Dodaj do ulubionych

Lampka wina do obiadu

IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 17.03.02, 07:11
Nie rozumiem, skad sie bierze w Polsce totalne ograniczenie spozywania alkoholu przez kierowcow. Przeciez
Lampka czerwonego wina do obiadu to tylko lekarstwo. Wszystkie badania lekarskie potwierdzaja, ze np.
czerwone wino wplywa korzystnie na uklad krazenia. Przekraczamy zachodnia granice, i tam nikt nie przyczepi
sie do kierowcy o to ze spozyl piwo do obiadu i zaraz potem pojechal swoim samochodem do sklepu. Tak jest tez
w calej Amaryce Polnocnej. Osobiscie nie widze problemu z prowadzeniem samochodu po takiej drobnej dawce
napoju zawierajacego pewna ilosc alkoholu. Moim zdaniem jest on mniej niebezpieczny dla kierowcy na drodze
niz stres w pracy czy slawetny telefon komorkowy (nawet ten nie trzymany w reku).
Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 17.03.02, 09:23
      W Polsce nie ma kultury wypicia lampki wina do obiadu. W Polsce w ogole picie
      wina raczkuje. Na ogol spozywa sie znacznie wiecej trunkow. Nie ma innego
      sposobu, aby to zmienic, niz surowa represja.
    • Gość: sympathy Re: Lampka wina do obiadu IP: *.arcor-ip.de 17.03.02, 09:27
      to, czy jest zdrowe czy nie - nie ma tu moim zdaniem zadnego znaczenia. Jezeli
      lampka wina albo piwo moze ograniczyc moj czas reakcji na drodze - na pewno nie
      jest dobrym pomyslem.

      Seks tez jest zdrowy (w wiekszosci przypadkow ;-) a przeciez nie powiesz, ze
      prowadzac samochod mozesz oddawac sie przyjemnosciom z blondyna, ktora nurkuje
      gdzies pod kierownica ;-)
    • Gość: Kicur Re: Lampka wina do obiadu IP: *.bielsko.msk.pl 17.03.02, 10:28
      Myślę, że to zależy od kraju: 1) W Polsce dalej niektórzy uważają, że jak pić,
      to trzeba się schlać; 2) W niektórych krajach dopuszczalna norma promili to
      0,0!; 3) W krajach południowych to z kolei np. 0,7.
      Ja też w sumie jestem za, ale... witamy w Polsce!! ;-))
    • Gość: Andre Re: Lampka wina do obiadu IP: *.pcplus.com.pl 17.03.02, 12:49
      Uwielbiam PIWO i to do tego stopnia że piszę Je z wielkiej litery.
      Wypicie jednego i jazda po ok 1 godz. nie powinno to być niebezpieczne.
      Kiedyś jeździłem po Niemczech i piłem sobie piwko w ichnim cepeenie tak jak
      wszyscy.
      Jednak przychylam się do opini że dać Polakowi możliwość wypicia jednego Piwa
      to się uchla litrem samogonu i powie że wypił jedno Piwo właśnie.
      PZDR.
      • Gość: Heart Re: Lampka wina do obiadu IP: *.vancouver36.dialup.canada.psi.net 17.03.02, 17:19
        Prosze panstwa. Podobno Polska probuje dolaczyc do Europy. Sadzac z wydzwieku powyzszych wypowiedzi,
        to zaczynam sie zastanawiac czy dojzelismy do tego. Mysle, ze czas spojzec u nas (w Polsce) na kulture
        spozywania alkoholu. Do tej pory nie widzialem zadnego postu na ten temat. Z tego co wiem miedzynarodowy
        standard prawny we wszystkich krajach rozwinietych dopuszcza pewien limit alkoholu u kierowcy. Znikna
        granice, i jak wytlumaczycie np. francuzowi, ktory wybral sie na weekendowa wycieczke np. do Gdanska, ze
        nastepnych pare tygodni spedzi w polskim pierdlu zamiast za biurkiem w swojej firmie. I za co? Za to ze wypil
        dwie lampki wina do obiadu. Przeciez on to robi niemalze od urodzen. Co sie tez stanie z jego samochodem i
        prawem jazdy?
        Mysle, ze wraz ze szczerym zamiarem wstapienia do Europy, nadszedl czas likwidacji w kraju i tego
        anachronicznego przepisu o calkowitym zakazie spozywania napojow alkoholowych przez kierowcow. Mozliwe,
        ze trzeba bedzie wprowadzic w polskich szkolach nowy przedmiot:" Kultura spozywania alkoholu". No, ale jak
        doksztalcic cale spoleczenstwo pod tym wzgledem, to juz calkiem inny temat.
        Jaki jest wasz poglad?
        Pozdrowienia.









        d








        sadzac z
        • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 17.03.02, 17:58
          Moj poglad jest taki, ze kultury nie da sie zadekretowac, ani nauczyc jej w
          szkole. Francuz bedzie sie musial pogodzic z tym tak samo, jak z tym, ze gdy
          pojedzie do Holandii i nabedzie tam legalnie marihuane, to nie bedzie mu wolno
          jej wwiezc do Francji. Nie w szedzie w Unii prawo jest identyczne, i dobrze. W
          Polsce jazda po pijaku to plaga, a od abstynencji sie nie umiera.
        • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 17.03.02, 18:01
          Dodam jeszcze, ze ja, podobnie jak ten Francuz, tez lubie miec do obiadu lampke
          wina i u siebie, w zgodzie z prawem, prowadze po tej lampce, ale gdy
          przyjezdzam do Polski, to juz nie, bo kontrole sa czestsze, kary surowsze, a
          limity nizsze. I co? I nic! W Polsce tez sa taksowki. No i ryzyko wypadku w
          Polsce jest wieksze niz w domu (bo drogi bardziej niebezpieczne).
          • Gość: Heart Re: Lampka wina do obiadu IP: *.vancouver34.dialup.canada.psi.net 17.03.02, 18:25
            Nie myslisz, ze nalezy sie zastanowic, jak rownac do lepszych, a nie wprowadzaniem przepisu "wylewac
            dziecko razem z kapiela". Limitowane spozycie alkoholu przez kierowcow jest raczej standatdem w krajach
            rozwinietych. Polska oczekuje wlaczenia w krag tych panstw. Czy nie nalezaloby pomyslec, jak zrownac te i niie
            standardy? Chyba sie pod tym wzgledem zgodzimy. Uzywanie "marychy" jest raczej wszedzie kontrowersyjne.
            Chyba tez nikt nie bedzie kwestionowal zdrowotnych efektow spozywania np. czerwonego wina.
            No to jak? Uporzadkowac problem, czy publicznie sie przyznawac, ze jest sie krajem o podrzednej kulturze
            osobistej?
            Ilosc kontroli drogowych i sposob ich prowadzenia nie ma tu nic do rzeczy.
            Czekam na opinie
            Pozdr.
            .
            • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 17.03.02, 19:13
              Gość portalu: Heart napisał(a):

              > Nie myslisz, ze nalezy sie zastanowic, jak rownac do lepszych, a nie wprowadzan
              > iem przepisu "wylewac
              > dziecko razem z kapiela". Limitowane spozycie alkoholu przez kierowcow jest rac
              > zej standatdem w krajach
              > rozwinietych.

              Jest ono, niestety, zgnilym kompromisem. Mysle, ze lepiej byloby, gdyby reguly
              gry byly jasne: dopuszczalny poziom alkoholu to 0.0 promila. Niestety, to
              nierealne :-(. Obowiazuje kultura swietowania w lokalach, do ktorych jakos trzeba
              sie dostac.

              Polska oczekuje wlaczenia w krag tych panstw. Czy nie nalezaloby
              > pomyslec, jak zrownac te i niie
              > standardy? Chyba sie pod tym wzgledem zgodzimy.

              Nie do konca. Unia nie oznacza urawnilowki, raczej harmonizacje, a wiec takze
              miejsce na dostosowanie do lokalnych warunkow.

              Uzywanie "marychy" jest raczej
              > wszedzie kontrowersyjne.

              Nie w Holandii.

              > Chyba tez nikt nie bedzie kwestionowal zdrowotnych efektow spozywania np. czerw
              > onego wina.

              Nie wiadomo. O ile wiem, te efekty dotycza tylko mezczyzn powyzej 40 roku zycia i
              kobiet po menopauzie. Nie sposob kwestionowac, ze alkohol ma rowniez szkodliwe
              dzialania.

              > No to jak? Uporzadkowac problem, czy publicznie sie przyznawac, ze jest sie kra
              > jem o podrzednej kulturze
              > osobistej?

              To i tak widac, niestety. A podciagac limit dopuszczalnego poziomu alkoholu tylko
              po to, zeby ladnie wygladalo za cene potencjalnych trupow...

              > Ilosc kontroli drogowych i sposob ich prowadzenia nie ma tu nic do rzeczy.

              Nie masz racji. Belgia jest tu dobrym przykladem. Ilosc kontroli jest niewielka,
              wiec prawo jest masowo lekcewazone. Wiadomo, ze nie wysokosc kary, ale jej
              prawdopodobienstwo decyduja o przestrzeganiu zakazu.

              Obawiam sie, ze troszeczke naginasz zagadnienie, probujac udowodnic, ze skoro w
              Europie wolno jezdzic na rauszu, to dlaczego nie w Polsce. Moja odpowiedz: bo w
              Polsce na rauszu jezdzi malo kto. Najczesciej trzezwi albo pijani.

              Twoje rozumowanie jest podobne do takiego: skoro 30% wypadkow (przypuscmy)
              powoduja pijani kierowcy, to znaczy, ze 70% wypadkow, a wiec duzo wiecej,
              powoduja kierowcy trzezwi. W imie bezpieczenstwa trzeba wiec tych trzezwych
              wylapac i napoic.
              • Gość: Kicur Re: Lampka wina do obiadu IP: *.bielsko.msk.pl 17.03.02, 19:53
                Nie tylko chyba z tym piciem musimy dorosnąć, ale z pospolitym kulturalnym
                zachowaniem, w którym zawsze się to picie m.in. też zawiera. Wiecie jak źle
                jest na campingu obok Polaka? Nie potrafi robić imprezy bez chlania i "Szła
                dzieweczka..", bo wydaje mu się, że jak jest np. w Hiszpanii, to jest wielki
                chojrak i pan! Dlatego osobiście np. to rzadko staję na Costa Brava, bo tam
                właśnie pełno Polaków. Jadę dalej - choćby 100-200 km - Costa Daurada. 2 lata
                temu obok rozbity był Szwajcar, który co wieczór robił imprezę: było super
                nikomu nie przeszkadzało, wszyscy drinki, śpiewów pijackich brak itp.
                Oczywiście nie wszyscy Polacy tacy są - sam też jestem Polakiem, ale wystarczy,
                że na campingu trafi się takich kilku i po urlopie.
                A co do limitu promili, to w Europie faktycznie w różnych krajach jest różnie:
                w niektórych 0,0, a inne np. 0,7.
                Pozdrawiam wszystkich!!
                • kropka. Re: Lampka wina do obiadu 17.03.02, 23:56
                  Nie lubię wina. Ani do obiadu, ani do czegokolwiek :(
                  A powaznie: każdy reaguje indywidualnie na alkohol. Jeden wybąboli pół flachy
                  wina i będzie trzeźwy, inny powącha korek i dostaje szaleju.
                  Więc jak to w przepisach ująć?
                  Jestem za 0.00 za kierownicą. Trudno. Albo winko, albo wygoda.
                  Taksówkarze też muszą z czegoś żyć.
                  pozdrawiam
                  • Gość: zs Re: Lampka wina do obiadu IP: 212.160.128.* 18.03.02, 12:32
                    Zastanówmy się,czy tak bardzo,bardzo konieczne/ i nie można się bez tego obejść/
                    jest wypicie po obiedzie tego piwka ,czy szklaneczki winka nawet czerwonego,a
                    do rybki białego.Zjedzmy obiad,popijmy dobrą woda mineralną,potem ewentualnie
                    kawa i w drogę i na pewno nas nie ubędzie.Jeżeli prowadzimy ,to według mnie
                    ani kropelki alkoholu.
            • Gość: szatan Re: Lampka wina do obiadu IP: *.pl 18.03.02, 00:37
              Napraw drogi, stwórz odpowiednią infrastrukturę jeśli chcesz równać do
              najlepszych a potem pomyślimy o zwiększeniu limitu dop. ilości alkoholu we
              krwi....potrafisz myśleć...więc pomyśl zanim wyjdziesz z takimi propozycjami w
              nasszych realiach....

              pozdrawiam
              • Gość: Heart Re: Lampka wina do obiadu IP: *.vancouver36.dialup.canada.psi.net 18.03.02, 02:09
                Zgadzam sie, ze temat moze byc kontrowersyjny.
                W ramach dyskusji postaram sie jednak polemizowac z pewnymi argumentam przeciwko liberalizacji przepisow
                prawnych zwiazanych ze spozywaniem napojow alkoholowych przez kierowcow.
                Argument 1. W naszym kraju jest bardzo niska kultura spozywania alkoholu.
                Argument 2. Zla infrastruktura drogowa nie dopuszcza dodatkowego stopnia ryzyka.
                Argument 3. Kazdy reaguje na spozycie alkoholu w sposob indywidualny. Standaryzacja przepisow nie jest
                wiec mozliwa.

                1Jjezeli chodzi o niska kulture spozywania napojow alkoholowych, to juz najwyzszy czas postarac sie zdjac z
                piedestalu bohaterow narodowych wesolego pijaczka ,ktory to, po spozyciu skrzynki piwa albo pol litra
                czysciochy wyczynia rozne dziwne rzeczy z zachwytem podziwiane przez gawiedz. Np potrafi on dopelznac
                do swojego samochodu, wczolgac sie do szoferki i trzymajac sie kierownicy, aby nie wypasc przez otwarte
                drzwi probuje dojechac do nastepnej knajpy aby kontynuowac maraton. Widmo takiego bohatera narodowego
                przyslania wielu osobom rzeczywisty obraz spozywania alkoholu z umiarem w celach towarzyskich lub nawet
                zdrowotnych.

                2. Co do jakosci drog, to wiaze sie z tym dopuszczalna predkosc regolowana znakami. Alkohol ma z tym niewiele
                wspolnego. Ja bym dodal tu jeszcze kulture jazdy, ale to osobny temat.

                3.Co do indywidualnej reakcji na alkohol, to sprawa byla badana wyczerpujaco. Mam np. przed soba tabelke
                wreczona mi pare lat temu przez kanadyjska firme ubezpieczeniowa w czasie odnawiania ubezpieczenia
                samochodu. Zostaa ona wydana w ramach akcji uswiadamiajacej kierowcow. Chce tu napomknac, ze wlasnie
                firmy ubezpieczeniowe sa najbardziej zainteresowane redukcja wypadkowosci. Z tabelki tej wynika:
                - Reakcja organizmu na alkohol jest niemalze proporcjonalna do wagi osoby.
                -1"drink" dla osoby o wadze ok 45 kg lub 2 "drinki" dla osoby o wadze ok 90 kg wypite przed prowadzeniem
                samochodu traktowane sa tutaj jako bezpieczne. Nastepne 1-3 "drinkow" w zaleznosci od wagi zaliczane sie
                jako mogace stworzyc zagrozenie na drodze, (cos w rodzaju rauszu). Dopiero powyzej tej normy zaczyna sie
                limit pezekroczenia prawa.
                "drink"jest zdefiniowany tu jako ok. 0.35 l. piwa, 0.15 l. wina lub 45 ml wodki. Jest tu tez zaznaczone, ze niektore
                lekarstwa, np syrop od kaszlu, moga spotegowac dzialanie alkoholu nawet pieciokrotnie.
                Na drugiej stronie jest tez tabelka, ktora pokazuje zanik alkoholu w czasie .Np. dla sredniej wagi osoby
                obecnosc alkoholu we krwi zwiazana z wypiciem n.p. butelki piwa zanika calkowicie po ok. 2 godz.

                Chcialbym powtorzyc tu raz jeszcze, ze chodzi mi w tej dyskusji o tolerowanie w Polsce towarzyskiego wypica
                malej ilosci alkoholu przed prowadzeniem samochodu, a nie o tolerowanie nietrzezwych kierowcow na drogach.
                Rozroznijmy te rzeczy.

                Czekam na nastepne komentarze za i przeciw.
                Pozdrowienia





                ,

                • Gość: Marcel Re: Lampka wina do obiadu IP: *.reshall.umich.edu 18.03.02, 06:14
                  Heart, to co piszesz jest piekne, ale sie nie przyjmnie bo:
                  1. zaklada rozsadek kierowcow i nie tylko,
                  2. proponujesz umiar w piciu i ferowaniu wyrokow, a ten nie jest popularny,
                  3. uwazasz, ze przepisy powinny byc rozsadne, a praktyka - systemy prawne krajow
                  o niedorozwinientej kulturze (nie mam tu na mysli Kultury i Nauki ;-) wykazuje,
                  ze przepisy moga byc (nie wiem czemu) jedynie durne lub drakonskie (lub
                  jednoczesnie durne i drakonskie),
                  4. przerazajaca wiekszosc obywateli z pokora zgadza sie na drakonskie i durne
                  prawo, tepiac wszelakie wolnomyslicielstwo.

                  Co sadzisz o systemie prawnym pewnego kraju, w ktorym:
                  - Mozesz stracic prawo jazdy za wypicie puszki piwa w domu, nawet jesli nie
                  prowadzisz samochodu chocby i przez tydzien po tym skandalicznym wydarzeniu
                  (jestes juz na tyle dorosly, ze mozna na Tobie wykonac wyrok smierci i na tyle
                  odpowiedzialny, ze mozesz pojsc do wojska i dostaniesz karabin albo i czolg).
                  - Mozesz stracic prawo jazdy jesli okaze sie, ze w bagazniku masz otwarta butelke
                  wina.
                  - Mozesz stracic prawo jazdy jesli Twoj pasazer pociagnie z piersiowki.
                  I wiesz co mnie najbardziej zdziwilo? Zapytalem mlodego obywatela owego kraju co
                  on o tym sadzi. Powiedzial, ze on sam co prawda uwaza, ze to idiotyzm, ale
                  przeciez ludzie sa tacy nieodpowiedzialni i nie mozna stwarzac im pokus.

                  Trzymaj sie rozsadku ale nie licz na zrozumienie.
                  Milego dnia
                  Marcel
                • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 18.03.02, 07:21
                  Gość portalu: Heart napisał(a):


                  Nie ma powodu, by przepisy liberalizowac. Jazda samochodem jest coraz rudniejsza,
                  bo ruch coraz wiekszy, wiec lepiej, zeby kazdy kierowca byl trzezwy. Ja jestem za
                  zerowa tolerancja dla picia za kolkiem. Pewnie, przeszkadzac to bedzie takze
                  mnie, ale trudno. Bede mniej jezdzil samochodem.

                  > 1Jjezeli chodzi o niska kulture spozywania napojow alkoholowych, to juz najwyzs
                  > zy czas postarac sie zdjac z
                  > piedestalu bohaterow narodowych wesolego pijaczka ,ktory to, po spozyciu skrzy
                  > nki piwa albo pol litra
                  > czysciochy wyczynia rozne dziwne rzeczy z zachwytem podziwiane przez gawiedz.

                  Prawda, ale tego nie da sie zadekretowac. Wishfulthinking.

                  > 2. Co do jakosci drog, to wiaze sie z tym dopuszczalna predkosc regolowana znak
                  > ami. Alkohol ma z tym niewiele
                  > wspolnego.

                  Alkohol obniza krytycyzm i zwieksza pewnosc siebie, niejako ulatwiajac
                  lekceawzenie przepisow. Ten efekt jest bardzo subtelny i na ogol niezauwazalny
                  dla pijacego.

                  > Ja bym dodal tu jeszcze kulture jazdy, ale to osobny temat.

                  Istotnie.


                  > - Reakcja organizmu na alkohol jest niemalze proporcjonalna do wagi osoby.

                  Zalezy jednak od indywidualych predyspozycji ("mocny leb"), a takze rasy.

                  > Chcialbym powtorzyc tu raz jeszcze, ze chodzi mi w tej dyskusji o tolerowanie w
                  > Polsce towarzyskiego wypica
                  > malej ilosci alkoholu przed prowadzeniem samochodu,

                  No i tu jest pies pogrzebany. Towarzyskie picie w Polsce jest dobrze tolerowane.
                  Teraz chodzi o to, by bylo tolerowane tylko po dojechaniu na miejsce, a nie
                  przed. Nie mozesz poczekac z tym winem troszeczke?
        • Gość: Michal Re: Lampka wina do obiadu IP: *.telia.com 23.03.02, 12:55
          Widzisz ten problem dotyczy nie tylko Polski.W wielu krajach europejskich
          zaostrzono limit alokocholu we krwi.W niemczech ,ktore byly dosc liberalne jest
          bardzo ograniczona ilosc to samo z Skandynawia.Po prostu ludzie sa ludzmi i
          umiaru nie maja,zaduzo jest protestow od rodzin, ktore postradaly swoich
          bliskich wlasnie przejechanych pod wplywem alkocholu.A ile kalek itp.Trzeba
          wybierac kierownica albo lampka.Pzdr.Michal
      • Gość: dynamo Re: Lampka wina do obiadu IP: 10.120.22.* 18.03.02, 06:21
        Gość portalu: Andre napisał(a):

        > > Kiedyś jeździłem po Niemczech i piłem sobie piwko w ichnim cepeenie tak jak
        > wszyscy.


        Skoro kupiłeś sobie piwko na niemieckiej tankstelli to na pewno nie z alkoholem a
        tylko "alkoholfrei" :))))
    • Gość: malko Re: Lampka wina do obiadu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 11:27
      Uwielbiam wino do obiadu, ale jestem za limitem 0.0.
      Dlaczego? Doktorat można by napisać, ale przecież wszyscy wiemy jaki jest nasz
      naród. Pozdrawiam i polecam Los Chaclos z Chile (czerwone wytrawne) i Chianti
      Carusso (włoskie).
      • Gość: Heart Re: Lampka wina do obiadu IP: *.proxy.aol.com 22.03.02, 04:52
        Gość portalu: malko napisał(a):

        > Uwielbiam wino do obiadu, ale jestem za limitem 0.0.
        > Dlaczego? Doktorat można by napisać, ale przecież wszyscy wiemy jaki jest nasz
        > naród. Pozdrawiam i polecam Los Chaclos z Chile (czerwone wytrawne) i Chianti
        > Carusso (włoskie).

        A moze nadszedl czas na zmiane w narodzie? Czy tutaj nic nie da sie zrobic?
        Pozdrawiam wszystkich


        • Gość: malko Re: Lampka wina do obiadu IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 08:17
          Jeszcze ze dwa pokolenia muszą odejść to może się coś zmieni.
      • Gość: Niknejm Re: Lampka wina do obiadu IP: *.pg.com 22.03.02, 16:58
        Gość portalu: malko napisał(a):

        > Uwielbiam wino do obiadu, ale jestem za limitem 0.0.

        Słusznie.

        > Dlaczego? Doktorat można by napisać, ale przecież wszyscy wiemy jaki jest nasz
        > naród. Pozdrawiam i polecam Los Chaclos z Chile (czerwone wytrawne)

        Próbowałem. Mi osobiście do gustu nie przypadło.

        > i Chianti Carusso (włoskie).

        Chianti jest pycha. Polecam też Tokai Aszu (4-puttonowe i lepiej) - rewelacja!
        Robione z dodatkiem moszczu z winogron pokrytych szlachetną pleśnią (zbieranych
        późną jesienią) - moje ulubione wino.

        Pozdrawiam,
        Niknejm

        • Gość: P. Re: Lampka wina do obiadu IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 23.03.02, 00:28
          Piszecie wszyscy, ze w Polsce nie ma kultury picia. I racja! Ale jakby sie
          dobrze zastanowic to u nas w malo czym jest kutura, od pica zaczynajac a po
          jazde samochodem konczac :)
          • Gość: Marcel Re: Lampka wina do obiadu IP: *.reshall.umich.edu 23.03.02, 03:34
            Gość portalu: P. napisał(a):
            > Piszecie wszyscy, ze w Polsce nie ma kultury picia. I racja! Ale jakby sie
            > dobrze zastanowic to u nas w malo czym jest kutura, od pica zaczynajac a po
            > jazde samochodem konczac :)

            I dlatego zglaszam projekt ustawy:
            1. Przynajmniej raz dziennie lampka dobrego wina (po miesiacu test ze znajomosci
            marek).
            2. Obowiazkowo jedna w tygodniu wizyta w teatrze (komplet ostemplowanych biletow
            nalezy dolaczyc do rocznego zeznania podatkowego).
            3. Przed prowadzeniem pojazdu obowiazkowe golenie (dla panow) i makijaz (dla pan).
            4. Zakaz picia piwa bezposrednio z puszki.
            5. Zakaz glosnej rozmowy na ulicy.
            6. Obowiazkowe mycie rak po wyjsciu z toalety (sprawdzane przez oddelegowanego
            funkcjonariusza).
            6. Wymyslcie jeszcze jakies fajne zakazy, w koncu jestesmy tak glupim
            spoleczenstwem, ze bez rygorystycznych zakazow i nakazow ani rusz. Sami o tym
            wiemy, prawda?

            Ide sie napic, milej nocy
            Marcel
            • Gość: vipR Re: Lampka wina do obiadu IP: *.altkom.com.pl 23.03.02, 17:54
              Gość portalu: Marcel napisał(a):

              > 3. Przed prowadzeniem pojazdu obowiazkowe golenie (dla panow) i makijaz (dla pa
              > n).
              To ma nawet sens-nie raz widzialem kobitki malujace sie na skrzyzowaniu czy
              kolesi z golarka podlaczona do gniazda zapalniczki. Ludzie dziwne rzeczy potrafia
              robic czekajc na zmiane swiatel.

              > 4. Zakaz picia piwa bezposrednio z puszki.
              Szczegolnie w samochodzie :)

              > 5. Zakaz glosnej rozmowy na ulicy.
              A czy czekales kiedys na autobus, gdy padal zacinajacy deszcz a Ty stojac pod
              daszkiem musiales wysluchiwac rozmowy dwoch starych bab o odciskach. Cool! :)

              > 6. Obowiazkowe mycie rak po wyjsciu z toalety (sprawdzane przez oddelegowanego
              > funkcjonariusza).
              To tez pozwole sobie skomentowac. Otoz w jednym z Warszawskich pubow, sanepid
              (czy jakas inna tego typu organizacja, nie pamietam bo dawno o tym czytalem)
              zrobil badanie orzeszkow ziemnych do piwa (no wiecie, mala miseczka na barze z
              ktorej kazdy moze sie poczestowac) i UWAGA znalezli tam 16 roznych rodzajow
              moczu. Dodam tylko ze orzeszki raczej szybko schodza i barman czesto musi
              dosypywac. Ha, cale szczescie ze nie lubie orzeszkow :)

              OK, smieje sie ale sam jestem zwolennikiem rozdzielania picia od prowadzenia.
              Problem jest wtedy kiedy ktos nie pil a ma promile - gosc ktory wypil syrop na
              kaszel, a potem zjadl jablo, mial przez to duze problemy, bo okazalo sie ze
              jablko zaczelo fermentowac i alkomat wykazal ze koles jest nastukany, a nawet
              kapska nie powachal. Co Wy na to?
              Pzdr
              • Gość: Heart Re: Lampka wina do obiadu IP: *.proxy.aol.com 25.03.02, 04:12
                Po pierwsze, czy mozna nazwac piciem lampke wina, kiedy w dodatku wsiada sie do
                samochodu godzine pozniej.
                Po drugie, jak sami zauwazacie mozna zalapac takie same promile i bez wina ( np
                przez lekarstwo)
                Po trzecie, ci co powoduja wypadki maja tych promili duzo, duzo wiecej.

                Czy nie nalezalo by w takim razie wprowadzic jakis rozsadny limit zamiast
                slawetnego 0.00. Taki, zeby nie powodowac kontrowersji i ciagle byc jeszcze
                daleko od ryzykownej, dla prowadzenia samochodu granicy? Nawet polowa tego co u
                sasiadow rozwiazalaby wiele problemow jak np:
                Panie kierowco, pan chuchnie. O.. pachnie mi alkoholem!
                Przepraszam, ale jadlem ostatnio tylko czekoladke. Moze byla z likierem.
                Wiec przyznaje sie pan (pani) ze spozywany byl alkohol. Prosze dokumenty, prawo
                jazdy i opuscic samochod.
                Pozdrowienia
                • Gość: Doki Re: Lampka wina do obiadu IP: 195.13.24.* 25.03.02, 09:57
                  Gość portalu: Heart napisał(a):

                  > Po pierwsze, czy mozna nazwac piciem lampke wina, kiedy w dodatku wsiada sie do
                  >
                  > samochodu godzine pozniej.

                  Mozna.

                  > Po drugie, jak sami zauwazacie mozna zalapac takie same promile i bez wina ( np
                  >
                  > przez lekarstwo)

                  To jest mit. W lampce wina jest ok 20 g etanolu. Malo ktore lekarstwo wazy 20 g
                  na dawke.

                  > Po trzecie, ci co powoduja wypadki maja tych promili duzo, duzo wiecej.

                  Nie zawsze. Fakt, ze niemozliwe jest ustalenie zwiazku przyczynowego miedzy
                  piciem i wypadkiem w danym, pojedynczym przypadku, tzn czy gdyby kierowca nie
                  wypil, do wypadku by nie doszlo. Alkohol i wypadki sa jedynie skorelowane
                  statystycznie.

                  > Czy nie nalezalo by w takim razie wprowadzic jakis rozsadny limit zamiast
                  > slawetnego 0.00. Taki, zeby nie powodowac kontrowersji i ciagle byc jeszcze
                  > daleko od ryzykownej, dla prowadzenia samochodu granicy? Nawet polowa tego co u
                  > sasiadow rozwiazalaby wiele problemow jak np:
                  > Panie kierowco, pan chuchnie. O.. pachnie mi alkoholem!
                  > Przepraszam, ale jadlem ostatnio tylko czekoladke. Moze byla z likierem.
                  > Wiec przyznaje sie pan (pani) ze spozywany byl alkohol. Prosze dokumenty, prawo
                  > jazdy i opuscic samochod.

                  Nikt po czekoladce nie bedzie pachnial alkoholem. A cale pudlo czekoladek i tak
                  szkodzi.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka