qqbek
05.10.22, 13:35
Takie coś mi dziś wpadło w oko.
Dla tych, którym nie chce się oglądać filmu (zresztą nie ma czego - nudny jest i trąci kryptoreklamą jak futrzak hipokryzją) streszczenie:
1. Jedna z warszawskich szkół nauki jazdy kupiła sobie nowe autko do uczenia ludzi jazdy z automatem.
2. Wybór padł na VW ID.3.
3. Kursanci ponoć walą drzwiami i oknami, żeby się tylko "kajtnąć" (sorry za lubelski regionalizm - wygooglujecie sobie).
Mnie jednak zastanawia co innego - czy przypadkiem to, że na kursach prawa jazdy daje się głównie padaki z podstawowymi (tj. słabymi) silnikami nie ma jednak sensu? Przecież te gówienka klasy B, które jeżdżą na kursach mają i tak po 60-80 KM i to moim zdaniem wystarczająca moc do turlania się po mieście.
Większość z was prowadziła pewnie samochód o mocy powyżej 200 KM, albo i więcej - ale czy siedlibyście do takiego auta jako do pierwszego w życiu, na kursie?
Bo coś mi się zdaje, że ten ID.3 będzie ulubieńcem warsztatu blacharskiego dealera.