od stóp do głów.Korek odbił się od maski i wpadł pod silnik, skąd nie udało się go wydobyć, bo transportery mają od spodu osłonę a kluczy wszelakich było brak.Wróciliśmy z przerobionym przy pomocy sekatora, korkiem od wlotu paliwa wciśniętym w zbiorniczek wyrównawczy. - POdczas jazdy samochodem z przyczepą, zauważylam z przerażeniem, że jedno z kół od przyczepy wyprzedza mnie na drodze ( Któryś z pracowników "zapomniał" dokręcić śruby. - Napakowałam w citroena c15 torfu w workach 80 litrowych po dach, i potem gwałtownie zahamowałam - worki przygniotły mnie do kierownicy. - Zamyśliłam się zimą na ostrym łuku drogi i wchodząc w zakręt postanowiłam przyhamowac trochę, zatrzymał mnie pan nadjeżdżający z przeciwka bo samochód ni ciorta nie chciał sie utrzymac na właściwym pasie ruchu. - Zagadałam się z pasażerem do tego stopnia, że nie zauważyłam, iż pojazd za którym powoli się przesuwam, to walec drogowy równający przede mną tłuczeń pod asfalt. O tym że znajduję się w niewłaściwym miejscu, dowiedziałam się, gdy walec zmienił kierunek jazdy i zaczał równać tłuczeń wraz z moim fiatem ( operator też nas nie zauważył):)). Wyjechałam na trasę katowicką, z teczką pełną faktur i projektów na dachu.Dokumenty zbierałam przez następne 40 minut biegając pomiędzy samochodami na odcinku 2 km. Czy mam pisać dalej??? Bo to niestety nie wszystko Link Zgłoś
sankaritarina Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 09:49 Stara rosyjska zasada automobilisty brzmi: Nigdy nie pij piwa w czasie jazdy samochodem! Możesz bowiem trafić na dziurę, zakręt, itp. butelka się przewróci i co? Piwo się rozleje! Link Zgłoś
andre_234 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 17:57 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=36328047&a=36328047 Link Zgłoś
candy74 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 19:20 Na widok policjanta w radiowozie stojącego na światłach na dużym skrzyżowaniu, chciałam pokazać jaka jestem grzeczna dziewczynka i gdy zapaliły się żółte światła wcisnęłam hamulec do dechy. Jechałam koło 80 km/h. Dobrze, że nikogo za mną nie było. Smród palonej gumy i pisk opon oraz auto postawione bokiem na dwóch pasach oczywiście zwróciły uwagę władzy. Spojrzał na mnie groźnie, ale zrobiłam minę pt. głupia blondynka, więc mi tylko pogroził palcem. Wstydzę się tego do dziś :( Link Zgłoś
dorianne.gray Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 01:51 Może to się wyda dziwne, ale ja sobie naprawdę niczego głupiego we własnym wykonaniu nie mogę przypomnieć, czyżbym była nieskazitelna?... ;) Za to doskonale pamiętam pewnego mistrza kierownicy, który zrobił na mnie takie wrażenie, że do tej pory pamiętam :) Postaram się to opisać obrazowo! Miasto, ulica pod górę, godzina szczytu, ciasno. Jadę grzecznie w rządku moim całkiem wyrywnym UNO 1.4, za mną koleś w jakiejś srebrnej strzale, wyraźnie zdenerowany faktem, że MUSI jechać za mną (skandal!). Zbliżamy się do rozszerzenia ulicy o trzeci, środkowy pas, do skrętu w lewo. Wrzucam kierunkowskaz, zjeżdżam na ten pas, bo chcę skręcić - i co widzę? Mistrz kierownicy WYPRZEDZA MNIE po lewej stronie i śmiało pruje naprzód! :) Tak mnie zaskoczył i rozbawił, że zapomniałam na niego zatrąbić (co normalnie bym zrobiła) :):):) Mam wrażenie, że niektórzy wolą się zabić niż chwilę pomyśleć :) Link Zgłoś
agatka43 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 08:11 Jechałam rano do pracy (był to styczeń) Ok. 05.50 wsiadam do samochodu, odpalam jadę po osiedlowej uliczce i prawie nic nie widzę (jak bym była w butelce po mleku), myśle sobie dojade do głównej ulicy i jak będzie taka straszna mgła zawrócę. Zatrzymałam się przed wyjazdem na główną i chwilę myślałam czy jechać dalej, włączyłam wycieraczki i nic trochę już zmarzłam, mroźnoz włączyłam dmuchawy i... nagle świat zrobił się przejrzysty. Link Zgłoś
tomek1151 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 11:31 to nie moja historia ale warto ją opisać to było jakieś 10 lat temu jak chodziłem na kurs prawa jazdy instruktor opowiedział mi taką historię jedzie z kursantą to był jej pierwszy lub drugi wyjazd na miasto i zbliżają się do ronda i instruktor mówi że przez rondo pojedziemy prosto no i ona pojechała prosto w róże rosnące na tym rondzie co skończyło się pogięciem felg bo instruktor nawet nie zdążył zareagować bo nawet mu do głowy nie przyszło jak moża tak pojechać pozdrowienia dla wszystkich kursantów Link Zgłoś
ss85 Najgłupsza rzecz, jaką widziałem na drodze 23.03.06, 17:50 Ktoś: Na drodze z Jeleśni do Żywca autobus jechał z otwartą klapą (boczną) bagażnika z lewej strony. Ledwie nam szerokości jezdni starczyło na minięcie się. Strach pomyśleć co się działo potem, zanim ten autobus dojechał do Żywca (to było gdzieś w połowie drogi, nie dalej jak 2 miechy temu). Link Zgłoś
qxu Re: Najgłupsza rzecz, jaką widziałem na drodze 05.04.06, 22:47 Po przebrnięciu przez cały wątek czas na mnie :-) 1. W szczeniackich czasach pojechałem z kumplem i jego bratem na przejażdżkę świeżo wyremontowanym kaszlakiem (po wypadku spowodowanym przez kolegę, o tym później). Jedziemy, droga prosta jak drut, lekka mżawka więc jezdnia śliska, przed nami wlecze się samara na ukraińskich tablicach po dach załadowana cebulą. Ja z tylnego siedzenia i brat kierowcy podpuszczamy go żeby pokazał jak w Polsce się wyprzedza! No to pokazał. Tak gdzieś przy 90-100 km/h gwałtowny skręt kierownicy w lewo. Widziałem tylko drzewo na lewym poboczu na które jechaliśy. Droga była na nasypie. My jak gdyby wybiliśy się z prawego przedniego narożnika samochodu w powietrzu zrobiliśmy salto, spadliśmy na pole poniżej nasypu na lewy tylny narożnik a potem na koła. Cudem było, że nikomu nic sie nie stało, na samochodzie ocalał nawet bagarznik dachowy. 2. Ten sam kolega trzy miesiące wcześniej zwoził znajomych na swoją osiemnastkę. W tym samym kaszlu siedziało pięć osób a na tylnej półce stał wzmacniacz do wieży diory. Kolega założył na swój pusty łeb kask motocyklowy i znowu dał się podpuścić żeby jechać jak rajdowiec. Nie udało mu się wyrobić w zakręcie i wypadł na łuku. Samochód stoczył się ze skarpy ok. 40 m pomiędzy drzewami nie zachaczająć o żadne i na dole stanął na kołach. Gdyby wykonał jeszcze ćwierć obrotu przygwożdźił by koleżnakę, która wypadła przez okno. 3. Na studiach dorabiałem sobie handlując psami. Woziłem je z Ukrainy. Pewnego razu pojechałem zrealizować szybkie zamówienie do Lwowa. Wyjechałem rano załatwiłem co potzreba i tego samego dnia wracałem z powrotem. Jechałem z córką znajomego. Pierwsza przygoda spotkała mnie przed Rawą Ruską. Przyzwyczajony do nawyku jazdy ukraińców na długich światłach w każdych warunkach nie zwracałem uwagi na pajaca jadącego za mną na długich, wyregulowałem tylko lusterko. Na przejeźdxie kolejowym zatrzymałem się, bo dziury były cholerne. Powoli ruszyłem a tu zajeżdża mi drogę czerwona łada z czarnymi szybami! Nie wiedziałem co robić, po prosu zgłupiałem. Już myślałem, że wysiądzie jakiś bandzior i będzie pozamiatane. A tu wyskakuje milicjant w naleśniku na głowie i do mnie idzie. Otwieram szybę, a ten żebym mu pokazał paszport. Byłem taki spękany, że bez gadania mu go dałem a ten żebym za nim jechał. No to jedziemy. Popierdzielał tak z 90 przez teren zabudowany m.in. aż dojechaliśmy do GAJ-u przed przejściem granicznym. Zabrał mnie do jakiejś kanciapki i próbował wyłudzic 50 $ Pod pretekstem nie zatrzymania się na przejździe kolejowym :-) Ale ja znałem takie triki więc skończyło się na 5$. Po przekroczeniu granicy (nie bez przygód ale to nie ten wątek:-)) zaczęło mi się bardzo spieszyć. Było gdzieś koło 1 w nocy. W pewnym momencie jadąc przez las zobaczyłem, że droga się nagle kończy i skręca po kątem 90 stopni w lewo. Nie wiem ile na budziku było, bo podświetlony był tylko obrotomierz :-) Wszedłem w zakręt ale za ciasno więc dałem kontrę ale za dużo, więc jeszcze jedna. Tego już nie opanowałem i wylądowałem w rowie. Pół metra od wjazdu na cmentarz :-) Ani mnie ani dziewczynie (byliśmy bez pasów), ani psom, które wyleciały przez przednią szybę nic się nie stało. 4. Największym moim "wyczynem" był wyjazd do Włoch bez prawa jazdy. Przyjechałem na weekend z akademika i kumpel zaproponował mi wyjazd do Terni, za godzinę :-) W domu zostawiłem tylko kartkę, że wracam za kilka dni :-) Widząc włoskich policjantów za każdym razem modliłem się żeby tylko mnie nie zatrzymali. Kumpel dowiedział się, że nie miałem ze sobą prawka (zostało w akademiku) już po przyjeździe. Z tych ponad 3000 km on prowadził może przez 200. 5. I na koniec coś wesołego :-) Pojechałem kiedyś z Krakowa do Szczecina tam i z powrotem z 3 godzinną przerwą w Szczecinie. Nieźle już zmęczony w ostro padającym śniegu zacząłem wyprzedzać ciężarówkę. Nagle zorientowałem, że nic nie widzę. Po prostu mrok. Panika, noga na hamulec i krzyczę, że coś się spie***liło a kumpel siedzący koło mnie ze stoickim spokojem - może włączysz wycieraczki? :-) Link Zgłoś
tymon99 śmiać się z innych!!! 12.04.06, 23:46 druga połowa kwietnia. powrót zimy. ciemna noc. jadę przez warszawę, patrzę na samochody wiszące na latarniach i rozbite zepchnięte na pobocze, czuję wyższość: na szczęście nie zmieniłem opon na letnie! no i jadę sobie jak król na zimówkach 110 kmh po śniegu zadowolony cały.. aż do takiego jednego miejsca na alei wilanowskiej, tam robię obrót o 180 stopni i wyprowadzam samochód z poślizgu. wyprowadzam, tylko że.. prosto przodem w latarnię. otrzymana miesiąc później (trochę chłopakom zeszło z naprawą) faktura na 15000 plus vat otrzeźwiła mnie skutecznie na dłuuuugie lata. Link Zgłoś
thunderstruck1 ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:10 najgłupsza- wracam z wilanowa do centrum.4 nad ranem.Puściutka droga.jadę sobie 80km/hPrzed rotundą w ogóle nie zauważyłem czerwonego światła..otrzeźwiła mnie moja dziewczyna "masz zamiar na czerwonym jechac?"Było to jakis 20 metrów przed światłami.Światło czerwone,czasu na zachamowanie nie było,a z ulicy prostopadłej ,która miała zielone światło samochody juz jadą.jakimś cudem między tymi samochodami przemknąłem..sam nie wiem jak to sie udało..tej nocy juz oka nie zmrużyłem..pierwszy raz w życiu nie zauważyłem czerwonego... a teraz coś śmiesznego: druga godzina stania w korku..nagle samochod przede mną zbliża sie do mnie..ja mu trąbie żeby sie zatrzymał,gosć cos do mnie macha,ja ku..e na niego migam długimi i...nacisnąłem mocniej sprzęgło..co się okazało?? To mi sie noga na sprzęgle poluzowała i to ja sie zbliżałem do samochodu przede mną,a nie on do mnie:) na trasie żadnych szczególnych głupot nie zrobiłem...najbardziej stresująca sytuacja była taka,gdy wyprzedzałem sobie spokojnie,kilkaset metrów pustej drogi przede mną,a tu nagle gość dostawczym mercem wyjeżdza z podporządkowanej kilkadziesiąt metrów przede mną..i na czołowe..w ostatniej chwili uciekłem:) ale ta sytuacja nie była juz moją winą.. Link Zgłoś
kszyrztow Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:13 thunderstruck1 napisał: gdy wyprzedzałem sobie spokojnie,kilkaset metrów pustej > drogi przede mną,a tu nagle gość dostawczym mercem wyjeżdza z podporządkowanej > kilkadziesiąt metrów przede mną..i na czołowe..w ostatniej chwili uciekłem:) > ale ta sytuacja nie była juz moją winą.. w takich miejscach nie można wyprzedzać. Napewno była ciągła linia, więc sytuacja ta była twoją winą. (jakkolwiek sensownie to brzmi) Link Zgłoś
thunderstruck1 Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:16 no akurat nie było...bo co jak co ale takie rzeczy jak ciągła linia to zauważam Link Zgłoś
kszyrztow Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:18 thunderstruck1 napisał: > no akurat nie było...bo co jak co ale takie rzeczy jak ciągła linia to zauważam po opowieści o przemknięciu na czerwonym jakoś nie dowierzam... :D Link Zgłoś
thunderstruck1 Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:35 hehe:) no ale z tym czerwonym to był środek nocy ,a ja piekielnie zmęczony, a z tym wyprzedzaniem, to to był środek dnia a ja superwypoczęty:)co jak co ale linia ciągła na trasie do dle mnie świętość. Link Zgłoś
jusytka Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 22:43 To całkiem możliwe, ja też już jeżdzę sobie autkiem przez rok codziennie i dziś palnęłam głupotkę, że az mnie samą zadziwiła. Nie zauważyłam znaku - ustąp - wpakowałam się więc na ulicę i pół biedy jak bym szybko przejechała, ale ja widząc nadjeżdżajace auto i mając świadomość, że powinnam ustąpić (znałam to skrzyżowanie) zatrzymałam się na środku drogi i zaczęłam cofać, co było całkiem bezsensowne, bo nadjeżdząjące Mondeo nie zdążyłoby zahamować gdyby jechało szybciej ... Link Zgłoś
Gość: drawn Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.uwm.edu.pl 13.05.06, 15:43 ja niedawno miałem taki przypadek: w samochodzie miałem działający tylko jeden zamek, od strony kierowcy. Pojechałem na małą wycieczkę nad jezioro, no i przy ośrodku wypoczynkowym nie za bardzo było gdzie zaparkować, więc zatrzymałem się przy betonowym płocie na skraju drogi, stroną kierowcy jakieś 3 cm od tego ogrodzenia. Wysiadłem drzwiami od strony pasażera, zatrzasnąłem je, no i... dotarło do mnie, że chyba już do tego samochodu nie wsiądę. Na szczęście zamek bagażnika dawał jeszcze nikłe nadzieje na otwarcie i jakoś po 45 minutach manipulacji kluczykiem dostałem się tą drogą do auta. uff! Link Zgłoś
swoboda_t Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.05.06, 14:39 Pierwszy raz jak samodzielnie wyjechałem samochodem ojca (miał go kilka tygodni, a ja prawko ze dwa miesiące) bezkolizyjnie przejehcałem ok. półtora kilometra. Nakłamałem, że niby jadę do koleżanki - w reczywistości podjechałem po kumpla parę bloków dalej. Zanim sie pojawił chciałem szpanersko cofnąć (laseczki stały). Jakież było moje zdziwienie, gdy maluszek podskoczył i zobaczyłem przez szybę fruwające fragmenty klosza lampy - do ściany było daleko więc dłaem gazu, ale po drodze był do pokonania jeszcze niski słupek :P Tym samym fiaciorem przejechałem w poprzek ruchliwej drogi Będzin - Bytom - słońce odbijało się w sygnalizatorze i nie wiedziałem jakie jest światło. Tak dumałem i dumałem a maluszek jechał. Za skrzyżowaniem ojciec spytał, czy wiem, jakie było światło. Ja nagle skumałem, że nie, a On mówi że czerwone. Jakbyśmy dostali z boku od pędzącego na prostym odcinku wehikułu byłoby niewesoło. Innym razem mnie i pannę naszły po kinie wielkie smaki - wjechałem do lasu i stanąłem na wąskiej dróżce. Zanim przeszliśmy do konkretów zachciało mi się ustawić przodem do wyjazdu. Zawracanie na trzydzieści trzy nie za bardzo mi wyszło - Polonez utknął dokładnie w poprzek błotnistej dróżki - po półtorej godziny grzebania w błocie i wypychania wozu ochota nam przeszła - ale mimo okoliczności (zimna listopadowa noc w środku ponurego lasu) zaczęliśmy się śmiać do rozpuku. Tylko nie mogłem wytłumaczyć ojcu jak to możliwe, że na trasie Katowice - Zabrze - Katowice wypaliłem prawie cały 35 litrowy zbiornik gazu :P Tym samym Polonezem zorałem kiedyś przygotowaną do wylania asfaltu szutrową nawierzchnię autostrady A4. Pracowałem jako strażnik na budowie. Przyjechał kumpel Meganką i się ścigaliśmy, poślizgi, takie tam. Jak rano wyszło słońce to się troszkę przeraziłem. Na szczęście robotnicy byli bardzo wyrozumiali. W każdym razie teraz już wiecie skąd ta afera, że A4 w rejonie Rudy Śląskiej jest koślawa :P Link Zgłoś
swoboda_t Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.05.06, 14:46 Aha, jeszcze mi się przypomniało - jechałem kiedyś po osiedlu i zagapiłem się na jakąś miłą foczkę. Patrząc w bok wjechałem na czerwonym na przejście dla pieszych (m824 będzie wiedziała - to obok Leader Price'a) - dwie inne foczki (ale już nie takie fajne :P) pitały w popłochu (nie wiem po co - przeca się zatrzymałem. A, że na srodku zebry??) a ludzie wokół patrzyli się na mnie jak na idiotę. Czerwony jak burak odjechałem... Link Zgłoś
Gość: julka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.ollnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.06, 14:17 ja na drodze się zesrałam, serio!!! Link Zgłoś
justyna302 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 16.05.06, 15:59 1. Nie mogłam za nic ruszyc na środku skrzyżowania. No bo zgasło mi i nie dawało rady odpalić. Jechałam z mężem. Zakorkowało sie ze wszystkich stron, samochody stoja i czekają. Zrezygnowany mąż włączył awaryjne, wysiedliśmy, podniesioną dłonią przeprosił wszystkich z każdej strony, przesiedliśmy się, ruszyliśmy ( o dziwo bez problemu ), ja czerwona jak burak. Kompromitacja.. 2. Dwa razy (!) zrobiłam to samo: zapomniałam ze wsteczny to też bieg i że należne mu jest tak samo jak pozostałym wciśnięcie sprzęgła. No i wrzuciłam bez sprzęgła.. Tym razem świadkiem był mój ojciec, ktory wrzasnął, że takim jak ja należy zabierać prawo jazdy. PS. Na codzień jestem osobą zdrową na umyśle i całkiem inteligentną. Nie wiem czemu za kierownicą te cechy u mnie zanikają. Link Zgłoś
Gość: Słonik Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: 217.153.76.* 17.05.06, 08:13 W trakcie jazdy przez miasto stwierdziłam, ze jakoś mi niewygodnie i zaczęłam prawą ręką przesuwać się to tyłu z siedzeniem, lewą kręcąc kierownicą. Omal nie wjechałam na chodnik. Link Zgłoś
Gość: Elmer Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.06, 22:15 W wieku 16 lat (niemając prawka) pewnoego popołudnia wzioem ojca auto zeby sie przejechac jak co 2 dzień . No i pojechałem najpierw po kolege a poxnije sobie pojeździc no i pojechaliśmy rozpedziłem sie do 100 km/h i zaczołem brac ostry zakret bokiem(wcześniej mi to wychodziło)i nagle z za krzków wyskoczył mi rowerzysta , i niechcą rozjechac go nagle odbiłem zeby wyprostowac i pech chciał ze asfalt był nagrzana a ja miałem mało powietrza w tylnych kołach i zaczeła sie jzada :D aż w koncy wpadłem na czołowe do rowu (przy 60/70km/h)i juz myślałem ze wydachuje bo auto staneło bokiem na 2 koła ale na szczescie spadło spowrotem na 4 skasowałem poł auta i to była najgłubsz rzecz jaką kiedy kolwiek zrobiłem !! i Niepolecam nikomu na przyszłośc próbowac tego !! Link Zgłoś
Gość: ;)))) Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 22:58 kierunkowskazem sygnalizowalam wjazd na rondo...... jakby inna mozliwosc byla;) Link Zgłoś
maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 02.09.06, 11:59 Gość portalu: ;)))) napisał(a): > kierunkowskazem sygnalizowalam wjazd na rondo...... > jakby inna mozliwosc byla;) Cóż, ja to często robię, nawet jak ulica zakręca ;)) ALe skręcam prawda? Lepiej tak, niż zmieniać pasy bez sygnalizacji - to jest zgroza! Link Zgłoś
maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 06.09.06, 21:11 Podbijam, szkoda takiego zabawnego i pouczającego wątku :)) Link Zgłoś
flamengista kluczyki w bagażniku 01.09.06, 16:13 Jechaliśmy ze znajomymi autkiem i na poboczu stoi para - siadło im powietrze w oponach. Traf chciał, mieliśmy identyczne zapasowe koło. Super! Oni wykręcają przebite, my dajemy zastępcze, pomagamy zamontować. Szczęśliwi z dobrego uczynku patrzymy, jak odjeżdżają, mówiąc: mieli sporo szczęścia, przecież to pustkowie, droga mało uczęszczana. Wsiadamy do samochodu i chcemy jechać dalej. Tylko kluczyków nie ma. Okazało się, że kumpel zatrzasnął je wraz z przebitym kołem w bagażniku. To był stary Chevrolet, bagażnik nie był połączony z wnętrzem samochodu. Pustkowie totalne, upał, w samochodzie nie da sie wytrzymać. W końcu ktoś poszedł na piechotę - na szczęście po drodze napotkał auto drogówki. Policjanci pojechali na posterunek i... wrócili z wytrychami do samochodu;) Link Zgłoś
