tulin
09.06.04, 12:59
bo tylko tak mozna nazwac ludzi jadacych w pochmurny dzien, w deszczu, poza
terenem zabudowanym - BEZ WLACZONYCH swiatel.
W ostatni weekend 100 km ktore przejechalem jednego popoludnia bylo moimi
najgorszymi 100 km od bardzo dawna. Wyrzucane spod kol ciezarowek litry wody
sprawialy ze wyprzedzanie bylo loteria - czy trafie na idiote bez swiatel
czy nie. Wiele razy wylaniali sie 10 metrow przed ciezarowka w momencie gdy
ja wlaczalem kierunkowskaz przed wyprzedzaniem. Nie byla to glowna droga i
sporo bylo na niej roznego rodzaju wsiokow w starych polonezach i duzych
fiatach- w nich prawdopodobnie swiatla wogole nie dzialaja bo przeglad
zalatwili u kazia za pol litra.
I to nie jest dla mnie wytlumaczenie ze kazdemu moze zdarzyc sie zapomniec.
Ja bym za to zabieral prawo jazdy bo jest to jedno z najwiekszych zagrozen na
drodze.