Musiałem założyć ten wątek. Ostatnio widzę, że pisze dużo zielonych, różnych łosi itp itd z pytaniami co kupić i czy może najlepiej to kupić używanego/starego diesla. Odpowiem:
Fachowcy uważają, że jak kupować samochód nowy to w zależności od potrzeb kupujemy benzynę lub diesla.
NATOMIAST ZAWSZE, ALE TO ZAWSZE !!!!!!!!!!!! JAK KUPUJEMY SAMOCHÓD UŻYWANY TO KUPUJEMY BENZYNĘ.
Benzyna jest absolutnie bezawaryjna, nie ma się w niej co psuć, są to samochody bezawaryjne. Najlepsze są używane benzyny, duże bez turbosprężarki, które można przerobić na gaz (lpg)
Diesle to jak już ich potrzebujemy to bierzemy nowe w leasing na 2-3 lata, robimy nimi ze 200-400 tys. kilometrów po których złoma oddajemy firmie leasingowej i bierzemy nówkę do zarżnięcia.
Kupując prywatnie używanego diesla narażamy się na to, że padnie w nim praktycznie wszystko co może paść w silniku, czyli padnie turbina, padną wtryskiwacze, padnie koło dwumasowe, w nowszych wozach gigantyczny problem z filtrem cząstek stałych, a jeszcze pamiętajmy, że to tylko silnik, a będziemy mieć do zrobienia i zawieszenie oraz wszystkie wymiany eksploatacyjne. W silniki benzynowym (bez turbo) nic nie pada :)
Reasumując, jak jakiś frajer kupi sobie turbodiesla z przebiegiem faktycznym od 100 do 300 tys. kilometrów - im samochód młodszy to przebieg będzie mniejszy - to praktycznie za chwile będzie musiał wydać od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych na naprawy. I tak frajerzy w pomrocznej robią.
Co Państwo na to.