Dodaj do ulubionych

Z życia wzięte.....

04.11.05, 14:52
Jechał chłop autem.Loop przywalił w niego drugi chłop.Policyję
wezwali.Przyjechali.Winowajcę wskazali, mandatem ukarali.Szkody dosc
znaczne.Ofiar nie było, krew się nie lała.No to poszkodowany pyta-A tak z woli
nieba czy badań płuc robić nie trzeba?Nie trzeba- w majestacie rzekła
władza,no chyba że pan sie nie zgadza.Ale z czym?Ze stanem sprawcy
trzeżwości,inaczej mówiąc czy ma pan wątpliwości,bo my nie mamy i nie
sprawdzamy.No to co ma pan watpliwosci?No po to sa alkomaty by rozstrzygac
takie dylematy-mówie.Wydawało mi sie oczywiste że w takiej sytuacji uczestnicy
kolizji nie unikna dmuchania.Okazuje się,że trzeba się tego
domagać.Obligatoryjnie dmuchamy gdy są ranni-panowie wyjasnili.A tak nie
trzeba.No to doszło do dmuchania i okazało się,ze u sprawcy jest lekka bania.
No to zmienia postac rzeczy na posiedziec(przynajmniej w zawiasach).Sępy juz
wraki ściągaja zwracam sie do policji niech mi dane sprawcy dają bo muszę
przedsiewziać kroki w PZU.Nie możemy ich panu dac(na usta się cisnie ku..
mać)bo jest ustawa o ochronie danych osobowych i nam nie wolno.Idz pan sam do
niego jak panu sam da to pan szczeście ma.Damy tylko panu numer polisy.Dobre
chociaz to.I tak sobie myślę,że gdyby dwóch nawalonych umówiło sie przed
przyjazdem policji,ze nie wnoszą zastrzeżeń co do stanu trzeżwości to by nie
dmuchali i dalej nawaleni po szosach śmigali.Policja urzadza zasadzki i bada
trzeżwość a gdy ma dwóch rozbitych klientów to robi to uznaniowo lub wcale.
Jest tu tez pewne przerzucenie odpowiedzialności z policji na kierowce który
domaga sie dmuchania,bo ten nawalony może miec pretensje nie do policji bo ona
nie kazała dmuchac tylko do tego drugiego.Kiedy warto sie domagac dmuchania?
Gdy wina jest nasza i mamy pewnosc że jestesmy bezpromilowi,bo nietrzezwosc
drugiego uczestnika "znosi" po cześci nasza winę.
Pzdr
Obserwuj wątek
    • pizza987 Re: Z życia wzięte..... 04.11.05, 15:46
      Domagaj się dmuchania zawsze. Ja przeżyłem podobną sytuację, gość w moje auto przyje**ł ledwo stał na nogach, a koledzy chcieli mnie lać, że stałem na swoim pasie ulicy podporządkowanej, a oni wracali najkrótszą trasą ze sklepu prawie przez rów.

      Uzbroj się też w cierpliwość, ubezpieczalnia nie będzie nawet chciał Twojego auta obejrzeć, chyba że masz AC to z radością załatwisz naprawę bezgotówkowo (zaliczkowo). Tylko potem przez 2 lata możesz nawet płacić podwyzszoną składkę dopóki nie będzie spraw sądowych zakończonych prawomocnym wyrokiem. Najpierw bedzie sprawa za prowadzenie po pijaku (nawet z wyrokiem za to nie zrobisz porządku z ubezpieczalnią). Dopiero dla ubezpieczalni sygnałem żeby coś zacząć robić jest wyrok za spowodowanie kolizji. U mnie taka akcja trwała ponad 2 lata, samochodu juz nie miałem jak wreszcie dostałem odszkodowanie.... I nie daj się zwodować na infolinii PZU-mają obowiązek przyjąć auto do oględzin jeżeli nie masz AC, żebyś mógł sam je naprawić. Poćwicz płuca przed taką rozmową. u mnie dopiero wyzwanie pacana od choojów po 45 min. trzeciej rozmowy zaowocowało przyjęciem zgłoszenia.

      Zyczę powodzenia. Pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka