Dodaj do ulubionych

OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA.

IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 12:40
W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 100 ja
160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupełnie
bezpiecznie na tych samych odcinkach dróg, w określonych porach - od lat. Po co
stoją te znaki? Nie wiem. Nie widziałem jeszcze w Polsce znaku ogranicającego
prędkość ustawionego prawidłowo. Zawsze można było jechać co najmniej 50%
szybciej. Taka zapobiegawczość żeby nie powiedzieć indolencja drogowców rodzi
następujące skutki : po pierwsze wszyscy w dupie mają przepisy i każdy je
omija, po drugie nie znana jest nikomu poza "miejscowymi" faktyczna granica
bezpieczeństwa na danym odcinku drogi, po trzecie nie ma żadnej płynności ruchu
bo jeden będzie srał ze strachu przy 80 drugi przy 100 a trzeci przy 200 będzie
żałował , że nie może szybciej i wreszcie po czwarte : nie ma ani jednego
miejsca w Polsce gdzie ograniczenie prędkości możnaby w ogóle ustawić na
sztywno - czyli np. cały rok 60. To bzdura. Co innego latem ,co innego zimą,
jeszcze co innego w nocy itd. Te znaki nie powinny byc znakami zakazu
przekraczania określonej prędkości tylko znakanmi podającymi prędkość zalecaną.
I jeżeli system zmiennych prędkości w zależności od warunków drogowych (czyli
właśnie znaków sterowanych elektronicznie gdzie podawana jest zalecana prędkość
w zależności od pory dnia, pogody, natężenia ruchu itd.)jest na razie pieśnią
przyszłości to należy przyjąć wspólny mianownik dla wszystkich i kto będzie
jechał szybciej i się rozwali ten robi to na własną odpowiedzialność - buli
albo idzie do pierdla. Wtedy szybko jeździliby tylko ci których na to
stać.Proste.
Tylko punktem odniesienia do ustanawiania zalecanej prędkości powinien być
samochód przyspieszający w 15s. do setki (już chyba wolniejszych nie robią) i
hamujący ze 100km/h na 50 metrach (samą podeszwą można szybciej zahamować). A
nie jak to teraz ma miejsce większość znaków ustawiono 20-30 lat temu gdzie
punktem odniesienia był mały fiat i jego parametry, a nowe znaki ustawiają
najwidoczniej właściciele Skód z GDDP. Może wprowadźmy odrębne kategorie
znaków : znaki dla ciężarówek, znaki dla Skód i znaki dla reszty.
Przy okazji - pierszym odczuwalnym skutkiem takiego rozwiązania byłaby
likwidacja korupcji w drogówce.
Obserwuj wątek
    • Gość: tomek Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 62.148.83.* 24.06.02, 13:07

      debil

      • Gość: johndoe Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.tlsa.pl 28.06.02, 13:24
        Gość portalu: tomek napisał(a):

        >
        > debil
        >
        slicznie to ujales:)
        a chcialem byc pierwszy
      • Gość: zenek Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.ogr.pl 09.07.02, 00:38
        Kolesiowi jest potrzebny helikopter ale na to nie wpadł do tej pory.
    • Gość: Jako Tak Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 13:20
      W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 100 ja
      160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupełnie
      bezpiecznie

      IM SZYBCIEJ CI ODBIORA PRAWO JAZDY TYM LEPIEJ DLA WSZYSTKICH.
      • Gość: Stanley Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 13:51
        Odpowiedz na pytanie kto stwarza większe zagrożenie : dobrze wyszkolony
        kierowca w nowoczesnym samochodzie jadący 200 na godzinę czy nieprzytomny
        emeryt jadący kupionym na części złomem "pięćdziesiątką" - a potem postuluj o
        odbieranie praw jazdy. Pozdrowienia,
        • Gość: sandwich Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 24.06.02, 13:58
          Średniointeligentny człowiek potrafi wyobrazić sobie skutki wjechania w
          cokolwiek z prędkością 200km/h czy 50km/h.
          Myślenie nie boli
          • Gość: Stanley Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 14:38
            W samochodzie nie ma czasu na myślenie. Zanim Ty pomyślisz, że trzeba zahamować
            jadąc te swoje 50 ja już wyhamuję z 200 do zera. Dlatego sam sobie odpowiedz na
            pytanie o skutki ewentualnej kolizji ze mną albo z Tobą za kierownicą.

            Pozdrawiam i nie przekraczaj 50.
            • Gość: Piotr Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.eurx.dupont.com 24.06.02, 16:25
              Gość portalu: Stanley napisał(a):

              > Zanim Ty pomyślisz, że trzeba zahamować jadąc te swoje 50 ja już wyhamuję z 200
              do zera.

              Jaki masz czas reakcji?

              pzdr
            • Gość: sylas Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.nsm.pl / *.chelmnet.pl 24.06.02, 19:36
              W ciągu sekundy przejeżdzasz 56 metrów.
              "Emeryt" tylko 14.

              Próbuję włączyć się do ruchu. Widzę Twoje auto 250 metrów (ćwierć kilometra!)
              ode mnie. Włączam się do ruchu będąc pewnym, że nic mi nie grozi i po 5
              sekundach już nie żyję. Ty najprawdopodobniej też.

              Czy naprawdę trudno sobie wyobrazic taką sytuację?
              • Gość: młody Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.pl 24.06.02, 19:56
                Gość portalu: sylas napisał(a):

                > Próbuję włączyć się do ruchu. Widzę Twoje auto 250 metrów (ćwierć kilometra!)
                > ode mnie. Włączam się do ruchu będąc pewnym, że nic mi nie grozi i po 5
                > sekundach już nie żyję. Ty najprawdopodobniej też.

                Jeśli twoje włączanie się do ruchu tak wygląda to Ty JUŻ nie żyjesz.
                • Gość: sylas Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.nsm.pl / *.chelmnet.pl 25.06.02, 09:38
                  Najłatwiej tak napisać, jak napisałeś. Zero argumentacji.

                  Czyli wg. Ciebie 250 m. to zbyt mały dystans aby bezpiecznie włączyć się do
                  ruchu??? Jak napisałem wcześniej, "emeryt" jadący 50km/h dojedzie do mnie
                  (gdybym stał!) w 18 sekund! Rowerem wyjadę na tyle szybko, że nawet mnie nie
                  zauważy ;) A Stanley znajdzie się przy mnie po czasie 4.5 sekundy.

                  Bo pewnie oczywiście Ty potrafisz ocenić prędkość auta nawet z odległości pół
                  kilometra, gdy decyzje trzeba podejmowac w ułamku sekundy. Albo z góry
                  zakładasz że to jedzie Stanley i czekasz, aż na horyzoncie nie będzie nikogo.
                  Tak też można.

                  Jak do tej pory nieraz byłem zmuszany do ostrego hamowania, bo ktoś mi wyjechał
                  z podporządkowanej albo nagle zmienił pas ruchu. Wyhamowałem do tej pory zawsze
                  TYLKO dlatego, że po mieście nie przekraczam 90km/h.

                  I wg. niektórych oczywiście Stanley jeździ bezpieczniej.
                  • Gość: młody Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.pl 25.06.02, 22:31
                    Gość portalu: sylas napisał(a):

                    > Najłatwiej tak napisać, jak napisałeś. Zero argumentacji.

                    Bo o czym tu dyskutować. Zobacz gdzie Stan wyciąga te dwie paki i odpowiedz mi w
                    jaki sposób włączasz się tam ewentualnie do ruchu. Poza tym temat jest zbyt
                    obszerny, za dużo możliwości by rozpisywać się na forum marnując energię podczas
                    stukania w klawisze.

                    >
                    > Czyli wg. Ciebie 250 m. to zbyt mały dystans aby bezpiecznie włączyć się do
                    > ruchu??? Jak napisałem wcześniej, "emeryt" jadący 50km/h dojedzie do mnie
                    > (gdybym stał!) w 18 sekund! Rowerem wyjadę na tyle szybko, że nawet mnie nie
                    > zauważy ;) A Stanley znajdzie się przy mnie po czasie 4.5 sekundy.

                    Tak jak wyżej + czy obliczyłeś że samochód przyspieszający w 12 sekund do setki
                    będzie podczas sprawnego włączania się do ruchu trochę dalej niż 4.5 s różnicy?

                    >
                    > Bo pewnie oczywiście Ty potrafisz ocenić prędkość auta nawet z odległości pół
                    > kilometra, gdy decyzje trzeba podejmowac w ułamku sekundy.

                    Owszem, potrafię ocenić prędkość auta często znacznie lepiej niż wielu moich
                    znajomych(ten typ tak ma). Odnośnie drugiego zdania to dlaczego trzeba podejmować
                    decyzję w ułamkach sekund(ktoś cię pogania? byłbyś łaskaw odnieść to do
                    konkretnego przykładu).

                    > Jak do tej pory nieraz byłem zmuszany do ostrego hamowania, bo ktoś mi wyjechał
                    >
                    > z podporządkowanej albo nagle zmienił pas ruchu. Wyhamowałem do tej pory zawsze
                    >
                    > TYLKO dlatego, że po mieście nie przekraczam 90km/h.

                    Ale Stan jeździ 200 kiedy jest raczej pusto.
                    Ja ostatnio nie przekraczam 80(w Warszawce) hmmm z ręką na sercu to promil jazdy
                    z większą prędkością się zdarzy ale nie z premedytacją.

                    papa
            • vwdoka Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. 27.06.02, 15:11
              Za kierownicą trzeba przede wszystkim myśleć!!!
        • Gość: Blekota Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 18:40
          Nie wiem, czy przeciętny emeryt za kierownicą jest nieprzytomny, ale facet,
          który jeździ 200km/h po mieście i twierdzi, że jeździ bezpiecznie i że wyhamuje
          szybciej niż ktoś inny z 50km/h chyba nie jest do końca przytomny.

          Czy twoje doświadczenia z jazdy na pewno nie były zdobywane przy Need for Speed?
        • vwdoka Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. 27.06.02, 15:09
          To TY uważasz siebie za dobrze wyszkolonego kierowcę, a to wcale nie musi być
          prawda obiektywna...
          vwdoka
    • Gość: Adam Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.06.02, 13:25
      Tomek przeginasz to jest forum, a nie przedszkole!!!!! Jeżeli chcesz polemizować
      droga wolna, ale inwektywy to zostaw dla Detektywa z Radia Wawa.

      Przedmówca podejmuje trudny temat jak pogodzić życie z teorią, ale na to nie ma
      mądrych. Zawsze zostaje zdrowy rozsądek i tym mam nadzieję kieruję się jak
      najwięcej z nas.
      Trzeba jeździć szybko tam gdzie można i niekoniecznie zwracać uwagę na znaki aby
      zachować płynność ruchu, ale wykazać się zdrowym rozsądkiem i opanowaniem w
      pobliżu szkół czy przejść dla pieszych.

      Niestety zjawiska patologii "dbania o bezpieczeństwo ruchu drogowego" w wykonaniu
      szmalcowników i szumowin jest było i chyba długo jeszcze będzie przynajmniej do
      czasu kiedy to policjant będzie kojarzony z autorytetem i pomocą dla kierowców, a
      nie z wyciągniętą po pieniądze łapą.

      Zdrowy rozsądek raz jeszcze !!!!!


      Pozdrawiam,
      Adam
      • Gość: Stanley Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 13:57
        Mogę się tylko z Tobą zgodzić. Nie chcę być źle zrozumiany, ale mam wrażenie,
        że co poniektórzy są wystraszeni tym o czym piszę. Może powinienem dopisać dla
        tych co boją się zmian, że równie dobrym argumentem za zmianą sposobu
        oznakowania jest także fakt, że są sytuacje w których należy jechać dużo
        wolniej niż pozwala na to ograniczenie bo np. jest mgła, albo wypadek, albo
        korek itd. Nic nie zastąpi myślenia na drodze. Dlatego sztywno ustawiane znaki
        może w 10% mają odzwierciedlenie w aktualnej sytuacji na drodze, reszta ma się
        nijak do tego co się za znakiem dzieje. Pozdrawiam,
      • Gość: tomek Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 62.148.83.* 24.06.02, 15:21
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > Tomek przeginasz to jest forum, a nie przedszkole!!!!! Jeżeli chcesz polemizowa
        > ć
        > droga wolna, ale inwektywy to zostaw dla Detektywa z Radia Wawa.
        >
        > Przedmówca podejmuje trudny temat jak pogodzić życie z teorią, ale na to nie ma
        >
        > mądrych. Zawsze zostaje zdrowy rozsądek i tym mam nadzieję kieruję się jak
        > najwięcej z nas.
        > Trzeba jeździć szybko tam gdzie można i niekoniecznie zwracać uwagę na znaki ab
        > y
        > zachować płynność ruchu, ale wykazać się zdrowym rozsądkiem i opanowaniem w
        > pobliżu szkół czy przejść dla pieszych.
        >
        > Niestety zjawiska patologii "dbania o bezpieczeństwo ruchu drogowego" w wykonan
        > iu
        > szmalcowników i szumowin jest było i chyba długo jeszcze będzie przynajmniej do
        >
        > czasu kiedy to policjant będzie kojarzony z autorytetem i pomocą dla kierowców,
        > a
        > nie z wyciągniętą po pieniądze łapą.
        >
        > Zdrowy rozsądek raz jeszcze !!!!!
        >
        >
        > Pozdrawiam,
        > Adam

        przeginam, nie przeginam...

        co można myślec o osobie która twierdzi że 200 km w mieście w jego wykonaniu jest
        jak najbardziej bezpieczną prędkością (bezpieczniejszą nawet od 50km/h w
        wykonaniu jakiegoś dziadka)? każdy inny użytkownik drogi ma prawo się spodziewać
        że inni mniej więcej przestrzegaja prawo. jeśli będę wyjeżdżał z podporządkowanej
        np. widząc samochód 200 m ode mnie swobodnie wyjadę a ten już po 3 sekundach
        znajdzie się koło mnie. kto winien?
        drugie - "i kto będzie jechał szybciej i się rozwali ten robi to na własną
        odpowiedzialność - buli albo idzie do pierdla. Wtedy szybko jeździliby tylko ci
        których na to stać.Proste." - czyli co - zła , niebezpieczna jazda nie jest wcale
        zła gdy ma się pieniążki? czyli niebezpieczna jazda może być dozwolona dopóki
        klient nie będzie miał pecha? to może pozwolić ludziom na używanie bronii palnej
        na ulicy i dopóki się w kogoś nie trafi to dawać spokój kowbojom?
        może słowo debil nie jest dobrym określeniem na forum publiczne, ale czytając
        wypocinki Stanleya tylko takie inwektywy cisną się na usta.

        tomek



    • Gość: Z^2 Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 24.06.02, 13:38
      Nie wiem jak teraz, ale w byłej Czechosłowacji w godz. od 23 do 5 rano nie
      obowiązywały żadne ograniczenia prędkości - oczywiście, tam gdzie były znaki
      ograniczenienia prędkości to należało się do nich dostosować - a wszędzie gdzie
      ich nie było było można do woli.
      • Gość: Stanley Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 13:58
        Pomysł wg mnie bardzo dobry tylko ja bym to wprowadził przez całą dobę.
        • Gość: młody Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.pl 24.06.02, 14:57
          Gość portalu: Stanley napisał(a):

          > Pomysł wg mnie bardzo dobry tylko ja bym to wprowadził przez całą dobę.

          No nie do końca. Z^2 napisał że tam gdzie ograniczenia były to należało się
          do nich stosować. NAWET W NOCY. Ty natomiast z tego co zrozumiałem wspominałeś
          o bezsensowmności znaków polegajacej na bezwzględności ich ustawiania.

          pozdrawiam
    • Gość: Nb Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.acn.waw.pl 24.06.02, 15:52
      Możesz grzać i 250km...
    • Gość: Bryku Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 212.160.138.* 24.06.02, 16:02
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 100 ja
      > 160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupełnie
      > bezpiecznie na tych samych odcinkach dróg, w określonych porach - od lat.

      A możesz powiedzieć co to za odcinki w Warszawie i jakie to pory kiedy się po
      tych odcinkach poruszasz?
      • Gość: Stanley Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.k.mcnet.pl 24.06.02, 17:02
        Ryzykuję, że jesteś z Policji i mnie będziesz namierzał dlatego podam Ci
        odcinki i tylko orientacyjne pory - Trasa Toruńska i Trasa AK po 22 codziennie.
        Pętla w sumie ma ponad 30 km można jechać ponad 200 - osobiście jechałem 240 bo
        tylko tyle wyciąga mój wóz, widziałem szybszych zwłaszcza na motocyklach.
        Następnie Modlińska odcinki między światłami w szczególności od ronda
        Starzyńskiego do Trasy Toruńskiej i od Mehoffera do zwężenia do Jabłonnej w
        sumie jakieś 15 km (w obie strony) naprawdę dobrej drogi. Można grzać 160-180.
        Do poszalenia po 23.
        Potem Wilanów-Powsin - to klasyk dla uczących się szybko jeździć. 20km drogi o
        niezłych parametrach niestety coraz więcej wjazdów z boku uniemożliwia szybką
        jazdę za dnia, a brak latarni utrudnia w nocy. Nawet do 220 jak jest pusto.
        Zabraniecka - odremontowany prosty jak drut odcinek drogi zupełnie z boku o
        niskim natężeniu ruchu - ktoś mi polecał sam jeszcze nie testowałem. Wybrzeże
        Gdyńskie (od mostu Grota do wyjazdu na Łomianki) można by i ponad 200 jechać
        gdyby nie koleiny i nierówna nawerzchnia. Pozdrawiam,
        • Gość: Niknejm Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 5.3R1D* / *.pg.com 24.06.02, 18:34
          Zabranieckiej nie polecam. Autobusy, ciężarówki jadące z/do spalarni odpadów,
          droga niezła, ale dość wąska. Do tego wałęsający się okoliczni pijaczkowie
          (Targówek). Tak naprawdę to trzeba tu nieźle uważać...
          Co do trasy AK - dorobiono tu ostatnio sporo wjazdów/wyjazdów. Intensywnieje
          więc ruch lokalny - ludziki jadące 'na cyku' po wódkę do Carrefoura czy na
          metę, czasem bez świateł. Mam okazję poczynić trochę obserwacji, bo jeżdżę tam
          w różnych porach.
          Tak naprawdę mało jest miejsc, gdzie można przycisnąć nie ryzykując poważnie.
          Co do Twojego pomysłu z prędkością zalecaną - skończyłoby się pewnie na
          potężnym wzroście liczby wypadków, bo jedni jeździliby dużo szybciej niż dotąd,
          a inni wcale nie. Dodaj do tego na ogół kiepski stan techniczny aut...

          Pozdrawiam,
          Niknejm
          • Gość: Michal Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.telia.com 24.06.02, 20:00
            Stanleyu zapomniales o najwazniejszej rzeczy, o ile by wzrosla emisja spalin w
            miescie.Po roku pol miasta pochopwalbys z powodu chorob drog oddechowych raki i
            inne.Nie mowimy o drastycznym podniesieniu temperatury atmosfery.
            Wydalbys z racji swojej wygody i samolubnosci wyrok smierci na miasto Warszawe.
            Stanleyu dla mnie jestes Druido podobnym czlowiekiem i tak traktuje Twoje
            oswiadczenie i wtedy nie trzeba dyskutowac tylko przyjac do wiadomosci i sie
            troche posmiac.Pzdr.Michal
            • Gość: młody Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.pl 24.06.02, 20:33
              Gość portalu: Michal napisał(a):

              Nie mowimy o drastycznym podniesieniu temperatury atmosfery.
              > Wydalbys z racji swojej wygody i samolubnosci wyrok smierci na miasto Warszawe.

              Ale kolega Stan nie mówił chyba jedynie o mieście. Bo w mieście raczej więcej niż
              80 się nie opłaca jechać(choć kiedyś lubiłem Puławską 120 pociągnąć).
              A wyrok to niestety wydają tłuści decydenci którzy swoimi działaniami nie
              przyspieszają wybudowanie obwodnicy Warszawy. Owszem masz rację Michale że
              nieekonomiczna jazda nie wpływa na czystość powietrza w stolicy ale tysiące
              samochodów które w cywilizowanym kraju objechałoby nasze miasto obwodnicą stoi
              i smrodzi w korkach. Poza tym jeśli myślimy o ekologii to powinniśmy doprowadzić
              do skrupulatnych badań technicznych wszelkich pojazdów motorowych w Polsce(sam o
              tym dość szczegółowo opowiadałeś).

              pozdrawiam
              p.s. Jeśli jadę na piątce w mieście 65-80 to chyba emisja substancji toksycznych
              jest równa lub mniejsza niż bym jechał na trójce 50-60 czy na czwórce 60-70.
        • Gość: młody Stan... IP: *.pl 24.06.02, 20:21
          Gość portalu: Stanley napisał(a):

          > Następnie Modlińska odcinki między światłami w szczególności od ronda
          > Starzyńskiego do Trasy Toruńskiej i od Mehoffera do zwężenia do Jabłonnej w
          > sumie jakieś 15 km (w obie strony) naprawdę dobrej drogi. Można grzać 160-180.
          > Do poszalenia po 23.
          > Potem Wilanów-Powsin - to klasyk dla uczących się szybko jeździć. 20km drogi o
          > niezłych parametrach niestety coraz więcej wjazdów z boku uniemożliwia szybką
          > jazdę za dnia, a brak latarni utrudnia w nocy. Nawet do 220 jak jest pusto.
          > Zabraniecka - odremontowany prosty jak drut odcinek drogi zupełnie z boku o
          > niskim natężeniu ruchu - ktoś mi polecał sam jeszcze nie testowałem. Wybrzeże
          > Gdyńskie (od mostu Grota do wyjazdu na Łomianki) można by i ponad 200 jechać
          > gdyby nie koleiny i nierówna nawerzchnia.

          Stanley, głęboko wierzę że nie jesteś prowokatorem i naprawdę myślisz to co
          piszesz. Zgadzam się z tobą że wiele ograniczeń prekości(szczegolnie te na łukach
          i zakrętach) przewidziane są dla załadowanych ciężarówek w zimie. Często widze
          ograniczenie na E-7 albo trasie na W-wa Toruń czy W-wa - Poznań gdzie stoi
          ograniczenie 70 a można spokojnie 120 jechać.

          Widzę że w jeździe po mieście wcale nie jesteś strasznym hardcorowcem(i w sumie
          słusznie) bo z tego co napisałeś wynika że szybko jeździsz na szerokich i często
          pustych odcinkach. Dla kontrastu mogę podać mojego kumpla który na odcinku Metro
          Centrum - Plac Konstytucji jechał około 180 km/h a dwieście wyciągnał na odcinku
          dość wąskim(żadna Puławska czy Trasa Toruńska) żeby go nie zwiało z drogi bo ma
          lekkie autko(przed wiatrem osłaniały bloki).

          A jak ktoś zna Ursynów to podaję do wiadomości(może ktoś spróbuje) że zakręt z
          Ciszewskiego w Dereniową(oczywiście w lewo) pokonał przy około 100 na wejściu i
          110 na wyjściu.

          papa
        • Gość: Cwany70 Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: RPWPRX* / *.zreo.compaq.com 25.06.02, 09:39
          220 na drodze do Konstancina, no nieźle. Ciekawe, czy to nie Ty ostatnio mało
          nie wjechałes mi w kufer na tej drodze?
          A stało sie to tak. Jade sobie w miarę spokojnie (ok.100, a wolno tam 60 i po
          przejechaniu któregoś z zakrętów zabieram sie do wyprzedzania samochodu
          njadącego ciut wolniej. Zerkam w lusterko, a jakże, i nic w nim nie widzę. I
          zjeżdżam na ten lewy pas, po czym szybciutko musze wracać na prawy, bo jakiś
          pajac jadący "ile fabryka dała" rośnie mi w ogromnym tempie w lusterku. Dodam
          dla usprawiedliwienia, że przed zakrętem też patrzyłem w lusterko i nic w nim
          nie widziałem w odległości, którą można by uznać za niebezpieczną (dla
          niezorientowanych są tam dość łagodne łuki w odległości 200-300 m od siebie).
          Ciekawe co by się stało, gdyby całe zdarzenie nastąpiło ciut później, kiedy na
          poważnie zabrałbym się do wyprzedzania i nie miał szans sie schować
          (wystarczyło, że jechałbym 10 km/h więcej, albo wyprzedzany trochę wolniej)?
          Reasumująć, K.... mać, drogi publiczne to nie tor wyścigowy. Sam jak widać nie
          jestem święty, ale bez przeginania.
          pozdrawiam
    • Gość: czlowiek STANLEY WIELKI IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 21:21
      W pierwszej polowie ubieglego wieku niejaki Goebels zdecydowal, ze wszyscy o
      nieodpowiednim kolorze oczu, rozmiarze czaszki itp. nie sa warci zyc (no chyba
      ze jako "zwierzeta robocze" ).
      Na poczatku tego wieku STANLEY WIELKI zdecydowal, ze ludzie, ktorych czas
      reakcji przekracza 0,1 milisekundy nie sa warci pozwolenia na prowadzenie
      pojazdow !
      Ludzie starsi, poczatkujacy, matki wiozace dzieci do przedszkola lub szkoly,
      niepelnosprewni, autobusy, przecietni kierowcy itd., itd...
      Czy STANLEY WIELKI ma juz pomysl na to co z tymi wyrzutkami spoleczenstwa
      zrobic ?
      Obozy czy od razu do gazu?
      A te darmozjady, ktorych nie stac na samochod lub stac tylko na cos slabego ?
      Moze do obozow pracy ?
      STANLEYOWI WIELKIEMU powinnismy zyczyc szczesliwego, dlugiego i wypelnionego
      zycia.
      Oby dozyl sedziwej starosci z jej wszystkimi objawami.
      I niech otaczaja go wowczas mlodzi i WIELCY inni Stanleye, ktorzy prawo do
      egzystencji uzaleznia od szybkosci reakcji ...0,1 milisekundy...
      • Gość: Doki Re: STANLEY WIELKI vs czlowiek IP: *.turboline.skynet.be 25.06.02, 08:28
        Juz raz zglosilem poglad podobny do Stanleyowego, kto ma czas, niech kopie po
        archiwach, wiec teraz odpowiem czlowiekowi:
        Dobrze, ze na poczatku nawiazales do Goebbelsa, bo caly Twoh post to prymitywna
        demagogia.
        Nikt nikogo nie chce posylac do gazu, ale nie kazdy musi siedziec za
        kierownica. Dla wielu ludzi to za trudne, a skutki widac. Ta grupa niedojd
        utrudnia jazde innym.
        Jezdzenie samochodem nigdzie nie jest przymusowe. Co zrobic z tymi, ktorzy maja
        za slaby wzrok, albo sa zbyt glupi, zeby obslugiwac maszyny? Rozwijac transport
        publiczny. I tak wszyscy bedziemy musieli sie nan przesiasc, bo jest o wiele za
        duzo samochodow.
        Kryteria sprawnosci psychoruchowej i stanu zdrowia niezbednych do uzyskania
        prawa jazdy sa o wiele za niskie! Podwyzszenie ich mialoby dwojaki dobry skutek:
        1. kierowcy byliby zdrowsi i sprawniejsi, dzieki czemu ruch odbywalby sie
        sprawniej i/lub bezpieczniej
        2. kierowcow, a wiec samochodow byloby mniej, dzieki czemu ruch odbywalby sie
        sprawniej i/lub bezpieczniej
        • vwdoka Re: STANLEY WIELKI vs czlowiek 27.06.02, 12:01
          Ale do tego trzeba dodać badania psychologiczne... Aby wyeliminować jednostki
          agresywne i frustratów takich jak Stanley.
          vwdoka
    • Gość: 130rapid Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 23:39
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > Taka zapobiegawczość żeby nie powiedzieć indolencja drogowców rodzi
      > następujące skutki: po pierwsze wszyscy w dupie mają przepisy i każdy je
      > omija, po drugie nie znana jest nikomu poza "miejscowymi" faktyczna granica
      > bezpieczeństwa na danym odcinku drogi.

      I tu się z tobą zgodzę.

      > ....większość znaków ustawiono 20-30 lat temu gdzie punktem odniesienia był
      mały fiat i jego parametry.

      Tu też masz rację, choć nie do końca.
      To raczej nowe znaki stawia się według starych zasad, pasujących od ruchu V=70-80
      km/h, podczas gdy powinno się ustawiać dla V=100 km/h (przynajmniej na głównych
      trasach). Na szczęście widuję już odcinki dróg oznakowane z głową.

      P.S. Uważaj gdy pojedziesz swoją Alfistką ze Świecka do Poznania. Przy twoim
      tempie, pod Pniewami możesz łatwo przelecieć przez skrzyżowanie, na którym trasa
      nr 2 nie ma pierwszeństwa przejazdu, a oznakowanie jest ustawione wg starych
      zasad - bez wcześniejszego znaku D-2 (!) i wszystko o 200 metrów za późno.
    • Gość: KR$ Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 03:26
      Stanley,

      Jestem zwolennikiem szybkiej jazdy ale wydaje mi się, że trochę jednak
      przeginasz - oczywiście to wszystko zależy od warunków na drodze - mi też się
      zdarzało w moim mieście mknąć po nowym pustym moście ponad 200 km/h, ale nigdy
      nie zdecydowałbym się na to na drodze do której są dojazdy. Oszczędź siebie i
      innych - hamowanie awaryjne z prędkości 200 km/h to zupełnie inna bajka niż ze
      100 - próbowałeś kiedyś? Mam lepsze hamulce niż ty a jednak auto trochę
      niesie....
    • Gość: Albert Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 142.179.133.* 25.06.02, 04:19
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 100 ja
      > 160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupełnie
      > bezpiecznie na tych samych odcinkach dróg, w określonych porach - od lat. lismy

      Jestem za granica. Wczoraj z przyjaciolmi przejechalismy 400 km autostrada.
      Jechalismy przewaznie 120 (dozwolona 110) i wyprzedzilo nas, ale powolutku, moze
      5 samochodow.
      Mieszkam tu przy ruchliwej ulicy, przy dlugim odcinku prostej drogi (takich jest
      pelno w tym miescie), ale 99,9% aut jedzie spokojniutko i co najwyzej nieznaczie
      przekracza dozwolone 50 km/h.
      A gdzie ja teraz jestem?
      W Kanadzie.
      • Gość: KR$ Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 12:11
        Gość portalu: Albert napisał(a):

        > Gość portalu: Stanley napisał(a):
        >
        > > W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 10
        > 0 ja
        > > 160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupeł
        > nie
        > > bezpiecznie na tych samych odcinkach dróg, w określonych porach - od lat.
        > lismy
        >
        > Jestem za granica. Wczoraj z przyjaciolmi przejechalismy 400 km autostrada.
        > Jechalismy przewaznie 120 (dozwolona 110) i wyprzedzilo nas, ale powolutku, moz
        > e
        > 5 samochodow.
        > Mieszkam tu przy ruchliwej ulicy, przy dlugim odcinku prostej drogi (takich jes
        > t
        > pelno w tym miescie), ale 99,9% aut jedzie spokojniutko i co najwyzej nieznaczi
        > e
        > przekracza dozwolone 50 km/h.
        > A gdzie ja teraz jestem?
        > W Kanadzie.

        Nie ma czym się chwalić - żyjesz w kraju w którym konsumpcjonizm wyżera
        mieszkańcom mózg, w związku z czym brak im jakichkolwiek ludzkich odruchów -
        wszyscy są tacy sami, wszyscy mają takie same marzenia, wszyscy słuchają
        grzecznie wielkiego brata, a ich największa przyjemność życiowa to niepohamowane
        obżeranie się i tycie.

        Wolę już zaryzykowac śmierć w pędzącym samochodzie niż byc bezmyślnym,
        przestrzegającym wszystkich zasad tucznikiem.
        • Gość: SANDWICH Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 25.06.02, 13:01
          TO JEDŹ DO JAKIŚ DZIKICH KRAJÓW, GDZIE NIE MAJĄ RADARÓW ANI ŻADNYCH INNYCH
          PRZAW I PRZEPISÓW, A TAK PRZEZ TAKICH JAK TY BARDZIEJ ZBLIŻAMY SIĘ DO
          AFGANISTANU NIŻ DO KANADY
        • Gość: robert Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 25.06.02, 13:17
          Facet, jesteś trudny. Jak cie tak nosi to zacznij jeździć wyczynowo, na KJS ach
          czy gdziekolwiek. Jest w Europie parę torów, gdzie można się realizować. Nawet
          własnym samochodem. A po co ta apoteoza wyczynu na zwykłej ulicy?
          • Gość: KR$ Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 14:09
            Gość portalu: robert napisał(a):

            > Facet, jesteś trudny. Jak cie tak nosi to zacznij jeździć wyczynowo, na KJS ach
            >
            > czy gdziekolwiek. Jest w Europie parę torów, gdzie można się realizować. Nawet
            > własnym samochodem. A po co ta apoteoza wyczynu na zwykłej ulicy?

            ----> jaka apoteoza? ja wyrażam tutaj swoje zdanie - żeby również punkt widzenia
            odmienny od oficjalnie zagłaskanego był reprezentowany. To czy jeżdże na KJSach
            albo na torze to moja prywatna sprawa i nie ma nic wspólnego z tym o czym tutaj
            dyskutujemy. A dyskutujemy o rozsądku na drodze. Debilne ograniczenia nie są
            rozsądne - jeżeli na autostradzie w Kanadzie która prowadzi przez pustkowie,
            jest szeroka, prosta i równa jak stół a w dodatku nie ma na niej ruchu bandyta z
            rządu ustawia ograniczenie prędkości do 50 czy 70 mil na godzinę to jest to
            pogwałcenie każdego jako obywatela zdolnego do samodzielnego myślenia. Wolnośc
            osobista umiera na naszych oczach - juz niedługo będziemy otoczeni systemami
            nadzorującymi nas na każdym kroku i zamknięci sztywnymi regułami - niezależnie
            od tego czy będą one mądre czy głupie - i z tym walczę a nie z tym, że nie wolno
            mi jechać w mieście z prędkością 200 km/h (zdaję sobie z tego doskonale sprawę
            że w większości wypadków jest to głupie). A najbardziej mnie wkurza, że mądrale
            co o niczym nie mają pojęcia podają mi za przykład tak totalitarne państwa jak
            Kanada i USA - znam osobiście Amerykanów, którzy w poszukiwaniu wolności uciekli
            do Europy!!! Tam jesteś pod ciągłym nadzorem - bank dokładnie wie w którym
            miejscu jesteś (bo płącisz kartą), policja sprawdza skrupulatnie czy
            przestrzegasz idiotycznych ograniczeń prędkości, itp. itd...
            • vwdoka Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. 27.06.02, 11:58
              To jedź do oazy wolności pod tytułem Koreańska republika Ludowo-Demokratyczna,
              Kuba lub Irak a nie poluj na ofiary na polskich drogach.
              vwdoka
        • Gość: Raffix Mam kraj dla Ciebie, KR$ IP: *.braun.de 25.06.02, 14:54
          Gość portalu: KR$ napisał(a):
          > Nie ma czym się chwalić - żyjesz w kraju w którym konsumpcjonizm wyżera
          > mieszkańcom mózg, w związku z czym brak im jakichkolwiek ludzkich odruchów -
          > wszyscy są tacy sami, wszyscy mają takie same marzenia, wszyscy słuchają
          > grzecznie wielkiego brata, a ich największa przyjemność życiowa to niepohamowane
          > obżeranie się i tycie.
          > Wolę już zaryzykowac śmierć w pędzącym samochodzie niż byc bezmyślnym,
          > przestrzegającym wszystkich zasad tucznikiem.
          Mam kraj dla Ciebie - wystarczy, że przeprowadzisz się do Turcji. Tam wszyscy
          ryzykują śmierć w samochodzie codziennie. Ja tam wolę, żeby mój kraj upodabniał
          się do Kanady a nie do Turcji.
          • Gość: KR$ Re: Mam kraj dla Ciebie, KR$ IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 15:42
            Gość portalu: Raffix napisał(a):

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            > > Nie ma czym się chwalić - żyjesz w kraju w którym konsumpcjonizm wyżera
            > > mieszkańcom mózg, w związku z czym brak im jakichkolwiek ludzkich odruchów
            > -
            > > wszyscy są tacy sami, wszyscy mają takie same marzenia, wszyscy słuchają
            > > grzecznie wielkiego brata, a ich największa przyjemność życiowa to niepoha
            > mowane
            > > obżeranie się i tycie.
            > > Wolę już zaryzykowac śmierć w pędzącym samochodzie niż byc bezmyślnym,
            > > przestrzegającym wszystkich zasad tucznikiem.
            > Mam kraj dla Ciebie - wystarczy, że przeprowadzisz się do Turcji. Tam wszyscy
            > ryzykują śmierć w samochodzie codziennie. Ja tam wolę, żeby mój kraj upodabniał
            >
            > się do Kanady a nie do Turcji.


            Widzę, że zbyt długo mieszkasz w Niemczech i ichniejsza miłośc do Turków ci się
            powoli udziela (może rzucisz nam również parę 'tureckich' kawałów - wiesz w
            stylu: co to jest? kubeł na śmieci pod światłami na skrzyżowaniu... odp: turecka
            dyskoteka - śmieszne nie?) - był tutaj ktoś na tym forum kto twierdził iż
            nigdzie nie jeździło mu się tak dobrze i bezpiecznie jak w Turcji - z tej racji
            iż rzeczywiście nikt tam nie przestrzega reguł ale za to wszyscy na drodze MYŚlĄ
            i są życzliwi w stosunku do innych kierowców!!! I o to mi również chodzi.
            • Gość: sandwich Re: Mam kraj dla Ciebie, KR$ IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 26.06.02, 08:38
              Chyba cie popieściło.
              Czy ty byłeś w Turcji?
              Ja byłem i zdecydowanie twierdze, że człowiek z kraju gdzie jeżdżą normalnie ma
              małe szanse na przyjechanie do domu nienaruszonym samochodem.
              Byłem świadkiem: wyciągniecie lewej ręki+klakson i z piskiem opon furgonem z
              prawego pasa w lewo na czerwonym świetle.
              A sam jechałem w godzinach szczytu w stambule ze strony europejskiej na
              azjatycką. Polecam gorąco.
              A swoją drogą pytanie: Ile samochodów może się zmieścić obok siebie na czterech
              pasach autostrady? Nie wiecie jedźcie do Stambułu.
              A tak poza tym to bardzo sympatyczny kraj i mili ludzie.
              • the_real_kris Re: Mam kraj dla Ciebie, KR$ 28.06.02, 03:34
                Gość portalu: sandwich napisał(a):

                > Chyba cie popieściło.
                > Czy ty byłeś w Turcji?

                ----> nie byłem w turcji - wyraźnie napisałem, że przytaczam czyjąś opinię


                > Ja byłem i zdecydowanie twierdze, że człowiek z kraju gdzie jeżdżą normalnie ma
                >
                > małe szanse na przyjechanie do domu nienaruszonym samochodem.
                > Byłem świadkiem: wyciągniecie lewej ręki+klakson i z piskiem opon furgonem z
                > prawego pasa w lewo na czerwonym świetle.
                > A sam jechałem w godzinach szczytu w stambule ze strony europejskiej na
                > azjatycką. Polecam gorąco.


                ----> Byłem za to w Rzymie - musiałem otworzyć dach i podczas jazdy obracać się
                dookoła - auto pozostało nietknięte.



                > A swoją drogą pytanie: Ile samochodów może się zmieścić obok siebie na czterech
                >
                > pasach autostrady? Nie wiecie jedźcie do Stambułu.

                ----> w Rzymie było sześć do siedmiu...




                > A tak poza tym to bardzo sympatyczny kraj i mili ludzie.

              • Gość: johndoe Re: Mam kraj dla Ciebie, KR$ IP: *.tlsa.pl 28.06.02, 13:45
                Gość portalu: sandwich napisał(a):

                > Chyba cie popieściło.
                > Czy ty byłeś w Turcji?
                > Ja byłem i zdecydowanie twierdze, że człowiek z kraju gdzie jeżdżą normalnie ma
                >
                > małe szanse na przyjechanie do domu nienaruszonym samochodem.
                > Byłem świadkiem: wyciągniecie lewej ręki+klakson i z piskiem opon furgonem z
                > prawego pasa w lewo na czerwonym świetle.
                > A sam jechałem w godzinach szczytu w stambule ze strony europejskiej na
                > azjatycką. Polecam gorąco.
                > A swoją drogą pytanie: Ile samochodów może się zmieścić obok siebie na czterech
                >
                > pasach autostrady? Nie wiecie jedźcie do Stambułu.
                > A tak poza tym to bardzo sympatyczny kraj i mili ludzie.

                hehe, jescze weselej jest w egipcie.jedyna rzecza sprawdzana na perzegladzie technicznym jest klakson.
                w kairze jest moze z 10 % samochodow bez sladow spotkania III stopnia z innymi bolidami.
                aha, jeszcze jedno, w nocy jezdzi sie na postojowych!!!!!1
                najwyrazniej sa am przekonani, ze to bezpieczniej dla akumulatora:))))
                za to maja kilkaset km pustych drog przez pustynie.
                polecam stnleyowi i myslacym podobnie /myslacym to mylace okreslenie chyba jednak, to jakis inny proces musi byc/
                nadzieja w tym, ze natura sama ich wyeliminuje ze spoleczenstwa, nalezy miec nadzieje, ze inni przy tej okazji nie odniosa uszczerbuk na zdrowiu

        • vwdoka Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. 27.06.02, 11:55
          Czy wolisz być mordercą?
          vwdoka
    • Gość: Hiszpan Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 213.25.43.* 25.06.02, 07:41
      Przeczytałem wszystkie dotychczasowe posty i sam nie wiem komu mam przyznać
      rację...
      200 km/h w mieście to przegięcie a twierdzenie że się jest w stanie szybciej
      zatrzymać niż emeryt przy 50 km/h dowodzi totalnemu brakowi znajomości
      fizyki... Nawet jadąc motocyklem typu CBR 900 RR droga hamowania sięga wówczas
      około 50m (był kiedyś taki test w Motocyklu porównywali drogi hamowania z 200
      km/h dla 5-6 motocykli i Porsche 911 turbo i CBR 900 RR miała najlepszy wynik
      właśnie około 50 m) a droga hamowania auta z 50 km/h musi być znacznie mniejsza
      (tak na mój rozumek to około 10-15 m).
      Rację Stanley ma w jednym że Polskie znaki są zbyt często ustawiane bez głowy i
      podają prędkość jak się domyślam bezpieczną dla warunków zimowych. Bardzo
      podobają mi się znaki ustawiane w Szwajcarii tam jadąc autem klasy kompakt
      szybko można sie przekonać że gdy znak pokazuje ograniczenie do 50 to przy 60
      oponki już piszczą niemiłosiernie. I tak powinno być bo w przeciwnym razie
      kierowcy zaczynają "olewać" znaki , przepisy a nawet zdrowy rozsądek...

      PZDR!
      • Gość: robert Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 25.06.02, 09:04
        Gość portalu: Hiszpan napisał(a):

        > Przeczytałem wszystkie dotychczasowe posty i sam nie wiem komu mam przyznać
        > rację...
        > 200 km/h w mieście to przegięcie a twierdzenie że się jest w stanie szybciej
        > zatrzymać niż emeryt przy 50 km/h dowodzi totalnemu brakowi znajomości
        > fizyki... Nawet jadąc motocyklem typu CBR 900 RR droga hamowania sięga wówczas
        > około 50m (był kiedyś taki test w Motocyklu porównywali drogi hamowania z 200
        > km/h dla 5-6 motocykli i Porsche 911 turbo i CBR 900 RR miała najlepszy wynik
        > właśnie około 50 m) a droga hamowania auta z 50 km/h musi być znacznie mniejsza
        >
        > (tak na mój rozumek to około 10-15 m).
        > Rację Stanley ma w jednym że Polskie znaki są zbyt często ustawiane bez głowy i
        >
        > podają prędkość jak się domyślam bezpieczną dla warunków zimowych. Bardzo
        > podobają mi się znaki ustawiane w Szwajcarii tam jadąc autem klasy kompakt
        > szybko można sie przekonać że gdy znak pokazuje ograniczenie do 50 to przy 60
        > oponki już piszczą niemiłosiernie. I tak powinno być bo w przeciwnym razie
        > kierowcy zaczynają "olewać" znaki , przepisy a nawet zdrowy rozsądek...
        >
        > PZDR!

        To już żeś stary wcisnął taki kit, że się popłakałem: zahamować z 200/h na 50
        metrach? Na 50 metrach to może włączyłby się twój hamulec, ale na pewno nie
        zatrzymał pojazd. A poza tym motocyklem hamuje się gorzej (mniej skutecznie) niż
        samochodem. Nie wiem skąd wziąłeś swój test ale przytaczany wynik (50m z 200/h)
        świadczy o totalnej pomyłce. Między innymi przez mniej skuteczne hamulce,
        motocykle wolniej przejeżdżają okrążenie toru od wyścigowych samochodów
        turystycznych. A żeby zatrzymać sie z 200/h na 50 metrach powinieneś osiągnąć
        opóźnienie rzędu 5-6g. Ciekawe, jak to zrobić? I nie wysiąść z motopcykla przez
        kierownicę:)))
        • Gość: Hiszpan Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: 213.25.43.* 25.06.02, 15:31
          Jutro postaram sie podać konkretny numer Motocykla z którego pochodzi ten
          artykuł. Nie sądzę aby zachodziła tu pomyłka bo test przeprowadzany był jak
          pamiętam przez Niemców z Motorrad na torze.A warunki testu przewidywały pomiar
          drogi hamowania a nie całości włączając w to drogę przebytą podczas czasu
          reakcji kierowcy.
          A co do fizyki to autko nie ma prawa szybciej się zatrzymywać ze względu na
          masę a co za tym idzie i energię bezwładności...
          PZDR!
          • Gość: robert Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 25.06.02, 16:58
            Gość portalu: Hiszpan napisał(a):

            > Jutro postaram sie podać konkretny numer Motocykla z którego pochodzi ten
            > artykuł. Nie sądzę aby zachodziła tu pomyłka bo test przeprowadzany był jak
            > pamiętam przez Niemców z Motorrad na torze.A warunki testu przewidywały pomiar
            > drogi hamowania a nie całości włączając w to drogę przebytą podczas czasu
            > reakcji kierowcy.
            > A co do fizyki to autko nie ma prawa szybciej się zatrzymywać ze względu na
            > masę a co za tym idzie i energię bezwładności...
            > PZDR!

            I tu sie kolego mylisz jak diabli. Masa nie ma nic do tego, jeśli odpowiednia
            jest moc hamowania na kołach. A w samochodzie wyśigowym: jeździ się szybciej od
            motocykli na zakrętach i szybciej się hamuje - takie są bezsporne fakty. Motocykl
            tylko prędzej przyspiesza. Sprawdź czasy uzyskiwane na Hockenheim czy
            gdziekolwiek indziej - zobaczysz, że motocykl osiąga je gorsze od aut STW (czyli
            np. Audi A4 (300KM, wersja torowa oczywiście). Takie auto osiąga na wyścigach
            opóźnienie hamowania rzędu 15-16m/s2, natomiast motocykl 10-11m/s2. Biorąc pod
            uwagę te dane, zatrzymają się odpowiednio: samochód po 100 a motocykl po 140
            metrach. I to by było na tyle.
            Chętnie dowiem, się skąd ten materiał, ponieważ dzwoni ale napewno nie w tym
            kościele. Jeślibyś chciał z 200 wytracić prędkość na 50m to już na 20 metrze
            rozstałbyś się z motocyklem:). Chyba, że potrafisz wycisnąć 400kg (rękami).
            Te 50m to może ze 100/godz?
    • Gość: sylas Re: OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI CZY PRĘDKOŚĆ ZALECANA. IP: *.nsm.pl / *.chelmnet.pl 25.06.02, 09:54
      > ... i kto będzie
      > jechał szybciej i się rozwali ten robi to na własną odpowiedzialność - buli
      > albo idzie do pierdla. Wtedy szybko jeździliby tylko ci których na to
      > stać. Proste.

      Nie bardzo takie proste. Wszystko rozbija się o to, że może rozwalić nie tylko
      siebie. A jak ma pieniądze, to i za takie morderstwo na drodze nie odpowie.
      Chyba, ze właśnie o taki system Ci chodzi. Masz szybkie i bezpieczne auto, jesteś
      dobrym kierowcą, do tego kupa szmalu - jesteś Panem Bogiem! Tylko że -
      paradoksalnie - życie wśród tylu "Panów Bogów" zamieniłoby sie szybko w piekło...
    • Gość: martynka Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.lukowa7.waw.pl / 192.168.1.* 26.06.02, 00:52
      Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
      dziecko???????????????????? Moim zdaniem jazda w mieście z taką prędkością to
      czysty debilizm w najwyższym poronionym wydaniu!!!!!!!!! O d takiej jazdy jest
      autostrada i drogi szybkiego ruchu. Miasto jest przystosowane do prędkości _
      GÓRA ---130!!!!!! A swoją drogą - po co tak szybko jeździśż?? ŚPieszysz się?
      Czy tylko tak lubisz??? Tak po dresiarsku??? Wyżyj się może w inny sposób -
      spadochron, bunji itd.
      • Gość: KR$ Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 01:09
        Gość portalu: martynka napisał(a):

        > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
        > dziecko????????????????????

        -----> ja na pewno nie czułbym się zbyt dobrze - dlatego jeżdżę tak tylko w
        miejscach gdzie mogę widzieć z daleka dokładnie wszystkie niespodzianki
        przygotowywane mi przez ulicę i pobocze


        Moim zdaniem jazda w mieście z taką prędkością to
        > czysty debilizm w najwyższym poronionym wydaniu!!!!!!!!!


        ----> może nie jest to zbyt mądre ale zostawmy debilizm w spokoju, OK?


        O d takiej jazdy jest
        > autostrada i drogi szybkiego ruchu.


        ----> zgadzam się


        Miasto jest przystosowane do prędkości _
        > GÓRA ---130!!!!!!


        ----> zasadniczo tak - ale są miejsca (bardzo ich mało) gdzie w pewnych
        godzinach można grzać bez ograniczeń.


        A swoją drogą - po co tak szybko jeździśż?? ŚPieszysz się?
        > Czy tylko tak lubisz??? Tak po dresiarsku???


        ----> nie widzę w szybkiej jeździe niczego dresiarskiego - no chyba, że 'ciśnie'
        się w każdym miejscu niezależnie od warunków - wtedy OK ale myślę, że Stanley
        jednak tak nie robi.



        Wyżyj się może w inny sposób -
        > spadochron, bunji itd.



        -----> to jednak nie to samo.


        Pozdrawiam


        KR$
        • Gość: tomek Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: 62.148.83.* 26.06.02, 09:27
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > Gość portalu: martynka napisał(a):
          >
          > > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
          > > dziecko????????????????????
          >
          > -----> ja na pewno nie czułbym się zbyt dobrze - dlatego jeżdżę tak tylko w
          > miejscach gdzie mogę widzieć z daleka dokładnie wszystkie niespodzianki
          > przygotowywane mi przez ulicę i pobocze
          => przecież takie miejcse to powinna być ulica otoczona na co najmniej 100 m
          pasem zaoranego pola , bez drzew i innych przeszkód ograniczających widoczność.
          ile jest takich miejsc w Polsce?
          >
          > Moim zdaniem jazda w mieście z taką prędkością to
          > > czysty debilizm w najwyższym poronionym wydaniu!!!!!!!!!
          >
          >
          > ----> może nie jest to zbyt mądre ale zostawmy debilizm w spokoju, OK?

          => a jak nazwać totalny brak wyobraźni z potencjalną możliwością zabicia
          innych uczestników ruchu?
          >
          > O d takiej jazdy jest
          > > autostrada i drogi szybkiego ruchu.
          >
          >
          > ----> zgadzam się
          >
          >
          > Miasto jest przystosowane do prędkości _
          > > GÓRA ---130!!!!!!
          >
          >
          > ----> zasadniczo tak - ale są miejsca (bardzo ich mało) gdzie w pewnych
          > godzinach można grzać bez ograniczeń.
          => oczywiście które to są miejsca to Ty wiesz doskonale.Geniusz!
          >
          > A swoją drogą - po co tak szybko jeździśż?? ŚPieszysz się?
          > > Czy tylko tak lubisz??? Tak po dresiarsku???
          >
          >
          > ----> nie widzę w szybkiej jeździe niczego dresiarskiego - no chyba, że 'ciś
          > nie'
          > się w każdym miejscu niezależnie od warunków - wtedy OK ale myślę, że Stanley
          > jednak tak nie robi.
          >
          =>jazda 200/h w mieście w każdym miejscu to totalny debilizm a więc czynność
          blisko spokrewniona z dresiarstwem.
          >
          > Wyżyj się może w inny sposób -
          > > spadochron, bunji itd.
          >
          >
          >
          > -----> to jednak nie to samo.
          => ale tam przynajmniej inni mogą się czuć bezpiecznie a uczestnik ryzykuje
          tylko swoim życiem

          >
          > Pozdrawiam
          >
          >
          > KR$

          pozdr
          tomek
          • the_real_kris Re: Stanley , a jak byś się czuł......... 09.07.02, 02:47
            Gość portalu: tomek napisał(a):

            > Gość portalu: KR$ napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: martynka napisał(a):
            > >
            > > > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbi
            > egło
            > > > dziecko????????????????????
            > >
            > > -----> ja na pewno nie czułbym się zbyt dobrze - dlatego jeżdżę tak tyl
            > ko w
            > > miejscach gdzie mogę widzieć z daleka dokładnie wszystkie niespodzianki
            > > przygotowywane mi przez ulicę i pobocze
            > => przecież takie miejcse to powinna być ulica otoczona na co najmniej 10
            > 0 m
            > pasem zaoranego pola , bez drzew i innych przeszkód ograniczających widoczność.
            >
            > ile jest takich miejsc w Polsce?


            ------> oj cała masa...



            > >
            > > Moim zdaniem jazda w mieście z taką prędkością to
            > > > czysty debilizm w najwyższym poronionym wydaniu!!!!!!!!!
            > >
            > >
            > > ----> może nie jest to zbyt mądre ale zostawmy debilizm w spokoju, OK?
            >
            > => a jak nazwać totalny brak wyobraźni z potencjalną możliwością zabicia
            > innych uczestników ruchu?


            -----> mówisz o codziennej jezdzie samochodem?



            > >
            > > O d takiej jazdy jest
            > > > autostrada i drogi szybkiego ruchu.
            > >
            > >
            > > ----> zgadzam się
            > >
            > >
            > > Miasto jest przystosowane do prędkości _
            > > > GÓRA ---130!!!!!!
            > >
            > >
            > > ----> zasadniczo tak - ale są miejsca (bardzo ich mało) gdzie w pewnych
            >
            > > godzinach można grzać bez ograniczeń.
            > => oczywiście które to są miejsca to Ty wiesz doskonale.Geniusz!



            -----> a ty nie wiesz? głuptasek.



            > >
            > > A swoją drogą - po co tak szybko jeździśż?? ŚPieszysz się?
            > > > Czy tylko tak lubisz??? Tak po dresiarsku???
            > >
            > >
            > > ----> nie widzę w szybkiej jeździe niczego dresiarskiego - no chyba, że
            > 'ciś
            > > nie'
            > > się w każdym miejscu niezależnie od warunków - wtedy OK ale myślę, że Stan
            > ley
            > > jednak tak nie robi.
            > >
            > =>jazda 200/h w mieście w każdym miejscu to totalny debilizm a więc czynn
            > ość
            > blisko spokrewniona z dresiarstwem.


            ----> no to skoro chcesz jeździć w każdym miejscu w mieście 200 km/h to
            rzeczywiście jesteś debilem i dresem (dresem podwójnym bo czytasz i nie
            rozumiesz tekstu)



            > >
            > > Wyżyj się może w inny sposób -
            > > > spadochron, bunji itd.
            > >
            > >
            > >
            > > -----> to jednak nie to samo.
            > => ale tam przynajmniej inni mogą się czuć bezpiecznie a uczestnik ryzyku
            > je
            > tylko swoim życiem


            ----> inni i tak nie mogą czuć się bezpiecznie wsiadając do samochodu - często
            ze względu na własną głupotę i brak wyobraźni - nie wmawiaj mi tu gieniuszu, że
            wypadki powodują tylko osoby jeżdżące z prędkością 200 km/h.



            >
            > >
            > > Pozdrawiam
            > >
            > >
            > > KR$
            >
            > pozdr
            > tomek

      • Gość: Szybki Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.proxy.aol.com 26.06.02, 04:27
        Ja sie zgadzam z Marynka,wogule jest to nie potrzebne aby jechac 200km w
        miescie .Jest to poprostu bardzo niebezpieczne i tacy nie powinni otrzymac
        prawa jazdy.Nigdy nie zapomnij ze samochod to jak naladowana bron a szczegulnie
        jak za kierownica siedzi czlowiek ktory nie tylko lekcewarzy swoje zycie lecz
        rowniez publicznosc. Pozd. z Kaliforni.
        • Gość: Niknejm Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: 5.3R1D* / *.pg.com 26.06.02, 21:12
          Gość portalu: Szybki napisał(a):

          > Ja sie zgadzam z Marynka,wogule jest to nie potrzebne aby jechac 200km w
          > miescie .Jest to poprostu bardzo niebezpieczne i tacy nie powinni otrzymac
          > prawa jazdy.Nigdy nie zapomnij ze samochod to jak naladowana bron a szczegulnie
          > jak za kierownica siedzi czlowiek ktory nie tylko lekcewarzy swoje zycie lecz
          > rowniez publicznosc. Pozd. z Kaliforni.

          Szybki, w zasadzie zgadzam się z Tobą, ale jak tworzysz "mowę umoralniającą"
          to... zajrzyj do słownika, albo użyj spell-checkera, dobrze? Inaczej efekt jest,
          no, tego... dość komiczny... Brzmi to tak, jakby starego faceta pouczało
          ośmioletnie dziecko... Nie obraź się, przepraszam, już nie będę ;-)

          Wogule -> w ogóle
          szczegulnie -> szczególnie
          lekcewarzy -> lekceważy

          Pozdrawiam,
          Niknejm

          • Gość: Szybki Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 06:09
            Gość portalu: Niknejm napisał(a):

            > Gość portalu: Szybki napisał(a):
            >
            > > Ja sie zgadzam z Marynka,wogule jest to nie potrzebne aby jechac 200km w
            > > miescie .Jest to poprostu bardzo niebezpieczne i tacy nie powinni otrzymac
            >
            > > prawa jazdy.Nigdy nie zapomnij ze samochod to jak naladowana bron a szczeg
            > ulnie
            > > jak za kierownica siedzi czlowiek ktory nie tylko lekcewarzy swoje zycie l
            > ecz
            > > rowniez publicznosc. Pozd. z Kaliforni.
            >
            > Szybki, w zasadzie zgadzam się z Tobą, ale jak tworzysz "mowę umoralniającą"
            > to... zajrzyj do słownika, albo użyj spell-checkera, dobrze? Inaczej efekt jest
            > ,
            > no, tego... dość komiczny... Brzmi to tak, jakby starego faceta pouczało
            > ośmioletnie dziecko... Nie obraź się, przepraszam, już nie będę ;-)
            >
            > Wogule -> w ogóle
            > szczegulnie -> szczególnie
            > lekcewarzy -> lekceważy
            >
            > Pozdrawiam,
            > Niknejm
            >
            Dzieki za poprawe i mam nadzieje ze w koncu naucze sie polskiego,w ogole sie nie
            ni pogniewam. Niestety musze Tobie sie przyznac ze Polski jezyk jest moim drugim
            jezykiem.Pozd. z Kaliforni.
      • Gość: Doki Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 26.06.02, 10:30
        Gość portalu: martynka napisał(a):

        > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
        > dziecko????????????????????

        Bardzo prosze, skonczmy wreszcie z tym argumentem, dobrze. To jest bardzo glupi
        argument. Ryzyko w ruchu drogowym zawsze jest i bedzie. Ja czulbym sie zle,
        gdybym zabil dziecko, bo z tego jest masa klopotow. Ale nie licz na lzy, bo
        widzialem juz w zyciu tyle martwych dzieci, i doroslych tez, ze moge do tego
        podejsc z minimum emocji.
        Co nie umniejsza faktu, ze kierowca, ktory nie bierze takiej mozliwosci pod uwage
        i przejezdza 200 km/h obok np szkoly, jest zbyt glupi by patrzec na czyjes prawo
        jazdy, coz dopiero miec wlasne.
        A poza tym, gdyby mi pod kola wbieglo dziecko, to tutaj rodzice odpowiadaja
        karnie za brak dozoru. O!
        • Gość: Gern Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: 62.233.135.* 27.06.02, 08:56
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > ... A poza tym, gdyby mi pod kola wbieglo dziecko, to tutaj rodzice odpowiadaja
          > karnie za brak dozoru. O!

          i wszystko jest w porządku. Nie ty zawiniłeś, wina rodziców. zapłacą ci jescze za
          klepanie blach lakier i po sprawie.
        • Gość: rez Re: Stanley , a jak byś się czuł......... IP: *.shell.nl 27.06.02, 12:00
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Gość portalu: martynka napisał(a):
          >
          > > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
          > > dziecko????????????????????
          >
          > Bardzo prosze, skonczmy wreszcie z tym argumentem, dobrze. To jest bardzo glupi
          >
          > argument. Ryzyko w ruchu drogowym zawsze jest i bedzie. Ja czulbym sie zle,
          > gdybym zabil dziecko, bo z tego jest masa klopotow. Ale nie licz na lzy, bo
          > widzialem juz w zyciu tyle martwych dzieci, i doroslych tez, ze moge do tego
          > podejsc z minimum emocji.
          > Co nie umniejsza faktu, ze kierowca, ktory nie bierze takiej mozliwosci pod uwa
          > ge
          > i przejezdza 200 km/h obok np szkoly, jest zbyt glupi by patrzec na czyjes praw
          > o
          > jazdy, coz dopiero miec wlasne.
          > A poza tym, gdyby mi pod kola wbieglo dziecko, to tutaj rodzice odpowiadaja
          > karnie za brak dozoru. O!

          Sledze ta dyskusje do tej pory z pewnym rozbawieniem, zreszta, jak wiekszosc na
          tym forum. Sporo tu blagiery, jak to miedzy kierowcami. Ale, taki kretynizm
          jaki jest wypisany powyzej swiadczy o totalnym braku poszanowania dla innych i
          kompletnym zwyrodnieniu. Chodzi mi to tekst ponizej.

          Ja czulbym sie zle,
          > gdybym zabil dziecko, bo z tego jest masa klopotow. Ale nie licz na lzy, bo
          > widzialem juz w zyciu tyle martwych dzieci, i doroslych tez, ze moge do tego
          > podejsc z minimum emocji.

          Nie wiem co szanowny Pan robil w swoim bezwartosciowym zyciu, moze pacyfikowal
          wioski w Wietnamie czy Angoli, moze "dzielnie walczyl" z Serbami, ze
          widzial "tyle martwych dzieci, i dorsolych tez". Moze jest jednym z naszych
          wszechwladnych i niedouczonych lekarzy z chroniczna znieczulica, nie wiem i ch.
          mnie to obchodzi. Postaraj sie to powiedziec ojcu, ktorego dziecko zostalo
          zabite. Jestem pewien, ze ojcem nie jestes i radze Ci sie do tego nie spieszyc.

          Co prowada, przyznaje nasz Pan, laskawie, ze czulby sie zle, bo masa z tego
          klopotow. Jesli Ty spowodowalbys wypadek poprzez soja nieuwage, brawure, chamstwo
          etc. w wyniku ktorego moje dziecko doznalo najmniejszych obrazen, najwiekszy
          klopot sku...synu mialbys ze mna. Mozesz byc pewny ze lzy to nie jedyny plyn
          ustrojowy, ktory bys zobaczyl w kontakcie ze mna.

          Internet jest cierpliwy i zniesie kazdego idiote. Nie moglem wytzymac w tej
          kwestii. Przepraszam wszystkich postornnych za wulgaryzmy. A Ciebie chu.u,
          ostrzegam....
          • Gość: Doki No tak, to bylo do przewidzenia... IP: 5.3R2D* / 62.235.202.* 27.06.02, 21:04
            Na moj post, przyznaje bez skruchy, deczko
            prowokacyjny, odpowiedzieli tylko ci, co niewiele z
            niego zrozumieli. Widac nie wyrazilem sie jasno.
            Gern, przeciez pisze jasno "odpowiadaja karnie", to
            znaczy strona jest panstwo i rodzice ida do wiezienia
            za brak dozoru nad dzieckiem. Nie ma mowy o
            odszkodowaniu i nie sadze, zeby to bylo do wygrania. A
            rownolegle kierowca-sprawca bedzie mial swoja sprawe
            karna o nieumyslne spowodowanie smierci, polaczona z
            procesem cywilnym o odszkodowanie.
            Rez, niepotrzebnie sie unosisz. Ojciec bohaterski sie
            znalazl. Masz racje, nic Ci do tego kim jestem i czy
            mam dzieci. Ty uwazasz mnie za pozbawionego uczuc, ja,
            ze lepiej w zyciu kierowac sie rozsadkiem niz
            uczuciami. Oczywiscie, fakt regularnego obcowania ze
            smiercia wyrobil we mnie moze troche inne niz Twoje
            podejscie do samej smierci: ze jest nieuchronna i
            normalna. I ze nie jest wzniosla. Ale to inna historia.
            Powiedzmy, ze to psychiczna adaptacja do trudnych
            sytuacji. Kazdy broni sie jak moze przed zwariowaniem.
            A wracajac do rozsadku: nie musisz sie uciekac do
            pogrozek (czczych, bo nie wolno nikomu grozic przemoca
            fizyczna, wiec i Ty mialbys ze mna klopoty, gdybys
            spelnil swoje pogrozki), bo ja Twojego dziecka nie
            rozjade wlasnie dlatego, ze kieruje sie rozsadkiem i
            wiem ktore ograniczenie predkosci ma sens, a ktore nie.
            I kieruje sie rozsadkiem, nie znakami.
            A teraz jeszcze raz wyjasniam: argument o dziecku nie
            ma sensu, bo prawdopodobienstwo wbiegniecia dziecka
            jest bardzo male, sa to zdarzenia sporadyczne i
            utrudniac ruch na drogach, bo moze cos takiego nastapi,
            jest sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem. Za niska predkosc
            tez ma swoje koszta.
            Dawno temu ktos z mojej rodziny zginal wlasnie tak:
            przechodzil przez jezdnie, a z przejscia zebralo go BMW
            kierowane przez mlodziaka z przeszlo 2 promilami i
            grubo ponad 100 km/h (w srodku miasta). Widocznosc byla
            znakomita, nic nie zaslanialo pedzacego samochodu. Nie
            rozumiem o czym moj "kuzyn" myslal, mial dosc czasu,
            zeby uskoczyc, dlaczego tego nie zrobil? Rez przypisze
            cala wine pijanemu kierowcy i rzeczywiscie nie ma dla
            niego usprawiedliwienia, ale "kuzyn" jednak zachowal
            sie jak sierota. Sorry, nie da sie tego inaczej
            okreslic. Kazdy z nas odpowiada za siebie, a dorosly
            powinien wiedziec, ze na drodze czychaja
            niebezpieczenstwa, a przestrzeganie przepisow nie
            zapewnia absolutnej ochrony.
            Na szczescie, wraz ze wzrostem cen paliwa problem sam
            sie rozwiaze.

            Peace and love.
      • Gość: młody dziecko, miś, piaskownica...chyba mi się coś poj** IP: *.pl 26.06.02, 20:59
        Gość portalu: martynka napisał(a):

        > Jak byś się czuł , gdyby pod twój pędzący 200 km/h samochód nagle wbiegło
        > dziecko????????????????????

        Ciekawy argument! Dziecko na środku Trasy Toruńskiej, pewnie bawiło się
        w chowanego z mamusią.


        Moim zdaniem jazda w mieście z taką prędkością to
        > czysty debilizm w najwyższym poronionym wydaniu!!!!!!!!!

        Może nie "debilizm" ale z pewnością nieproporcjonalnie duże koszta w stosunku
        do zaoszczędzonego czasu.

        O d takiej jazdy jest
        > autostrada i drogi szybkiego ruchu.

        Tia... Na takiej drodze każdy wał potrafi pojechać szybko. No fun :(

        Miasto jest przystosowane do prędkości _
        > GÓRA ---130!!!!!!

        A kto Ci tak powiedział? Zapewne na tym odcinku gdzie Ty pojedziesz 130, Stan
        wyciągnie 200 i w czym rzecz? Stan nie popiernicza 200 Rakowiecką czy Racławicką.

        >A swoją drogą - po co tak szybko jeździśż??

        No właśnie. W mieście kiedy jest duży ruch to nie opłaca się szybko jechać bo
        zaraz dalej wpadnie się w korek. Natomiast kiedy jest pusto to czemu nie dać w
        rurę?



        >Tak po dresiarsku???

        ...strzelnica, baseball, siłownia, dyskoteka(wycisk), solarium, odzieżowy, paski,
        żel, garniak, fryzjer, kosmetyczka, speed, koks jednym słowem dres...

        umc umc, kór*** umc, umc ..brum, brum

        • topiel Re: do autora 27.06.02, 10:49
          No coz, wydajesz sam sobie negatywne swiadectwo. Mysle, ze poziom inteligencji
          masz gdzies na poziomie zerowym doroslego czlowieka lub malego dziecka.
          Cos w rodzaju mamo ja wariat kup mi lotnisko.
          Wskaz mi prosze miejsca w krajach cywilizowanych, do ktorych chetnie sie
          porownujemy, gdzie predkosc dopasowuje sie do aktualnych warunkow czy tez pory
          roku.
          Gdybys napisal: uwazam, ze w tym a tym miejscu, ustawienie znaku ograniczajcego
          szybkosc jest idiotyczne i z tym sie nie zgadzam, bo jezdzac odcinkiem
          codziennie wiem, ze mozna bespiecznie jechac szybciej ale dopoki ten znak nie
          bedzie zmieniony, przestrzegam zakaz, tracac niepotrzebnie czas.
          To byloby na poziomie doroslego czlowieka i odpowiedzialnego kierowcy.
          Zastanow sie nad tym.


          • Gość: młody Re: do autora IP: *.pl 27.06.02, 15:03
            Do którego autora? Jeśli do mnie to proszę odnieś się od konkretnych
            fragmentów mojego listu bo raczej trudno jest polemizować z obelgami pod moim
            adresem.

            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=AUTO-
            MOTO&wid=2267754&aid=2298155

            • Gość: Maćko Re: do autora IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.02, 22:56
              drodzy,
              dyskusja jest bezcelowa. nikt nie wmowi rozsadnemu czlowiekowi ze znaki
              zapewniaja bezpieczenstwo. za kazdym niemal razem policja podaje predkosc jako
              przyczyne wypadku - glupota - olewa sie stan techniczny (bo moznaby hamowac ze
              100 na 45 m a nie 60 ale to jeszcze nie kwalifikuje sie jakos zly stan
              techniczny przeciez [uwaga ironia]). nikt tez nikomu nie wmowi ze jazda 200
              jest bezpieczna. nawet na autostradzie nie zawsze jest - nie dlatego ze nie
              moznaby tyle bo sami nie poradzimy sobie z autem - dlatego, ze sa NIESTETY inni
              uzytkownicy drog. kazdy wolalby jezdzic sam. ilez to razy wkurzalem sie na
              kogos kto wyjezdza z podporzadkowanej i przyspiesza do 60 w 10 sekund choc
              moglby w 5 a ja musze gwaltownie hamowac. nikt tez nikomu nie wstawi argumentu
              ze MOGLOBY tam byc dziecko. rownie dobrze moglby spasc na droge samolot i jadac
              5 km/h szybciej uniknelibysmy ewentualnej smierci. takie przewidywanie
              wszystkiego na zapas przypomina troche ograniczanie predkosci do 50 bo wtedy
              iles procent wiecej pieszych przezywa wypadki - to ograniczmy do 40, procent
              jeszcze znaczniej wzrosnie czemu nie [znow ironia].jasne ze trzeba myslec i nie
              jezdzimy po osiedlu jak dresy 60 ani kolo szkoly, ale nie mozna zakladac ze na
              pustym moscie w nocy bawi sie dziecko. bo z takim podejsciem do zycia to lepiej
              z domu nie wychodzic. mozna jezdzic szybko (nawet bardzo) nie powodujac
              niebezpiecznych sytuacji - mozna tez jechac 40 i powodowac. na odwrot tak samo.
              zalezy od kierowcy/sytuacji/auta.
        • Gość: martynka Re: dziecko, miś, piaskownica...chyba mi się coś poj** IP: *.lukowa7.waw.pl / 192.168.1.* 28.06.02, 00:15
          Ostatnio jadąc Trasą Toruńską na wysokości Careefoura, przez ulicę przebiegali
          ludzie. Ja wyhamowałam , jechałam ok.110 , a super-mega Stanley by
          wyhamował??????
          • the_real_kris Re: dziecko, miś, piaskownica...chyba mi się coś poj** 28.06.02, 03:31
            Gość portalu: martynka napisał(a):

            > Ostatnio jadąc Trasą Toruńską na wysokości Careefoura, przez ulicę przebiegali
            > ludzie. Ja wyhamowałam , jechałam ok.110 , a super-mega Stanley by
            > wyhamował??????


            ----> wstydziłabyś się!!! 110 w takim miejscu!!! Toz to debilizm!!! I jeszcze
            się do tego przyznajesz publicznie!!!
          • Gość: Doki Re: dziecko, miś, piaskownica...chyba mi się coś poj** IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 28.06.02, 04:47
            No i piatka z plusem, a zatem 110 km/h bylo predkoscia najzupelniej bezpieczna,
            a nie jakies idiotyczne 70 km/h, co jest szybkoscia niepraktyczna i
            karawaniarska.
            Wielki Stanley podal predkosci prowokacyjnie, bo nie ma w Warszawie miejsca
            gdzie mozna jezdzic bezpiecznie 200 km/h, chociaz ruch drogowy w ogole jest na
            tyle bezpieczny (wbrew temu, co trabia przekaziory), ze najczesciej sie udaje.
          • Gość: robert do martynka IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 28.06.02, 09:17
            Co ty, stanley jechał 200 i przejechał tamtędy 5 minut wcześniej. Ludzie mogli
            przejść spokojnie i nikt by ich nie straszył tak jak ty:)))
    • jule Dobry kierowca, a szybkosc. 28.06.02, 09:54
      Czytam te wszystkie posty i czegos mi tu brakuje.
      Mysle, ze aby jezdzic szybko lub bardzo szybko trzeba byc bardzo dobrym
      kierowca.
      Wedlug mnie opanowanie wlasnego samochodu to jednak za malo.
      Dobry kierowca przekraczajac przepisy UMIE to tak zrobic, zeby nie narazac
      innych uzytkownikow drog.
      Musi UMIEC szybko jezdzic tak, zeby nie zmuszac do hamowania lub gwaltownych
      unikow tych, ktorzy jezdzic za szybko nie moga lub nie chca.
      A ilu umie to tak naprawde ?
    • Gość: zenek Żuki i Nyski Cię biędą wyprzedzały. IP: *.ogr.pl 09.07.02, 00:21
      Zapraszam na górskie drogi (nie na Zakopiankę) najlepiej w zimie i w nocy
      zobaczysz jak górale w starych Żukach będą ci migać na zderzaku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka