Dodaj do ulubionych

Mlody elektryk w parku...

14.09.12, 16:51
Zalozylem legalne worki (niestety brakuje tej fabrycznej opcji w USA), umylem, wiec czas sie pochwalic :-)

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3225715,1,0,772,Citroen.html
Obserwuj wątek
    • 2yaris Re: Mlody elektryk w parku... 16.09.12, 09:37
      uroczy :)
      • rysiekk111 ociężałość optyczna 16.09.12, 10:20
        miałem powstrzymać sie od komentowania, ale po gdy :

        2yaris napisała:

        > uroczy :)

        siem pytam: czy nie widzicie paskudnej ociężałości tylu tego auta !!!???
        Efekt dodatkowo wzmocniony poszerzającym się słupem (debilna moda !)
        a do tego jeszcze te pseudoartystyczne cieknie wyciągnięte lampy tylne - koszmarek wprost

        Moznaby co nieco uratować dając z tyłu koło o większej średnicy i odpowiednią kompozycją kolorystyczną całości, ale i tak będzie to przypadek bardzo ciężki (dosłownie )
        • cracovian Re: ociężałość optyczna 17.09.12, 10:32
          Ha! Autko nie dla urody kupilem, bo nie stac mnie na 911, ale dlatego, ze jest elektryczne i ma niesamowite wlasciwosci, o ktorych niestety niewiele osob jeszcze wie, ale rosniemy w sile ;-)

          Moje dwa inne samochody sa po prostu pokryte kurzem. Zdecydowanie unikalna maszyna, a wyrywanie panienek juz mam za soba - Pozdrawiam!
          • fuiio Re: ociężałość optyczna 17.09.12, 16:02
            Faktycznie ,walory estetyczne schodza na 2gi plan jak samochod po prostu swietnie jezdzi. Ale polska glowa potrafi zrobic lepsze auto ,o wiekszym zasiegu , prawie 3x taniej no i estetyka jest bez zarzutu..
            www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/rozmaitosci/auta-na-prad/7347645
            • cracovian Re: ociężałość optyczna 17.09.12, 21:32
              Zalezy co uwazasz za lepsze. Opcji ladowania 480 v w 20 min. nie ma. Zasieg 200 km z olowiu? Watpie, moze przy 30km/h i ile to kg i czy jest miejsce dla trojki z tylu? 7 sek do setki z litem pod podloga i spora zywotnoscia, fajna elektronika i kupa miejsca - Przerobki tego nie maja chociaz swego czasu sie przymierzalem do MX-5 na prad, ale to jest teraz nasz glowny rodzinny samochod, a Sienna i SUV sa odpalane moze raz na miesiac...
              • fuiio Re: ociężałość optyczna 18.09.12, 01:24
                No wlasnie..sorki ze nie na temat.. ale dlaczego sienna a nie previa ? Przeciez byly fajne previe z dieslami.. Czyzby sienna byla jakosciowo gorsza?
                • cracovian Re: ociężałość optyczna 18.09.12, 03:19
                  Previa to 10+ lat temu byla, mala i slaba matka Sienny, ktora w 2003 roku bodajze wyszla. Nasza kupilem w 2008 z 3,5 litrowym silnikiem i 266 KM. Doskonala mechanika i dobra jakosc. Osiem miejsc, ktore dosc czesto wykorzystujemy. Diesle w USA to prawie taka sama ciekawostka jak elektryczne i dobrze, bo cenie sobie czyste powietrze :-)

                  Dawne czasy - trzeba bedzie SUVa wreszcie kiedys sprzedac :-( fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1296707,2,5,Pod-domem-z-swoim-kolega.html
              • galtomone Bluznisz strasznie ;-) 18.09.12, 09:18
                cracovian napisał:

                swego czasu sie przymierz
                > alem do MX-5 na prad, ale to jest teraz nasz glowny rodzinny samochod, a Sienna
                > i SUV sa odpalane moze raz na miesiac...

                Oj bluznisz chlopie, bluznisz.
                Abstrahujac od walorow artystycznych pokazanego auta, a wlasciwie ich braku jakos nie moge zrozumiec cieszenia sie z jazdy mala popierdulka gdy fajne i wygodne fury stoja w garazu.

                Poza tym auto elektryczne (bez wzgledu na wyglad, koncept, klase, itd.. itd...) powinno sie nazywać MELEX :-).

                To moeij wiecej tak, jak zachwycac sie salami (Och jakie pyszne i do tego tanie!!!) ze świni. Sorry - ale produkt o nazwie auto powinien cuchnac jakis paliwem ba badzie wegla (najlepiej wysokooktanowa benzyna), powinien halasowac silnikiem i byc postrachem swistakow, kretow i malych dzieci.

                Swoja droga to interesujace, ze na haslo "auto na prad - tanie i ekologiczne" wszyscy sikaja z zachwytu ale jak jest auto na LPG to juz wiocha i wstyd...

                Praktycznosc aut elektrycznych nadal jest zadna, bo zasieg 200-300km i koniecznosc kilku (lub kilkunasto) godzinnego ladowania stawia pod znakiem zapytania sens posiadania takiego auta (dylizans tak jezdzili 200 lat temy, ze konie w nocy musialy odpoczac). Do tego jest totalna hipokryzja twierdzenie o ekologicznosci takich rozwiazan.

                Jakos jestem wstanie przlknac koncept hubryd i idee maksymalnej bezstratnosci / odzyskiwania energi do ponownego zuzycia... ale jezdzienie autem na bateryjki jakos do mnie nie przmawia.

                Albo potrzebujemy kolejnego pomyslu na paliwo (rekacje X z Y celem wytworzenia energii lub zmiane M w E przy minimalnie malych stratach) albo sposobu na to by bezpiecznie tankowac i przewozic wodor.
                • cracovian Re: Bluznisz strasznie ;-) 18.09.12, 13:55
                  Calkiem niedawno jeszcze mialem GTO (Holden Monaro) z silnikiem Corvette i kiedy widze na ulicy to zawsze smutno mi sie robi :-( Ale dzieki temu, ze zamienilem na vana to jeszcze zyje :-)

                  Praktycznosc melexow jest taka, ze 95% potrzeb pokrywa bez jakichkolwiek wyrzeczen, a ma kupe plusow, a przyjemnosc z jazdy ogromna. My teraz jezdzimy wiecej niz spalinowcami, a zonie musze czesto z palcow wyrywac albo po prostu jedziemy razem. W USA z oszczednosci sie tego na pewno nie kupuje i jako jedyny woz tez bardzo rzadko. Norwedzy podobno LEAFy odkryli i w Europie przy malych predkosciach w terenach zabudowanych i wysokiej cenie paliwa na pewno takie samochody maja jeszcze wiekszy sens.
                  • galtomone Re: Bluznisz strasznie ;-) 19.09.12, 08:47
                    U nas nie maja żadnego.
                    Sa jakies 3 razy drozsze niz identyczne auto ze zwyklym silnikiem... nawet nie probuje liczyc ile to musi przejechac km zeby wyjsc na ZERO.
                    W zasadzie jezdzic mozna tylko po miescie, wiec km potrzebne do wyjscia na ZERO rozkladaja sie w jeszcze wiekszym przedziale czasowym.
                    Ladownie takiego badziewia (jak ktos mieszka w bloku) to tez niezle wyzwanie. Za miasto sie tym ruszyc troche strach... bo problem ladowania i zasiegu.
                    Dochodza dosc chlodne zimy - a tego baterie raczej nie lubia...
                    Zadnych doplat czy innych impulsow ze strony Panstwa do takich aut.
                    Prawdopodobnie spore klopoty z serwisowaniem i dostepnoscia (szybka) czesci... jesli na oryginalna szybe do Kii czeka sie ok 6 tyg. to na elektronike takiego wynalazku prwnie dluzej.

                    A smutna prawda jest taka, ze dopoki ie bedzie REWOLUCJI w technologii magazynowania pradu (bateriach) - musza byc duzo mniejsze, duzo lzejsze i duzo bardziej pojemne, oraz oferowac czas ladowania zblizony do dzisiejszego tankowania benzyny. To auta elektryczne zawsze beda nie praktyczne i auta spalinowego (jako glowne) nie zastapia.

                    Jedyne inne wyjscie (tylko to znow olbrzymie koszty oblusgi, magazynowanioa, napraw, itd...) to zakup takiego auta bez baterii. Producenci musieliby sie dogadac i sutalic standard dla takich bateri i na stacji zamiast ladowac podmie nialoby sie je na naladowane. Tym samym nie bylibysmy wlascicielami baterii bo te wynajmowalo by sie tylko od "stacji bezynowych" :-) celem rozladowania w podrozy.

                    Ale stworzenie systemu, dogadanie standardow... nie sadze by kto byl tym zainteresowany.
                    • des4 galtomone 19.09.12, 09:44
                      przecież wiesz chyba, że nie o tematykę samochodów elektrycznych chodziło autorowi wątku ;)
                      • galtomone Re: galtomone 19.09.12, 09:50
                        Troche chyba tez, bo zachwalal to jako 8 cud swiata. A to ani tanie, ani ekologiczne ani ladne... :-)
                        • cracovian Re: galtomone 19.09.12, 17:24
                          Nie przesadzajmy. Czy zachwalam to Twoja intepretacja, ale trudno mi sie zgodzic z bezpodstawnym krytycyzmem, wiec odpowiadam, bo watpie czy ktos to osobiscie widzial, a tym bardziej jezdzil. Mam duzo doswiadczenia, samochodow za soba i teraz w garazu, wiec moze czasem ciekawie posluchac innej interpretacji, bo przeciez nikomu tego nie sprzedaje (zreszta Nissan tez nie)? Stare audi na olowiu "lepsze" i "tansze"? Mam powiedziec, ze tak?

                          Ale skoro jestesmy w temacie...

                          1. "Tanie"?
                          - $37.000 - 7.500 (fed) - 5.000 (stan) - 3.000 (praca) = $21.000 (zaznaczam, ze nie dla ceny i nie z oszczednosci jednak kupilem, a uzywki to mam gleboko w d...)
                          - koszt pradu ~10 zl za przejechanie 160 km

                          2. "Ekologiczne"?
                          - wiele badan zostalo przeprowadzonych na ten temat. Nawet tam gdzie energia jest produkowana w 100% z wegla (u mnie jest prawie polowa nuklearna) te samochody wydzielaja mniej spalin porownujac ze srednia benzynowcow. Za rok, dwa bede ladowal w 100% z paneli slonecznych. Z czasem ten samochod robi sie bardziej czysty w przeciwienstwie do benzynowcow.

                          3. "Ladne"?
                          - W Polsce to wymaganie numer 1 (szczegolnie tylnie swiatla), wiec nie bede sie sprzeczal, bo podejrzewam, ze Alfy, nowe Audi i BMW widac tylko na ulicy. W nastepnym roku przyjade i zwerifikuje. Ja wyglad LEAFa bardzo lubie, a wyrywanie panienek mam juz za soba :-)

                          Osobiscie najwazniejsze dla mnie jest to, ze praktycznie nic juz nie wysylam Exxonom, Ruskim czy k. Arabom. Forse zostawiam w 100% w kraju i nie truje dzieci spalinami i zachowuje nasza zloza na przyszlosc. A czy komus nie podobaja sie swiatla (super sprawa, bo LED zreszta) i to ze w coroczne odwiedziny do Babci bedzie musial wziac swoj drugi samochod to mi jest po prostu smutno, ale rozumiem, ze kazdy ma inne wymagania i priorytety.

                          Daj znac jesli masz dodatkowe pytania.
                          • galtomone Re: galtomone 19.09.12, 21:47
                            cracovian napisał:

                            OK, podyskutujmy.

                            Przedewszystkim nalezy pamietać ze Twoja sytuacja i polityka rzadu USA w tym zakresie (na razie) jest w sumie ewenementem na skale swiatowa.
                            Pamietac tez trzeba, ze nie ma nic za darmo i akurat w USA lobby "olejowe" jest na tyle mocne, ze gdyby skala (czyli ilosc Takich jak Ty) byla duza, to zaraz by sie doplaty skonczyly.


                            > wiec odpowiadam, bo watpie czy ktos to osobiscie
                            > widzial, a tym bardziej jezdzil.

                            Odpowiedz (jesli pytanie kierujesz do ludzi mieszkajacych nad Wisla) chyba znasz???
                            To mniej wiecej pytanie z serii jak bardzo ludzie w USA (kierowcy) nazekaja na Poloneza? Wogole??? Hmmm.... ciekawe czemu? :-)

                            > Stare audi na olowiu
                            > "lepsze" i "tansze"? Mam powiedziec, ze tak?

                            Nie wiem czy lepsze... zalezy pod jaki wzgledem - tansze na pewno tak.
                            Ile kosztuje porownywalny model?
                            Ale zaraz, chwila.... Nissan i Audi to chyba nie ta sama liga cenowa modeli, szczegolnie w USA.
                            Zatem przyrownaj do Leafa np. zwykla Yaris czy co tam w tym rozmiarze u Was Japonczyki sprzedaja.
                            Wtedy bedzie latwiej ocenic drogie/tanie.

                            > 1. "Tanie"?
                            > - $37.000 - 7.500 (fed) - 5.000 (stan) - 3.000 (praca) = $21.000 (zaznaczam, ze
                            > nie dla ceny i nie z oszczednosci jednak kupilem, a uzywki to mam gleboko w d.
                            > ..)

                            Fajnie, ze podatnicy sie do Ciebie dolozyli (pracodawcy juz nie licze) ale to troche nie fair. Nie sadzisz? Szczegolnie biorac pod uwage to jak duze rozwarstwienie miedzy ludzmi pojawia sie w USA.
                            Ale mniejsza z tym... wygra Mitt to sie doplaty skoncza ;-).
                            Bez doplat to auto kosztuje 37k i to jest faktyczna cena - czy za tyle nadal bys kupil?

                            > - koszt pradu ~10 zl za przejechanie 160 km
                            Prad faktycznie dzis jest tani - nie ma co dywagowac...

                            Ale jak bedziesz jechac poza stan, do rodziny to czym pojedziesz?
                            Drugim autem??? Czyli nie ekologicznego smorda nadal trzeba miec i go produkowac?

                            > 2. "Ekologiczne"?
                            > - wiele badan zostalo przeprowadzonych na ten temat. Nawet tam gdzie energia je
                            > st produkowana w 100% z wegla (u mnie jest prawie polowa nuklearna) te samochod
                            > y wydzielaja mniej spalin porownujac ze srednia benzynowcow. Za rok, dwa bede l
                            > adowal w 100% z paneli slonecznych. Z czasem ten samochod robi sie bardziej czy
                            > sty w przeciwienstwie do benzynowcow.

                            Ja z kolei czytalem sporo artykulow (nie czytalem wynikow badan bezposrednio jak Ty) z ktorych wynika, ze choc eksploatacja auta jest ekologiczna to jego brodukcja juz nie bardzo. I to samo sie tyczy utylizacji.


                            > 3. "Ladne"?
                            Dla mnbie to bez znaczenia - mialem Previe, Avvesnis I, Wardburga, Audi 80 (r. 75) wiec to jak auto wyglada (mnie sie akurat Leaf nie podoba) jest bez znaczenia w dyskusji.

                            4. Funkcjonalnosc o ktorej piszesz...

                            Jaki zasieg bedzie miec (o ile mniejszy) Twoja SInna po 5 latach ekspolatacji?
                            I jak to samo wyglad w przypadku Leafa... szczegolnie w rejonach w ktorych latem jest +30C a w ziemie potrafi byc i -25C ???

                            > Osobiscie najwazniejsze dla mnie jest to, ze praktycznie nic juz nie wysylam Ex
                            > xonom, Ruskim czy k. Arabom. Forse zostawiam w 100% w kraju

                            Rozumiem, ze wiesz kto jest wlascicielami firm produkujacych u Was prad? :-) Fajnie!

                            > i nie truje dzieci
                            > spalinami i zachowuje nasza zloza na przyszlosc.

                            Moze nie trujesz jezdzac, ale trujesz przy produkcji i utylizacji.
                            Zloza na przyszlosc??? Jak sie wszyscy przsiada na Lefay to na ch. komu ropa???

                            Poza tym jest jeszcze jedna kwestia o ktorej warto pamietac. Z mojego p. widzenia dosc istotna.

                            Wyorazmy sobie, ze faktycznie swiat przestawia sie na prad i caly bliski wschod zostaje z reka w nocniku (choc to nie mozliwe bo poza USA i EU jest reszta swiata, ktora ekologie, doplaty, itp ma w glebokiej dupie)...

                            Jak myslisz co zrobia arabowie (i ich narody) majac duzo ropy, ktorej nikt nie kupuje i piasek????

                            Ja nie chce wiedziec powiem szczerze!
                            • cracovian Tom pierwszy :-) 22.09.12, 05:02
                              galtomone napisał:
                              > OK, podyskutujmy.

                              OK

                              > Przedewszystkim nalezy pamietać ze Twoja sytuacja i polityka rzadu USA w tym zakresie (na razie) jest w sumie ewenementem na skale swiatowa…

                              Wcale nie jest - wprost przeciwnie. We Francji, Danii, GB i paru innych krajach europejskich to sa prawdziwe doplaty. U nas to wcale nie jest duzo i tylko odliczenie, wiec polowa ludzi nawet sie kwalifikuje i zaoszczedzi ZERO (bo nie placa w ogole podatku federalnego) i nastepna polowa calosci w jeden wymagany rok sobie nie odpisze (bo za malo podatkow placi) Odliczenie jest tylko do 200 tys. sprzedanych egzemplarzy i inicjatywa zaczela sie dawno temu od hybryd i zostala wprowadzona przez Busha i republikanski kongres.

                              > To mniej wiecej pytanie z serii jak bardzo ludzie w USA (kierowcy) nazekaja na Poloneza? Wogole??? Hmmm.... ciekawe czemu? :-)

                              Samochod europejski 2011 roku... dostep do informacji jest; nawet bylo pare recenzji na gazecie. Nie ma powodu zeby porownywac do Yarisa (czyt. ponizej) albo przerobki. Ja na temat motoryzacji “zjadam” wszystko i o Tata wiem, Citroenach i nawet Fabiach tez chociaz nigdy tej pierwszej ani ostatniej nie widzialem :-)

                              > Ale zaraz, chwila.... Nissan i Audi to chyba nie ta sama liga cenowa modeli, szczegolnie w USA. Zatem przyrownaj do Leafa np. zwykla Yaris czy co tam w tym rozmiarze u Was Japonczyki sprzedaja. Wtedy bedzie latwiej ocenic drogie/tanie.

                              O “lidze cenowej” nie chce sie wypowiadac, bo to byl tragiczny komentarz (GT-R, Z, Maxima… no i LEAF???) no ale raczej musze… Yaris to “sub-compact”, A4 sedan to kompakt, LEAF rozmiarem jest w klasie sredniej (ciut wiekszy od nowego Priusa) – szok, nie? LEAF SL kosztuje wiecej niz A4 i oferuje ciekawsza technologie nawet nie biorac pod uwage baterii… Ale w sumie nie da sie go teraz porownac do niczego; mozna ew. powiedziec np., ze i-MIEV jest dwa razy nizej, a Tesla S dwa razy wyzej wsrod tego typu pojazdow. Ale jego rozmiary ludzi myla i nie wiem i nie rozumiem dlaczego? Przez Mitsubishi moze?

                              > Fajnie, ze podatnicy sie do Ciebie dolozyli (pracodawcy juz nie licze) ale to troche nie fair. Nie sadzisz? Bez doplat to auto kosztuje 37k i to jest faktyczna cena - czy za tyle nadal bys kupil?

                              Podatnicy do ewentualnych moich wlasnych odpisow nie dokladaja, tak jak nie dokladaja do mojej pozyczki na dom, dzieci, szkoly, itd. Jesli nie zarobie i nie bede winny to nie odpisze sobie nic. W podobny sposob mozna powiedziec, ze przez nastepna Buszowska inicjatywe podatnicy co roku dokladaja przeszlo $4 miliony do Mitta, ktory placi 14% podatkow ze swoich $20+ milionow rocznych zarobkow zamiast 35% jakby to robil jako normalnie pracujacy. Z tego sie wlasnie bierze rozwarstwienie spoleczenstwa…

                              Za auto zaplacilem z wlasnej kieszeni ze wszystkim $42 tys. w zeszlym roku…Zatrzymalem $4 tys. federalnego i polowe stanowego na podatkach. W tym roku zatrzymam druga polowe stanowego dla ktorego kredyty mozna bylo rozlozyc do 4 lat. Cene zanizylem i wzialem model SV pod uwage i teoretyczne maksymalne odpisy. Przyznaje sie do naciagniecia prawdy... Zadnego innego benzynowca nigdy bym nie kupil i nie kupie – na LEAFa czekalem dwa lata.

                              • galtomone Re: Tom pierwszy :-) 22.09.12, 07:21
                                Wszystko to bardzo ciekawe argumenty i naprawde mialem podjac dalsza polemike, ale... ;-)

                                cracovian napisał:

                                > Za auto zaplacilem z wlasnej kieszeni ze wszystkim $42 tys. w zeszlym roku̷

                                Po tym co przeczytalem juz wiem, ze dalsza dyskusja jest bezcelowa. Jesli swiadomie wydajesz taka kase na elektryczne AUTO!!! (zwracam uwage na wyraz auto) i jestes zadowolony (Bogu dzieki) to nie ma o czym mowic.
                                Zakladam, ze bylaby to dyskusja o wyzszasci jednych swiat nad drugimi czy Apple vs swiat - czyli bez konca.

                                Ale dzieki za kilka ciekawych faktow. Ja jednak wole buchac z rury syfem jak Chinczycy a pod maska miec prawdziwe konie... jak przyjdzie kiedys uciekac przed wielka fala (wody), zamieszkami czy tez innym kataklizmem z filmu to jendak nie ma nic lepszego niz prosty beznynowy silnik i pelny bak ;-). A nigdy nie wiadomo kiedy sie zdarzy potrzeba... :-).

                                To co Ty nam proponujesz jest mniej wiecej tak samo przerazaja ce jak wizja swiata z Demolitionmen :-) (ale tam jeszcze fajan fura w muzeum stala) :-)
                                • cracovian Re: Tom pierwszy :-) 23.09.12, 00:31
                                  Hej, hej - bez Apple to byl ten samochod w oglole nie jezdzil i w ogole bym nie wiedzial jak go ladowac i klime wlaczac - chociaz na Androida to chyba tez sa wlasciwe aplikacje :-) Jezdzenie to jeszcze pol biedy, ale muzyki by nie gral, a wtedy to koniec swiata!

                                  Skoro jestesmy w temacie to u mnie stoi Trooper przed garazem gotowy do akcji w grudniu tego roku. Zombi na ten wysoki zderzak nawet nie podskocza. Jesli przezyjemy to mysle, ze bedzie mozna sie spokojnie na elektrony przestawic - nastepny koniec swiata chyba dopiero w 2055.

                                  Aha, chodzi mi taki pomysl po glowie, zeby na mienie Isuzu w nastepnym roku przywiezc i na gaz przerobic (3.5 litra na benzynie, 2+ tony wagi i tylko cztero-biegowy automat niestety) i po Europie z zona i trojka dzieci przez miesiac sobie pojezdzic. Potem moze bym bratu zostawil... Czy jest rynek na prawdziwe nie-pozerskie ramowki i ile przerobka kosztuje? Dobry pomysl czy opylic go za grosze tutaj i za oceanem jezdzic pociagiem?
                                  • galtomone Re: Tom pierwszy :-) 23.09.12, 07:48
                                    Instalacja w PL jakos kosmicznie droga nie bedzie. Jesli to ma 6 garow to ze 3 - 3,5k czyli ok $1000.
                                    Gorzej, ze nie wszedzie w EU LPG jest latwe do zatankowania.

                                    A na auto w dobrym stanie, nie odwijane z drzewa to sie chetni zawsze znajda (chyba, ze bedziesz za nie chciec tyle co za Leaf'a).
                            • cracovian Drugi... 22.09.12, 05:04
                              > Ale jak bedziesz jechac poza stan, do rodziny to czym pojedziesz? Drugim autem??? Czyli nie ekologicznego smorda nadal trzeba miec i go produkowac?

                              Na ten coroczny i mityczny wyjazd do rodziny mozna poleciec samolotem albo woz wypozyczyc albo odpalic benzynowca, ktory od dawna stoi pod garazem. W idealnym swiecie w USA potrzeba najwyzej polowy pojazdow alternatywnych. Rodziny spokojnie maja po 2-3 samochody – wystarczy jeden podmienic zeby miec ogromny wplyw na swiat i zrobic z nas eksportera ropy.

                              > Ja z kolei czytalem sporo artykulow (nie czytalem wynikow badan bezposrednio jak Ty) z ktorych wynika, ze choc eksploatacja auta jest ekologiczna to jego produkcja juz nie bardzo. I to samo sie tyczy utylizacji.

                              Raczej watpie, ze czytales badania na temat produkcji jednego z trzech w tym momencie 100% elektrycznych samochodow… Na pewno czytalismy cos na temat hybryd (wliczyc tu by mozna Volta/Ampere i Priusy porownywane do Hummera w zuyciu zasobow i emisji), ktore maja DWA systemy napedu. Pomijajac w pewnym sensie prostote elektrycznych pojazdow i brak silnika, skrzyni, oleju, itd. to “badania” po tej drugiej stronie traktuja baterie zawsze jednorazowo. Byc moze nie butelki, ale olow jest w przeszlo 99% utilizowany w USA. Duzo cenniejszy lit i inne rzadkie metale nie zostana wyrzucone na smieci - Chinczycy licza sobie coraz wiecej za swoj (tymczasowy zreszta) monopol. Ten typ baterii trzyma przeszlo polowe pojemnosci po wielu latach, wiec nawet bez utylizacji sa atrakcyjne, ale przyszlosc w sumie pokaze jak naprawde bedzie.

                              > Jaki zasieg bedzie miec (o ile mniejszy) Twoja Sienna po 5 latach ekspolatacji?

                              Licze, ze realistycznie LEAF bedzie mial 70% pojemnosci po 5 latach (Nissan twierdzi, ze spadnie do tego poziomu dopiero po 10 latach i sie wtedy spadki ustatkuje). Za 5 lat te pesymistyczne 110 km jednorazowego zasiegu bedzie nadal duzo wiecej niz dziennie potrzebujemy (nadal wiecej niz 90% ludzi potrzebuje) Co ciekawe to bedziemy jezdzic jeszcze wiecej i dalej, bo stacje szybkiego ladowania beda wszedzie tak jak sa juz teraz w niektorych stanach. Biedna Sienna bedzie szybciej rdzewiec :-(

                              > Rozumiem, ze wiesz kto jest wlascicielami firm produkujacych u Was prad? :-) Fajnie!

                              Stabilne akcje tego typu regulowanych monopoli sa srednio atrakcyjne dla miedzynarodowych inwestorow, placa co prawda regularne dywidendy, ale daleko im do kwartalnych zarobkow przeszlo $10 mld (!) jak to jest w przypadku Exxona – akcjonariusze sa z calego swiata, ale wydobywanie i pracownicy (poza hinduskim IT oczywiscie) to lokalna robota. Dziekuje Arabom i Ruskim za wsparcie GA Southern.

                              > Moze nie trujesz jezdzac, ale trujesz przy produkcji i utylizacji.

                              Nie zgadzam sie z tym jak wspomnialem wyzej – od Ciebie zalezy czy wystarczy dowodow i argumentow zeby przejsc na nasza strone :-)

                              > Zloza na przyszlosc??? Jak sie wszyscy przsiada na Lefay to na ch. komu ropa???

                              Ropa jest potrzebna dla drugiej czesci aut, transportu lotniczego, zastosowan medycznych, plastikow (!), asfaltu i pewnie miliona innych rzeczy. Popyt na benzyne od 2006 roku gwaltownie (tzn. 2-3% co jest i tak niesamowite) w USA maleje, a wlasne wydobycie wzrasta (udzial przekroczyl 50% po raz pierwszy od czasow Cartera). Brazylia w ciagu dekady zrobila obrot o 360 stopni jak to mawial Walesa :-) i teraz zarabiaja na eksporcie. My powinnismy tez wydobywac w calosci na wlasne potrzeby. To by zmienilo swiat...

                              > Jak myslisz co zrobia arabowie (i ich narody) majac duzo ropy, ktorej nikt nie kupuje i piasek????

                              Nadwyzke i tak zawsze wykupia Hindusi i Chinczycy… Popyt nigdy sie nie skonczy, a jedynie moze wystarczyc na dluzej.
                              • galtomone Re: Drugi... 22.09.12, 07:33
                                cracovian napisał:

                                > > Ale jak bedziesz jechac poza stan, do rodziny to czym pojedziesz? Drugim
                                > autem??? Czyli nie ekologicznego smorda nadal trzeba miec i go produkowac?

                                > Na ten coroczny i mityczny wyjazd do rodziny mozna poleciec samolotem albo woz
                                > wypozyczyc albo odpalic benzynowca,

                                Czyli moja teza, ze "elektrykom" jeszcze sporo brakuje do funkcjonalnosci obecnych aut (nie liczac chorych cen) jest prawdziwa? :-)
                                Ja z przesiadka poczekam az bedzie sie to rownac cena i funkcjonalnosc 1 do 1 (choc w zasadzie taki elektryk powinien byc lepszy niz dzisiejsze wynalazki zeby zamaina miala sens).

                                Inna sprawa, ze my wszyscy jestesmy wdzieczni takim jak ty, ktorzy robia dlugodystansowe testy za wlasne pieniadze. Producenci pewnie tez Was kochaja bo to wielka pomoc i oszczenosc.
                                Okreslenie Beta-tester zostalo przeniesione na zupelnie nowy poziom (mam nadzieje, ze sie nie obrazisz za odrobine ironii? :-) )

                                > > Ja z kolei czytalem sporo artykulow (nie czytalem wynikow badan bezposred
                                > nio jak Ty) z ktorych wynika, ze choc eksploatacja auta jest ekologiczna to jeg
                                > o produkcja juz nie bardzo. I to samo sie tyczy utylizacji.
                                >
                                > Raczej watpie, ze czytales badania na temat produkcji

                                No przeciez napisalem, ze artykulow - mialem na mysli te zwylke, dla prostakow, w gazetach a nie jakies naukowe opracowania dla wybitnych jednostek (gdzie mnie tam do takiej).

                                > Licze, ze realistycznie LEAF bedzie mial 70% pojemnosci po 5 latach (Nissan twi
                                > erdzi, ze spadnie do tego poziomu dopiero po 10 latach i sie wtedy spadki ustat
                                > kuje).

                                Zatem do zobaczenia na forum w 2017? :-)

                                Ja mam jeszcze jednek problem z autami elektrzycznymi i zwiazany jest o z pazernoscia akcjonariuszy firm produkujacych dzis rzeczy.

                                Wiekszosc "normalnych" aut da sie nadal naprawiac u mechanika (moze gadzety poza serwisem sa nie naprawialne), da sie je dporowadzic do stanu w ktorym jedzie, hamuje skreca, itd...

                                Jakos mam wrazenie, ze z elektrycznymi autami bedzie jak z gazetami... beda sie pusc dokladnie 2 dni po gwarancji a serwis bedzie drozszy niz zakup nowego, przy czym nowe bedzie nadal kosztowac w (tzw.) ch.

                                Ale albo placzemy i placimy alebo piechtobus...
                                W takim aucie (wrecz) awarie da sie zaprogramowac...


                                > Za 5 lat te pesymistyczne 110 km jednorazowego zasiegu bedzie nadal duzo

                                To co to za zasieg - Katowice - Bielsko to 53 km w jedna strone (a to zadna odleglosci i miasta prawie polaczone) + podjchanie do kilku sklepo i z wizity u rodziny nie wracam.
                                Sorry ale zasieg 110km to popostu zaden zasieg... a jak dojda korki, objazdy, itd?
                                Tyle to moj sasiad robi sam na rowerze i zapewniam Cie, ze ten rower (choc drogi) byl jednak znacznie tanszy i ekologiczniejszy od Leafa (przy podobnej funkcjonalnosci) ;-)

                                > wiecej niz dziennie potrzebujemy (nadal wiecej niz 90% ludzi potrzebuje)

                                Zaraz to sprawidzimy.... sam jestem ciekaw. (szukaj watku z ankieta)
                                • cracovian Re: Drugi... 23.09.12, 00:18
                                  Te 110 km dziennie to 40 tys. rocznie. Jesli potrzebujesz wiecej to nie jestes docelowa grupa, szczegolnie jesli to bedzie Twoj jedyny samochod...

                                  Co do gwarancji to pewnie masz racje chociaz na nowkach japonskich nigdy sie nie przejechalem (poza swoim pierwszym samochodem i ostatnim uzywanym tez: 1986 Suzuki Samurai - sku...el nastolatka praktycznie w 4 miesiace zbankrutowal).

                                  Drugi to byl nowy 1992 Mitsubishi Mighty Max i dopiero pare lat temu go sprzedalem sasiadowi - nawer wycieraczki i wszystkie lampy mial oryginalne.

                                  Na Sienne dokupilem dluzsza gwarancje, glownie z powodu odsuwanych drzwi automatycznych, w ktorych czasem psuje sie lancuch i naprawa kosztuje $2 tys. Gwarancja do 7 lat, a ostatnio przyszlo pismo z Toyoty, ktora nagle zadecydowala, ze da nam 10 lat pokrycia bodajze na ten mechanizm :-)

                                  Na 2002 Troopera wlasnie 10 letnia gwarancja (fabryczna zreszta w ostatnim roku produkcji) sie skonczyla i w sumie nic poza mala plastikowa uszczelka nie wymieniali. Nadal jezdzi (tzn. teraz glownie stoi) i wyglada jak nowy.

                                  Na LEAFa zanim skonczy 3 lata, tez na wszelki wypadek dokupie. $800 w jego przypadku to bedzie dobra inwestycja jesli beta test nie wypali albo jeden z tysiaca komputerow sie spali!
                                  • do.ki Re: Drugi... 23.09.12, 07:46
                                    > Na LEAFa zanim skonczy 3 lata, tez na wszelki wypadek dokupie. $800 w jego przy
                                    > padku to bedzie dobra inwestycja jesli beta test nie wypali albo jeden z tysiac
                                    > a komputerow sie spali!

                                    Oftopikowo: tego z kupowaniem dodatkowej gwarancji nie rozumiem zupelnie. Oferowanie dodatkowej gwarancji ma przynosic producentowi (lub tez sieci serwisowej) dochod. Zatem koszt oferowania takiej gwarancji jest mniejszy niz przychod od jeleni, ktorzy ja wykupia. Widziane od twojej strony: jesli kupisz gwarancje, prawie na pewno stracisz. Dokladnie tak samo jak w przypadku ubezpieczenia.

                                    W totolotka tez grasz?
                                  • galtomone Re: Drugi... 23.09.12, 07:57
                                    cracovian napisał:

                                    > Te 110 km dziennie to 40 tys. rocznie. Jesli potrzebujesz wiecej to nie jestes
                                    > docelowa grupa, szczegolnie jesli to bedzie Twoj jedyny samochod...

                                    Za $42k to bybly moj jednyny samochod i mieszkanie ;-) A 110 oczywiscie nie codziennie, ale ze 3-4 razy w tyg spoko.


                                    > Co do gwarancji to pewnie masz racje chociaz na nowkach japonskich nigdy sie ni
                                    > e przejechalem

                                    Jesli Leaf jest tez projketowany przez ksiegowych, jak nowe Japonczyki (z legendarnej Japonskiej niezawodnosci zostaje tam coraz mniej) i inne nowe auta to nie jestem optymista :-(.
                    • rysiekk111 elektryfikacja- tak jako fragment ogólnej odmiany 19.09.12, 10:13
                      przypominam:
                      NIE maja na dziś sensu, wiec darujcie sobie, rozwazania o elektryfikacji transportu miedzymiejskiego
                      jest zas ona konieczna i mozlwa w mieście .
                      Przy czym co najwazneijsze : nie przty założeniu ze el-motor ma wprost zastepować spalinówkę i wytwarzać podobne moce/energie , w tak samo ciężkich autach i przy takich samych zachowaniach, by szybkowściekli i zepsuci drobnomieszczanie mogli zachować swój "styl"
                      Kluczem kilkukrotne obnizenie energochlonności zarowno na poziomie uzytkownika jak i zarzadcy ruchu.
                      o szczegółach nauczałem wielokroć, ale jak trzeba przypomnieć..
                    • cracovian Re: Bluznisz strasznie ;-) 19.09.12, 17:43
                      Gdybym mieszkal w Europie to bym ze stanow ciagnal tak jak to robia masowo Norwegowie. Zgadzam sie, ze mieszkancy blokow i to pewnie nie jest docelowa grupa :-)

                      Jedyne z czym sie jednak nie zgodze to niskie temperatury. Ten typ baterii wlasnie b. "lubi" niskie temperatury; w ekstremalnych przypadkach wlacza sie automatyczny podgrzewacz. W niskich temperaturach baterie nie trzymaja co prawda 100% planowanej energii, ale jest to tymczasowe do czasu kiedy temperatury pojda w gore.

                      Niodwracalna utrata pojemnosci jest minimalna w porownaniu z wyzszymi temperaturami gdzie pojawia sie wlasnie problem. Nie wdajac sie w szczegoly, utrata pojemnosci przyspiesza w okolicach +25 C. Im wyzej tym gorzej. W Arizonie (drastycznie), Teksasie, Kalifornii (mniej) i pewnie u nas powoli w nastepnym roku ludzie zaczeli juz tracic pojemnosc. W czasie lata jest regularnie ponad 40 C, a Nissan dlugoterminowego wplywu wysokich temperatur po prostu dobrze nie przetestowal i bez aktywnego chlodzenia (tak jak to robi np. Tesla albo GM) jest teraz klopot.

                      Czyli podsumowujac, biorac pod uwage srednie temperatury i normalne garazowanie ten woz jest lepszy na Europe niz na nasze Poludnie...
                      • wtopek Re: Bluznisz strasznie ;-) 20.09.12, 07:44
                        co "ciągnął"? samochody?

                        bywam często w Norwegii, mieszkałem tam pól roku, nie przypominam sobie, abym widział tam auto sprowadzone z USA...
                        • cracovian Re: Bluznisz strasznie ;-) 20.09.12, 16:50
                          LEAF jest w tym momencie w top 10 sprzedajacych sie samochodow w Norwegii bez rzadowych doplat czyli jest b. drogi. Jest kupa korzysci z powodu posiadania samochodu elektrycznego, np. w Oslo, ale woz trzeba wpierw kupic. Moi dwaj lokalni dilerzy powiedzieli mi, ze LEAFy kupuja klienci wlasnie z Norwegii, wiec cos komus musi sie oplacac.
                          • wtopek Re: Bluznisz strasznie ;-) 21.09.12, 13:48
                            w Oslo i Trodheim byłem ostatnio na przełomie czerwca/lipca, 2 tygodnie, widziałem kilka Priusów, żadnego Leafa

                            bardziej wierzę swoim oczom niż twoim statystykom
                            • cracovian Re: Bluznisz strasznie ;-) 22.09.12, 03:16
                              Nawet nie wiem w sumie jak odpowiedziec...? Moze ze czasem glupota i chamstwo nie maja granic? (wystarczy poczytac o statystykach i nie zaznaczac, ze "moich" i pomyslec jaki bierzaca sprzedaz 2% ma efekt na to co widac przez lata zakumulowane w przelocie na ulicy?) Znasz mnie? Chciales mnie ponizyc? Zaznaczyc swoja waznosc? Masz jakies problemy? Potrzebujesz pomocy?

                              Oslo ma 3.500 punktow do ladowania - pewnie tez to tylko moje statystyki, bo przeciez nie widziales...

                              green.autoblog.com/2012/05/01/nissan-sells-1-000-leafs-in-norway-during-first-six-months/
                              theenergycollective.com/node/84498
                            • cracovian Statystyki po klingonsku 22.09.12, 06:16
                              wtopek napisał:
                              > w Oslo i Trodheim byłem ostatnio na przełomie czerwca/lipca, 2 tygodnie, widziałem kilka Priusów, żadnego Leafa - bardziej wierzę swoim oczom niż twoim statystykom


                              1.861 lokalnych LEAFow sprzedanych do sierpnia.

                              gronnbil.no/nyheter/eventyrlig-elbilsalg-i-2011-article218-239.html
                              www.gronnbil.no/elbiluniverset/kart.php#zoom=4&tr=65.9753341020303,52.137835449218755&bl=44.64090213666897,-34.873883300781244&m=1®=0
                        • cracovian Re: Bluznisz strasznie ;-) 22.09.12, 05:33
                          wtopek napisał:
                          ...nie przypominam sobie, abym widział tam auto sprowadzone z USA...

                          Nie dziwie sie, ze nie widziales i nie jestem nawet zly z tego powodu. Nie jestem rowniez specem od norweskiego importu i oplat z tym zwiazanych, ale zaloze sie o VAT na LEAFa, ze niejedno "amerykanskie" auto latwo przeoczyles :-)

                          Na przyklad, Outback (robiony w Indianie) kupiony w USA za $25 tys. od "norweskiego" rozni sie praktycznie tylko cena (trzy razy drozej w N :))

                          Amerykanski LEAF, poza roznica w cenie, moze np. nie miec przyciemnionych szyb.

                          A juz Fiat 500, poza tym, ze jest robiony w Meksyku, z zewnatrz nie rozni sie niczym od europejskiego (amerykanski ma pewnie automat, wiec jak bedziesz uparcie patrzyl do srodka kazdego Fiata podczas nastepnej wizyty to moze zlapiesz swoj pierwszy hamerykanski model!)

                          Jaja sobie robie, ale mieszkamy na tej samej planecie i to samo zelastwo w wiekszosci wyglada tak samo; jest po prostu tutaj duzo tansze w porownaniu z jednym z najdrozszych krajow. Jesli paru dilerow wiesniakow, ktorzy wczesniej nie znali slowa "Norwegia", teraz o tych klientach regularnie mowi to cos w tym jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka