Dodaj do ulubionych

najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze....

    • jusytka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 09.03.06, 21:45
      Zdarzyło sie to w moim mieście, chłopaki sobie pochlały, wsiadły do auta i ...
      wpadły razem z autem wprost do kanału - który znajdował sie zaledwie kilka
      metrów od miejsca, gdzie zaparkowali. Dwóch z nich wydostało się z auta i
      wypłynęło na powierzchnię, trzeci - kierowca niestety nie :(
    • Gość: ja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 22:53
      Będąc młodą kierownicą włączałam się do ruchu na moście. Toczę się powolutku...
      nie mogę się włączyć do ruchu. I tak dojechałam do końca pasa włączeniowego -
      zaznaczone było linią ciągłą. Jak to zobaczyłam, to mało się nie popłakałam -
      przecież nie można przejechać linii ciągłej, a cofać na moście tymbardziej. I
      tak stałam jak głupia i się zastanawiałam jaki przepis złamać hehe
    • mozesz_wiecej Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 13.03.06, 16:47
      Nie ma się czym chwalić, ale kiedyś pojechałam dieslem mężowskim (nówka sztuka)
      na głębokiej rezerwie na stację i odruchowo zatankowałam do pełna 98, potem
      podjechałam do myjni na tejże stacji, a pan pracownik zapytał czy aby
      przypadkiem nie nalałam benzynki do tego dizelka... Orzeszku... Co robić???
      Pierwszą myślą było to, żeby tylko się ślubny nie dowiedział (miałby używanie
      do końca życia), zrobiłam wystraszoną minkę i ubłagałam pana ze stacji, żeby
      coś z tym zrobił. Sprowadził więc swojego kolegę z pustymi baniakami i zaczęli
      wypuszczać tą benzynę, przedmuchiwać, cuda... Potem zatankowałam ropy i
      pytanie, ruszy, stanie, zatrze się. Na szczęście ruszył i po dziś dzień mąż nie
      jest świadomy mojego wyczynu.

      Drugim razem jechałam moim samochodem, dosyć sporym i jakoś się tak zamyśliłam,
      na przystanku stał autobus, chciałam go wyminąć, a z przeciwka też coś jechało
      i niestety przytarłam o pojazd MZK. Wydawało mi się to dosyć niewinne,
      myślałam, że tylko stuknęłam w lusterko, bo się złożyło i pojechałam dalej
      nieświadoma. Jeszcze pamiętam, że przed światłami obok mnie ustawiło się dwóch
      kolesi, którzy zaśmiewali się i pokazywali sobie na mnie jaki to super wyczyn.
      Jakież było moje zdziwienie, kiedy wysiadłam i zobaczyłam, że prawy zderzak,
      maska, drzwi kierowcy i pasażera są tak wgniecione, że nie ma mowy o ich
      otworzeniu, koszmar. Naprawa została wyceniona na prawie 4 tys. Plama na
      honorze. Do dzisiaj czuję jak mnie pieką policzki.
    • ania.downar Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.03.06, 19:29
      Moja historia:
      Stoje w korku wracajac z pracy (wszyscy z biura stoja w tym korku, bo to jedyny
      wyjazd). Lato, okno otwarte, jem jablko i sie wloke.... Nagle mija mnie kolega
      na motorze i chce zrobic mi taki "dowcip" ze niby zlapac mnie przez to okno za
      nos albo cos w tym stylu... Nie bardzo mu sie udalo, trafil mnie jakos kolo
      ucha, uderzyl sie dlonia w rame okna, zachwial sie i pojechal. Troche sie
      wystraszylam, puscilam sprzeglo, auto mi skoczylo i zgaslo, ale okay - widze ze
      to znajomy, wiec luz..... tylko ze nagle wyskakuje facet z samochodu obok i
      chce mnie ratowac, bo niby jakis bandyta na motorze mi wlasnie torebke ukradl :-
      ))))

      Skonczylo sie dobrze, facet nie zdazyl na policje zadzwonic...
    • amflandia Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.03.06, 15:21
      - Dałam się dziś namówić ( o ja głupia kretynka ), świeżo upieczonemu kierowcy,
      na odkręcenie korka wlewu płynu chłodniczego, w pięć minut po zatrzymaniu
      samochodu, co skończyło się wystrzeleniem tegoż nakrętła i zalaniem mnie
      gorącym płynem od stóp do głów.Korek odbił się od maski i wpadł pod silnik,
      skąd nie udało się go wydobyć, bo transportery mają od spodu osłonę a kluczy
      wszelakich było brak.Wróciliśmy z przerobionym przy pomocy sekatora, korkiem od
      wlotu paliwa wciśniętym w zbiorniczek wyrównawczy.

      - POdczas jazdy samochodem z przyczepą, zauważylam z przerażeniem, że jedno z
      kół od przyczepy wyprzedza mnie na drodze ( Któryś z pracowników "zapomniał"
      dokręcić śruby.

      - Napakowałam w citroena c15 torfu w workach 80 litrowych po dach, i potem
      gwałtownie zahamowałam - worki przygniotły mnie do kierownicy.