flamengista PS prosto pod tramwaj 01.09.06, 16:28 Przypomniałem sobie jeszcze jedno. Z rok temu, zima, Kraków. Jadę z Balic starym polonezem. Dwa pasy, ale znałem okolicę i wiedziałem, że na prawym lubią stać samochody do skrętu przez torowisko. Wskakuję więc spokojnie na lewy. Zza pleców wyskakuje kozak, myka mnie prawym pasem, następnie wskakuje na lewym, ręczny i na zakręcie wyprzedza "frajerów" stojacych przed torowiskiem. "Frajerzy" czekali, bo jechał tramwaj;) Kozak miał masę szczęścia, przydzwoniło mu tylko w końcówkę bagażnika. Link Zgłoś
ppo Wrzucenie peta do torebki po McDonaldzie 01.09.06, 16:49 na drodze szybkiego ruchu, która była akurat w remoncie i jechało się jednym pasem bez możliwości zjazdu na pobocze. Torebka oczywiście wypełniona papierkami zajęła się żywym ogniem w mniej niż minutę. Spanikowany, nie zatrzymujac się uchyliłem drzwi pasażera (nie takie proste podczas jazdy- pęd powietrza domyka) i wyrzuciłem torebkę, pechowo wprost pod jadąca kilka metrów za mną chyba skodę. Serdecznie przepraszam tych starszych państwa, którzy mnie wtedy słusznie obtrąbili. P.S. Morał z tego następujący: W SAMOCHODZIE JEST POPIELNICZKA, PO TO ABY JEJ UŻYWAĆ!!! Link Zgłoś
reniatoja do Parise 06.09.06, 21:55 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.vline.pl / 217.98.54.* Gość: Parise 04.03.04, 21:31 + odpowiedz 1) wjechałem na posejsję gdzie teren jest lekko pochylony pod górkę , wysiadłem z auta zamknąć bramę zostawiwszy auto na luzie i bez zaciągania ręcznego, zamknąłem bramę i nagle auto się stoczyło i przygniotło mnie do bramy, próbowałem je podepchnąć pod górkę ale nie dawałem rady, auto coraz bardziej przygniatało mnie do bramy, a byłem sam, zacząłem krzyczeć o pomoc, na szczęscie wybiegła sąsiadka ale zanim jej wytłumaczyłem gdzie jest ręczny to trochę czasu to potrwało. Na szczęscie obyło się bez większych obrażen. Miałeś wiele szczescia. A może to kwestia gabarytów, wytrzymałości kośćca... Córka znajomego bowiem zakończyła zycie w takich samcych okolicznościach w wieku 10 lat :( Przygniotło ją do ściany domu seicento... Link Zgłoś
speedone Re: do Parise 10.10.06, 00:28 > Gość: Parise 04.03.04, 21:31 + odpowiedz > > > 1) wjechałem na posejsję gdzie teren jest lekko pochylony pod górkę , wysiadłem > > z auta zamknąć bramę zostawiwszy auto na luzie i bez zaciągania ręcznego, > zamknąłem bramę i nagle auto się stoczyło i przygniotło mnie do bramy, > próbowałem je podepchnąć pod górkę ale nie dawałem rady, auto coraz bardziej > przygniatało mnie do bramy, a byłem sam, zacząłem krzyczeć o pomoc, na > szczęscie wybiegła sąsiadka ale zanim jej wytłumaczyłem gdzie jest ręczny to > trochę czasu to potrwało. Na szczęscie obyło się bez większych obrażen. moj stary wywinol podobny nr , wychodza z samochodu zeby otworzyc brame niechcacy przelaczyl na R w automacie a ze bylo leciutko pod gorke to chwile potrwalo jak ruszyl samochodzik :) jakos sie wykaraskal :) ja jakos niestety moze stety nierobie glupot :) jedyna to byla taka bedac jeszcze mlody (teraz jestem sredno mlody) z 15 lat mialem smigajac jeszcze na skuterku wracajac z daleka (30km skuter to daleko..) zerwala mi sie linka gazu a ze mialem pod reka pare narzedzi (kwiazdke i tasme) zkleilem jakos to ze jechalo ale pelnego gazu niebylo i zamknietego tez nie , podjechalem pod brame szczesliwy ze dojechalem wzucilem na boczna nozke zamiast centralnej . No ale mialem przynajmniej nory lakierek na nim :) Link Zgłoś
4x4usa Re: do Parise 05.06.07, 22:02 Jak "niechcacy wlaczyl R" jesli do przelaczenia w automacie na R trzeba wcisnac guzik??? Link Zgłoś
dewulot1 Re: do Parise 05.06.07, 22:44 Nie w kazdym automacie trzeba wcisnac guzik zeby dac na R. A Ty napisalas gdzies ze przejechalas 4 tysiace mil w 4 dni. Jezeli to prawda to znaczy ze pobilas wszystkich (no prawie wszystkich) w tym watku. Link Zgłoś
reniatoja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 06.09.06, 22:02 ja kiedyś pokłóciłam się z mężem w samochodzie. W pewnym momencie kłótnia sięgnęła punktu kulminacyjnego, wqrwiona na maksa postanowiłam, ze dalej idę na piechotę, więc zatrzymałam auto, odruchowo zaciągnęłam jeszcze ręczny, chłop sie drze na mnie co ja robię, ja wysiadam, on jakimiś akrobatycznymi technikami w pół sekundy przesiadł się na opuszczone przeze mnie miejsce kierowcy i uciekł... kilkadziesiąt metrów przed pociągiem. Bo niestety działo się to wszystko na niestrzeżopnym przejeździe kolejowym, przy nadjęzdzającym pociągu, ale zorientowałam się co do tego faktu dopiero, gdy przed nosem przejechał mi pociąg. Jezu, nigdy tego nie zapomnę :( Nie kłóccie się w samochodach! Link Zgłoś
Gość: sawitaria Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.torun.mm.pl 09.10.06, 23:47 Dawno temu: podczas jazdy do Niemiec pękł pasek chyba od alternatora. Zużyliśmy sporo rajstop zanim trafiliśmy na stację benzynową, która miała pasek do naszego Forda. Była to jazda w korku, na tych rajstopach przejechaliśmy kilkadziesiąt km. Link Zgłoś
pxm Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 10.10.06, 02:15 przeczytałam wszystko chyba nie zrobię tego prawka "D albo jak zrobię to będę miała co tu opisywać :D Alicja mama Kubika Ktoś kto przy życiu mnie trzyma :)Kubik Forum PARTNER LEŃ I EGOISTAforum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737 Link Zgłoś
minsi do Reniatoja 10.10.06, 10:44 Renia, chyba przebijasz wszystkie wątki. Jednak bycie blondynką zobowiązuje. Co prawda miałem mniej dramatyczną sytuację. Zaprosiłem przyjaciółkę na kilka dni do francji, i wracaliśmy samochodem (ona przyleciała). W powrotnej drodze jakoś mi sie wymskło, że ona przyjechała do mnie się bzykać - i to był błąd, bo doszło do rękoczynów, że o mało co nie zjechałem z drogi, na szczęście była to dość pusta autostrada i taka dość zniszczona, wiec nie jechałem za szybko. Ale miałem racje, laska faktycznie przyjechała do mnie się bzykać- do dziś wiem tyle, że kobietom nigdy nie nalezy mówić całej prawdy. Link Zgłoś
kiara22 Znajomy zatankowal benzyne do diesla :P 10.10.06, 14:16 Zagapił sie i ...... ojjj trzepnelo go po kieszeni ;) Link Zgłoś
Gość: ANIKA Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.hbz.pl 13.10.06, 09:21 zmieniałam bluzkę w trakcie jazdy... Link Zgłoś
Gość: eksperd Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.brnt.cable.ntl.com 14.10.06, 20:09 lato, impreza, grill, wodeczka i a ja byle samochodem. wypilem bardzo duzo, totalnie pijany odwiozlem 3 znajomych do domu, wrocilem do siebie, zaparkowalem samochod i padlem na trawniku.rano sie obudzilem niczego nie pamietajac. na szczescie nikomu nic sie nie stalo. Link Zgłoś
borusse1 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.10.06, 20:29 Na szczescie to nie ja bylem, ale mam tutaj zdjeciowe przyklady: krzysztofp.fotopic.net/p27089344.html krzysztofp.fotopic.net/p27089324.html (tutaj to chyba ktos w tego Punto uderzyl-moze ciezarowka?) krzysztofp.fotopic.net/p35115653.html Link Zgłoś
maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 09.11.06, 02:55 No cóż, zagapił się... Link Zgłoś
jasmina_tdi Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 10.11.06, 20:58 Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi od auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi. Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi lusterko z samochodu. Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie, obejrzała lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko fajnie, tylko ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM. Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków. Nie muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w pysk, to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu. Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc pieszego przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od razu walcie w łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił. pozdrawiam J. Link Zgłoś
avionetka82 Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 10.11.06, 23:58 Weszłam tu się troszeczkę odstresować... Jakieś dwie godziny temu... wykręcałam na niewielkim skrawku zieleni i wpadłam do rowu... dobrze, ze tylko jednym kołem. To było najgłupsze, co zrobiłam na drodze.... Na szczęście nic się nie stało ani ze mną (oprócz nadszarpnietych nerwów), ani z samochodem... Kurde, ale ślisko jest... Wiedziałam, że jest! ale nie wiedziałam, że aż tak... :( Link Zgłoś
maria333 Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 12:24 Zgrozą powiało lekko... I jak się historia zakończyła? jasmina_tdi napisała: > Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup > soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy > zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi od > auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi. > > Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi lusterko> z samochodu.> > Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie, obejrzała > lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko fajnie, tylko > ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM. > > Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków. Nie > muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w pysk,> to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu. > > Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc pieszego > przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od razu walcie w > łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił. > > pozdrawiam> J. Link Zgłoś
jasmina_tdi Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 21:59 Nijak. Wciąż czekam na info od naszych szanownych władz. Sama jestem ciekawa, "co dalej" :) maria333 napisała: > Zgrozą powiało lekko... > > I jak się historia zakończyła? > > Link Zgłoś
mejson.e Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 19:22 jasmina_tdi napisała: > Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup > soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy > zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi od > auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi. > > Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi lusterko > > z samochodu. > > Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie, obejrzała > lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko fajnie, tylko > ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM. > > Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków. Nie > muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w pysk, > > to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu. > > Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc pieszego > przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od razu walcie w > > łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił. > > pozdrawiam > J. > > Ja parę lat temu w kompletnych ciemnościach spotkałem faceta stojącego na jezdni. Zahamowałem i czekam. Facet stał i kiwał się na wietrze - wyglądał jakby medytował z zamkniętymi oczami. Przegazowałem, otworzył oczy, potrząsnął głową, przyjrzał mi się i ... zamachał ręką, jakby chciał zatrzymać autostop. Miałem komplet, więc odjechałem bez niego. Ale żeby tak od razu kijem do golfa w łeb?! Wyluzuj, jasmina! ;-) Pozdrawiam, Mejson -- Automobil Forum pozytywnie zakręconych automaniaków. Link Zgłoś