Gość: Maciej Matecki
IP: *.xtra.pl
30.12.04, 00:04
Dzień dobry, Państwu!
Nazywam się Maciej Matecki i przedstawię historię o moim 'romansie' z Renault
Megane II (RM2).
Przedstawię się bardziej, to istotne w tworzeniu wizerunku.
Prowadzę niewielką firmę (zarej. działalność), która pozwala na utrzymanie
siebie, może przyszłej Rodziny, w przyszłości.
Mam 31 lat, wykształcenie politechniczne, nieprezydenckie. Tj. skończone ;)
Otóż... Wszystko zaczęło się w sierpniu, AD 2003. Podjąłem dezycję - kupuję
nowy samochód.
Formalnie prowadziłem firmę od 1 stycznia 2003, tak więc istniała dopiero 8-my
miesiąc.
Dla znających prawo - księgowo, w sposób udokumentowany - tylko 7 m-cy stażu.
Zebrałem się w sobie, zacząłem szukać tego wymarzonego - nowego samochodu.
Wybór padł na RM2 i stąd się zaczęły moje schody, ale... po kolei.
Złożyłem wiytę w wielu salonach, wybrałem RM2, jako auto marzeń. Reklama
podziałała, 'magiczna siła przyciągania'.
To rzeczywiście prawda, auto jeździ 'jak po szynach', ale wrócę do początku.
W Szczecińskim salonie, profesjonalna obsługa, dowiedziałem się, jakie
dokumenty miałem przygotować, jaki dostanę kredyt...
Był piątek, uśmiechnąłem się, uzgodniłem z księgowym, że 'teraz odpowiedni
moment' dla podatków.
Koniec sierpnia - zależało mi na kupnie i odbiorze do końca miesiąca, by
zamknąć sprawę VATy.
W Renault mogłem się rozliczyć starym samochodem, wyceniono go na 13k
(wszystkie ceny podaję w pln, brutto).
W niedzielę sprzedałem na giełdzie poprzednie auto. Opel - jaki był - byłem z
niego zadowolony.
Auto 'poszło' za 17,5k. Hmmm... pomyślałem. Chyba mi się opłacało. Czy to
byłpierwszy sygnał, jak mam się dać naciągnąć?
Pechowiec powiedziałby 'tak!!!!', ale cóż, twarda ze mnie sztuka, zdobywać
trzeba życie.
W poniedziałek,
...z kasą w ręku i uśmiechem poszedłem szukać mojej Meganki. Wybrałem.
Szczęśliwy dostałem się do działu kredytów -
- tu uśmiech został mi z twarzy zdjęty. "myślałam, że Pana Firma istnieje już
10 m-cy, a tak to nie możemy udielić kredytu".
Zawał? Nieeeeee...
Oddech. Drugi. Zimna cola. Kredyt dostałem w GE Capital. Od ręki. Wystarczyło
6 m-cy działania firmy.
Wtorek.
Już chłodny w myślach, jednakże okazało się 'że można'. Dział sprzedaży ujął
mnie fachową obsługą.
Zamówiłem auto z kratką, by odpisać VAT, takie, jakei było. Finalnie 62,5k.
W środę,
...miało być do odebrania, wyszedł czwartek. Homologacja, karta pojazdu,
wszystko na miejscu. Szczęście nie ma granic,
wyjeżdzam nowym autkiem. 60% skredytowane? Nieważne! Mam autko...
Mam piękne autko, które kupiłem z założeniem jeżdzenia 6-7 lat. Nagiąłem swój
budżet, bo planowałem 6-7 lat jazdy bez problemów.
W końcu po to nowe auto...
Piątek
...a ja jeżdżę już nową Meganką. I niech skisną Ci, którym się nie podoba 'moj
zgrabny tyłek'. Khm... W aucie ;>
Mam benzyniaka, 115KM, 1,6 litra. Szczęśliwy jestem... Naprawdę...
...i o to WSTĘP minął...
Kilkadziesiąt tysięcy km, piękne jazdy, pierwszy przegląd. Gwarancyjna naprawa
(1 - ponumeruję naprawy - to te cyferki w nawiasach) -
- wymieniono podnośnik przedniej szyby. Za darmochę. W końcu gwarancja...
Niestety, tylko roczna, ale co tam, mam Megankę!
Przegląd techniczny, jak przykazano - w autoryzowanym serwisie. Rozanielony...
Cudowna obsługa (tak, tak!).
Klika następnych tysięcy kilometrów i...
...zaczęła się moja męka.
Auto ma kartę do otwierania/uruchamiania silnika. Zabawne - klawisz start dla
włączenia i wyłączenia silnika.
Jak windows... :)
Popsuły mi się klamki - nie mogłem otwierać 'zbliżeniowo'.
Mam gwarancję? Mam! No to naprawiamy (2)! Darmocha :)
Obsługa cud-miód-ultramaryna. Naprawdę!
Pojechałem w delegację. Na Słowację. Ale... w Warszawie międzylądowanie - w
centrum zablokowały mi się biegi 3 i 4.
Ciężko się jeździło, 1, 2,....5. Assistance? Jaaaaasne! Telefon. Holują. No
nie odwożą, ale co tam. Szczęśliwie Znajomi przekimali (dziękuję!).
Rano auto oddane z naprawy (3), z adnotajcą 'nic nie było popsute'. Hm.
Mechanik odbierający ode mnie uszkodzone auto twierdził inaczej,
acz... ja się tam nie znam. Działa - to ważne. Na czas bycia w Warszawie
dostałem auto zastępcze - Megane I. 70km zamiast 115.
Dam radę. Tu się okazało, że Assistance nie działa dalej, niż do granic kraju.
Szlag trafił podróż służbową do Słowacji?
Wściekli Kontrahenci? Przecież to drobnostka, bo nadal mam moją ukochaną
Meganke... Nie dojechałem do celu, podróż łącznie bez sensu zamknięta kwotą
ok. 1000pln.
Dlaczego? Bo popsuło mi się auto... Za to miałem 3 dniową wycieczkę do
Warszawy an swój koszt! Dziękuję Renault!
Wróciłem do domu, zły.
Rozejszło się po kościach... Jedźmy dalej.
Wysiadł zapłon. Wystraszony kosztami naprawy (4) - po fachowej i szybkiej
naprawie (210pln) uspokoiłem się.
No, nie zbankrutuję. Jeszcze. Po gwarancji, przebieg ok 45tkm.
Przecież mam moją Megankę. Cóż mi strasznego?
...ano kolejna naprawa (5). Cewki zapłonowe. Wściekły - jak może się popsuć
kawałek drutu?!?! Zalany w plastiku?
Hmmm.... czy mowiłem, że jestem elektronikiem? Klnąc, kłócąc się, musiałem
wysupłać 820pln, w końcu po gwarancji już.
Sygnały od znajomych 'to normalka w tych samochodach', puściłem mimo uszu...
Zazdroszczą pewnie, dranie ;)
Dobiega koniec roku, auto działa...ło sprawnie niedługo. Tym razem znowu
otwieranie i zamykanie drzwi. To, co naprawiano.
Awaria (6).
Naprawa łącznie:
- 2 czujniki optyczne (2x740pln),
- klawisz zamykania drzwi (666pln).
Po gwarancji. ponad 2 tysiące złotych. K*#$%a, myślę sobie. Po burzliwej
dyskusji z centrum obsługi Renault, Wawa - zniżki:
- zwrot 800 pln, tytułem uszkodzonych wcześniej cewek,
- 666 za zamykadło - Renault bierze na siebie,
- 40% ceny czujników też biorą na siebie.
Zły jak osa, klnę na Renault z klientem serwisu, który ma podobne problemy,
siedzimy w oczekiwaniu na swoje bolidy.
Tenże klient wymieniał cewki po kolei. Miał 6 cylindrów. Boże, dzięki - mam
tylko 4.
Już nie widzę uśmiechów, nie widzę równie miłej obsługi. Jest chłodna. Cóż.
Zimę mamy...
Podsumuję, Drogi Czytelniku, który _BYĆ MOŻE CHCIAŁBY KUPIĆ RENAULT MEGANE II_:
- auto ma rok i 4 miesiące,
- przebieg 60tkm,
- jest po 6-ciu naprawach,
- straty finansowe:
1000 pln tytułem bezcelowego wyjazdu służbowego, zapomnijmy, że zwrot kosztów
miał miejsce,
820 pln tytułem popsutych cewek,
210 pln, bo zapłon się popsuł,
888 pln za ostatnią naprawę,
2800 pln łącznie.
- zwroty kosztów:
800 pln tytułem popsutych cewek (wykłócone!, zwrot po 3ch miesiącach bodajże).
Bilans: 2000 pln. W plecy. Przez 1rok i 4 mce.
Teraz jedyną ochotą, jaką mam to sprzedać auto. Póki się nie popsuje. W pełni
sprawne (jak na razie).
Psychicznie:
- boję się wyjechać w trasę, bo mi się może popsuć auto,
- boję się używać elektroniki, bo mogą mi się przestać otwierać i zamykać drzwi,
- jestem zły, gdyż wyrzuciłem w błoto 2000 pln. Szkoda mi wycieczki, jaką
mogłem za to zrobić...
- boję się o zapłon, bo nie wymieniałem cewek zapłonowych, w końcu padną (jak
mowią najlepsi przyjaciele oraz nieznajomy klient, którego poznałem),
- myślę ciepło o Prezesie firmy Renault... o Jego $$$ na kontach... cygarach,
jakie pali... napewno Ci zaszkodzi, kiedyś...
- myślę o miłym, ciepłym głosie Pani z BOK'u Renault w Wawie - była naprawdę
sympatyczna, wyrażała swoje ubolewanie... tak szczerze...
Oto i koniec długawej opowieści.
Historia, którą przeżyłem na własnej skórze. Spisana ku przestrodze tych,
którzy myśleli o Renault.
Pozostawiam Wam decyzję - Moi Drodzy.
Pozostaję uniżenie,
Maciej Matecki
mm(.a.t.)xtra.pl