      - Zamyśliłam się zimą na ostrym łuku drogi i wchodząc w zakręt postanowiłam
      przyhamowac trochę, zatrzymał mnie pan nadjeżdżający z przeciwka bo samochód ni
      ciorta nie chciał sie utrzymac na właściwym pasie ruchu.

      - Zagadałam się z pasażerem do tego stopnia, że nie zauważyłam, iż pojazd za
      którym powoli się przesuwam, to walec drogowy równający przede mną tłuczeń pod
      asfalt. O tym że znajduję się w niewłaściwym miejscu, dowiedziałam się, gdy
      walec zmienił kierunek jazdy i zaczał równać tłuczeń wraz z moim fiatem (
      operator też nas nie zauważył):)).

      Wyjechałam na trasę katowicką, z teczką pełną faktur i projektów na
      dachu.Dokumenty zbierałam przez następne 40 minut biegając pomiędzy samochodami
      na odcinku 2 km.


      Czy mam pisać dalej???
      Bo to niestety nie wszystko
      • jusytka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.03.06, 17:32
        napisz ;)
    • sankaritarina Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 09:49
      Stara rosyjska zasada automobilisty brzmi: Nigdy nie pij piwa w czasie jazdy
      samochodem!
      Możesz bowiem trafić na dziurę, zakręt, itp. butelka się przewróci i co? Piwo
      się rozleje!
    • andre_234 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 17:57
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=36328047&a=36328047
    • candy74 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.03.06, 19:20
      Na widok policjanta w radiowozie stojącego na światłach na dużym skrzyżowaniu,
      chciałam pokazać jaka jestem grzeczna dziewczynka i gdy zapaliły się żółte
      światła wcisnęłam hamulec do dechy. Jechałam koło 80 km/h. Dobrze, że nikogo za
      mną nie było. Smród palonej gumy i pisk opon oraz auto postawione bokiem na
      dwóch pasach oczywiście zwróciły uwagę władzy. Spojrzał na mnie groźnie, ale
      zrobiłam minę pt. głupia blondynka, więc mi tylko pogroził palcem. Wstydzę się
      tego do dziś :(
    • dorianne.gray Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 01:51
      Może to się wyda dziwne, ale ja sobie naprawdę niczego głupiego we własnym
      wykonaniu nie mogę przypomnieć, czyżbym była nieskazitelna?... ;)
      Za to doskonale pamiętam pewnego mistrza kierownicy, który zrobił na mnie takie
      wrażenie, że do tej pory pamiętam :)
      Postaram się to opisać obrazowo!
      Miasto, ulica pod górę, godzina szczytu, ciasno. Jadę grzecznie w rządku moim
      całkiem wyrywnym UNO 1.4, za mną koleś w jakiejś srebrnej strzale, wyraźnie
      zdenerowany faktem, że MUSI jechać za mną (skandal!). Zbliżamy się do
      rozszerzenia ulicy o trzeci, środkowy pas, do skrętu w lewo. Wrzucam
      kierunkowskaz, zjeżdżam na ten pas, bo chcę skręcić - i co widzę? Mistrz
      kierownicy WYPRZEDZA MNIE po lewej stronie i śmiało pruje naprzód! :) Tak mnie
      zaskoczył i rozbawił, że zapomniałam na niego zatrąbić (co normalnie bym
      zrobiła) :):):)
      Mam wrażenie, że niektórzy wolą się zabić niż chwilę pomyśleć :)
    • agatka43 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 08:11
      Jechałam rano do pracy (był to styczeń) Ok. 05.50 wsiadam do samochodu, odpalam
      jadę po osiedlowej uliczce i prawie nic nie widzę (jak bym była w butelce po
      mleku), myśle sobie dojade do głównej ulicy i jak będzie taka straszna mgła
      zawrócę. Zatrzymałam się przed wyjazdem na główną i chwilę myślałam czy jechać
      dalej, włączyłam wycieraczki i nic trochę już zmarzłam, mroźnoz włączyłam
      dmuchawy i... nagle świat zrobił się przejrzysty.
      • tomek1151 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.03.06, 11:31
        to nie moja historia ale warto ją opisać to było jakieś 10 lat temu jak
        chodziłem na kurs prawa jazdy instruktor opowiedział mi taką historię
        jedzie z kursantą to był jej pierwszy lub drugi wyjazd na miasto i zbliżają się
        do ronda i instruktor mówi że przez rondo pojedziemy prosto no i ona pojechała
        prosto w róże rosnące na tym rondzie co skończyło się pogięciem felg bo
        instruktor nawet nie zdążył zareagować bo nawet mu do głowy nie przyszło jak
        moża tak pojechać pozdrowienia dla wszystkich kursantów
        • ss85 Najgłupsza rzecz, jaką widziałem na drodze 23.03.06, 17:50
          Ktoś:
          Na drodze z Jeleśni do Żywca autobus jechał z otwartą klapą (boczną) bagażnika z lewej strony. Ledwie nam szerokości jezdni starczyło na minięcie się. Strach pomyśleć co się działo potem, zanim ten autobus dojechał do Żywca (to było gdzieś w połowie drogi, nie dalej jak 2 miechy temu).
          • qxu Re: Najgłupsza rzecz, jaką widziałem na drodze 05.04.06, 22:47
            Po przebrnięciu przez cały wątek czas na mnie :-)
            1. W szczeniackich czasach pojechałem z kumplem i jego bratem na przejażdżkę
            świeżo wyremontowanym kaszlakiem (po wypadku spowodowanym przez kolegę, o tym
            później). Jedziemy, droga prosta jak drut, lekka mżawka więc jezdnia śliska,
            przed nami wlecze się samara na ukraińskich tablicach po dach załadowana cebulą.
            Ja z tylnego siedzenia i brat kierowcy podpuszczamy go żeby pokazał jak w Polsce
            się wyprzedza! No to pokazał. Tak gdzieś przy 90-100 km/h gwałtowny skręt
            kierownicy w lewo. Widziałem tylko drzewo na lewym poboczu na które jechaliśy.
            Droga była na nasypie. My jak gdyby wybiliśy się z prawego przedniego narożnika
            samochodu w powietrzu zrobiliśmy salto, spadliśmy na pole poniżej nasypu na lewy
            tylny narożnik a potem na koła. Cudem było, że nikomu nic sie nie stało, na
            samochodzie ocalał nawet bagarznik dachowy.
            2. Ten sam kolega trzy miesiące wcześniej zwoził znajomych na swoją osiemnastkę.

            W tym samym kaszlu siedziało pięć osób a na tylnej półce stał wzmacniacz do
            wieży diory. Kolega założył na swój pusty łeb kask motocyklowy i znowu dał się
            podpuścić żeby jechać jak rajdowiec. Nie udało mu się wyrobić w zakręcie i
            wypadł na łuku. Samochód stoczył się ze skarpy ok. 40 m pomiędzy drzewami nie
            zachaczająć o żadne i na dole stanął na kołach. Gdyby wykonał jeszcze ćwierć
            obrotu przygwożdźił by koleżnakę, która wypadła przez okno.
            3. Na studiach dorabiałem sobie handlując psami. Woziłem je z Ukrainy. Pewnego
            razu pojechałem zrealizować szybkie zamówienie do Lwowa. Wyjechałem rano
            załatwiłem co potzreba i tego samego dnia wracałem z powrotem. Jechałem z córką
            znajomego. Pierwsza przygoda spotkała mnie przed Rawą Ruską. Przyzwyczajony do
            nawyku jazdy ukraińców na długich światłach w każdych warunkach nie zwracałem
            uwagi na pajaca jadącego za mną na długich, wyregulowałem tylko lusterko. Na
            przejeźdxie kolejowym zatrzymałem się, bo dziury były cholerne. Powoli ruszyłem
            a tu zajeżdża mi drogę czerwona łada z czarnymi szybami! Nie wiedziałem co
            robić, po prosu zgłupiałem. Już myślałem, że wysiądzie jakiś bandzior i będzie
            pozamiatane. A tu wyskakuje milicjant w naleśniku na głowie i do mnie idzie.
            Otwieram szybę, a ten żebym mu pokazał paszport. Byłem taki spękany, że bez
            gadania mu go dałem a ten żebym za nim jechał. No to jedziemy. Popierdzielał tak
            z 90 przez teren zabudowany m.in. aż dojechaliśmy do GAJ-u przed przejściem
            granicznym. Zabrał mnie do jakiejś kanciapki i próbował wyłudzic 50 $ Pod
            pretekstem nie zatrzymania się na przejździe kolejowym :-) Ale ja znałem takie
            triki więc skończyło się na 5$.
            Po przekroczeniu granicy (nie bez przygód ale to nie ten wątek:-)) zaczęło mi
            się bardzo spieszyć. Było gdzieś koło 1 w nocy. W pewnym momencie jadąc przez
            las zobaczyłem, że droga się nagle kończy i skręca po kątem 90 stopni w lewo.
            Nie wiem ile na budziku było, bo podświetlony był tylko obrotomierz :-) Wszedłem
            w zakręt ale za ciasno więc dałem kontrę ale za dużo, więc jeszcze jedna. Tego
            już nie opanowałem i wylądowałem w rowie. Pół metra od wjazdu na cmentarz :-)
            Ani mnie ani dziewczynie (byliśmy bez pasów), ani psom, które wyleciały przez
            przednią szybę nic się nie stało.
            4. Największym moim "wyczynem" był wyjazd do Włoch bez prawa jazdy. Przyjechałem
            na weekend z akademika i kumpel zaproponował mi wyjazd do Terni, za godzinę :-)
            W domu zostawiłem tylko kartkę, że wracam za kilka dni :-) Widząc włoskich
            policjantów za każdym razem modliłem się żeby tylko mnie nie zatrzymali. Kumpel
            dowiedział się, że nie miałem ze sobą prawka (zostało w akademiku) już po
            przyjeździe. Z tych ponad 3000 km on prowadził może przez 200.
            5. I na koniec coś wesołego :-) Pojechałem kiedyś z Krakowa do Szczecina tam i z
            powrotem z 3 godzinną przerwą w Szczecinie. Nieźle już zmęczony w ostro
            padającym śniegu zacząłem wyprzedzać ciężarówkę. Nagle zorientowałem, że nic nie
            widzę. Po prostu mrok. Panika, noga na hamulec i krzyczę, że coś się spie***liło
            a kumpel siedzący koło mnie ze stoickim spokojem - może włączysz wycieraczki? :-)
            • jusytka Re: Najgłupsza rzecz, jaką widziałem na drodze 12.04.06, 12:55
              niezłe ;)
    • tymon99 śmiać się z innych!!! 12.04.06, 23:46
      druga połowa kwietnia. powrót zimy. ciemna noc. jadę przez warszawę, patrzę na
      samochody wiszące na latarniach i rozbite zepchnięte na pobocze, czuję wyższość:
      na szczęście nie zmieniłem opon na letnie! no i jadę sobie jak król na zimówkach
      110 kmh po śniegu zadowolony cały.. aż do takiego jednego miejsca na alei
      wilanowskiej, tam robię obrót o 180 stopni i wyprowadzam samochód z poślizgu.
      wyprowadzam, tylko że.. prosto przodem w latarnię. otrzymana miesiąc później
      (trochę chłopakom zeszło z naprawą) faktura na 15000 plus vat otrzeźwiła mnie
      skutecznie na dłuuuugie lata.
      • thunderstruck1 ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:10
        najgłupsza- wracam z wilanowa do centrum.4 nad ranem.Puściutka droga.jadę sobie
        80km/hPrzed rotundą w ogóle nie zauważyłem czerwonego światła..otrzeźwiła mnie
        moja dziewczyna "masz zamiar na czerwonym jechac?"Było to jakis 20 metrów przed
        światłami.Światło czerwone,czasu na zachamowanie nie było,a z ulicy
        prostopadłej ,która miała zielone światło samochody juz jadą.jakimś cudem
        między tymi samochodami przemknąłem..sam nie wiem jak to sie udało..tej nocy
        juz oka nie zmrużyłem..pierwszy raz w życiu nie zauważyłem czerwonego...


        a teraz coś śmiesznego: druga godzina stania w korku..nagle samochod przede mną
        zbliża sie do mnie..ja mu trąbie żeby sie zatrzymał,gosć cos do mnie macha,ja
        ku..e na niego migam długimi i...nacisnąłem mocniej sprzęgło..co się okazało??
        To mi sie noga na sprzęgle poluzowała i to ja sie zbliżałem do samochodu przede
        mną,a nie on do mnie:)

        na trasie żadnych szczególnych głupot nie zrobiłem...najbardziej stresująca
        sytuacja była taka,gdy wyprzedzałem sobie spokojnie,kilkaset metrów pustej
        drogi przede mną,a tu nagle gość dostawczym mercem wyjeżdza z podporządkowanej
        kilkadziesiąt metrów przede mną..i na czołowe..w ostatniej chwili uciekłem:)
        ale ta sytuacja nie była juz moją winą..
        • kszyrztow Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:13
          thunderstruck1 napisał:

          gdy wyprzedzałem sobie spokojnie,kilkaset metrów pustej
          > drogi przede mną,a tu nagle gość dostawczym mercem wyjeżdza z
          podporządkowanej
          > kilkadziesiąt metrów przede mną..i na czołowe..w ostatniej chwili uciekłem:)
          > ale ta sytuacja nie była juz moją winą..

          w takich miejscach nie można wyprzedzać. Napewno była ciągła linia, więc
          sytuacja ta była twoją winą. (jakkolwiek sensownie to brzmi)
          • thunderstruck1 Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:16
            no akurat nie było...bo co jak co ale takie rzeczy jak ciągła linia to zauważam
            • kszyrztow Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:18
              thunderstruck1 napisał:

              > no akurat nie było...bo co jak co ale takie rzeczy jak ciągła linia to
              zauważam

