galtomone
10.03.22, 06:49
Patrzać na te obrazki z Ukrainy codziennie przypomniały mi sie opowieści członków rodziny z pokolenia moich dziedków.
Niemców nikt nie wybielał. Bali sie w czasie wojny strasznie.
Moja Babcie mieszkała w małej miejscowości w Małopolsce w domu pradziadka (stoi do dziś), którego cześć była przed wojną pocztą (tak sie pradziadek dogadał jak budował) a gdy przysli Niemcy siedziba poczy stała sie lokalnym posterunkiem Gestapo.
Nie było fajnie, ale Babcia mówi, że oficer Gestapo z dołu zasze traktował ich OK (co nie znaczy, że sie raz ze strachu nie zesikała), włos im z głowy nie spadł i nawet jakieś jedzenie przynosił.
Ogólnie, było żle, była wojna, byli wrogiem... ale byli w przeważającej wiekszości ludźmi, Ci Niemcy...
I na tym tle, opowieści o Armi Radzieckiej, która zaczeła nas od wschodu wyzwalać, brzmią tym bardziej strasznie. Bo członkowie rodziny mowili, że Niemców sie bali... ale generalnie były jakieś mgliste reguły tej wojny.
Zaś gdy wesli Rosjanie, to jakby weszła horda dzikich zwierząt. Grabieze, gwałty i zołnierze tak bardzo nie wyedukowani, że wystarczyło posiadac buty (bo przecież byle kto butów nie posiadał w ZSRR), żeby zginąć.
Z opowieści wyłaniał sie bardziej obraz hordy dzikich i głupich barbażynców niz wojska.
I historie takie rozciągały sie na czas i po 45 roku.
I jak patrzę dziś w TV czy gezety i czytam o tym co robią Rosjanie, kto jest w tym wojsku, jakie cele i jak atakują... to mam smutną konstatację, że nie wiele się w tym kraju zmieniło.