qqbek
16.07.15, 23:36
R134a czyli Tetrafluoroetan.
Czynnik wycofywany właśnie z Europy ze względu na jego zbyt wielki "carbon footprint".
Większość z nas ma go jednak w swoich klimatyzacjach.
Co mnie zaciekawiło - objętość, tej zagrażającej białym foczkom i misiom polarnym substancji nijak ma się do skuteczności i wydajności klimatyzacji.
Spieszę z wyjaśnieniem - kupiłem byłem (co zapewne wielu już tutaj wiadomo) spore auto, w wersji przystosowanej do klimatu południowego i z klimatyzacją dokładnie taką, jak auto (tej samej marki, różnica rocznikowa ledwie 3 lata), które eksploatuję od wielu już lat.
No i to auto z "większą budą" ma dokładnie taką samą (dwustrefową, automatyczną) klimatyzację jak to auto z "mniejszą budą". Jedyną różnicą od strony użytkownika jest to, że w mniejszym aucie klima działa właściwie tylko z przodu (z tyłu niby też, ale nie jest to skuteczna i efektywna klimatyzacja - powyżej +30 na zewnątrz z tyłu zaczynają się problemy), w większym zaś przy +37 na zewnątrz z tyłu trzeba ubrać sweter, jak się na +19 ustawi temperaturę na automacie.
Małe auto to sedan, z zupełnie odciętym od przedziału pasażerskiego bagażnikiem.
Duże auto to SUV, z chłodzonym schowkiem na napoje i bagażnikiem niejako "chłodzonym przy okazji (oddziela go tylko roleta)".
W "małym" jest tylko ciut ponad 900g R134a... w "dużym" aż 440g.
Czy to nie dziwne?