Dodaj do ulubionych

Problemik etyczny

26.06.12, 14:33
Jakiś czas temu, cofając, trąciłem czyjś wóz hakiem holowniczym i trochę wgiąłem mu zderzak (widać, ale nie "przeszkadza"). Ulica w Kraku, późno, poczekałem circa 10 min., nikt się nie pojawił. Nie mając długopisu pod ręką tylko wetknąłem za wycieraczkę swoją (firmową) wizytówkę i odjechałem. Mogłem - rozsądnie - zrobić coś więcej? Gość się nie odezwał, a minęło ... ho, ho czasu.
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Problemik etyczny 26.06.12, 14:45
      Pożyczyć można było od kogoś długopis... tylko kurcze od kogo w nocy długopis pożyczyć?
      Ale biorąc pod uwagę okoliczności - zrobiłeś więcej niż większość.
      A jeżeli zderzak plastikowy i się wgiął, to możliwe, że zanim rano właściciel wyszedł do auta, to zdołał do kształtu wrócić (tylko rysy na lakierze zostają w takim przypadku).
    • fuiio Re: Problemik etyczny 26.06.12, 15:13
      tez tak mialem..wplacilem na dom dziecka 200 zyla.. i problemik zanikl...
    • jamesonwhiskey Re: Problemik etyczny 26.06.12, 15:22
      zostawiles namiar ,nie odezwal sie
      uszkodzenie nie wielkie moze nawet nie zauwazyl wiec wszystko ok
      i dylematy w mojej opinii zupelnie zbedne
      ktos napisale cel charytatywny , gdy chcesz zachowac rownowage w przyrodzie to jest to jakas droga ale tez nie obowiazek
    • toreon Re: Problemik etyczny 26.06.12, 16:22
      To było bardzo niepolskie
      Regułą w takich sytuacjach jest chyba zjazd w siną dal...
      • pejotpe4 Re: Problemik etyczny 26.06.12, 16:41
        Nie wszyscy tak robią - chociaż jakiś drań mi zostawił kilka razy wgniotkę i spierdzielił (ale z drugiej strony babka parkując na parkingu nie wyrobiła i przetarła mi drzwi - sama znalazła mój numer telefonu i zadzwoniła, żebym zszedł i obejrzał szkody).
        Jak wbiłem się na parkingu w boczek nieprawidłowo zaparkowanego auta - zostawiłem swój numer, pojechałem po żonę i jak wracałem, to spotkałem właściciela - zapłaciłem mu za naprawę szkody i rozeszliśmy się w pokoju...
        Po prostu nie wszyscy ludzie to krętacze i mendy.
      • kubek145 Re: Problemik etyczny 04.07.12, 15:55
        nie tylko w PL sa mendy. pod outletem w Italii wgniotl mi blotnik jakis makaroniarz i ani sladu po nim..
        a to ze dopelniles etycznego obowiazku zostawiajac wizytowke (wyrazajac chec zadoscuczynienia za wyrzadzona szkode) to pewnie nawet ksiadz by powiedzal ze wystarczy i jestes rozgrzeszony :)
    • des4 wgiąłeś zderzak? 26.06.12, 19:08
      no to mógł powrócić do stanu pierwotnego, w nowych samochodach zderzaki tak mają, parę lat temu wycofując wjechałem w wajchę blokującą moją bramę na podjeździe, wgięcie było na kilka cm, po kilku godzinach nie było śladu odkształcenia poza farbą z wajchy na zderzaku, którą ściągnałem rozpuszczalnikiem

      a przy okazji sąsiedniego wątku pełnego oburzonych świętojebliwych, ciekawe czy kiedykolwiek zaliczyli niechcący puknięcie czyjegoś samochodu bez świadków i czy czekali potem na poszkodowanego właściciela? :)

      na forum każdemu aureolka nad głową świeci :))))
      • crannmer Re: wgiąłeś zderzak? 27.06.12, 13:40
        des4 napisał:
        > a przy okazji sąsiedniego wątku pełnego oburzonych świętojebliwych, ciekawe czy
        > kiedykolwiek zaliczyli niechcący puknięcie czyjegoś samochodu bez świadków i c
        > zy czekali potem na poszkodowanego właściciela? :)

        Zaliczyli.
        To, ze sam jestes zdegenerowany moralnie, nie znaczy, ze kazdy taki jest.
      • goere Re: wgiąłeś zderzak? 27.06.12, 14:11
        Życzę Ci, żeby następny, kto wjedzie Ci w auto nie był "świętojebliwy".
    • dyktator_bolandy Re: Problemik etyczny 27.06.12, 19:16
      a na wizytówce napisane: " Auto-Części, przedstawiciel handlowy"
    • autocash Re: Problemik etyczny 27.06.12, 22:32
      Po pierwsze - brawo za postawę. Po drugie - zrobiłeś, co mogłeś. Po trzecie - jak następnym razem będziesz wsiadał do samochodu, to wrzuć do niego długopis, żeby na odwrocie wizytówki móc napisać o co chodzi i będzie miód :)
      ---
      Wypożyczalnai samochodów w Krakowie
      • kocinos Re: Problemik etyczny 28.06.12, 12:53
        Ten długopis to jest to, z czym mam największy problem ...
        Od dłuższego czasu piszę głównie "stukając", więc o narzędziu piśmienniczym zapominam, nawet nie jestem pewny, którą ręką i którymi "palcyma" się go używa ...
        A wizytówka nie była o "autoczęściach", choć fakt, usługi ... Dlatego podejrzewam, że poszkodowany nie zajarzył o co chodzi i stąd mój dylemacik ...
        • xystos Re: Problemik etyczny 28.06.12, 13:22
          dlugopis ktory dlugo w aucie lezy i czeka na to by byc uzytym-niepisze

          polecam olowek-zawsze sprawny,i deszcz tekstu nierozmywa
          • mejson.e Kosmiczna technologia 28.06.12, 19:47
            xystos napisał:

            > dlugopis ktory dlugo w aucie lezy i czeka na to by byc uzytym-niepisze
            >
            > polecam olowek-zawsze sprawny,i deszcz tekstu nierozmywa

            Potwierdzam!

            Na dodatek pisze na woskowanym papierze termoczułym (paragony, faktury, potwierdzenia transakcji z kart) i to na dwudziestostopniowym mrozie.
            Zawsze wożę go w kieszeni w drzwiach (a temperówkę w schowku).

            Ołówek to niedocenione narzędzie - Amerykanie w misjach Apollo stosowali długopisy za miliony dolarów, pracujące w próżni.
            Rosjanie stosowali ołówki... ;-)
            • crannmer W Moskwie, na Placu Czrwonym... 28.06.12, 20:36
              mejson.e napisał:
              > Amerykanie w misjach Apollo stosowali
              > długopisy za miliony dolarów, pracujące w próżni.
              > Rosjanie stosowali ołówki... ;-)

              W Moskwie, na Placu Czrwonym, rozdawali Wolgi...

              Dlugopisy kosztowaly po kilkanascie dolcow sztuka, wynalezione zostaly przez prywatna firme za wlasne, prywatne pieniadze przed rozpoczeciem programu Apollo. A ZSRR pozniej przez dluzszy czas we wlasnych programach kosmicznych stosowalo dokladnie te wykpiwane hamerykanskie dlugopisy.

              Uzywanie olowka w warunkach niewazkosci, atmosfery czystego tlenu i pierdyliona ciasno upakowanych polaczen elektrycznych to proszenie sie o zwarcia przewodzacymi okruchami grafitu.

              Do czego prowadza zwarcia, wskazuja przypadki Apollo 1 i Apollo 13.
              • pejotpe4 Re: W Moskwie, na Placu Czrwonym... 28.06.12, 21:02
                Ale dowcip funkcjonuje do dziś. Podobnie jak ten o "starożytnych" procesorach (tylko nikt nie myśli jak odprowadzić w przestrzeń kosmiczną kilkaset Wat, których potrzebują szybkie procesory, w postaci ciepła)...
              • qqbek Urban legends, czyli cranmer się myli... 29.06.12, 15:34
                crannmer napisał:

                > Dlugopisy kosztowaly po kilkanascie dolcow sztuka, wynalezione zostaly przez pr
                > ywatna firme za wlasne, prywatne pieniadze przed rozpoczeciem programu Apollo.

                150 dolarów sztuka.
                W dolarach z 1961 roku, więc wcale niemało.

                > A ZSRR pozniej przez dluzszy czas we wlasnych programach kosmicznych stosowalo
                > dokladnie te wykpiwane hamerykanskie dlugopisy.

                Później tak.
                Ale Gagarin, Tierieszkowa i cała masa innych polecieli z ołówkami.

                > Uzywanie olowka w warunkach niewazkosci, atmosfery czystego tlenu i pierdyliona
                > ciasno upakowanych polaczen elektrycznych to proszenie sie o zwarcia przewodza
                > cymi okruchami grafitu.

                Bzdura, zaraz wytłumaczę dlaczego.

                > Do czego prowadza zwarcia, wskazuja przypadki Apollo 1 i Apollo 13.

                Apollo 1 spalił się na platformie startowej z powodu użycia czystego tlenu do wypełnienia kabiny i zwarcia zbyt skomplikowanej instalacji elektrycznej.
                NASA zdecydowała się na zastosowanie czystego tlenu (miast mieszanki tlen-azot) dlatego, że podejrzewała, że Ruscy zamierzają tak we trzech latać (problemem był udźwig rakiet i brak miejsca na dodatkowe zbiorniki z gazem). Nikt w USA, a tym bardziej w NASA, nie podejrzewał, że Ruskie w trójkę nowym Sojuzem polecą, bo nie ubiorą skafandrów do startu i lądowania (co potem zemści się w trakcie misji Sojuz 11 i zakończy niepotrzebną śmiercią trójki kosmonautów).
                Błąd bardzo szybko naprawiono:
                Apollo 7 poleciał już z mieszaniną gazów przypominającą powietrze, a nie z czystym tlenem.

                Rzeczywiście zwarcie było przyczyną eksplozji na statku Apollo 13, ale było to zwarcie w obwodzie mieszadła zewnętrznego zbiornika z tlenem, a nie na pokładzie samego statku.
                Ale nie zwarcie czy iskra, powstałe w kosmosie, lecz próba przerobienia instalacji 28V na 65V... i spiep.. tym samym termostatu, który pozwolił grzałce podgrzać ciekły tlen do ponad 500 stopni Celsjusza.

                Tak więc- wniosek z tego płynący jest taki, że nawet dementując rzekome "urban legends" (akurat niektórzy Rosjanie polecieli z ołówkami) czasami sami padamy ich ofiarą.
                • crannmer Klania sie czytanie ze zrozumieniem :-> 29.06.12, 17:33
                  qqbek napisał:
                  > 150 dolarów sztuka.
                  > W dolarach z 1961 roku, więc wcale niemało.

                  I znowu Wolgi na Placu Czerwonym.
                  Nie dolcow 150, lecz 128,89/sztuke. I nie za dlugopisy, lecz za olowki automatyczne, ktore byly uzyte w pierwszych misjach.

                  Natomiast co do rzeczonych dlugopisow, to:

                  According to an Associated Press report from February 1968, NASA ordered 400 of Fisher's antigravity ballpoint pens for the Apollo program. A year later, the Soviet Union ordered 100 pens and 1,000 ink cartridges to use on their Soyuz space missions, said the United Press International. The AP later noted that both NASA and the Soviet space agency received the same 40 percent discount for buying their pens in bulk. They both paid $2.39 per pen instead of $3.98.
                  www.scientificamerican.com/article.cfm?id=fact-or-fiction-nasa-spen
                  Jakies pytania?
                  (A przepraszam, wczesniej strasznie dalem dupy uzywajac okreslenia "kilkanascie" na 2,39. Z pewnoscia bedzie mi to wypominane przez co najmniej kilka lat.)

                  > Później tak.
                  > Ale Gagarin, Tierieszkowa i cała masa innych polecieli z ołówkami.

                  Nie przypominam sobie, zebym temu przeczyl. Choc w zasadzie oni raczej uzywali pisakow.

                  > Bzdura, zaraz wytłumaczę dlaczego.

                  Nic nie wytlumaczyles, dlaczego. Bo nie odnosiles sie do mojego tekstu, lecz do swej projekcji tego, co __myslales__, ze napisalem.

                  > > Do czego prowadza zwarcia, wskazuja przypadki Apollo 1 i Apollo 13.

                  > Tak więc- wniosek z tego płynący jest taki, że nawet dementując rzekome "urban
                  > legends" (akurat niektórzy Rosjanie polecieli z ołówkami) czasami sami padamy i
                  > ch ofiarą.

                  Wkladasz mi w usta twierdzenia, ktorych nie popelnile, coby je pozniej z rozkosza obalac.
                  1. Pokaz mi miejsce, gdzie mialbym twierdzic, jakoby Ruskie _nigdy_ nie latali z olowkami. Klania sie czytanie ze zrozumieniem :->

                  2. Pokaz mi miejsce i wytlumacz, gdzie i w jaki sposob mialem pasc ofiara urban legends. Na poczatek sprobuj znalezc miejsce, gdzie mialbym twierdzic cokolwiek przeczacego ogolnie znanym przyczynom wypadkow z Apollo 1 i Apollo 13.
                  • jestklawo Re: sorry boss:-> 29.06.12, 21:30
                    cannmer napisał:

                    >Z pewnoscia bedzie mi to wypominane przez co najmniej kilka lat.)

                    kilka?, to nie będą o tym pisać w książkach?

                    cannmer napisał:

                    >Pokaz mi miejsce, gdzie mialbym twierdzic, jakoby Ruskie _nigdy_ nie latali z olowkami.

                    Moovisz, masz:

                    mejson.e napisał:
                    >Rosjanie stosowali ołówki... ;-)

                    (między nami mówiąc, ta emotka to uśmiech ze zmrużeniem oka, żarcik taki)

                    >crannmer odpisał:

                    Uzywanie olowka w warunkach niewazkosci, atmosfery czystego tlenu i pierdyliona ciasno upakowanych polaczen elektrycznych to proszenie sie o zwarcia przewodzacymi okruchami grafitu.

                    Idźmy dalej ;)
                    crannmer napisał:

                    >Nie dolcow 150, lecz 128,89/sztuke

                    Faktycznie, nie w Erewaniu, tylko w Moskwie, nie Wołgi, tylko rowery i nie rozdają , tylko kradną

                    > sprobuj znalezc miejsce, gdzie mialbym twierdzic cokolwie
                    > k przeczacego ogolnie znanym przyczynom wypadkow z Apollo 1 i Apollo 13

                    gdyby nie qqbek, do dzisiaj myślałbyś że Antek Hanks (taki aktor) naprawdę rozmawiał z Willsonem.

                    Jakieś pytania? :)
                    • crannmer Temu panu (?) juz dziekujemy 29.06.12, 21:45
                      Kocham zapach swiezych PLONKow. NIe tylko o poranku.
                  • qqbek Właśnie: Klania sie czytanie ze zrozumieniem 02.07.12, 10:04
                    crannmer napisał:

                    > I znowu Wolgi na Placu Czerwonym.
                    > Nie dolcow 150, lecz 128,89/sztuke. I nie za dlugopisy, lecz za olowki autom
                    > atyczne
                    , ktore byly uzyte w pierwszych misjach.

                    Wcześniej zaś napisałeś:

                    > Uzywanie olowka w warunkach niewazkosci, atmosfery czystego tlenu i pierdyliona ciasno
                    > upakowanych polaczen elektrycznych to proszenie sie o zwarcia przewodzacymi okruchami
                    > grafitu.

                    To co - Mercury i Gemini były bezpieczne (przy okazji których używano ołówków automatycznych z wkładem grafitowym), pomimo grafitu, a Apollo już zagrożone tym zjawiskiem?

                    > Natomiast co do rzeczonych dlugopisow, to:
                    >
                    > According to an Associated Press report from February 1968, NASA ordered 400
                    > of Fisher's antigravity ballpoint pens for the Apollo program. A year later, t
                    > he Soviet Union ordered 100 pens and 1,000 ink cartridges to use on their Soyuz
                    > space missions, said the United Press International. The AP later noted that b
                    > oth NASA and the Soviet space agency received the same 40 percent discount for
                    > buying their pens in bulk. They both paid $2.39 per pen instead of $3.98
                    > .

                    > www.scientificamerican.com/article.cfm?id=fact-or-fiction-nasa-spen
                    > Jakies pytania?
                    > (A przepraszam, wczesniej strasznie dalem dupy uzywajac okreslenia "kilkanascie
                    > " na 2,39. Z pewnoscia bedzie mi to wypominane przez co najmniej kilka lat.)

                    Dobra - tu ja się myliłem, pomyliłem ołówki (których podobno w kosmosie nie wolno używać) z długopisami Fisher-a.

                    > Nie przypominam sobie, zebym temu przeczyl. Choc w zasadzie oni raczej uzywali
                    > pisakow.

                    Napisałeś, że używali tych samych długopisów, których używali Amerykanie. Ja odpisałem, że tak, dopiero później (właściwie od przełomu 1969 i 1970 roku). Gagarin, Tierieszkowa i cała masa pozostałych kosmonautów latała zaś z ołówkami. Inna sprawa, że nie grafitowymi, a chemicznymi, ale to nadal jest ołówek.

                    > Nic nie wytlumaczyles, dlaczego. Bo nie odnosiles sie do mojego tekstu, lecz do
                    > swej projekcji tego, co __myslales__, ze napisalem.

                    Uparciuch :)

                    > Wkladasz mi w usta twierdzenia, ktorych nie popelnile, coby je pozniej z rozkos
                    > za obalac.

                    W pierwszym poście piszesz o zagrożeniach związanych z zastosowaniem grafitu w ołówku i atmosfery czystego tlenu.
                    W odpowiedzi otrzymujesz stwierdzenie, że żaden załogowy pojazd kosmiczny nie poleciał w kosmos z atmosferą złożoną z czystego tlenu, bo wystarczyła przestroga w postaci tragicznego losu załogi Apollo 1, gdzie próbowano wypełnić kapsułę czystym tlenem, a wynikiem czego było "pieczyste" z 3-ch astronautów, którzy nie byli nawet w stanie włazu awaryjnego (otwieranego na zewnątrz) otworzyć.

                    > 1. Pokaz mi miejsce, gdzie mialbym twierdzic, jakoby Ruskie _nigdy_ nie latali
                    > z olowkami. Klania sie czytanie ze zrozumieniem :->

                    Piszesz, że to niebezpieczne (1 post) w atmosferze czystego tlenu.
                    Odpisałem, że: 1. Ruskie latały, 2. Statki programu Apollo (poza Apollo 1) wypełniane były mieszaniną tlen-azot. 3. Wybuchu na Apollo 13 nie spowodowała iskra elektryczna, lecz przegrzanie ciekłego tlenu przez grzałkę, sterowaną termostatem, który "usmażono" przystosowując go do wyższego napięcia zasilania, a nie z pomocą iskry elektrycznej.

                    Ty na to odpisujesz, że...


                    ...tada...

                    ...Amerykanie w programach Mercury i Gemini latali z czym?


                    ...z ołówkami... i to grafitowymi (a nie chemicznymi).

                    > 2. Pokaz mi miejsce i wytlumacz, gdzie i w jaki sposob mialem pasc ofiara urban
                    > legends. Na poczatek sprobuj znalezc miejsce, gdzie mialbym twierdzic cokolwie
                    > k przeczacego ogolnie znanym przyczynom wypadkow z Apollo 1 i Apollo 13.

                    1. Tlen i iskra jako przyczyna wypadku Apollo 13 - dowolny ciekły gaz przegrzany o ponad 600 stopni ponad temperaturę wrzenia rozerwałby tak cienki pojemnik ciśnieniowy. Zakładam, że nawet Hel lub Argon.
                    • crannmer Nieustannie klania sie czytanie ze zrozumieniem 02.07.12, 14:42
                      qqbek napisał:
                      > To co - Mercury i Gemini były bezpieczne (przy okazji których używano ołówków a
                      > utomatycznych z wkładem grafitowym), pomimo grafitu, a Apollo już zagrożone tym
                      > zjawiskiem?

                      Nie byly bezpieczne. I dlatego szukano, a w koncu wdrozono inne, bezpieczniejsze rozwiazanie.

                      > Dobra - tu ja się myliłem, pomyliłem ołówki (których podobno w kosmosie nie wol
                      > no używać) z długopisami Fisher-a.

                      Nie rznij glupa. I nie stawiaj glupich tez, coby pozniej z nimi dyskutowac.

                      > Napisałeś, że używali tych samych długopisów, których używali Amerykanie. Ja od
                      > pisałem, że tak, dopiero później (właściwie od przełomu 1969 i 1970 roku). Gaga
                      > rin, Tierieszkowa i cała masa pozostałych kosmonautów latała zaś z ołówkami. In
                      > na sprawa, że nie grafitowymi, a chemicznymi, ale to nadal jest ołówek.

                      Czytenie ze zrozumieniem.
                      Napisalem juz w pierwszym poscie (slowa kluczowe wytluszczone): A ZSRR pozniej przez dluzszy czas we wlasnych programach kosmicznych stosowalo dokladnie te wykpiwane hamerykanskie dlugopisy.

                      Skoro Space Pen zostal wdrozony w 1965 roku, lot byl Gagarina w 1961, a Tierieszkowej w 1963, jest rzecza oczywista, ze wczesne loty radzieckie odbywaly sie z pisakami innymi, niz Space Pen.

                      Wytykanie mi, ze nie we wszystkich radzieckich lotach uzywano Space Pen, to wywazanie drzwi otwartych. I dyskusja z tezami, ktorych nie popelnilem.

                      > W odpowiedzi otrzymujesz stwierdzenie, że żaden załogowy pojazd kosmiczny nie p
                      > oleciał w kosmos z atmosferą złożoną z czystego tlenu
                      ,

                      Rozumiem. A loty programu Mercury i Gemini to podla hameryhanska mistyfikacja. To juz nie tylko ladowanie na Ksiezycu bylo falszowane, ale i dwa pierwsze programy? Niesamowite. Rowniez w programie Apollo prawdziwe byly widac tylko relacje ze startow, a w pozniejszej fazie lotu zaloga opuszczala ukradkiem statek, coby nie byc nastawiona na niebezpieczenstwa atmosfery czystego tlenu.

                      > bo wystarczyła przestrog
                      > a w postaci tragicznego losu załogi Apollo 1, gdzie próbowano wypełnić kapsułę
                      > czystym tlenem, a wynikiem czego było "pieczyste" z 3-ch astronautów, którzy ni
                      > e byli nawet w stanie włazu awaryjnego (otwieranego na zewnątrz) otworzyć.
                      >
                      > > 1. Pokaz mi miejsce, gdzie mialbym twierdzic, jakoby Ruskie _nigdy_ nie l
                      > atali z olowkami. Klania sie czytanie ze zrozumieniem :->
                      >
                      > Piszesz, że to niebezpieczne (1 post) w atmosferze czystego tlenu.
                      > Odpisałem, że: 1. Ruskie latały, [z olowkami]

                      Na poczatku. Tak, jak Amerykanie. Pozniej przestali uzywac olowkow. Jak Amerykanie. Nie wiem, z jaka teza chcesz dyskutowac. Niebezpieczenstwo atmosfery czystego tlenu dalej pozostaje w mocy. Patrz punkt 2.

                      > 2. Statki programu Apollo (poza Apollo 1) wype
                      > łniane były mieszaniną tlen-azot.

                      Tylko podczas startu. Podczas lotu przechodzono na 100 % O2.

                      > 3. Wybuchu na Apollo 13 nie spowodowała iskra
                      > elektryczna
                      , lecz przegrzanie ciekłego tlenu przez grzałkę, sterowaną termosta
                      > tem, który "usmażono" przystosowując go do wyższego napięcia zasilania, a nie z
                      > pomocą iskry elektrycznej.

                      Really really?

                      It was not until nearly 56 hours into the mission, however, that
                      the fan motor wiring, possibly moved by the fan stirring, short circuited
                      and ignited its insulation by means of an electric arc. The resulting
                      combustion in the oxygen tank probably overheated and failed the wiring
                      conduit where it enters the tank, and possibly a portion of the tank itself.

                      history.nasa.gov/ap13rb/ch5.pdf

                      > Ty na to odpisujesz, że...
                      > ...Amerykanie w programach Mercury i Gemini latali z czym?
                      > ...z ołówkami... i to grafitowymi (a nie chemicznymi).

                      No i? W dalszym ciagu padlem ofiara urban legends wylacznie w Twojej wyobrazni.

                      > 1. Tlen i iskra jako przyczyna wypadku Apollo 13 - dowolny ciekły gaz przegrzan
                      > y o ponad 600 stopni ponad temperaturę wrzenia rozerwałby tak cienki pojemnik c
                      > iśnieniowy. Zakładam, że nawet Hel lub Argon.

                      Ze zwarcie bylo przyczyna wybuchu na Apollo 13, widac min z dokumentu linkowanego powyzej. Ze zwarcie bylo przyczyna pozaru Apollo 1, tez trudno zaprzeczyc. W zwiazku z czym badz laskaw wytlumaczyc, gdzie padlem ofiara urban legends piszac

                      Do czego prowadza zwarcia, wskazuja przypadki Apollo 1 i Apollo 13.

                      Przy tlumaczeniu trzymaj sie prosze tym razem tego, co napisalem, a nie Twoich wyobrazen.
                      • qqbek Re: Nieustannie klania sie czytanie ze zrozumieni 02.07.12, 15:45
                        crannmer napisał:

                        > Nie byly bezpieczne. I dlatego szukano, a w koncu wdrozono inne, bezpieczniejsz
                        > e rozwiazanie.

                        RLY?
                        A nie szukano przypadkiem lżejszego rozwiązania?

                        > > Dobra - tu ja się myliłem, pomyliłem ołówki (których podobno w kosmosie n
                        > ie wol
                        > > no używać) z długopisami Fisher-a.
                        >
                        > Nie rznij glupa. I nie stawiaj glupich tez, coby pozniej z nimi dyskutowac.

                        Nie rżnę głupa... nawet jeśli to była niedwuznaczna propozycja z twojej strony. Po prostu machnąłem się z cenami.

                        > Wytykanie mi, ze nie we wszystkich radzieckich lotach uzywano Space Pen, to wyw
                        > azanie drzwi otwartych. I dyskusja z tezami, ktorych nie popelnilem.

                        Zwracam honor.

                        > Rozumiem. A loty programu Mercury i Gemini to podla hameryhanska mistyfikacja.
                        > To juz nie tylko ladowanie na Ksiezycu bylo falszowane, ale i dwa pierwsze p
                        > rogramy?
                        [i]Niesamowite. Rowniez w programie Apollo prawdziwe byly widac ty
                        > lko relacje ze startow, a w pozniejszej fazie lotu zaloga opuszczala ukradkiem
                        > statek, coby nie byc nastawiona na niebezpieczenstwa atmosfery czystego tlenu.[
                        > /i]

                        OK - pomyłka z mojej strony.
                        Doczytałem.
                        Ruscy byli mądrzy, bo nie latali z czystym tlenem tylko mieszanką tlenowo azotową pod ciśnieniem 1bar. NASA to barany i rzeczywiście to był czysty tlen pod ciśnieniem 340mbar.


                        > Really really?
                        >
                        > It was not until nearly 56 hours into the mission, however, that
                        > the fan motor wiring, possibly moved by the fan stirring, short circuited
                        > ]
                        > and ignited its insulation by means of an electric arc. The resulting
                        > combustion in the oxygen tank probably overheated and failed the wiring
                        > conduit where it enters the tank, and possibly a portion of the tank itself.

                        > ]
                        > history.nasa.gov/ap13rb/ch5.pdf

                        Strona 5-2, punkty h, i, j.

                        > No i? W dalszym ciagu padlem ofiara urban legends wylacznie w Twojej wyobrazni.

                        Nie - mnie trochę poniosło, a Ty trochę też "pojechałeś"

                        > Ze zwarcie bylo przyczyna wybuchu na Apollo 13, widac min z dokumentu linkowane
                        > go powyzej. Ze zwarcie bylo przyczyna pozaru Apollo 1, tez trudno zaprzeczyc. W
                        > zwiazku z czym badz laskaw wytlumaczyc, gdzie padlem ofiara urban legends pisz
                        > ac

                        Z dokumentu wynika, że przyczyną pierwotną eksplozji na Apollo 13 było nadmierne ciśnienie w zbiorniku z tlenem. Przyczyną zaś nadmiernego ciśnienia było zgrzanie ze sobą zaworów bezpieczeństwa, które miały zabezpieczać przed tymże nadmiernym ciśnieniem oraz awaria termostatu grzałki. Włączenie mieszadeł było na samym końcu sekwencji, która i tak prawdopodobnie zakończyłaby się (nawet bez włączenia mieszadeł) utratą tego zbiornika. Wystarczy doczytać.
                        Nigdy nie spierałem się odnośnie tego, że przyczyną katastrofy Apollo 1 było zwarcie instalacji elektrycznej w module dowodzenia, bo nie ma się o co spierać.

                        > Przy tlumaczeniu trzymaj sie prosze tym razem tego, co napisalem, a nie Twoich
                        > wyobrazen.

                        Proszę bardzo.
                        • crannmer Re: Nieustannie klania sie czytanie ze zrozumieni 02.07.12, 19:19
                          qqbek napisał:
                          > A nie szukano przypadkiem lżejszego rozwiązania?

                          Nie. Wg specyfikacji NASA Data Recording Pen SEB 12100051 produkcji Fisher Pen wazyl ok. 23 g. Normalny olowek wazy ok. 4 g, olowki stolarskie 3..4 razy wiecej.

                          Szukano rozwiazania, ktore dziala rowniez w prozni, przy niewazkosci, przy bardzo niskich i bardzo wysokich temperaturach. Ale przede wszystkim rozwiazania, ktore nie nie rozprzestrzenia podczas uzywania pylu i okruchow. Ktory to pyl i okruchy moga byc przyczyna zwarc i innych usterek technicznych. Albo chocby zakrztuszenia przez wdech ulatujacych w kabinie ulamkow grafitu.

                          > Nie rżnę głupa... nawet jeśli to była niedwuznaczna propozycja z twojej strony.

                          Glup odnosil sie do "(których podobno w kosmosie nie wolno używać)".

                          > Ty trochę też "pojechałeś"
                          Gdzie?

                          > Z dokumentu wynika, że przyczyną pierwotną eksplozji na Apollo 13 było nadmier
                          > ne ciśnienie w zbiorniku z tlenem. Przyczyną zaś nadmiernego ciśnienia było zgr
                          > zanie ze sobą zaworów bezpieczeństwa, które miały zabezpieczać przed tymże nadm
                          > iernym ciśnieniem oraz awaria termostatu grzałki. Włączenie mieszadeł było na s
                          > amym końcu sekwencji, która i tak prawdopodobnie zakończyłaby się (nawet bez wł
                          > ączenia mieszadeł) utratą tego zbiornika. Wystarczy doczytać.

                          No to wyglada na to, ze jakze dumne Urban legends, czyli cranmer się myli oraz dementując rzekome "urban legends" czasami sami padamy ich ofiarą. sprowadzaja sie do tego, ze napisalem, iz zwarcie doprowadzilo do eksplozji na Apollo 13 (choc zwarcie wg oficjalnych dokumentow mialo tam miejsce i bylo inicjatorem eksplozji).

                          Kurdle, jaka urban legend, jaka pomylka. Epickich wprost wymiarow. Mozesz czuc sie dumny.
                          • qqbek Re: Nieustannie klania sie czytanie ze zrozumieni 02.07.12, 22:15
                            crannmer napisał:

                            > Nie. Wg specyfikacji NASA Data Recording Pen SEB 12100051 produkcji Fisher Pen
                            > wazyl ok. 23 g. Normalny olowek wazy ok. 4 g, olowki stolarskie 3..4 razy wiece
                            > j.
                            >
                            > Szukano rozwiazania, ktore dziala rowniez w prozni, przy niewazkosci, przy bard
                            > zo niskich i bardzo wysokich temperaturach. Ale przede wszystkim rozwiazania, k
                            > tore nie nie rozprzestrzenia podczas uzywania pylu i okruchow. Ktory to pyl i o
                            > kruchy moga byc przyczyna zwarc i innych usterek technicznych. Albo chocby zakr
                            > ztuszenia przez wdech ulatujacych w kabinie ulamkow grafitu.

                            Pytałem, czy przypadkiem w warunkach próżni kosmicznej lżejszym (a zdecydowanie bardziej niebezpiecznym) rozwiązaniem nie było przypadkiem stosowanie czystego tlenu pod ciśnieniem 1/3 ciśnienia atmosferycznego (340hPa), niż mieszanki gazów o ciśnieniu równym atmosferycznemu (1000hPa). Mówię nie tylko o ciężarze pojemników na gazy, ale przede wszystkim o ciężarze hermetycznej skorupy statku.

                            Co zaś tyczy się Space Pen-ów - też była spora oszczędność wagi - przynajmniej u Rosjan, którzy tymi swoimi ołówkami po twardym polietylenie mazali, a potem mogli przejść spokojnie na lżejszy papier.

                            > > Ty trochę też "pojechałeś"
                            > Gdzie?

                            Z tą wycieczką osobistą :)

                            > > Z dokumentu wynika, że przyczyną pierwotną eksplozji na Apollo 13 było n
                            > admier
                            > > ne ciśnienie w zbiorniku z tlenem. Przyczyną zaś nadmiernego ciśnienia by
                            > ło zgr
                            > > zanie ze sobą zaworów bezpieczeństwa, które miały zabezpieczać przed tymż
                            > e nadm
                            > > iernym ciśnieniem oraz awaria termostatu grzałki. Włączenie mieszadeł był
                            > o na s
                            > > amym końcu sekwencji, która i tak prawdopodobnie zakończyłaby się (nawet
                            > bez wł
                            > > ączenia mieszadeł) utratą tego zbiornika. Wystarczy doczytać.
                            >
                            > No to wyglada na to, ze jakze dumne Urban legends, czyli cranmer się myli
                            > ] oraz [i]dementując rzekome "urban legends" czasami sami padamy ich ofiarą. [/
                            > i] sprowadzaja sie do tego, ze napisalem, iz zwarcie doprowadzilo do eksplozji
                            > na Apollo 13 (choc zwarcie wg oficjalnych dokumentow mialo tam miejsce i bylo i
                            > nicjatorem eksplozji).

                            Widzisz - może amerykańskim programem rakietowym nie interesuje się tak bardzo, jak radzieckim (z resztą wyszło w trakcie dyskusji na temat atmosfery stosowanej w kapsułach Mercury, Gemini i Apollo), ale od Ciebie oczekiwałem pełnej i jednoznacznej wiedzy na temat stanu faktycznego. Nawet iskra w zbiorniku z działającymi zaworami bezpieczeństwa skończyłaby się zaś efektownym wypaleniem jego zawartości. Tak więc praprzyczyną wypadku Apollo 13 była nie iskra w obwodzie mieszadła, a błędy konstrukcyjne związane z przystosowaniem oprzyrządowania elektrycznego zbiornika do zasilania napięciem 65V (stosowanym w module serwisowym) w miejsce prądu o napięciu 26V (stosowanego w obwodach modułu dowodzenia).

                            > Kurdle, jaka urban legend, jaka pomylka. Epickich wprost wymiarow. Mozesz czuc
                            > sie dumny.

                            Chciałem wytknąć Tobie nieścisłość. Sporą nieścisłość z mojego punktu widzenia. Niepotrzebnie rozmydliłem dyskusję na temat ołówków, bo w niej wykazałem się jedynie ignorancją dotyczącą mojej znajomości amerykańskiego programu lotów w kosmos (który jakoś od zawsze interesował mnie mniej, niż radziecki). Jeżeli się o to obrażasz- trudno. Ja wzbogaciłem swoją wiedzę na temat niefrasobliwości Amerykanów (atmosfera tlenowa) i ołówków w kosmosie (wiedziałem jedynie o ołówkach chemicznych Rosjan).
    • josner Re: Problemik etyczny 28.06.12, 08:43
      Ale nie licz na to, że jak ktoś w tym kraju wjedzie w ciebie to zostawi namiar.
      Każde moje auto dostawało "anonimową wizytówkę" w formie wgniecenia, czy zarysowania od nieznanego sprawcy. Zazwyczaj na usunięcie "wizytówki" z auta wydawałem po kilka stów.
      A później przy sprzedaży aut pajace latały z czujnikiem i tekstami, na temat gdzie ktoś we mnie wjechał...
    • mejson.e Pochwała normalności 28.06.12, 19:51
      Wielki szacun za ... normalność.
      Za zwykłą przyzwoitość i odpowiedzialność.

      Szkoda, że to nie tak powszechnie spotykana postawa, jak powinna być.

      Ja też zostawiłem kiedyś wizytówkę na szybie wgniecionego na parkingu autka.
      Właściciel zadzwonił zdziwiony, że numer okazał się prawdziwy...

      W Twoim przypadku mógł potraktować wizytówkę jako natrętną reklamę - wyrzucił ją zanim obejrzał zderzak...
      • kocinos W oparach absurdu 28.06.12, 20:39
        Teraz "wymyśliłem", że mogłem wydrapać komentarz do wizytówki na lakierze ... To żart oczywiście, gdyby czytnął to ktoś całkiem niedomyślny ...
        Chyba masz rację, uznał to za nachalną reklamę ... Trudno. Będę wozić ołówek, może się przydać - nie tylko (i oby nie) w podobnych sytuacjach ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka