galtomone
13.01.20, 07:34
wyborcza.pl/7,155287,25588584,nie-wytniesz-filtra-z-diesla-a-i-tak-trujesz-koncerny-samochodowe.html#S.main_topic-K.C-B.6-L.1.maly#s=BoxWyboImg3
Emisje trujących zanieczyszczeń przez nowe modele diesla mogą momentami nawet 1000-krotnie przekraczać normy – wynika z najnowszego raportu międzynarodowej organizacji pozarządowej Transport & Environment.
Organizacja przeprowadziła testy laboratoryjne w oparciu o nowy unijny standard „Real Driving Emissions” (Badanie emisji spalin w rzeczywistych warunkach) dwóch spośród najpopularniejszych w Europie samochodów z silnikiem diesla – Nissana Qashqai i Opla Astry. Okazało się, że w trakcie automatycznej regeneracji filtrów DPF zamontowanych w samochodach, która następuje średnio co 480 km, emitowane jest ponad 1000 razy więcej cząstek stałych niż normalnie.
Skokowe emisje z Nissana Qashqai i Opla Astry przekroczyły o od 32 do 115 proc. dopuszczalny limitu cząstek stałych za każdym razem, gdy czyściły filtry, a skokowy wzrost utrzymywał się nawet przez 15 km jazdy.
Ale jednocześnie pamiętać trzeba, że nie mamy kontroli, gdzie odbywają się te „turbowyrzuty” cząstek, a zdarzyć się mogą np., gdy jedziemy przez miasto, pod oknami naszymi i naszych sąsiadów, tuż przy placu zabaw itd.
Jak zaznaczają autorzy raportu: „duża część cząstek, które stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia, nie jest nawet mierzona”. Obecnie bowiem uregulowane są badania cząstek o średnicy powyżej 23 nm.
T&E wzięła pod lupę jednak także cząstki o wielkości 10 nm. Badanie laboratoryjne wykazało, że podczas czyszczenia filtrów DPF emisja najmniejszych cząstek zwiększa się nawet o 184 proc. w porównaniu z regulowanymi przepisami cząstek.