trypel
08.12.14, 09:36
pierwszy raz w życiu pojezdziłem w weekend subaru.
2 l, jedyne 150 kuników, ogólnie kiepskie osiągi na papierze i banan na twarzy przez resztę weekendu.
w d*pie mam jakość wnętrza (podobno i tak 100 x lepszą niż pare lat temu), w d*pie smutną deskę i smutny srodek.
Dzwiek boxera to miód na uszy :)
jazda to bajka (zwłaszcza po takich grudniowych wilgotnych drogach w okolicach 0 stopni)
Najlepsze że auto które jak przeczytałem jest bardzo twarde jest komfortowe w porównaniu z passatem moim (na ustawieniu comfort).
chcę taką zabawke!