Dodaj do ulubionych

Bez zahamowań?

23.11.20, 11:52
Słuchajcie, byłem w SKP, auto powyżej 120k przebiegu i prawie 8 lat od wyprodukowania. Pytam diagnosty jaka grubość klocków, a on mówi, że dobrze.
Mówię, że one od nowości są w tym aucie i że już miałem zamiar wymieniać, a on mówi, że nie wierzy, że musiały być wymieniane.
Kurde - czy to ja jeżdżę bez zahamowań czy to jakieś super duper klocki vw wsadził na montażu?
Aż boję się wymieniać, bo jak wymienię na klocki, które po 15-30k znowu trzeba będzie wymieniać, to strata kasy i czasu.

Wy też takie duże przebiegi na klockach robiliście?
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 11:56
      Coś jest na rzeczy, bo ja mam 81 tysięcy i też jeszcze bardziej są, niż ich nie ma.
      Choć ostatnio ślubna częściej Golfem jeździ, a ona jeździ zdecydowanie bardziej "zerojedynkowo" niż ja (choć ona się upiera, że to ja często skaczę po pasach, bo nie lubię hamować, co oznacza, że ja jeżdżę "bardziej nerwowo" i za nic nie daje się przekonać, że jak ktoś jedzie 80/100 czy 50/70 to lewym, to lepiej go prawym wyprzedzić niż hamować i grzecznie poczekać, aż zjedzie - bo i tak nie zjedzie).
    • galtomone Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 12:01
      bywalec.hoteli napisał:

      > Aż boję się wymieniać, bo jak wymienię na klocki, które po 15-30k znowu trzeba
      > będzie wymieniać, to strata kasy i czasu.

      Why? Nie możesz wymienić na takie same?
              • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:06
                Dokladnie.
                Nie trudno znalezc kto produkuje dla ktorej firmy i te firmy sprzedaja - i takie same (OEM), i podobne ...np "OEM quality" , "like OEM" etc...
                Czesto firmy samochodowe maja swoje specyfikacje czy ekstra wymagania ktorych sie na normalny rynek konsumentanie robi bo nie ma potrzeby. O i jeszcze moga wyciskac znak frmy samochodowej... bo jakos trzeba 2x wwzsza cene uzasadnic.
                Ja ostatnio zalozylem zupelnie inne - z tzw "popularnej polki" i te hamuja rownie dobrze, nie brudza felg i sa 3x tansze. Dlaczego? M in dlatego ze jak auto ma 5, 10 czy 15 lat to czesci do niego byly testowane i kwalifikowane co najmnije 2 lata wczesniej niz pierwsza produkcja danego modelu.... a od tego czasu swiat sie zmienil..
          • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:10
            Zdziwiliby sie ze "ASO tez czesto wstawiaja "zamienniki" bo wiele czesci - a klocki i tarcze hamulcowe i opony to notorycznie nie sa elementem produkowanym przez 20 lat po skonczeniu produkcji modelu samochodu.
    • trypel Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 13:50
      Kiedyś klocki wymienialo się częsciej ale za to tarcze starczaly "na zawsze"
      Teraz klocki może o wytrzymaja 100 tyś ale za to tarcze z reguły też są do wymiany.
      W motocyklu specjalnie biorę miękkie klocki żeby tarcze były na zawsze.
        • trypel Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:11
          U mnie z reguły tak jest w ostatnich latach. 90-100 tyś nic A potem od razu komplet tarcze i klocki
          A wystarczyloby robić miękkie klocki i jeździć na tarczach po 300 tyś km
        • galtomone Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:23
          bywalec.hoteli napisał:

          > no właśnie, czyli ryzyko że jak wymienię klocki to też i tarcze trzeba będzie o
          > d razu?
          >

          Zalezy ile tych tarcz zostalo.
          Tarcze tez mozesz zalozyc takie same.

          Ale jesli zostana stare to pewnie nowych klockow nie przezyzja.

          Tak czy siak, nie wiem w czym problem. Hamulce sprawne trzeba miec.
          Tarcze i klocki to zwykle czesci ekspolatacyjne. Jelsi wskazuja, ze sa u swego kresu to wymieniasz.
          Skoro poprzednie wytrzymaly dlugo, to nie ma co kombinowac i trzeba kupic takie same.

          O czym tu dyskutowac?
          • bywalec.hoteli Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 16:57
            galtomone napisał:

            > Tak czy siak, nie wiem w czym problem. Hamulce sprawne trzeba miec.
            > Tarcze i klocki to zwykle czesci ekspolatacyjne. Jelsi wskazuja, ze sa u swego
            > kresu to wymieniasz.
            > Skoro poprzednie wytrzymaly dlugo, to nie ma co kombinowac i trzeba kupic takie
            > same.

            To prawda, że trzeba mieć sprawne, ale jeśli hamulce działają, diagnosta mierzy siłę hamowania tym swoim sprzętem i spełnia wymagania i ogląda klocki i mówi, że z przodu są 4 mm klocka a z tyłu to już w ogóle (rok temu na przeglądzie w ASO mi mówili, że z tyłu mam nowe), to może lepiej się tym nie przejmować, a jak już będą klocki do wymiany to wymienić razem z tarczami?
            Oczywiście chętnie kupię takie same - jeśli da się ustalić jaki to był model (przecież na montaż fabryczny mogą przychodzić części różnych producentów pod jednym numerem OEM) oraz czy jest jeszcze dostępny (przecież one były wyprodukowane 8 lat temu).

            Jeszcze niedługo będę wymieniał opony na zimówki, to może jak będą zdjęte koła to obejrzeć klocki i tarcze?

            Ważne: teraz czasami mi popiskuje przy hamowaniu. Ale to zwykle świeżo po rozpoczęciu jazdy. Jak się wszystko rozgrzeje, to nie piszczy przy hamowaniu.
              • trypel Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 17:24
                Hałas na koniec klocków jest zupełnie inny niż popiskiwanie
                Popiskuja nie da nawet nowe, w vespie musiałem kupić specjalną podklejke z odpornej na temperaturę gumy bo nie mogłem wytrzymać tego piszczenia
                    • qqbek Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 19:02
                      On ma Golfa. Tam ma czujnik, który po uszkodzeniu (jak klocki będą u końca żywota) zakomunikuje swetrowi, a sweter z kolei bywalcowi, że czas już zmienić klocki.
                        • qqbek Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:32
                          bywalec.hoteli napisał:

                          > nie jestem pewien czy taki czujnik jest w golfie szóstce.
                          > ponoć jest tylko na jednym kole blaszka na klocku.
                          >

                          No nie wiem w "czwórce" już były to co, w "szóstce" sobie mieli odpuścić?
                          Nie sądzę.
                          Zresztą to opłacalne też dla nich, bo poza klockami zarabiają też na czujniku, który nierzadko (nie wiem jak w VW, ale w BMW na pewno) musi być z ASO, bo akcesoryjnego nie zakodujesz nigdy poprawnie.
                            • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 01:47
                              Ja tez w zadnym BMW nie pamietam kodowania czujnikow. Natomiast zabralo mi jakis czas zeby rozgryzc "spryt" projektanta, pewnie kolegi tego co stwierdzil ze bagnet oleju jest niepotrzebny. Jakos naturalne wydawalo mi sie zeby najpierw odlaczyc ten czujnik a potem wyciagnac klocek. Zadne kombinacje i przerozne obcegi nie potrafily tego zrobic. Az przyszlo mi do glowy ze trzeba najpierw wyjac klocek z czujnikiem, a potem czujnik z klocka wyciagnac. Wystarczylo palcami. Ba, przechylic klocek a czujnik sam wypadnie.
                              Ktos wspomnial ze czujnik jest tylko na jednym kole. Na jednym przednim i jednym tylnym, tak dla scislosci.
                              • engine8 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 03:20
                                I dla wiekszej scislosci tylko na wewnetrznym "klocku" tak ze jak sie ma swiatelko czerwone i widac zewnetrzne ze sa w dobrym stanie to jeszcze nic nie wiemy..
                                • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 03:45
                                  A dla jeszcze wiekszej scislosci, te czujniki sa zawsze? na lewym przednim i prawym tylnym kole.
                                  Co do "wewnetrznego" klocka to lekko polemizowalbym, bo dziurka na czujnik jest we wszystkich czterech klockach na os, a czujnik tylko jeden. Byc moze na zainstalowanie w "zewnetrznym" nie pozwala dlugosc kabelka? Ja szczerze mowiac nie swiadcze uslug w tym zakresie nikomu innemu niz tylko sobie i rodzinie, ale z biegiem lat zaczalem te czujniki po prostu pierdolic. Mam taki niczym nie scieralny chinski marker do pisania po porcelanie i nim zapisuje pod maska dane z zyciorysu samochodu. Wymiany olejow, filtrow, opon i klockow. Wszystkich samochodow w domu. Osmiu czy dziesieciu bo stracilem rachube:)) A potem z nudow porownuje z licznikiem i zaczynam myslec no juz czas bedzie. Aha, ja tam nigdy nie jezdzilem po torze (raz ucieklem policji), ale juz tak mam ze skrzypienie blachy klocka o tarcze uslysze nie pozniej niz na sekunde po jego nastapieniu. Co ciekawe, bo wspomniales o wymianie tarcz. Dziesiatki razy zostawialem tarcze zgwalcone przez zuzyty klocek, a ona chyba po tej przygodzie byla jeszcze lepsza. Bo nie byla plaska tylko miala rowki/fale, co tylko po dotarciu klocka zwiekszalo powierzchnie odprowadzania ciepla. Swoja droga byly sto lat temu sprzegla "koparkowe", stozkowe a nie plaskie, no to dlaczego nie hamulce?
                                  • engine8 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 03:56
                                    Widocznie nie jezdzisz ostro i na zyletke bo bys zauwazyl ze twoja teori sie nie s sprawdza. uklad klocek tarcza to noe zegarek szwajcarski i to co sobie stary klocki "uzgodnily" z taczami to nowe klocki wcale nie musz zaadoptowac.
                                    Ja nigdy w zyciu nikomu nie z lecilem wymiany hamulcow w zadnym z naszych aut... i probowalem wszystkiego....
                                    Klocki i tarcza to bardzo intymne uklady i najlepiej to pracuje kiedy obie strony maja ten sam wiek i "experience" .

                                    Juz nie beda robil zadnych analogi do starej baby i mlodego chlopaka zeby sie na tym nie poslizgnac....
                                    • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 05:05
                                      No to juz na ten Amen w pacierzu, ja od nie lat a od dziesiecioleci nikomu nie zlecilem odkrecania czy dokrecania kola. Aczkolwiek oponiarze i wywazacze sa do moich uslug, tylko ze kola zawoze na pace i mowie "samochod juz niedlugo bedzie na chodzie". A z hamulcami jeszcze gorzej, jak jeden ciul mi w trucku bebnowe z tylu zalozyl szczekami tyl na przod. No przyznam sie bez bicia ze nie jezdze ostro. Teraz podpadne Ci kompletnie, ale samochod seryjny kupiony u dealera moim zdaniem nie jest przeznaczony do jezdzenia "ostro". Macie tam 150 aftermarket tarcz, klockow a przede wszystkim zaciskow hamulcowych, ciekawe dlaczego jak nie zoltych to czerwonych. No chyba ze se pozmieniales... Na zolte czy czerwone:)
                                      A co do glownego tematu zalozycielskiego watku, to mysle ze chodzi nie o wzrost przebiegu klockow, ale generalnie o zmiane w samych samochodach. Taka moja beczka, luksus swojego czasu, wazy polowe tego co dzisiejsze i osiagi ma 1/3 tego co dzisiejsze przyspieszenia i predkosci maksymalne, no to po co jej bylyby hamulce zwalniajace kilka razy pod rzad z dwiescie do zera? Mysle ze jezeli uklad jest w stanie nagle wyhamowac z 200 , to nawet nie zauwazy ze hamujac gdzies tam po miescie byl uzywany i ze uplynelo 80 tysiecy kilometrow.
                      • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:28
                        To taki kawalek plastiku z przewodem ktory sie wciska we wglebienie na matalowa plytkle okladzin . Plastik sie sciera jak tarcze sie zuzywaja a w srodku ma metalowy przewod ktory w koncu sie przeplali jak bezpiecznik i wtedy nasz na desce czerowne Swiatelko... I te czujniki maja dosc spory margines - Zwykle masz jeszcze kilka mm i pare miesiecy jazdy do konca okladzin.
            • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:23
              Piszczenie to zwykle problem pomiedzy zaciskiem i okladzinami. "Luzne" okladziny wpadaj w wibracje ktore moga al niekoniecza sa spowodowane nieronoa powierzchnia tarcz.


              Ja swoje "kleje" tzn daje taka paste no i okladziny nie leza wolno ale maja sprezyny ktore nie pozwlaja na swobodne wibracje okadzin.
              Ale rowniez zakladajc nowe - "dopasowuje je do tarcz - czyli hamuje ostro kilkanscie razy aby substancja okladzin rownomiernie sie ukozyla i "wtopila" czy przeczpila na dobre do powierzchni tarczy. (oczywiscie treba to robic z glowa aby nie zrobic wiecej szkody niz pozytku.
              np tak www.autozone.com/diy/brakes/bedding-brakes ).
        • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 00:30
          engine8 napisał(a):

          > Ja wymieniam zawsze tarcze razem z klockami.

          A ja do kazdej zmiany skarpet kupuje nowe buty.
          Aaaaa, zapomnialem ze Pan Dyrektor raczy wozic sie po torze:) Bo innego wytlumaczenia nie znajduje.
          • engine8 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 03:45
            Z butami i skarpetkami to nie za bardzo dobry przyklad bo jeden skarpetki moge ubrac i ja i zona i dziec i do roznych butow. Hamulce niestety maja bardziej precyzyjne wymagania.
            Wszytko zalezy czego oczekujesz..... Mozna oczywiscie wymieiac tylko klocki, mozna wymieniac jedna opone, jeden amortyzator czy tylko amortyzator ale nie gumy do ich mocowania, jedna swiece ktora nie odpala itp...

            Wytlumaczenie jest takie ze nawet kiedy sie nie woze po torach to wymieniajac tylko klocki i pozostawiac tarcze -
            Po pierwsze stare tarcze zawsze sa w mniejszym czy wiekszym stopniu porysowane i maja "kolnierzyk" na zewnatrz i nowe klocki trzeba by podszlifowac zeby dotykaly tarczy a nawet jak beda dotykac to niezupelnie.
            Po drugie zawsze w polowie tych nowych szarpalo kierownica ze sie nie dalo jezdzic....
            Probowalem kilka razy i ani razu nie udalo mi sie uzyc 2 klocki na jednej tarczy... i zawsz ekonczylo sie na wymianie o wiele szybszej niz kiedy wymienilem oba elementy.
            Wymieniajac tylko klocki i zoastwiajac porysowane tarcze redukujesz efekt hamowaniaa bo nowy klecek styka sie nie w 100% z tarcza i musza sie razem dopasowc...
            Przeszlifowanie tarcz kosztuje 80% tego co nowe.
            A tarcze sa tanie wiec nie ma ro robic kompromisow.
            I BMW podaje min grubsci tarcz ale Diler nie zmieni samych klockow poniewaz to jest kompromis. .
            • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 04:09
              Krotka pilka: Ten "kolnierzyk" ma dwa-trzy milimetry na starej ale dalej dobrej tarczy. A nowy klocek ma 12-13 milimetrow okladziny, no to kiedy blacha klocka sie spotka z kolnierzykiem? A jak juz sie spotkaja, to masz lekko halasliwe darmowe ostrzezenie o zuzyciu klocka. Oprocz tego masz halasliwe ale darmowe usuniecie kolnierzyka. Jezeli masz kolnierzyk to znaczy ze zes jezdzil na klockach z biegowego i tarczy z automatu. Sciema majstrow ze stacji benzynowej, ofiarami sa tacy co nie znaja roznicy miedzy szlifowaniem a toczeniem.

              "Hamulce niestety maja bardziej precyzyjne wymagania."

              Wlasnie ze nie, to jest jedyna czesc samochosu ktora nie ma zadnych precyzyjnych wymagan, czym bardziej po "hamsku" zeby sie pisownia zgadzala hamuja, tym lepiej.
                • engine8 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 04:39
                  Nie wiem...... podejrzewam ze zauwazylbym nawet mala zmiane w zachowaniu hamulcow i taka by nie przeszla uwadze.
                  Wiekszosc ludzi by nie zauwazyla dopuki by sie ktorys a pozostalych nie zuzyl ajko ze jezdza z duzym mrginesem a ja zwykle jezdze ostro.

                  Mozesz wymieniac jak sie tobie podoba i uzywac teorii jakiej chcesz - ja swoje wypraktykowalem i robie po swojemu. A to czy to jest taniej czy drozej to sie nie liczy...Liczy sie precyzyjne, powtzrzlen i bezkompromisowe hamowanie. Stalowe przewody hamulcowe w tym pomagaja.

                  Nie wtym rzecz aby po chamsku naciskac i na sile hamulce zmusic do hamowania ale w tym zeby zawsze hamulce tak samo reagowaly na nacisk do ktorego sie przyzwyczailes i auto zatrzymywalo sie w bardzo przewidywalny sposob na przewidywalnej odleglosci...

                  A ja kilka razy zmienialem nowe klocki na takie co "lapia slabiej" poniewaz samochod hamowal dobrze ale np w ostatnim moamncie przy 5 mph po prostu sie zatrzymywal i ja walilem nsem w kierownice... Mozna bylo nacisk modulowac ale to nie jest naturalne...
                  Ja slysze to teorie o tym ze wyrzucam kase wynieijac olej co rok czy co 7 tys mil a nie co 15, ze wymieniam plyny czesciej itp..... I slysze teorie na ten temat ktora jakos u mnie sie nie sprawdza..
                  Ja wiem tylko to ze jak zaloze nowe klocki i nwe tarcze to hamulce hamuja jak przyslwiowa zyletka.... i to sie liczy.
                  Zona ma mniejsze wymagania bo ona zdejmuje noge z gazy jak widzi przed soba na pol mili zolte.. i na dobra sprawe za kazdym razem hamuje jakby to robila pierwsszy raz w zyciu, a ja nie zdejmuje dopiuki nie jestem w odeglosci "krytycznej" gdzie wiem ze jak przyhamuje "rozsadnie" tzn mocno to sie zatrzymam na lini przejscia - bo wiem jak hamulce hamuja i jak opony sie trzymaj drogi - in na nie licze.
                  Bo jakby sie zachwywaly ponizej tego to moglby sie to skonczyc nie za bardzo....
                  • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 05:16
                    No to jeszcze Ament po Amencie

                    "poniewaz samochod hamowal dobrze ale np w ostatnim moamncie przy 5 mph po prostu sie zatrzymywal i ja walilem nsem w kierownice..."

                    Podpompuj przednie kola.
                  • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 06:47
                    "Stalowe przewody hamulcowe w tym pomagaja."

                    Zlote a diamentowe jeszcze bardziej. Chlopie, te przewody hamulcowe nie sa stalowe, jak brzytwa czy resor, tylko z takiej rurki z miekkiej gownianej stali latwo sie wyginajacej, w przekroju "spiralnym" ale gesto zlutowane zwykla cyna, z mala dziurka w srodku. Kiedys to byla miedz a nie tania stal. Natomiast to co Ci napompowali do glowy jako "stalowe" elastyczne miedzy buda a osia to sa takie same gumowe tylko ze w oplocie z druciku, jak sto lat temu sznur do zelazka. Noga, pedal hamulca, serwo, moze wytworzyc powiedzmy 108 atmosfer w ukladzie. No dobra, kup pan stalowe na 200 atmosfer. Ale czym ten pedal tak popchniesz? Chujem? Panie doktorze, pan mial mi wytlumaczyc co to jest seks a pan nie moze sie zdecydowac, albo pan wklada albo wyjmuje. No to nie ucz ojca jak robic dzieci. Kurwa, stalowe przewody. Tez wymieniasz z klockami?
        • trypel Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 06:23
          engine8 napisał(a):

          > Ja wymieniam zawsze tarcze razem z klockami.

          Widzisz a ja mam wg książki szósty komplet klocków i wciąż oryginalne tarcze. A dzięki temu że poprzedni właściciel stosowal to samo rozwiązanie czyli miękkie klocki to wciąż tarcza ma grubość bliższa oryginałowi niż minimum. Nic nie bije. Nic nie droga.
          • engine8 Re: Bez zahamowań? 02.12.20, 02:48
            No tak, kubanczycy jezdza na autach ameryknskich z lat 50 tych i sproboj im powiedziec ze auto wymieniasz co 3 lata to sie tez beda w leb stukac. Wymieniac cale auto z 1000 dobrych czesci i mechanizmow tylko dlatego ze silnik sie zepsul? Zaklada sie nowszy i dalej sie jezdzi.
    • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 13:53
      Jeśli umiesz dobrze jeździć samochodem, to twoje zużycie jest normalne. Klocki zużywają się szybko ludziom, którzy jeździć nie potrafią i przy każdej możliwej okazji depczą po hamplach.

      Tak a propos, miałem zacząć osobny temat, ale to jest dobre miejsce, by się podpiąć. Rzecz jest o tym, jak bardzo bezsensownie ludzie używają hamulców i jak strasznie to wkurwia. Jest u mnie na wiosce taka droga, którą jeżdżę praktycznie codziennie. Liczy sobie 14 zakrętów o różnym kącie i promieniu i prowadzi praktycznie cały czas lekko z górki (lub pod górkę, jeśli jedzie się w przeciwną stronę, rzecz jasna). Przejeżdżam ją całą ze stałą prędkością ok 60 km/h bez choćby dotykania pedału hamulca (a jeśli jadę Yariską, to w dół także bez uruchamiania silnika spalinowego) - ale tylko jeśli przede mną nic nie jedzie, bo ponad 90% kierowców praktycznie na każdym zakręcie dohamowuje, choć absolutnie nie jest to potrzebne, i wali mi czerwonym po oczach. Po co? Nie wiem.

      Tak samo na zjazdach z górki - norma jest taka, że przez cały zjazd delikwent trzyma nogę na hamulcu zamiast po prostu wbić niższy bieg (da się nawet w automacie) i oszczędzić zarówno paliwo i klocki, jak i nerwy tego za nim.

      Zastanawiam się - kto tych ludzi uczył jeździć? A potem zdziwko, że klocki zużywają się szybciej, niż przewidział producent i spiskowe teorie różnych kosmitów o "czasokresie" pomiędzy wymianą klocków.
        • trypel Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:09
          Bo jak się hamuje to trzeba to robić zdecydowanie. A nie muskac pedał przez 300 m.
          Też nie wiem skąd ci wielbiciele hamowania w zakrętach się biorą. Są nawet tacy miszczowie prostej co na autostradzie w łukach hamują. Poważnie.
          • galtomone Jest roznica - nie tylko hamulec? 23.11.20, 14:31
            trypel napisał:

            > Bo jak się hamuje to trzeba to robić zdecydowanie. A nie muskac pedał przez 300
            > m.

            Wlasnie sie zawsze zastanawiam na tym co bardziej ekonomiczne.

            1. Hamuje mocno (duza sila wiec sie klocek mocnie sciera?) ale krotko czy delikatnie ale dluzej...

            i podobnie...

            2. Rozpedzam sie.... mocno gaz do dciska, wysokie obroty, duzo paliwa sie zuzywa.. ale krotko i mam predkosc docelowa czy rozpedzam sie spokojniej ale przez dluzyszy czas...

            A moze to jeden ch...j i najlepiej sie nie rozpedzac i nie hamowac ;-)
            • waga170 Re: Jest roznica - nie tylko hamulec? 24.11.20, 00:47
              Nie, to nie jeden chuj. Wbrew pozorom rozpedzanie (na tym samym biegu) krotko z gazem do dechy jest ekonomiczniejsze niz dlugo na lekkim gazie. Chodzi o to ze sprawnosc ukladu jest najwieksza przy pelnym obciazeniu. Natomiast hamowanie dlugie i spokojne oszczedza czesci. To jak wbijanie gwozdzi mlotkiem. Lekko stukany mlotek mozna bedzie zostawic wnukom, a ciezko walony mlotek sie sam sklepie pognie i popeka:)
          • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:33
            Ale takie "lekkie" hamowanie przez jakis czas czesto pomaga wyeliminowac drgajaca kierownice....
            Jesli te drgani sa spowodowane nierownymi depozytami materialu okadziny na tarczach to mozna je "przypalic" hamujac "srednio" przez klkaset m - tzn na tyle mocno aby hamulce zaczely smierdziec - tzn rozgrzaly sie na tyle aby wyrownac to co na tarczy siedzi "skamieniale".
            Czasami mi to pomaga a czasami nie - ale darmowe...
          • waga170 Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 00:40
            trypel napisał:

            > Też nie wiem skąd ci wielbiciele hamowania w zakrętach się biorą. Są nawet tacy
            > miszczowie prostej co na autostradzie w łukach hamują. Poważnie.

            Ja podejrzewam ze to z obawy ze trzeba bedzie zahamowac. Kazde zdjecie nogi z gazu powoduje przelozenie nogi na pedal hamulca i dotkniecie go, ale bez hamowania. Takie bycie w gotowosci. Jednak swiatla z tylu sie wtedy zapalaja. Kiedys kolegi kolega, taki wlasnie cudak, prowadzil mnie tzn jechalem za nim w nocy przez pol miasta. Tysiac razy hamowal bez hamowania az na to zobojetnialem. No i w koncu zahamowal naprawde. Zabraklo milimetrow, bo jakbym go stuknal to bym go opierdolil jak Kacper suke i nigdy bym sie nie zgodzil ze to byla moja wina.
        • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:18
          > często jeżdzę na tempomacie, który hamuje silnikiem,

          Ja tak samo. W hybrydzie na zjazdach tempomat jest niezastąpionym urządzeniem, które utrzymuje stałą prędkość poprzez hamowanie rekuperacyjne (silnikiem-generatorem elektrycznym) i w ten sposób doładowuje baterię. Już o tym kiedyś pisałem.

          Ale nawet w tradycyjnych samochodach włączam tempomat kiedy tylko się da. Wiedząc, że opisywaną przeze mnie drogę - jakieś 3 km - można przejechać ze stałą prędkością 60 km/h bez dotykania hamulca, taką właśnie prędkość ustawiam na tempomacie.

          > ale nie jestem jakimś tam głaskaczem hamulca

          W temacie głaskaczy hamulca - ojciec kiedyś opowiadał mi, jak gość jadący długi czas za nim po trasie w końcu go wyprzedził i na najbliższych światłach w jakiejś wiosce wysiadł, by poinformować go, że światła stopu mu nie działają. Nie mógł uwierzyć, że ze światłami wszystko w porządku, tylko tato nie miał przez ten cały czas potrzeby używania hamulca...
          • trypel Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:26
            Ja tak ostatnio miałem jadąc za jedną głupia cipa. Jechałem za nią od Gądowianki aż do mnie na Pracze, jak wyjechała pod "moje" Dino to zajechalem za nią żeby powiedzieć że jej migacze nie działaja
            Okazało się że działały tylko ona nie używała. Ale to trochę inna historia.

            A temacie tempomatu- pierwszy raz jeżdżę autem w którym na tempomacie wyraźnie spada zużycie paliwa. Co to znaczy wyraznie- muskajac pedały gazu żeby utrzymać 70-80 wychodzi chwilowe 9, jak włączę tempomat to spada do 7,
            Widać noga nie jest w stanie być tak delikatna
            • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 17:51
              > zajechalem za nią żeby powiedzieć że jej migacze nie działaja
              > Okazało się że działały tylko ona nie używała. Ale to trochę inna historia.

              Hehe, mieszkam w kraju (a przynajmniej w jego części), w którym migacze są dobrzem rzadkim i używa się ich nader oszczędnie. I powiem tak: po jakimś czasie, obserwując zachowania kierowców i subtelne zmiany w położeniu i prędkości samochodów, nabiera się swoistej intuicji, która podpowiada ci bez pudła, w którą stronę zamierza jechać dany delikwent. Teraz wkurzają mnie już tylko typki zmieniające bez uprzedzenia pas na autostradzie.
              • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:37
                Teraz wkurzają mnie już tylko typki zmieniające bez uprzedzenia pas na autostradzie.
                Do tego tez mzona sie przyzwyczaic i przewidziec reakcje..
                Kiedy tacy zmienjaja pas? Zwykle kiedy tylko moga i im sie wydaje ze "zyskaja" na tym.
                • engine8 Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 23:40
                  A dlaczego ludzi tak robia - tzn nie sygnalizuja zmiany pasa?
                  Ano dlatego ze jak wlaczysz kierunkowskaz to ten z tylu na pasie obok czuje sie wrecz w obowiazku aby ci w tym przeszkodzic wiec przyspiesz i zajmuje ci - blokuje, miejsce.. :)
                  I dlatego jak zmienisz pas im przed nosem - bez przeskadzania, a oni nie zdazyli cie zablokowac bo nie zdawali sobie sprawy - to ich tak wkurwia. :)
                  • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 11:33
                    > A dlaczego ludzi tak robia - tzn nie sygnalizuja zmiany pasa?
                    > Ano dlatego ze jak wlaczysz kierunkowskaz to ten z tylu na pasie obok
                    > czuje sie wrecz w obowiazku aby ci w tym przeszkodzic wiec przyspiesz
                    > i zajmuje ci - blokuje, miejsce

                    To może u was w Ameryce, gdzie kultura przenosi kapitalistyczną walkę o byt "zwyciężaj albo giń" także na wszelkie relacje społeczne. Zmieniając pas na autostradzie zawsze używam migaczy i nawet we Włoszech, które pod względem kultury jazdy pozostawiają mnóstwo do życzenia, nie spotkałem się z czymś takim.
                    • qqbek Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 11:43
                      W Anglii też się raczej rzadko korzysta z migaczy.
                      Pamiętam, że przez pewien czas jeździłem z naszym inżynierem z inspekcji, Craig mu było.
                      Craig nie miał prawa jazdy (dopiero je robił) i stwierdził, że jestem pierwszą osobą z którą w życiu jeździ, która sygnalizuje manewry tak, jak go uczą w szkole nauki jazdy (jego rodzina pochodziła z Karaibów i ojciec, szef kuchni, nigdy nie miał prawa jazdy, więc - co wyjątkowe w Anglii, zapisał się na pełen, formalny kurs)... bo nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkał.
                      • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 11:58
                        > W Anglii też się raczej rzadko korzysta z migaczy.

                        Ale niekorzystanie z migaczy - to jedno, a celowe zajeżdżanie pasa komuś, kto sygnalizuje migaczem jego zmianę - to co innego. To pierwsze jest powszechne, z tym drugim spotykam się w ilościach homeopatycznych.
                  • trypel Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 15:35
                    Faktycznie tak bywało 20 l temu
                    Ale teraz daj migacz że chcesz zmienić pas to od razu Cię wpuszcza. Przynjamniej w Warszawie i Wrocławiu.
                    Uwaga - nie dziala w Poznaniu jak masz blachy z Warszawy
                    Ja z zasady nie wpuszczam wciskaczy bezmigaczowych, ale daj migacz a jeszcze ci pomacham z uśmiechem
          • galtomone Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:37
            Tempomat (jak sa gorki) tylko "srednio" na zuzycie paliwa wplywa (nie wiem jak w hybrydzie...).

            Bo jadac w dol nie rozpedzisz sie "ekstra" na podjazd , na ktorym mozna troche gaz odpuscic i torche wytracac predkosc.

            A tak z gory hamujesz.... choc sie mozna "za free" rozpedzic a pod gorke pedal gazu idzie bardziej w podloge by utrzymac predkosc.
            Mam takie miejsca, ze przy tempomacie na podjazdach mi wtedy na trojke redukuje.. a jak jade "manulanie" to caly czas na 4...
            • bywalec.hoteli Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 16:59
              galtomone napisał:

              > Tempomat (jak sa gorki) tylko "srednio" na zuzycie paliwa wplywa (nie wiem jak
              > w hybrydzie...).

              Tempomatu używam na autostradach i drogach ekspresowych. Zauważyłem, że spalanie jest nieco większe, ale nie są to jakieś mega duże wielkości, żeby się tym przejmować (max 0,5l/100km czyli koło 2 zł), a wygodnie się jedzie nie musząc hamować i przyspieszać.
              Mam tempomat pasywny, więc nie jest to jeszcze tip top i czasami muszę zahamować na autostradzie i później przyspieszyć :)
            • vogon.jeltz Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 17:42
              > Tempomat (jak sa gorki) tylko "srednio" na zuzycie paliwa wplywa (nie wiem jak w hybrydzie...).

              W hybrydzie wpływa korzystnie. Gdy zjeżdżasz w dół, tempomat dohamowuje rekuperacyjnie, ładując baterię. Zgromadzona w ten sposób energia (która w normalnym samochodzie idzie w powietrze, a dokładniej na sprężanie powietrza w cylindrach) jest wykorzystywana podczas podjazdu pod górkę do wspomagania silnika spalinowego.

              > Bo jadac w dol nie rozpedzisz sie "ekstra" na podjazd

              Wic polega na tym, żeby aktywnie używać tempomatu (nie mylić z aktywnym tempomatem ;-) - i w odpowiednim momencie wcisnąć cancel, żeby przestał hamować.
      • galtomone Re: Bez zahamowań? 23.11.20, 14:26
        vogon.jeltz napisał:

        > Tak a propos, miałem zacząć osobny temat, ale to jest dobre miejsce, by się pod
        > piąć. Rzecz jest o tym, jak bardzo bezsensownie ludzie używają hamulców i jak s
        > trasznie to wkurwia.

        Tez mnie to irytuje. Jak widze takie auto przed soba, ktore co chwile nie wiadomo po co hamuje to albo wyprzedzam a jak sie nie da, zostawiam sobie dodatkowy dystans do i jade spokojnie jego tempem tylko noge z gazu siciagajac i dziwiac sie co to za "magik" przedemną.... W kazdym razie czlowiek na te zapalajace sie swiatla coraz slabiej reaguje. Wiec dystanc (wiekszy) tym bardziej warto miec.
    • liczbynieklamia Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 12:38
      To zależy od mnóstwa czynników:
      1. Gdzie się jeździ (miasto i zatłoczona autostrada zużywają klocki najbardziej)
      2. Jak się jeździ
      3. Rodzaj klocków

      Mam wrażenie, że już ładnych parę lat temu klocki stały się trwalsze, mniej pylące, pewnie bardziej ekologiczne. Wbrew pozorom dobranie udanego zestawu tarcz i klocków nie jest takie proste, a jest to ta dziedzina, że często renomowane części zamienne potrafią być znacznie lepsze od fabrycznych.
    • gzesiolek Re: Bez zahamowań? 24.11.20, 14:18
      W Lancerze wymieniłem właśnie przy 120tys (po 5 latach)... W Maździe przy 70tys po 5latach było jeszcze z połowę... A znam takich co w takiej samej Maździe wymieniali przy 30tys... Dużo zależy od warunków jazdy i stylu... bo jak ktoś popyla autostradami grubo powyżej limitu to średnio 1-2x dziennie ma hamowanie z 200 do 90 to klocki zużywa szybciutko... A taki spokojny gość jak ja, co to 200 na liczniku na drodze publicznej widział raz w życiu i raczej bazuje na przewidywaniu i hamowaniu silnikiem, to klocki są dla mnie praktycznie dożywotnie jeśli zdecyduje się na zmianę auta po 6latach...
    • bolo2002 Re: Bez zahamowań? 02.12.20, 09:03
      Dobre klocki maja przewaznie nazwy. Kupiłem kiedys nówkę sztuke Mazdy/poza Polską /- jezdziłem 95 tys km do wymiany opon i klocków. Dlaczego- bo to były oryginały-rodem z Japonii. Opony Bridgestone a klocki Dokuji - tez made in Japan. Dzis tylko Ferodo lub wyczynowe z USA daja taką jakosc, bo wiekszosc jest produkowana tam, gdzie jakosci nie ma./Ukraina, Rosja, Indonezja,itd./.Ale i od techniki jazdy zależy żywotnosc klocków. u mnie średniej klasy klocki starczają spoko na 60 tys km.
      • waga170 Re: Bez zahamowań? 02.12.20, 09:26
        W latach 50-tych przy raczkujacej polskiej motoryzacji Ferodo to byl monopolista na rynku. Do tego stopnia ze w pewnym momencie mowilo sie "Czas wymienic ferody". Oczywiscie wtedy okladziny szczekowe, ale jeszcze byly sprzeglowe i roznego rodzaju inne okladziny, jak na przyklad sprzegla koparkowe czy w w kafarze ktory byl zwany "baba":)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka