Gość: Stanley
IP: *.k.mcnet.pl
24.06.02, 12:40
W Polsce jest tak : stoi 40 wszyscy jadą 60 ja jadę 80. Stoi 80 wszyscy 100 ja
160. Codziennie jeżdżąc po Warszawie przekraczam 200 km/h - robię to zupełnie
bezpiecznie na tych samych odcinkach dróg, w określonych porach - od lat. Po co
stoją te znaki? Nie wiem. Nie widziałem jeszcze w Polsce znaku ogranicającego
prędkość ustawionego prawidłowo. Zawsze można było jechać co najmniej 50%
szybciej. Taka zapobiegawczość żeby nie powiedzieć indolencja drogowców rodzi
następujące skutki : po pierwsze wszyscy w dupie mają przepisy i każdy je
omija, po drugie nie znana jest nikomu poza "miejscowymi" faktyczna granica
bezpieczeństwa na danym odcinku drogi, po trzecie nie ma żadnej płynności ruchu
bo jeden będzie srał ze strachu przy 80 drugi przy 100 a trzeci przy 200 będzie
żałował , że nie może szybciej i wreszcie po czwarte : nie ma ani jednego
miejsca w Polsce gdzie ograniczenie prędkości możnaby w ogóle ustawić na
sztywno - czyli np. cały rok 60. To bzdura. Co innego latem ,co innego zimą,
jeszcze co innego w nocy itd. Te znaki nie powinny byc znakami zakazu
przekraczania określonej prędkości tylko znakanmi podającymi prędkość zalecaną.
I jeżeli system zmiennych prędkości w zależności od warunków drogowych (czyli
właśnie znaków sterowanych elektronicznie gdzie podawana jest zalecana prędkość
w zależności od pory dnia, pogody, natężenia ruchu itd.)jest na razie pieśnią
przyszłości to należy przyjąć wspólny mianownik dla wszystkich i kto będzie
jechał szybciej i się rozwali ten robi to na własną odpowiedzialność - buli
albo idzie do pierdla. Wtedy szybko jeździliby tylko ci których na to
stać.Proste.
Tylko punktem odniesienia do ustanawiania zalecanej prędkości powinien być
samochód przyspieszający w 15s. do setki (już chyba wolniejszych nie robią) i
hamujący ze 100km/h na 50 metrach (samą podeszwą można szybciej zahamować). A
nie jak to teraz ma miejsce większość znaków ustawiono 20-30 lat temu gdzie
punktem odniesienia był mały fiat i jego parametry, a nowe znaki ustawiają
najwidoczniej właściciele Skód z GDDP. Może wprowadźmy odrębne kategorie
znaków : znaki dla ciężarówek, znaki dla Skód i znaki dla reszty.
Przy okazji - pierszym odczuwalnym skutkiem takiego rozwiązania byłaby
likwidacja korupcji w drogówce.