              po opowieści o przemknięciu na czerwonym jakoś nie dowierzam... :D
              • thunderstruck1 Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 16:35
                hehe:) no ale z tym czerwonym to był środek nocy ,a ja piekielnie zmęczony, a z
                tym wyprzedzaniem, to to był środek dnia a ja superwypoczęty:)co jak co ale
                linia ciągła na trasie do dle mnie świętość.
              • jusytka Re: ja podam najgłupszą i najśmieszniejszą:) 10.05.06, 22:43
                To całkiem możliwe, ja też już jeżdzę sobie autkiem przez rok codziennie i dziś
                palnęłam głupotkę, że az mnie samą zadziwiła. Nie zauważyłam znaku - ustąp -
                wpakowałam się więc na ulicę i pół biedy jak bym szybko przejechała, ale ja
                widząc nadjeżdżajace auto i mając świadomość, że powinnam ustąpić (znałam to
                skrzyżowanie) zatrzymałam się na środku drogi i zaczęłam cofać, co było całkiem
                bezsensowne, bo nadjeżdząjące Mondeo nie zdążyłoby zahamować gdyby jechało
                szybciej ...
    • Gość: drawn Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.uwm.edu.pl 13.05.06, 15:43
      ja niedawno miałem taki przypadek:
      w samochodzie miałem działający tylko jeden zamek, od strony kierowcy.
      Pojechałem na małą wycieczkę nad jezioro, no i przy ośrodku wypoczynkowym nie
      za bardzo było gdzie zaparkować, więc zatrzymałem się przy betonowym płocie na
      skraju drogi, stroną kierowcy jakieś 3 cm od tego ogrodzenia. Wysiadłem
      drzwiami od strony pasażera, zatrzasnąłem je, no i... dotarło do mnie, że chyba
      już do tego samochodu nie wsiądę. Na szczęście zamek bagażnika dawał jeszcze
      nikłe nadzieje na otwarcie i jakoś po 45 minutach manipulacji kluczykiem
      dostałem się tą drogą do auta. uff!
      • swoboda_t Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.05.06, 14:39
        Pierwszy raz jak samodzielnie wyjechałem samochodem ojca (miał go kilka
        tygodni, a ja prawko ze dwa miesiące) bezkolizyjnie przejehcałem ok. półtora
        kilometra. Nakłamałem, że niby jadę do koleżanki - w reczywistości podjechałem
        po kumpla parę bloków dalej. Zanim sie pojawił chciałem szpanersko cofnąć
        (laseczki stały). Jakież było moje zdziwienie, gdy maluszek podskoczył i
        zobaczyłem przez szybę fruwające fragmenty klosza lampy - do ściany było daleko
        więc dłaem gazu, ale po drodze był do pokonania jeszcze niski słupek :P Tym
        samym fiaciorem przejechałem w poprzek ruchliwej drogi Będzin - Bytom - słońce
        odbijało się w sygnalizatorze i nie wiedziałem jakie jest światło. Tak dumałem
        i dumałem a maluszek jechał. Za skrzyżowaniem ojciec spytał, czy wiem, jakie
        było światło. Ja nagle skumałem, że nie, a On mówi że czerwone. Jakbyśmy
        dostali z boku od pędzącego na prostym odcinku wehikułu byłoby niewesoło. Innym
        razem mnie i pannę naszły po kinie wielkie smaki - wjechałem do lasu i stanąłem
        na wąskiej dróżce. Zanim przeszliśmy do konkretów zachciało mi się ustawić
        przodem do wyjazdu. Zawracanie na trzydzieści trzy nie za bardzo mi wyszło -
        Polonez utknął dokładnie w poprzek błotnistej dróżki - po półtorej godziny
        grzebania w błocie i wypychania wozu ochota nam przeszła - ale mimo
        okoliczności (zimna listopadowa noc w środku ponurego lasu) zaczęliśmy się
        śmiać do rozpuku. Tylko nie mogłem wytłumaczyć ojcu jak to możliwe, że na
        trasie Katowice - Zabrze - Katowice wypaliłem prawie cały 35 litrowy zbiornik
        gazu :P Tym samym Polonezem zorałem kiedyś przygotowaną do wylania asfaltu
        szutrową nawierzchnię autostrady A4. Pracowałem jako strażnik na budowie.
        Przyjechał kumpel Meganką i się ścigaliśmy, poślizgi, takie tam. Jak rano
        wyszło słońce to się troszkę przeraziłem. Na szczęście robotnicy byli bardzo
        wyrozumiali. W każdym razie teraz już wiecie skąd ta afera, że A4 w rejonie
        Rudy Śląskiej jest koślawa :P
        • swoboda_t Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.05.06, 14:46
          Aha, jeszcze mi się przypomniało - jechałem kiedyś po osiedlu i zagapiłem się
          na jakąś miłą foczkę. Patrząc w bok wjechałem na czerwonym na przejście dla
          pieszych (m824 będzie wiedziała - to obok Leader Price'a) - dwie inne foczki
          (ale już nie takie fajne :P) pitały w popłochu (nie wiem po co - przeca się
          zatrzymałem. A, że na srodku zebry??) a ludzie wokół patrzyli się na mnie jak
          na idiotę. Czerwony jak burak odjechałem...
    • Gość: julka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.ollnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.06, 14:17
      ja na drodze się zesrałam, serio!!!
    • justyna302 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 16.05.06, 15:59
      1. Nie mogłam za nic ruszyc na środku skrzyżowania. No bo zgasło mi i nie
      dawało rady odpalić. Jechałam z mężem. Zakorkowało sie ze wszystkich stron,
      samochody stoja i czekają. Zrezygnowany mąż włączył awaryjne, wysiedliśmy,
      podniesioną dłonią przeprosił wszystkich z każdej strony, przesiedliśmy się,
      ruszyliśmy ( o dziwo bez problemu ), ja czerwona jak burak. Kompromitacja..
      2. Dwa razy (!) zrobiłam to samo: zapomniałam ze wsteczny to też bieg i że
      należne mu jest tak samo jak pozostałym wciśnięcie sprzęgła. No i wrzuciłam bez
      sprzęgła.. Tym razem świadkiem był mój ojciec, ktory wrzasnął, że takim jak ja
      należy zabierać prawo jazdy.
      PS. Na codzień jestem osobą zdrową na umyśle i całkiem inteligentną. Nie wiem
      czemu za kierownicą te cechy u mnie zanikają.
    • Gość: Słonik Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: 217.153.76.* 17.05.06, 08:13
      W trakcie jazdy przez miasto stwierdziłam, ze jakoś mi niewygodnie i zaczęłam
      prawą ręką przesuwać się to tyłu z siedzeniem, lewą kręcąc kierownicą. Omal nie
      wjechałam na chodnik.
    • Gość: Elmer Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.06, 22:15
      W wieku 16 lat (niemając prawka) pewnoego popołudnia wzioem ojca auto zeby sie
      przejechac jak co 2 dzień . No i pojechałem najpierw po kolege a poxnije sobie
      pojeździc no i pojechaliśmy rozpedziłem sie do 100 km/h i zaczołem brac ostry
      zakret bokiem(wcześniej mi to wychodziło)i nagle z za krzków wyskoczył mi
      rowerzysta , i niechcą rozjechac go nagle odbiłem zeby wyprostowac i pech
      chciał ze asfalt był nagrzana a ja miałem mało powietrza w tylnych kołach i
      zaczeła sie jzada :D aż w koncy wpadłem na czołowe do rowu (przy 60/70km/h)i
      juz myślałem ze wydachuje bo auto staneło bokiem na 2 koła ale na szczescie
      spadło spowrotem na 4 skasowałem poł auta i to była najgłubsz rzecz jaką kiedy
      kolwiek zrobiłem !! i Niepolecam nikomu na przyszłośc próbowac tego !!
    • Gość: ;)))) Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 22:58
      kierunkowskazem sygnalizowalam wjazd na rondo......
      jakby inna mozliwosc byla;)
      • maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 02.09.06, 11:59
        Gość portalu: ;)))) napisał(a):

        > kierunkowskazem sygnalizowalam wjazd na rondo......
        > jakby inna mozliwosc byla;)

        Cóż, ja to często robię, nawet jak ulica zakręca ;))

        ALe skręcam prawda?

        Lepiej tak, niż zmieniać pasy bez sygnalizacji - to jest zgroza!
        • maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 06.09.06, 21:11
          Podbijam, szkoda takiego zabawnego i pouczającego wątku :))
    • flamengista kluczyki w bagażniku 01.09.06, 16:13
      Jechaliśmy ze znajomymi autkiem i na poboczu stoi para - siadło im powietrze w
      oponach.

      Traf chciał, mieliśmy identyczne zapasowe koło. Super! Oni wykręcają przebite,
      my dajemy zastępcze, pomagamy zamontować. Szczęśliwi z dobrego uczynku patrzymy,
      jak odjeżdżają, mówiąc: mieli sporo szczęścia, przecież to pustkowie, droga mało
      uczęszczana.

      Wsiadamy do samochodu i chcemy jechać dalej. Tylko kluczyków nie ma. Okazało
      się, że kumpel zatrzasnął je wraz z przebitym kołem w bagażniku. To był stary
      Chevrolet, bagażnik nie był połączony z wnętrzem samochodu.

      Pustkowie totalne, upał, w samochodzie nie da sie wytrzymać. W końcu ktoś
      poszedł na piechotę - na szczęście po drodze napotkał auto drogówki. Policjanci
      pojechali na posterunek i... wrócili z wytrychami do samochodu;)
      • flamengista PS prosto pod tramwaj 01.09.06, 16:28
        Przypomniałem sobie jeszcze jedno.

        Z rok temu, zima, Kraków. Jadę z Balic starym polonezem. Dwa pasy, ale znałem
        okolicę i wiedziałem, że na prawym lubią stać samochody do skrętu przez torowisko.

        Wskakuję więc spokojnie na lewy. Zza pleców wyskakuje kozak, myka mnie prawym
        pasem, następnie wskakuje na lewym, ręczny i na zakręcie wyprzedza "frajerów"
        stojacych przed torowiskiem.

        "Frajerzy" czekali, bo jechał tramwaj;) Kozak miał masę szczęścia, przydzwoniło
        mu tylko w końcówkę bagażnika.
    • ppo Wrzucenie peta do torebki po McDonaldzie 01.09.06, 16:49
      na drodze szybkiego ruchu, która była akurat w remoncie i jechało się jednym
      pasem bez możliwości zjazdu na pobocze. Torebka oczywiście wypełniona
      papierkami zajęła się żywym ogniem w mniej niż minutę. Spanikowany, nie
      zatrzymujac się uchyliłem drzwi pasażera (nie takie proste podczas jazdy- pęd
      powietrza domyka) i wyrzuciłem torebkę, pechowo wprost pod jadąca kilka metrów
      za mną chyba skodę. Serdecznie przepraszam tych starszych państwa, którzy mnie
      wtedy słusznie obtrąbili.
      P.S. Morał z tego następujący: W SAMOCHODZIE JEST POPIELNICZKA, PO TO ABY JEJ
      UŻYWAĆ!!!
    • reniatoja do Parise 06.09.06, 21:55
      Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.vline.pl / 217.98.54.*
      Gość: Parise 04.03.04, 21:31 + odpowiedz


      1) wjechałem na posejsję gdzie teren jest lekko pochylony pod górkę , wysiadłem
      z auta zamknąć bramę zostawiwszy auto na luzie i bez zaciągania ręcznego,
      zamknąłem bramę i nagle auto się stoczyło i przygniotło mnie do bramy,
      próbowałem je podepchnąć pod górkę ale nie dawałem rady, auto coraz bardziej
      przygniatało mnie do bramy, a byłem sam, zacząłem krzyczeć o pomoc, na
      szczęscie wybiegła sąsiadka ale zanim jej wytłumaczyłem gdzie jest ręczny to
      trochę czasu to potrwało. Na szczęscie obyło się bez większych obrażen.

      Miałeś wiele szczescia. A może to kwestia gabarytów, wytrzymałości kośćca...
      Córka znajomego bowiem zakończyła zycie w takich samcych okolicznościach w
      wieku 10 lat :( Przygniotło ją do ściany domu seicento...
      • speedone Re: do Parise 10.10.06, 00:28
        > Gość: Parise 04.03.04, 21:31 + odpowiedz
        >
        >
        > 1) wjechałem na posejsję gdzie teren jest lekko pochylony pod górkę , wysiadłem
        >
        > z auta zamknąć bramę zostawiwszy auto na luzie i bez zaciągania ręcznego,
        > zamknąłem bramę i nagle auto się stoczyło i przygniotło mnie do bramy,
        > próbowałem je podepchnąć pod górkę ale nie dawałem rady, auto coraz bardziej
        > przygniatało mnie do bramy, a byłem sam, zacząłem krzyczeć o pomoc, na
        > szczęscie wybiegła sąsiadka ale zanim jej wytłumaczyłem gdzie jest ręczny to
        > trochę czasu to potrwało. Na szczęscie obyło się bez większych obrażen.

        moj stary wywinol podobny nr , wychodza z samochodu zeby otworzyc brame
        niechcacy przelaczyl na R w automacie a ze bylo leciutko pod gorke to chwile
        potrwalo jak ruszyl samochodzik :) jakos sie wykaraskal :)

        ja jakos niestety moze stety nierobie glupot :)
        jedyna to byla taka bedac jeszcze mlody (teraz jestem sredno mlody) z 15 lat
        mialem smigajac jeszcze na skuterku wracajac z daleka (30km skuter to daleko..)
        zerwala mi sie linka gazu a ze mialem pod reka pare narzedzi (kwiazdke i tasme)
        zkleilem jakos to ze jechalo ale pelnego gazu niebylo i zamknietego tez nie ,
        podjechalem pod brame szczesliwy ze dojechalem wzucilem na boczna nozke zamiast
        centralnej . No ale mialem przynajmniej nory lakierek na nim :)
        • 4x4usa Re: do Parise 05.06.07, 22:02
          Jak "niechcacy wlaczyl R" jesli do przelaczenia w automacie na R trzeba
          wcisnac guzik???
          • dewulot1 Re: do Parise 05.06.07, 22:44
            Nie w kazdym automacie trzeba wcisnac guzik zeby dac na R.

            A Ty napisalas gdzies ze przejechalas 4 tysiace mil w 4 dni. Jezeli to prawda
            to znaczy ze pobilas wszystkich (no prawie wszystkich) w tym watku.
    • reniatoja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 06.09.06, 22:02
      ja kiedyś pokłóciłam się z mężem w samochodzie. W pewnym momencie kłótnia
      sięgnęła punktu kulminacyjnego, wqrwiona na maksa postanowiłam, ze dalej idę na
      piechotę, więc zatrzymałam auto, odruchowo zaciągnęłam jeszcze ręczny, chłop
      sie drze na mnie co ja robię, ja wysiadam, on jakimiś akrobatycznymi technikami
      w pół sekundy przesiadł się na opuszczone przeze mnie miejsce kierowcy i
      uciekł... kilkadziesiąt metrów przed pociągiem. Bo niestety działo się to
      wszystko na niestrzeżopnym przejeździe kolejowym, przy nadjęzdzającym pociągu,
      ale zorientowałam się co do tego faktu dopiero, gdy przed nosem przejechał mi
      pociąg. Jezu, nigdy tego nie zapomnę :( Nie kłóccie się w samochodach!
      • Gość: sawitaria Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.torun.mm.pl 09.10.06, 23:47
        Dawno temu: podczas jazdy do Niemiec pękł pasek chyba od alternatora. Zużyliśmy
        sporo rajstop zanim trafiliśmy na stację benzynową, która miała pasek do naszego
        Forda. Była to jazda w korku, na tych rajstopach przejechaliśmy kilkadziesiąt km.
        • pxm Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 10.10.06, 02:15
          przeczytałam wszystko
          chyba nie zrobię tego prawka "D
          albo jak zrobię to będę miała co tu opisywać :D
          Alicja mama Kubika
          Ktoś kto przy życiu mnie trzyma :)Kubik
          Forum PARTNER LEŃ I EGOISTAforum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737
      • minsi do Reniatoja 10.10.06, 10:44
        Renia, chyba przebijasz wszystkie wątki. Jednak bycie blondynką zobowiązuje.

        Co prawda miałem mniej dramatyczną sytuację. Zaprosiłem przyjaciółkę na kilka
        dni do francji, i wracaliśmy samochodem (ona przyleciała). W powrotnej drodze
        jakoś mi sie wymskło, że ona przyjechała do mnie się bzykać - i to był błąd, bo
        doszło do rękoczynów, że o mało co nie zjechałem z drogi, na szczęście była to
        dość pusta autostrada i taka dość zniszczona, wiec nie jechałem za szybko.
        Ale miałem racje, laska faktycznie przyjechała do mnie się bzykać- do dziś wiem
        tyle, że kobietom nigdy nie nalezy mówić całej prawdy.
    • kiara22 Znajomy zatankowal benzyne do diesla :P 10.10.06, 14:16
      Zagapił sie i ...... ojjj trzepnelo go po kieszeni ;)
    • Gość: ANIKA Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.hbz.pl 13.10.06, 09:21
      zmieniałam bluzkę w trakcie jazdy...
    • Gość: eksperd Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.brnt.cable.ntl.com 14.10.06, 20:09
      lato, impreza, grill, wodeczka i a ja byle samochodem. wypilem bardzo duzo,
      totalnie pijany odwiozlem 3 znajomych do domu, wrocilem do siebie, zaparkowalem
      samochod i padlem na trawniku.rano sie obudzilem niczego nie pamietajac. na
      szczescie nikomu nic sie nie stalo.
    • borusse1 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 14.10.06, 20:29
      Na szczescie to nie ja bylem, ale mam tutaj zdjeciowe przyklady:

      krzysztofp.fotopic.net/p27089344.html
      krzysztofp.fotopic.net/p27089324.html
      (tutaj to chyba ktos w tego Punto uderzyl-moze ciezarowka?)

      krzysztofp.fotopic.net/p35115653.html
      • maria333 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 09.11.06, 02:55
        No cóż, zagapił się...
        • jasmina_tdi Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 10.11.06, 20:58
          Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup
          soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy
          zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi od
          auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi.

          Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi lusterko
          z samochodu.

          Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie, obejrzała
          lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko fajnie, tylko
          ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM.

          Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków. Nie
          muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w pysk,
          to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu.

          Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc pieszego
          przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od razu walcie w
          łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił.

          pozdrawiam
          J.
          • avionetka82 Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 10.11.06, 23:58
            Weszłam tu się troszeczkę odstresować...
            Jakieś dwie godziny temu... wykręcałam na niewielkim skrawku zieleni i wpadłam
            do rowu... dobrze, ze tylko jednym kołem. To było najgłupsze, co zrobiłam na
            drodze.... Na szczęście nic się nie stało ani ze mną (oprócz nadszarpnietych
            nerwów), ani z samochodem... Kurde, ale ślisko jest... Wiedziałam, że jest! ale
            nie wiedziałam, że aż tak... :(
          • maria333 Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 12:24
            Zgrozą powiało lekko...

            I jak się historia zakończyła?



            jasmina_tdi napisała:

            > Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup
            > soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy
            > zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi
            od > auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi.
            > > Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi
            lusterko> z samochodu.>
            > Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie,
            obejrzała > lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko
            fajnie, tylko > ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM.
            > > Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków.
            Nie > muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w
            pysk,> to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu.
            > > Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc
            pieszego > przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od
            razu walcie w > łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił.
            > > pozdrawiam> J.
            • jasmina_tdi Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 21:59
              Nijak. Wciąż czekam na info od naszych szanownych władz. Sama jestem
              ciekawa, "co dalej" :)

              maria333 napisała:

              > Zgrozą powiało lekko...
              >
              > I jak się historia zakończyła?
              >
              >
          • mejson.e Re: Po co kij do golfa w wozie i nie tylko... 12.11.06, 19:22
            jasmina_tdi napisała:

            > Jakis czas temu zobaczyłam stojącego na środku ulicy faceta. Stał jak słup
            > soli, więc się zatrzymałam. Potem zszedł na bok pyskując pod nosem, i wtedy
            > zrobiłam najgłupszą rzecz, jaką wogole zrobiłam na drodze. Otworzyłam drzwi od
            > auta i spytałam, o co mu jeszcze u cholery chodzi.
            >
            > Potem powiedzieliśmy sobie pare brzydkich rzeczy, a potem on wyrwał mi lusterko
            >
            > z samochodu.
            >
            > Potem jeszcze wezwałam policję. Policja przyjechała, obejrzała mnie, obejrzała
            > lusterko, a potem jeszcze obejrzala tego kowboja. Niby wszystko fajnie, tylko
            > ze on powiedział, ze GO PRZEJECHAŁAM.
            >
            > Potem jeszcze skombinował sobie lewą obdukcję lekarską i dwóch świadków. Nie
            > muszę chyba dodawać, że gdybym miała ze sobą kij do golfa i wpier... mu w pysk,
            >
            > to przynajmniej teraz miałabym kłopoty z konkretnego powodu.
            >
            > Ano drogie dziatki, pamietajcie - nigdy nie zatrzymujcie się widząc pieszego
            > przed maską. A jak już zrobicie ten błąd i się zatrzymacie, to od razu walcie w
            >
            > łeb czym popadnie. A potem mówcie, że sam sie pobił.
            >
            > pozdrawiam
            > J.
            >
            >
            Ja parę lat temu w kompletnych ciemnościach spotkałem faceta stojącego na jezdni.
            Zahamowałem i czekam.
            Facet stał i kiwał się na wietrze - wyglądał jakby medytował z zamkniętymi oczami.
            Przegazowałem, otworzył oczy, potrząsnął głową, przyjrzał mi się i ... zamachał
            ręką, jakby chciał zatrzymać autostop.
            Miałem komplet, więc odjechałem bez niego.

            Ale żeby tak od razu kijem do golfa w łeb?!

            Wyluzuj, jasmina! ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka