Dodaj do ulubionych

Jak jeździć ekonomicznie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 17:09
Jestem świeżą kierowniczką :-) Prawo jazdy mam od kilku miesięcy. Pierwszy
strach już minął, nabrałam pewności na drodze. Chciałabym jeździć nie tylko
bezpiecznie (choć to przede wszystkim) ale także ekonomicznie.
Tak, żeby samochód jak najmniej palił i jak najdłużej ze mną wytrzymał :-)
Poproszę o rady.
BTW, zauważyłam, że nadużywam sprzęgła. Kiedy hamuję zawsze lewa noga
automatycznie ustawia się na sprzęgle (to nie ja, to noga :-)
Słyszałam, że to jest zły, niepotrzebny odruch ale nie wiem dlaczego.
Z góry dziekuję za poważne potraktowanie tematu.
Obserwuj wątek
    • tulin Re: Jak jeździć ekonomicznie? 01.07.04, 18:00
      Ja mam tylko jedna rade dla Ciebie - POMALU WJEZDZAJ NA KRAWEZNIKI.
      Jeden z podstawowych grzechow kobiet za kierownica to baaaardzo gwaltowne
      wjezdzanie na krawezniki co skutkuje w najlepszym razie lekkim wygieciem felgi,
      w najgorszym - uszkodzeniem zawieszenia. Wszystkie moje znajome maja kwadratowe
      felgi....

      Powodzenia

      PS: w kwestii ekonomicznej jazdy niech sie wypowiedza znawcy ;-) byle nie byli
      to zwolennicy jazdy na luzie z gorki, zmiany biegow przy 1200 obrotow i montazu
      instalacji gazowych ;)
      • Gość: Thvision Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 11:23
        he he, to prawda z tymi kraweznikami
    • Gość: qqq Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: 5.5R* / 212.253.2.* 01.07.04, 19:15
      Hamuj silnikiem - bezpiecznie, oszczędnie dla paliwa i sprzęgła. Przy
      jeździe "rozpędem" (bez gazu) i bez wyciśniętego sprzęgła silnik (z wtryskiem)
      nie zużywa paliwa. Wysprzęglasz przed samym zatrzymaniem (tylko żeby silnik nie
      zgasł...). Aha - pod światłami nie stój na sprzęgle, zużywasz łożysko
      (szczególnie przy niedokładnym wyciśnięciu sprzęgła) i stwarzasz
      niebezpieczeństwo skoku auta do przodu w momencie przypadkowego zsunięcia się
      nogi z pedału przy jednoczesnym wrzuconym biegu.
      • Gość: GL Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:22
        > Przy jeździe "rozpędem" (bez gazu) i bez wyciśniętego sprzęgła silnik (z
        wtryskiem) nie zużywa paliwa...
        Jakim to cudem silnik nie zużywa wtedy paliwa? O wyja¶nienia proszę...
        • Gość: Poll Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:34
          Takim cudem że hamowanie silnikiem odcina dopływ paliwa.
          • Gość: ale Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:41
            Gość portalu: Poll napisał(a):

            > Takim cudem że hamowanie silnikiem odcina dopływ paliwa.

            ale w silniku się "pali" i nie gaśnie więc jakim cudem nie zużywa
            rozumiem że polecacie jazdę np z górki na silniku zamiast na luzie ale czy
            można liczyć na wytłumaczenie bardziej dogłębne niż nie pali bo tak i już?
            • tomaszek874 Re: Jak jeździć ekonomicznie? 02.07.04, 12:57
              Gość portalu: ale napisał(a):

              > Gość portalu: Poll napisał(a):
              >
              > > Takim cudem że hamowanie silnikiem odcina dopływ paliwa.
              >
              > ale w silniku się "pali" i nie gaśnie więc jakim cudem nie zużywa
              > rozumiem że polecacie jazdę np z górki na silniku zamiast na luzie ale czy
              > można liczyć na wytłumaczenie bardziej dogłębne niż nie pali bo tak i już?

              no właśnie nie pali. odcinany jest dopływ paliwa, a tłoki i cała reszta
              chodzą, bo przecież mają napęd z kół... rozumiesz?
            • Gość: Poll Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 12:59
              Odporny jesteś, nie ma co. Nic sie w silniku nie pali. Paliwo nie jest podawane
              do komory. To tak (łopatologicznie) jak byś jechał i nagle zabrakłoby Ci
              paliwa. Korbowo-tłokowy sobie pracuje, zaworki sie otwierają i zamykają.
    • rapid130 Re: Jak jeździć ekonomicznie? 02.07.04, 12:22
      > Chciałabym jeździć nie tylko bezpiecznie (choć to przede wszystkim) ale także
      ekonomicznie. Tak, żeby samochód jak najmniej palił i jak najdłużej ze mną
      wytrzymał :-)

      Żeby długo wytrzymał?

      Musisz koniecznie nauczyć się płynnej, zrównoważonej jazdy. Bez szarpań przy
      zmianie biegów. Z unikaniem wytracania prędkości, gdy nie jest to absolutnie
      potrzebne. Czasem trzeba umiejętnie trochę zwolnić wcześniej, aby w końcowym
      efekcie wytracić mniej szybkości. (Nie warto doganiać na szosie ciągnik
      rolniczy, hamować do jego 20 km/h, bo akurat z przeciwka coś jedzie. Potem
      musisz na nowo rozpędzać się do prędkości przelotowej. Lepiej spasować
      wcześniej, aż ten z naprzeciwka "przeleci". Dzięki temu wytracisz tylko trochę
      prędkości).

      Jeżeli pasażerowie zaczną ci zasypiać w czasie jazdy, to będzie znak, że
      jeździsz już dość płynnie.

      Unikaj hamowania na dziurach i przejazdach kolejowych. Podwozie tego nie znosi.
      Unikaj jazdy na krótkich trasach, na których silnik nie zdąży rozgrzać się do
      pełnej temperatury.


      Żeby mało palił?

      Obowiązują prawie wszystkie zasady powyżej (bez hamowania na dziurach).
      Oprócz tego twoja prawa stopa musi sugerować, a nie rozkazywać.
      Mądre rady typu "Przy rozpędzaniu zmieniaj biegi najpóźniej przy 2500 obr/min"
      puszczaj mimo uszu. Nawet silniki Diesla nie lubią takiego stylu jazdy. Silniki
      jeżdżone latami na niskich obrotach "żyją" o wiele krócej niż poganiane ile
      fabryka dała na autostradach.

      Nie kręć silnika na wysokie obroty, jeżeli nie ma takiej potrzeby. Najlepsze
      dla ekonomii (i ekologii), do spokojnej jazdy, są średnie obroty. Ale gdy
      zażądasz od silnika pełnej mocy (np. przy wyprzedzaniu), musisz pozwolić mu ją
      wyprodukować. A do tego potrzeba wysokich obrotów.

      Spróbuj wyczuć w jakim zakresie obrotów silnik w twoim samochodzie pracuje
      najlepiej, bez wysiłku, z najmniejszymi wibracjami i minimalnym hałasem,
      najprzyjemniej dla ucha, chętnie reagując na dodawanie gazu. To będzie właśnie
      ten optymalny dla ekonomii zakres obrotów.

      P.S. Te rady nie wykluczają sprawnej szybkiej jazdy.
      • edek40 Re: Jak jeździć ekonomicznie? 02.07.04, 13:54
        Bardzo ladnie ujete. Dodalbym jeszcze tylko jedna rade. Dobrym nawykiem jest kontrolowanie polozenia pedalu gazu. Wielu kierowcow nie ma swiadomosci, ze po ustaleniu predkosci "przelotowej" po przyspieszaniu nalezy lekko zmniejszyc nacisk na pedal (doswiadczony wie ile mniej wiecej, mniej doswiadczony moze wspomagac sie predkosciomierzem). Samochod zachowa zakladana predkosc. Takie zachowanie oszczedza tony paliwa. Jazda ze stala (nawet dosc wysoka) predkoscia zuzywa mniej paliwa niz nawet niewielkie, ale stale przyspieszanie. Odkrycie tej prawdy, o ktorej instrukorzy zajeci manewrami na placyku nie mowia, spowodowalo, ze kazdym samochodem, ktory poznam i wyczuje spalam sporo mniej paliwa niz podaje producent. Nie jestem przy tym zawalidroga.

        Kontrolowanie polozenia pedalu gazu ma rowniez jeszcze jedna opcje. Przy jezdzie w pagorkowatym czy wrecz gorski terenie nalezy przy zjadach zdejmowac noge z gazu i hamowac silnikiem (hamowanie hamulcami moze spowodowac nawet ich awarie przy dluzszym ich katowaniu). Przy podjezdzaniu nalezy wyczuc kiedy silnik nie daje juz rady i trzeba zmienic bieg na nizszy - w ekstremalnych przypadkach i slabszym aucie nawet na pierwszy bieg. Oszczedza to i silnik, i paliwo.
    • Gość: Piotrek Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 13:13
      Otrzymałaś już sporo cennych rad od koloegów, a ja dorzucę tylko jedną prośbę,
      no może dwie: jak wsiadasz/wysiadasz z auta nie obijaj swoimi drzwiami
      samochodów stojących obok i nie jeździj na trasach szybkiego ruchu lewym pasem –
      jeśli nie jesteś najszybsza na tejże trasie :)
      Pzdr. Piotrek
    • Gość: Przemo von Leżajsk Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.lezajsk.info / 213.199.192.* 08.07.04, 22:04
      Ja dorzucę jeszcze jedną radę.
      Kiedyś w Motorze był ciekawy arykół na ten temat. Czytałem go dość dawno ale z
      tego co pamiętam, to silnik pracuje najekonomiczniej. Gdy pracuje w okolicy
      obrotów Max momentu obrotowego. Ponoć wtedy jest najmniej wytężony.
      Tyle z tego pamiętam. Poszukam jeszcze tego arykułu bo sam jestem ciekawy.
      Jak znajdę to dam znać ;)
      • Gość: niedoświadczony Na luzie? IP: *.opa / *.opa-carbo.com.pl 08.07.04, 23:25
        Super rady w tym wątku nawet dla doświadczonych kierowców. Dzięki! Ale ja stosuję często jazdę na luzie np. wytrącając szybkość na dość znacznych odległościach, mając silnik 16V. I tu mam pytanie do przedmówców, czy nie zarzynam silnika w ten sposób? PZDR.
        • Gość: 130rapid Re: Na luzie? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.04, 23:50
          Na twoim miejscu przejmowałbym się raczej tym, czy nie wkurzam innych dostojnym
          wytracaniem prędkości. Nie wszyscy to lubią. Niewielu z tych niecierpliwych da
          się przetłumaczyć, że np. nie warto jechać szybciej, bo i tak na horyzoncie
          jest czerwone światło.

          Mimo tego, bezpieczeństwo i dobra atmosfera na drodze na pierwszym miejscu,
          oszczędzanie paliwa potem.

          Sinikowi nie stanie się nic złego, chociaż obroty biegu jałowego to nie jest to
          co tygrysy lubią najbardziej. Na szosie wrzucanie luzu da pewne oszczędności.
          Samochód toczy się dużo dalej niż po puszczeniu gazu na biegu.

          Niestety, przy okazji dodatkowo eksploatujesz sprzęgło i skrzynię biegów.

          Pozycja "luz" nie jest dobra dla bezpieczeństwa. W razie nagłej zmiany sytuacji
          na drodze, z której możesz wyjść cało tylko przyspieszając, zmarnujesz czas
          szukając właściwego biegu.

          Musisz więc sam rozważyć, czy warto "luzować".

          W ruchu miejskim zaoszczędzisz paliwo (i hamulce!) wytracając prędkość bez
          wrzucania luzu, zwyczajnie puszczając gaz, co odcina dopływ paliwa do zera, aż
          obroty silnika spadną do poziomu 1200-1600 obr/min.
          • darr.darek Re: Na luzie? 09.07.04, 12:38
            Gość portalu: 130rapid napisał(a):
            >Na twoim miejscu przejmowałbym się raczej tym, czy nie wkurzam innych dostojnym
            >wytracaniem prędkości. Nie wszyscy to lubią.

            Rapid, jest ODWROTNIE - spróbuj pojeździć z wyrzucaniem na luz z większej
            szybkości, 200-300m przed skrzyżowaniem. Zwykle okazuje się, że jadący przed
            Tobą, który utrzymywał stałą prędkość, nagle 100m przed skrzyżowaniem hamuje
            silnikiem i ja-jadący na luzie, muszę hamować przed wyhamowującym zawalidorgą,
            mimo, że lubię dojeżdżać większą prędkością do skrzyżowań (tak szybciej się
            jeździ).

            >Niewielu z tych niecierpliwych da
            >się przetłumaczyć, że np. nie warto jechać szybciej, bo i tak na horyzoncie
            >jest czerwone światło.

            Nikt nie wymaga od nikogo, aby tak jak ja, już z 200-300m dostosowywał się do
            stanu świateł na skrzyżowaniu. Jednak, gdy "widzący 10metrów przed sobą"
            próbuje mnie poganiać 100m przed korkiem na czerwonych światłach, to ...
            pokazuję stukanie w głowę.

            >Sinikowi nie stanie się nic złego, chociaż obroty biegu jałowego to nie jest to
            >co tygrysy lubią najbardziej.

            Z punktu widzenia zużywania silnika, bardziej zużywa się jadąc 1000 godzin "na
            hamowaniu" przy 2000obr/min. niż jadąc 1000 godzin na jałowym przy 900obr/min.

            > Niestety, przy okazji dodatkowo eksploatujesz sprzęgło i skrzynię biegów.

            To fakt. Toyotę Carinę sprzedałem jednak po 8 latach używania, bez
            jakichkolwiek objawów zużytej skrzyni i bez wymian sprzęgła. Ciekawe czy moje
            aktualne Espero wytrzyma bez takich wymian - na razie bez problemów.

            >Pozycja "luz" nie jest dobra dla bezpieczeństwa. W razie nagłej zmiany sytuacji
            >na drodze, z której możesz wyjść cało tylko przyspieszając, zmarnujesz czas
            >szukając właściwego biegu.

            Dojeżdżając z prędkością np. 70-50km/h, nieporównywalnie cześciej zdarza się
            wymóg nagłego hamowania, niż przyśpieszania "dla ucieczki". Dlatego noga na
            hamulcu zamiast na "ostatnim zmiejszaniu gazu", może wiele razy dać drogę
            hamowania o te kilka metrów krótszą.
            Z kolei "nagłe, awaryjne" przyśpieszanie w czasie wyhamowywania na "piątce" z
            prędkością 60-70km/h daje tak słabe rezultaty, że można zapomnieć i "nagłym" i
            o "awaryjnym" przyśpieszeniu. Doświadczony kierowca wie, że w sytuacji
            wyjeżdżajacego z bocznej pijanego TIRa (jeszcze nie maiłem takiej sytuacji),
            nakleży nagle wrzucić na "trójkę" lub "dwójkę", gaz do dechy i ... takie coś
            można nazwać faktycznie "nagłym przyśpieszeniem awaryjnym".

            >Na szosie wrzucanie luzu da pewne oszczędności.
            >Samochód toczy się dużo dalej niż po puszczeniu gazu na biegu.
            (..)
            >W ruchu miejskim zaoszczędzisz paliwo (i hamulce!) wytracając prędkość bez
            >wrzucania luzu, zwyczajnie puszczając gaz, co odcina dopływ paliwa do zera, aż
            >obroty silnika spadną do poziomu 1200-1600 obr/min.

            Dużo większe oszczędności z "luźnego dojeżdżania" są jednak w jeździe miejskiej
            niż w jeździe na trasie - na trasie "luźno dojeźdżam" do skrzyżowań np. 3 razy
            na 100km, w mieście "luźno dojeżdżam" do skrzyżowań pewnie z 100-200 razy na
            100km.
            Mój wynik (jeżdżę Espero z silnikiem 2.0) : 10l LPG (+0.2l benzyny) w jeździe
            miejskiej w lecie i 10.6 LPG (+0.5l benzyny)w zimie. Dodam, że jeżdżę bardzo
            dynamicznie przy przyśpieszaniu - ponad 90% współużytkowników dróg jeździ
            wolniej.
            A Ponieważ nie słyszałem, aby ktoś miał niższy "wynik paliwowy" przy jeździe
            Espero, dlatego traktuję teorię o oszczędnościach z "dojeżdżania na luzie" jako
            potwierdzoną empirycznie.

    • Gość: GL A oto ten artykuł z Motoru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 10:13
      Rozmowa z Andrzejem Jastrzębskim z-cą dyrektora oddziału spółki, rzeczoznawcą
      certyfikowanym.

      - W standardowym wyposażeniu nowych samochodów coraz częściej znajduje się
      obrotomierz. Wielu kierowców jednak rzadko korzysta z jego wskazań. Czy możemy
      wyjaśnić, po co obrotomierz montowany jest w samochodach?
      - Dzięki obrotomierzowi kierowca może optymalnie wykorzystywać osiągi pojazdu.
      Silniki spalinowe charakteryzują się tym, że tylko w pewnym zakresie obrotów
      pracują najbardziej efektywnie. W niemal każdym silniku ma on inną wielkość,
      ale można uogólnić, że jest to zakres między obrotami, przy których jednostka
      osiąga maksymalny moment obrotowy, a obrotami mocy maksymalnej. W takim
      przedziale występuje najmniejsze zużycie paliwa w stosunku do rozwijanej mocy
      oraz najmniejsze obciążenie mechaniczne ruchomych części.

      - Oznacza to, że tylko w pewnym zakresie obrotów auto ma optymalne osiągi?
      - Dokładnie tak. Jeżeli np. dodamy mocno gazu i silnik osiągnie obroty większe
      niż te, których zakres jest najbardziej efektywny, to zwiększy się zużycie
      paliwa, silnik bardziej się będzie zużywał, ale na pewno nie poprawi się
      osiągów samochodu. Z kolei przy prędkościach obrotowych poniżej dolnej granicy
      tego zakresu, być może zużycie paliwa będzie nieco mniejsze, ale odbije się to
      na trwałości silnika.

      - Skąd kierowca ma wiedzieć, jakie obroty w jego samochodzie są najbardziej
      wskazane?
      - Z instrukcji obsługi, gdzie znajdują się dane techniczne. Tam należy znaleźć
      dane, jaki jest maksymalny moment obrotowy i przy jakich obrotach samochód
      osiąga moc maksymalną.

      - Utarło się przekonanie, że im większą moc maksymalną rozwija silnik, tym
      samochód jest lepszy. Czy to prawda?
      - W istocie tak nie jest. Należy pamiętać, że trudno porównuje się silniki,
      ponieważ są one wpisane w układ napędowy auta. Może więc mniej istotne jest,
      czy silnik jednego samochodu ma moc większą o 10 KM od drugiego, lecz
      ważniejsze jest, jaka moc jest dostępna w zakresie obrotów, w którym zwykle
      pracuje silnik i jakim momentem obrotowym wtedy dysponuje. Należy podkreślić,
      że siła napędowa na kołach zależy między innymi od wartości momentu obrotowego.
      Im moment jest wyższy, a kształt krzywej (mocy i momentu obrotowego w funkcji
      prędkości obrotowej silnika) bardziej płaski w szerokim zakresie obrotów, tym
      silnik jest elastyczniejszy. Umożliwia to jazdę na konkretnym biegu w dużym
      zakresie prędkości bez szarpania i konieczności częstej zmiany biegów.

      - Dla kierującego ważna jest więc prędkość wału korbowego, przy której moment
      obrotowy osiąga taką wartość, że umożliwia zmianę biegu na wyższy?
      - Są silniki, w szczególności wielozaworowe, które trzeba kręcić do 4500
      obr./min, w innych można zmieniać bieg już przy 2500obr./min, a silnik będzie
      przyspieszać. W drugim przypadku silnik ma zdecydowanie wyższy moment przy
      niskich obrotach.
      • Gość: Marcin Re: A oto ten artykuł z Motoru IP: *.bluu.net / *.bluu.net 09.07.04, 11:07
        Ok jak zdejme noge z gazu na biegu to samochód nic nie pali,czy tak samo jest
        przy wtrysku jednopunktowym i wielopunktowym ?
        • mejson.e5 Nie pali się ! 09.07.04, 12:02
          Gość portalu: Marcin napisał(a):

          "Ok jak zdejme noge z gazu na biegu to samochód nic nie pali,czy tak samo jest
          przy wtrysku jednopunktowym i wielopunktowym ?"

          Nawet nowszy silnik gaźnikowy nic "nie pali" przy hamowaniu silnikiem.
          W gaźnikach po puszczeniu gazu jedynym źródłem paliwa była dysza wolnych obrotów.
          Dość szybko jednak wprowadzono specjalne zawory, które odcinały i tę dyszę.

          Silnik potrzebuje smarowania i to jest zapewnione zarówno przy rozpędzaniu jak i
          hamowaniu silnikiem.
          A paliwo przy hamowaniu nie jest potrzebne.
          Ani w gaźnikowych ani we wtryskowych układach zasilania - nieważne czy mono- czy
          wielo-punktowych.

          A wracając do ekono-porad, to na początek dam autorce wątku prostą radę: naucz
          się jedzić płynnie, nie tylko unikając szarpania swoim samochodem ale przede
          wszystkim harmonijnie wpasowuj się w ruch uliczny, nie bądź zawalidrogą ani
          poganiaczem.
          Ekonomia przyjdzie po płynności.

          To jeden z ostatnich etapów wtajemniczenia drogowego.
          Najpierw zastanawiasz się nad większością czynności - kiedy zmienić bieg, jak na
          zakręcie zmienić przełożenie a jednocześnie przyhamować, właczyć kierunkowskaz i
          zmienić pas itp.
          Potem zaczynasz się dopasowywać do ruchu, potem uczysz się płynności a na końcu
          jest ekonomika i planowanie tras.

          Na pierwszym miejscu zawsze bezpieczeństwo, potem współpraca a na końcu własna
          wygoda i ekonomia.

          Nie pali się, a jeśli nawet to jeśli nie prowadzimy strażackiego wozu bojowego,
          to nie musimy się nigdzie spieszyć...

          Pozdrawiam,

          Mejson
      • kierowiec1 Rece opadaja 09.07.04, 23:23
        Gość portalu: GL napisał(a):

        > Rozmowa z Andrzejem Jastrzębskim z-cą dyrektora oddziału spółki, rzeczoznawcą
        > certyfikowanym.

        Cholerny swiat. Nigdy sie tego nie wypleni.

        Na tym forum byl dlugi watek o zaleznosci miedzy szczytem momentu a otwarciem
        przepustnicy, gdzie andrzejmat dosc jasno wyjasnil sprawe.

        Bylo i tutaj o tym samym.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=534&w=12597440&a=12740735
        Bylo o roznicy miedzy minimalnym punktem zuzycia paliwa mierzonym w g/kWh
        (ktory lezy na punkcie maksymalnego momentu wlasciwym dla danego stopnia
        otwarcia przepustnicy, a wiec najczesciej mocno ponizej obrotow momentu
        znamionowego), a minimalnym punktem zuzycia paliwa mierzonym w litrach/100 km
        (ktory osiaga sie uzywajac najwyzszego mozliwego w danej chwili biegu).

        I co? I nic. Dalej zyje w narodzie mara o koniecznosci utrzymywania obrotow
        powyzej znamionowego szczytu momentu.
        A jak nowoczesny silnik ma czesto szczyt momentu powyzej 4000 obrotow?

        Rece opadaja.

        Od osiemnastu lat usiluje zepsuc uzytkowane przez mnie silniki jazda mocno
        ponizej obrotow maksymalnego momentu. I jak dotychczas niczego zepsuc mi sie
        nie udalo. Wrecz przeciwnie, silniki do konca eksploatacji kazdego z
        posiadanych samochodow cieszyly sie najlepszym zdrowiem, znamionowymi osiagami
        i niskim zuzyciem paliwa.

        Czego i wam zycze.

        POzdr.

        K.
        • Gość: TO JA Re: Rece opadaja IP: *.honeywell.com 09.07.04, 23:48
          "I co? I nic. Dalej zyje w narodzie mara o koniecznosci utrzymywania obrotow
          powyzej znamionowego szczytu momentu."
          Ludzie zapominaja ze przy czesciowo otwartej przepustnicy te obroty sa mniejsze
          niz podane jako obroty max. momentu, dla calkowitego otwarcia przepustnicy. Jak
          sobie jedziesz ze stala predkoscia przy powiedzmy 10% otwarcia przepustnicy to
          mozesz nawet nie zdawac sobie z tego sprawy ale jedziesz na obrotach mocy
          maxymalnej dla tego stopnia otwarcia, ktore sa wyzsze niz obroty momentu
          maxymalnego dla tegoz stopnia otwarcia przepustnicy. Nieporozumienie polega na
          tym ze mowi sie ze nalezy jezdzic powyzej obrotow momentu maksymalnego a nie
          dodaje "dla aktualnego stopnia otwarcia przepustnicy". Stad te komentarze ze w
          takim razie ktos musialby stale utrzymywac np 7200 RPM. Jezeli gaz mu sie
          zacial w polozeniu do dechy to tak. Ale normalnie to nie, jezdzi sie dokladnie
          tak jak Ty tu opisales i my prawie wszyscy tak samo jezdzimy.
    • Gość: Rob Myśleć i przewidywać :-) IP: *.comarch.pl 09.07.04, 12:54
      Przede wszystkim dobrze jest opanować technikę płynnej jazdy, czyli
      utrzymywania stałej prędkości niezależnie od warunków na drodze. I nie chodzi
      mi o rozwiązanie typu "podwójna ciągła między koła, lewy migacz, światła
      drogowe i wspomaganie klaksonem" :-)
      Raczej chodzi o spokojne kontrolowanie tego co się dzieje na drodze: pojazdów
      wyprzedzanych i wyprzedzających, reagowania na znaki, światła etc. Gdy
      zauważysz, że prawie nie używasz hamulca to będzie znak że jestes już blisko :-)
      Inne proste rady to:
      - nie przyspieszac mocno jadąc pod górkę,
      - nie bawić się w zawody przy starcie spod świateł
      - dojeżdżając do przeszkody odpowiednio wcześniej hamowac silnikiem zamiast w
      ostatniej chwili panicznie wciskać hamulec
      - regularnie kontrolować ciśnienie powietrza w oponach
      - nie wozić bez potrzeby bagażnika na dachu
      itd, itd

      Pozdrawiam i życze powodzenia w drodze do doskonałości :)
      Robert
    • gazamate Re: Jak jeździć ekonomicznie? 09.07.04, 14:15
      co do tej ekonomicznej jazdy to chciałem zapytac, czy ktoś z Was robił może
      porównanie spalania benzyny 95 i 98 oktanowej. Czy jadac w trasę opłaca się
      zatankować 98-emkę Czy jest coś takiego ze paliwa wyżej oktanowego spala sie
      mniej?
      • darr.darek Re: Jak jeździć ekonomicznie? 09.07.04, 14:38
        gazamate napisał:
        > co do tej ekonomicznej jazdy to chciałem zapytac, czy ktoś z Was robił może
        > porównanie spalania benzyny 95 i 98 oktanowej. Czy jadac w trasę opłaca się
        > zatankować 98-emkę Czy jest coś takiego ze paliwa wyżej oktanowego spala sie
        > mniej?

        Zasadniczo, to te paliwa różnią się jedynie dodatkiem (mały ułamek ogólnej
        objętości) powiększającej oktanowość. Energetycznie to one się pewnie w ogóle
        nie różnią. Może są rzadziej mieszane z rozpuszczalnikiem ?

    • Gość: TO JA Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.honeywell.com 09.07.04, 20:59
      Jezeli kiedys bede potrzebowal rady, podam sie za kobitke i dostane cala
      encyklopedie. Jeden tu grzeczniejszy od drugiego. A jakby to napisal facet to
      by mu kazali spieprzac z tego forum.
      • mejson.e5 Re: Jak jeździć ekonomicznie? 09.07.04, 23:08
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        "Jezeli kiedys bede potrzebowal rady, podam sie za kobitke i dostane cala
        encyklopedie. Jeden tu grzeczniejszy od drugiego. A jakby to napisal facet to by
        mu kazali spieprzac z tego forum."

        Co Ty? Nigdy nie zauważyłeś jaka to przyjemność się "powymandrzać"?

        Jak zaczniesz się "wymandrzać" przed facetem, to możesz zarobić w ryj.
        A przed kobitką będziesz chodził w glorii i puszył się.

        Co wybierasz? ;-)

        Pozdrawiam wszystkie prawdziwe i fałszywe "kobitki".

        Mejson
    • Gość: 130rapid Re: Jak jeździć ekonomicznie? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.04, 11:13
      Ika, a jakim samochodem zwykle jeździsz? Podamy ci przepis na eleganckie
      jeżdżenie tym konkretnym modelem i przerwiemy dyskusje na temat praw fizyki
      działających w silniku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka