ano.nim
09.10.05, 15:44
"Zainspirowany" :) wątkiem "wolno=bezpiecznie" postanowiłem podrzucić wam
swoją kość do ogryzienia.
Nie będę cytował powszechnych na tym forum opinii, że przestrzeganie na
polskich drogach wszystkich ograniczeń prędkości skutkowałoby noclegiem na
każdej kilkusetkilometrowej trasie, że nie można by nigdzie zdążyć itd.
Twierdzą tacy np., że 500 km przejechałoby się w ... 12 godzin.
Myślę, że piszący takie opinie nie ptóbowali nawet przejechać jednej takiej
trasy przepisowo, tylko opinie swoje biorą stąd, ze nawet miotając się i
gnając, ciągle jednak ... się spóźniają.
Nie wystarcza im ochoty albo rozumu by zaplanować sobie podróż, przejrzeć
mapę, przewidzieć pory, w jakich będzie wjeżdżało do centrów, korki w
godzinach szczytów, zaplanować kolejność rozmieszczenia ładunku a nawet ...
zatankować dzień wcześniej.
Nie potrafią dobrze umówić terminu spotkania, bo nie mają pojęcia, kiedy
naprawdę tam dojadą. Umawiają więcej spotkań niż możliwe jest do obsłużenia.
Klientowi zapewniają zawsze najbardziej optymistyczny termin dostawy nie
pamiętając o prawie Murphyego.
Wsiadają, gnają, nie planują, rozmawiają przez komórkę, piszą smsy - na drodze
poddają się potokowi płynących aut za wszelką cenę starając sie go wyprzedzić.
Przykład - trasa Warszawa - Lublin, ok. 170 km, normalna jazda pozwala na
pokonanie jej w ok. 2 godziny.
Jazda w konwoju, na sygnale, ze wskazówką prędkościomierza prawie bez przerwy
pomiędzy 140-160 pozwala na skrócenie jej raptem o pół godziny.
Ale jest to jazda kolumny uprzywilejowanej rozpędzającej wszystko co żywe na
drodze.
Absurdalnym jest fakt, że taką kolumnę formuje się ok. godziny...
A ile czasu zaoszczędzi cywil popieprzający miejscami złoty pięćdziesiąt gdy
często musi wyhamowywac za samochodami jadącymi poniej setki, nie mówiąc o
czerwonych światłach czy korkach?
Mam wiele przykładów szybszego dotarcia na miejsce jadąc przepisowo bocznymi
drogami od desperatów sięgających 200 km/godz. przebijających sie przez
zatłoczone główne drogi.
Godząc się na jeden wyjątek - łamanie ograniczeń postawionych NIEPRZEPISOWO -
zaległości z dawnych robót drogowych albo tych ograniczających prędkość obok
szkół w środku nocy czy postawionych na wyrost np. przed ostrymi zakrętami -
twierdzę, że powszechna opinia iż w Polsce "nie da się przepisowo" dojechać
sprawnie do celu, że jesteśmy zmuszeni do łamania ograniczeń prędkości, JEST
MITEM!