Dodaj do ulubionych

300 tysięcy km i amen...

02.12.14, 15:46
Urwał się zawór, poszedł w tłoki. Resztę (obraz zniszczeń) możecie sobie wyobrazić. To w japońskim, niewyżyłowanym dieslu.

Ile to wytrzyma w tych nowych turbo-pralkach?
Obserwuj wątek
    • nazimno Urwany zawor? 02.12.14, 15:59
      Grzybek zaworu? Takie uszkodzenie jest jednak rzadkie.
      Przyczyna jest przewaznie wada materialu (zmeczenie, microrysa,...) lub obrobki podczas
      produkcji.

      W japonczyku mowisz...
      • qqbek "Japończyk" 02.12.14, 16:39
        nazimno napisał:

        > W japonczyku mowisz...

        Taki z Astry G Japończyk jak ze mnie Serbołużyczanin.
        1,7 DTi od Isuzu, o ile dobrze stan posiadania kolegi novationen pamiętam.
        • novationen Re: "Japończyk" 02.12.14, 16:57
          Dobrze pamiętasz;-) japońska czy koreańska jeden grzyb. Tak czy siak silnik starej konstrukcji gdzie jeszcze mało kto myślał o downsizingu a taka niespodzianka, myślę że coraz więcej będzie takich przypadków bo i stal i silniki i ogólnie wszystko jest ch...owszej jakości, w kość zdecydowanie więcej dostaje
          --
          ---
          Novationen
        • novationen Re: "Japończyk" 02.12.14, 16:58
          Poza tym Japończyk to mi chodziło o silnik tylko, taki skrót myślowy. Cała reszta gm zza Odry
          • galtomone Re: "Japończyk" 02.12.14, 19:46
            Szczegolnie, ze nie zepsul sie caly Opel (bo niemieckie rzeczy sie nie psuja) tylko product od skosnookich ;-)
            • jackk3 Re: "Japończyk" 03.12.14, 22:18
              A kto kupuje diesel made in Japan?
              • approved Re: "Japończyk" 03.12.14, 23:16
                Na Allegro niedawno pojawiła się Corolla 1.4D-4D z przebiegiem uwaga,,,,,,,,,,,,,,,,,,603000. Kupił ją jakiś handlarz z Krakowa i po paru dniach wystawił z przebiegiem 260000. Poszła. I kto jeszcze coś powie , że japońskie diesle nie pojeżdżą?
                • tbernard Re: "Japończyk" 04.12.14, 09:33
                  No to ten handlarz z Krakowa zrobił spory przebieg na wstecznym ;)
                  • nazimno Na wstecznym licznik zlicza jak zliczal. 04.12.14, 10:31
                    nie ma dekrementacji.
                    Jest inkrementacja.
                    • tbernard Re: Na wstecznym licznik zlicza jak zliczal. 04.12.14, 22:32
                      Dziękuję za uświadomienie.
      • waga170 Re: Urwany zawor? 04.12.14, 04:58
        Czy mozna gdzies kupic troche tej microrysy? Chetnie bym nalal do baku mojemu sasiadowi.
        • nazimno Re: Urwany zawor? 04.12.14, 06:34
          1. Jak sie dostatecznie mocno pukniesz w czolko - bedziesz miec wlasna, waga.

          2. Wystarczy tez, ze bedziesz miec pecha i na jakiejs stacji zakupisz
          cudowna wersje polskiego oleju
          opalowego z rownie cudownymi
          dodatkami albo nawet bez.

          3. A teraz walnij wlasne hipotezy
          o przyczynie up....nia sie zaworu.
          Pokaz jaki jestes piekielnie
          zdolny. Bedzie rownie wesolo jak wtedy, gdy wypowiadales sie o masie i tarciu.
        • jestklawo Re: Urwany zawor? 05.12.14, 19:07
          zauważyłem, że admin skasował twój post na temat cranmera, więc zapamiętaj że tego zawodnika nie można przebić w sformułowaniach nacechowanych pseudonaukowo, które nie pasują do mowy potocznej - on zamiast przedniej szyby ma HEMISFERĘ.

          Od tego momentu internety zaczęły drugie okrążenie
          • waga170 Re: Urwany zawor? 05.12.14, 19:41
            Tu jest wiecej niz jeden nieudacznik z kompleksami i to by bylo nawet wesole tylko ze oni rzucaja sie na wpisy normalnych ludzi jak ratlerki zerwane ze smyczy i probuja ukasic w lydke.
    • chris62 Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 08:25
      Kupisz inny silnik, przełożysz i w drogę.
      • novationen Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 09:00
        Dziś jadę podpisać umowę i wziąć kasę za taką w jakim jest stanie. Niech się inni martwią. Miałem wymienić silnik, ale to mi się nie opłaca. Samochód ma za chwilę 12 lat, dolicz do silnika płyny, rozrząd (bo wypadało by go zmienić), nabicie klimy i robocizne i robi się z tego całkiem nieopłacalna zabawa w samochodzie wartym może z 6 tysięcy...
        • wujaszek_joe Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 10:51
          i to jest racjonalna decyzja.
          I co teraz będzie? zawitasz w świat allegro?
          • novationen Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 11:40
            Heh, trochę nie mam wyjścia. Robię przymiarke to fiata bravo II generacja (możecie po mnie jechać, ewentualna konstruktywna krytyka mile widziana), benzyna 1.4 t-jet. Podobno daje radę, a jak jest to się przekonam w weekend.

            Generalnie potrzebne auto na dojazdy żony do pracy + jakieś wakacyjno-weekendowe wyjazdy. Myślałem jeszcze o 208/307 z 1.6 ale tym słabszym bez turbo (mocniejsze 150 konne wersje to jakiś silnik co w mini chodził, ponoć są problemy z rozrządem).

            Ewentualnych innych pomysłów jakoś nie mam, a i budżet 30 tys max też mocno ogranicza.
            • alfik7 Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 12:06
              Z mojej strony krytyki nie będzie.
              Jeździłem Bravo z 2 litrowym dieslem, podkręconym do 200 koni.
              Cichy, wygodny, ładnie zrobiony i zapi...ala naprawdę ładnie.
            • samspade Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 13:42
              Jezeli chodzi o silniki PSA/BMW to thp i vti mialy ten sam rozrzad. Ale zostalo to poprawione. I w Twoim budzecie bedziesz szukal wsrod poprawionych.
            • gzesiolek Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 13:48
              Fiacika to jednak wolalbym chyba z dieslem... jakos poza starutkimi wolnossakami z linii fire inne benzyniaki rewelacyjnej opinii nie maja... a diesle wrecz przeciwnie... multijety naleza do tych najmniej problematycznych wsrod klekotow...
              • piotr33k2 Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 14:40
                gzesiolek napisał:

                > . jakos poza starutkimi wolnossakam
                > i z linii fire inne benzyniaki rewelacyjnej opinii nie maja... a diesle wrecz p
                > rzeciwnie... multijety naleza do tych najmniej problematycznych wsrod klekotow.
                > ..
                dokladnie, a benzyniaka szukałbym własnie japonca ,toyota honda ewentualnie suzuki .
                • wujaszek_joe Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 21:32
                  a ktoś słyszał cos złego o benzynowym 1.4 t-jet fiata?
                  w odróżnieniu od volkswagenowskiego wynalazku jest raczej cisza w internecie.
                  • novationen Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 21:37
                    No więc właśnie o to chodzi, sporo szukałem, sporo czytałem. Silnik ten jest montowany od 2007 roku więc to sporo czasu na to by światło dzienne ujrzały 'kwiatki'. Tak czy inaczej dziś sprzedałem truchło i w sobotę jadę oglądać bravo.
    • kubota84 Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 21:56
      Z osiągnięciem takiego przebiegu będą miały duży problem współczesne wynalazki typu 1.0 100 KM.
      • wujaszek_joe Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 22:33
        tak samo mówiono dziesięć lat temu o dzisiejszych turbodieslach.
        a te, jesli nie poległy na jakiejś kosztownej naprawie turbo czy wtrysku, jakoś chodzą dalej.
        • novationen Re: 300 tysięcy km i amen... 04.12.14, 22:55
          Wtrysk, turbo, dwumasa-to są rzeczy które mogą paść i prędzej czy później padną, taka kolej rzeczy. Podobnie jak sprzęgło, łożysko, amortyzator. Natomiast jeśli chodzi o robienie z 1.0 turbo rakiety (np w mondeo) to obawiam się (oczywiście mogę się mylić jak wielu innych z nas), że problemem będzie specyfika obciążeń jakie będą przenosić wałki rozrządu, korbowody, panewki, głowica. Problemem nie będzie turbo czy sprzęgło, tylko te wszystkie precyzyjne bebechy w aluminiowym bloku silnika-tak przynajmniej ja to widzę.
    • novationen Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 06.12.14, 22:14
      Dobra, chcę się trochę pochwalić - sorry za to! Zaryzykowałem! Pojechałem 400 km na południe od domu obejrzeć wg listy którą sobie zaplanowałem 4 szt Bravo. Pierwsza pod Katowicami. Wróciłem nim do domu :)

      Zaopatrzeni w miernik grubości lakieru i fachową wiedzę mego taty pojechałem obejrzeć pierwszy egzemplarz. Na miejscu, po chwili oględzin nie opuszczała mnie myśl - kto sprzedaje taki samochód i dlaczego wszystko na nasze oko jest tak qrewsko wporządku? lakier na całości ten sam pomiar, pod maską wszytko ok. Wizyta na SKP i oględziny od spodu nie wykazały (poza zbliżającym się końcem wydechu) niczego podejrzanego. Coraz bardziej prześladująca myśl - nie walony (co się rzadko niestety zdarza) - i gdzie jest haczyk... przebieg? 58 tys - no to pewnie skręcony, ale z drugiej strony wnętrze i ogólny stan samochodu mówią - faktyczny!

      Zaryzykowałem - wziąłem - przejechałem 400 km do domu i wszystko jak najbardziej OK.
      Silnik 120 KM (ten z turbiną). Ponieważ stał na letnich 17" to i podróż raczej do 120/130 i nie szybciej. Średnie spalanie wyszło 7,2 - jak dla mnie mega! Myślę, że średnio będzie ok 8,5, może mniej (opony 225/45/17 letnie, ale na zimę kupuję 205/55/16 - tamte kapcie zostaną na lato, ale myślę też żeby puścić oryginalne alu na zamianę na 16'' - gdzie to takie wielkie kapcie do tego samochodu (17!!!)

      Po powrocie, trochę powęszyłem w necie i dowiedziałem się gdzie pracuje była współwłaścicielka Bravo - matka głównego właściciela. Przejrzałem wszystkie papiery, które dostałem wraz z autem (faktury i zlecenia na wymianę tarcz i klocków na 30 tys km!!! - swoją drogą, albo się ktoś dał naciągnąć, albo jeździł na hamulcu) - na wspomnianych papierach znalazłem kom do poprzedniego właściciela.

      Osoba od której odkupiłem Bravo to właściciel komisu, który to odkupił auto od salonu Hondy/Mazdy w katowicach, w którym to poprzedni właściciel został Bravo w rozliczeniu z New Mazda 3. Zadzwoniłem do niego.

      Potwierdził mi przebieg i bezwypadkowość auta, powiedział też, że puścił je za nową 3kę i że wszystkie faktury to autentyczne kwity. Pozostaje mi wymienić rozrząd (minęło 5 lat) i dokupić zimowe, które to wraz ze stalowymi felgami, które właściciel zostawił z autem gdzieś po drodze się upłynniły.

      Fantastyczna mistyfikacja, czy rzeczywiście trafiło się ślepej kurze ziarno....? (2008 rok i 58 tys. przebiegu) Dodam, że wersja Dynamic, więc i na zewnątrz (progi, lotka, felgi, kolor) jak i w środku (a'la kubełki).

      Co do samego samochodu - ja jestem rocznik 87 więc mnie jeszcze kręcą takie nazwijmy to zabawki i w zasadzie te 120 KM i 200Nm naprawdę daje radę. Skrzynia 6ka. Silnik baaaardzo elastyczny, co prawda to nie V8, ale po depnięciu p redukcji na 4kę fajnie brzmi. Zresztą, przesiadka z wytłuczonej astry z 300tys. km będzie cieszyć w każdym.

      Siedziska mogłyby być trochę dłuższe. Mam 186cm i dość długie kopyta ;) trochę brakuje pod udami. No i gość mi powiedział, że sprzedał bo miał parcie na nową mazdę 3kę no i mu palił dużo bo 10/11. Ja tam urobię na paliwo, a że będzie nim jeździła "moja żona Zofiaaaa" to myślę, że 8,5 to max.

      Tak czy siak, serce i rozum mi podpowiada, że głupi to chyba rzeczywiście ma szczęście :)

      Sorry Chłopaki za to, ale qrwa cieszę, jakbym LAMBO kupił :)
      • 4slash Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 08.12.14, 09:25
        No to gratulacje. Takie okazje nie zdarzają się często.
        A mnie cieszy kolejny zadowolony z turbobenzynki.
        • novationen Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 09.12.14, 06:06
          Dzięki!
      • dr.hayd Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 11.12.14, 22:36
        A, jeśli wolno zapytać, ile dałeś za to Bravo? Gdzieś tam doczytałem, że 5 letni, to rozumiem rocznik 2009?
        58 tys. km w 5 lat - czemu nie? W prywatnym użytkowaniu bardzo możliwe, sam w 4 lata zrobiłem 37 tys. km, a jeżdżę wtedy kiedy potrzebuję, nie korzystam z komunikacji miejskiej ani kolei.
        • novationen Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 12.12.14, 13:36
          Rocznik 2008, 26tyś bez 50 zł
      • wujaszek_joe Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 11.12.14, 23:19
        szybko ci to poszło.
        gratulacje. kolega ma identyczny samochód, bardzo miło mi się nim jechało.
        szkoda że fiat się kończy na naszych oczach bo tanie auta opanował do perfekcji.
        • novationen Re: Zaryzykowałem! (trochę się chwalę :P) 12.12.14, 13:41
          No szybko, chociaż jechałem z mieszanym nastawieniem, ale na miejscu się okazało ze grzech nie wziąć. Jutro zmiana rozrządu i można się cieszyć w pełni;-) no i po zmianie z 225 na 205 opon jest spora różnica:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka